Skandynawia po mojemu
Radio Szczecin » Skandynawia po mojemu

Szwedzi martwią się o Polskę

Jeśli demokracja w Polsce upadnie, upadnie też wielka idea zjednoczonej Europy" - grzmiał i straszył w niedzielę Peter Wolodarski, redaktor naczelny dziennika Dagens Nyheter. Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
Jeśli demokracja w Polsce upadnie, upadnie też wielka idea zjednoczonej Europy" - grzmiał i straszył w niedzielę Peter Wolodarski, redaktor naczelny dziennika Dagens Nyheter. Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
W Szwecji od kilku tygodni trwa medialna nagonka na Polskę. Tamtejsze media twierdzą, że w Polsce nagminnie łamane są prawa mniejszości seksualnych. Atakowane, poniżane i bite są osoby biorące udział w tzw. Marszach Równości.

W roli agresorów obsadzono polityków rządzącej partii oraz zajadłych katolików podjudzanych słowami hierarchów Kościoła katolickiego. Rolę rycerskich obrońców prześladowanych odgrywają politycy Wiosny, Lewicy oraz Koalicji Obywatelskiej.

"To, co się dzieje w Polsce w przerażający sposób pokazuje, jak szybko można odebrać demokratyczne prawa, które uznaliśmy za coś oczywistego. Dlatego nie możemy przestać się oburzać. Jeśli demokracja w Polsce upadnie, upadnie też wielka idea zjednoczonej Europy" - grzmiał i straszył w niedzielę Peter Wolodarski, redaktor naczelny dziennika Dagens Nyheter, czyli odpowiednika rodzimej Gazety Wyborczej.

Nic więc dziwnego, że artykuł przedrukowała w poniedziałek wspomniana powyżej i zaprzyjaźniona z Wolodarskim Gazeta opatrując go tytułem "”Największy dziennik Szwecji solidaryzuje się z polskimi demokratami". Już sam nagłówek zawiera nieprawdę, bowiem Dagens Nyheter posiada trzeci co do wielkości nakład.

Urodzony w 1978 roku w Sztokholmie Peter Wolodarski kieruje gazetą od sześciu lat. Jego ojciec Aleksander w 1968 roku przebywał w Szwecji w ramach studenckiej wymiany. Gomułkowska czystka w PZPR pozwoliła mu pozostać w Szwecji, gdzie pracował jako architekt.

Wolodarski uważany jest przez szwedzkich dziennikarzy za osobę bystrą i dobrze wykształconą. Jego koledzy mówią o nim "ubermensch". Już w 2008 roku, kiedy jeszcze był stypendystą Harvardu, otrzymał propozycję pracy dla koncernu Bonniers, który dziś jest medialnym potentatem w Szwecji.

Kierowany przez niego dziennik w ostatnich latach nie raz znajdował się w opałach. Kiedy Wolodarski został naczelnym Dagens Nyheter, swoją pracę rozpoczął od próby zmuszenia kilkunastu doświadczonych dziennikarzy do opuszczenia redakcji. Nie zgodziły się na to związki zawodowe, które zarzucały mu szykanowanie współpracowników. Wolodarski - według związkowców - miał też pod groźbami wymuszać od dziennikarzy milczenie.

W 2016 roku kierowane przez niego Dagens Nyheter - posiadając relacje naocznych świadków - podjęło decyzję o niepublikowaniu informacji na temat serii molestowań i gwałtów jakich dopuszczali się młodzi imigranci podczas festiwalu młodzieży "We are STHLM" w sierpniu 2016 roku. Na łamach dziennika, często pojawiały się nieprawdziwe informacje, jakoby niezależne portale opisujące negatywne skutki polityki imigracyjnej szwedzkiego rządu były kierowane i finansowane przez władze Rosji.

Od czasu przejęcia władzy w Polsce przez PiS - w wyborach w 2015 roku - gazeta wielokrotnie prezentowała na swoich łamach opinie szkalujące demokratycznie wybrany polski rząd. Jednocześnie gazeta w samych superlatywach pisała o polskiej opozycji.

Czyżby redaktor Wolodarski troszcząc się o Polskę i zjednoczoną Europę marzył o takiej demokracji, która służyłaby jedynie tej jednej słusznej idei, tak jak ma to miejsce w Szwecji?

Mowa nienawiści

źródło: https://www.aftonbladet.se/
źródło: https://www.aftonbladet.se/
W ubiegłym tygodniu Beata Mazurek, polska posłanka do Parlamentu Europejskiego, napisała na Twitterze, że niektórzy Szwedzi mają dosyć w swoim kraju zamachów, gwałtów, rosnącej przestępczości i coraz częściej osiedlają się w Polsce, aby tu spokojnie i bezpiecznie ułożyć sobie życie.

Pani Mazurek nie pisała o fali tysięcy Szwedów zalewających nasz kraj wnioskami o zatwierdzenie ich stałego pobytu w Polsce. Jednak ten wpis mocno wkurzył - jednego z najgorzej ocenianych przez Szwedów - członka rządu premiera Löfvena, a mianowicie pana Morgana Johanssona, ministra sprawiedliwości i migracji. Wkurzył go tak mocno, że nie wytrzymał i powiedział gazecie Aftonbladet, że Mazurek wszystko zmyśliła.

Według niego Szwecja jest jest oazą spokoju. Nie ma mowy o żadnych zamachach.

Tymczasem co kilka dni szwedzka policja odnotowuje eksplozje ładunków podłożonych pod wejścia do domów, bloków czy instytucji. Ostatni z nich miał miejsce 6 sierpnia. Wybuch uszkodził wtedy budynek Urząd Miasta w Landskronie. Miesiąc wcześniej tylko cud sprawił, że nikomu nic się nie stało, kiedy bomba, ukryta w skrzyniowym rowerze, uszkodziła ponad 200 mieszkań w Linköping.

Według pana ministra kobiety w Szwecji czują się bezpieczne i swobodnie. Nienagabywane przez nikogo spacerują po parkach i ulicach szwedzkich miast.

Coś innego mówią oficjalne dane Rady ds. Zapobiegania Przestępczości. Wynika z nich, że w ubiegłym roku policji zgłaszano 20 gwałtów dziennie. Tylko w ciągu ostatnich dwóch tygodni doszło do serii napadów i gwałtów na kobiety w Uppsali i Sztokholmie. Nie lepiej jest z bezpieczeństwem, szczególnie mieszkańców osiedli na przedmieściach. Tam, gdzie policja mało ma do powiedzenia. Dzięki temu handel narkotykami odbywa się tam niemal otwarcie. Parają się nim młodzi imigranci, dla których nie ma miejsca w szwedzkim raju. Walczą "na dzielni" o swoje, na śmierć i życie.

Minister Johansson dostrzegł jednak jeden problem, z którym władze nie potrafią sobie poradzić. Chodzi o grupy złodziei z Europy Wschodniej, w tym tych z Polski. Kradną na potęgę. Pan minister wyliczył, że winni są 90 procent wszystkich kradzieży samochodów, maszyn rolniczych i silników do jachtów.

Obarczając naszych rodaków odpowiedzialność za kradzieże złamał szwedzkie prawo! Według niego mową nienawiści jest, kiedy ktoś, przypisując komuś popełnienie przestępstwa określa jego narodowość.

Czegóż jednak można oczekiwać od ministra, który o warszawskim Marszu Niepodległości w 2017 roku napisał na Twitterze: "Wielka demonstracja prawicowych ekstremistów z antyżydowskimi elementami. To trzeba zwalczać"?!

Obłędne i impertynenckie wypowiedzi Morgana Johanssona powinny być - za każdym razem - przedmiotem interwencji naszej ambasady w Sztokholmie. W 2017 roku nie zareagował urzędujący wtedy ambasador, teraz nie ma kto tego zrobić.

MSZ do tej pory nie wyznaczyło jego następcy...

Polityczna poprawność "w służbie narodu"

Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
Czy podanie przez policję rysopisu poszukiwanego mężczyzny podejrzanego o ciężkie przestępstwo można nosić znamiona mowy nienawiści? Okazuje się, że w Szwecji i owszem - może!

Tego lata liczba popełnianych w Szwecji przestępstw z użyciem przemocy należy chyba do jednej z najwyższych w historii tego kraju. Codziennie media donoszą o morderstwach, strzelaninach, rozbojach z użyciem noży i gwałtach.

Policja - zwłaszcza w małych miejscowościach - jest najczęściej bezradna. Po prostu brakuje policjantów, a liczba przestępstw rośnie. Na 100 tysięcy mieszkańców w Szwecji przypada 203 funkcjonariuszy policji. Tylko w Danii, Finlandii i na Węgrzech, czyli w krajach zdecydowanie mniejszych od Szwecji, przypada mniej stróżów prawa. Średnia europejska wynosi 318 policjantów na 100 tysięcy mieszkańców.

Nic więc dziwnego, że efektywność organów ścigania jest mizerna w stosunku do zgłaszanych im przestępstw. Kiedy brakuje współpracowników to rzeczą oczywistą jest, że powinno prosić się społeczeństwo o pomoc w łapaniu wszelkiej maści kryminalistów. Oczywiście: wszystkich ludzi dobrej woli, policja prosi o ”zgłaszanie wszelkiego typu obserwacji” odnotowanych na miejscu, gdzie doszło do przestępstwa. Wielokrotnie świadkowie zgłaszają swoje obserwacje, a niekiedy nawet i rysopis domniemanego sprawcy.

Można by sądzić, że posiadanie przez funkcjonariuszy rysopisu podejrzanego może oznaczać co najmniej połowę sukcesu w śledztwie. Niestety: w Szwecji - niekoniecznie. Najczęściej przekazywane opinii publicznej rysopisy domniemanych przestępców, bywają tak niedokładne, że mogą dotyczyć połowy mieszkańców kraju. Na przykład: "…w pobliżu zdarzenia zauważono trzech młodych mężczyzn ubranych w czarne dresy...".

Informacja o tym, że naoczni świadkowie widzieli osobników o śniadej cerze nie jest podawana do publicznej wiadomości. Policja wychodzi z założenia, że ujawnianie tego typu informacji może stygmatyzować określoną grupę etniczną i że podanie takiego szczegółu nie będzie miało ostatecznego wpływu na tok śledztwa.

Kiedy już zdarza się, że na swojej stronie internetowej policja publikuje informacje dotyczące wyglądu podejrzanego, to szwedzkie media wolą ich nie podawać. Tak było właśnie w przypadku napaści dziesięciu wyrostków na 20 letnią kobietę w centrum miasta Piteå. Jeden z napastników zgwałcił kobietę, podczas gdy reszta ją siłą przytrzymywała. Zdarzenie zbulwersowało opinię publiczną, ale tzw. tradycyjne media zataiły informacje, że sprawcami mogli być czarnowłosi, śniadzi, młodzi mężczyźni.

Tłumaczenie szwedzkich mediów, że tożsamość czy kolor skóry podejrzanego nie jest istotna z punktu widzenia przekazywanych odbiorcom informacji, jest tylko wymówką.

Kiedy kilka dni temu w Stanach Zjednoczonych doszło do dwóch tragicznych w skutkach strzelanin szwedzkie radio publiczne podało informację, że w El Paso policja aresztowała ”białego mężczyznę w wieku 21 lat”.

Za każdym razem, kiedy sprawcami lub podejrzanymi są biali mężczyźni media w Szwecji - bardziej niż chętnie - podkreślają zarówno ich płeć jak i rasę. Zwłaszcza wtedy, kiedy ofiarami przestępstw padają kolorowi lub kobiety.

A ponoć w cywilizowanych krajach policja ma służyć i stać na straży bezpieczeństwa obywateli. A media - rzetelnie ich informować.

No i co pan nam zrobi?!

Sztokholm to stolica i największe miasto Szwecji. Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin/Archiwum]
Sztokholm to stolica i największe miasto Szwecji. Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin/Archiwum]
Szwedzki rząd przy każdej możliwej okazji krytykuje Polskę za przeprowadzane reformy sądownictwa. W tamtejszych mediach przedstawia się nas jako kraj rządzony przez ultraprawicowy reżim, gdzie prawa człowieka, wolność i swoboda wypowiedzi są zagrożone.

Tymczasem "Humanitarne Mocarstwo", jak określają szwedzcy politycy centrolewicy Szwecję, coraz częściej pokazuję światu swoje prawdziwe oblicze.

Irina Zamanowa - Ukrainka - ofiara zamachu terrorystycznego z kwietnia 2017 roku, otrzymała kilka dni temu od szwedzkiego rządu negatywną odpowiedź na akt łaski.

Kobieta błagała premiera o uchylenie orzeczenia Sądu Migracyjnego, który odrzucił jej apelację od wyroku nakazującego jej opuszczenie Szwecji.

Sąd nie znalazł wystarczających powodów do udzielenia jej zgody na stały pobyt w Szwecji.

Premier Stefan Löfven w kilka dni po zamachu odwiedził ją w szpitalu, gdzie amputowano jej nogę. Obiecał, że wszystko będzie dobrze. Na czas przesłuchań, w roli świadka w procesie przeciwko zamachowcowi, władze wydały jej tymczasowe pozwolenie na pobyt, które po zakończeniu procesu Uzbeka, cofnięto.

Bez perspektyw na godne życie i skuteczną rehabilitację Ukrainkę wraz z nastoletnią córką zostanie ze Szwecji w najbliższych dnia wydalona. Względy humanitarne, na które liczyła Irina, widocznie zarezerwowano dla tych, którzy w imię Allaha, mogą w przyszłości powtórzyć czyn Uzbeka.

Pod koniec czerwca po koncercie w Sztokholmie raper ASAP Rocky postanowił zjeść hamburgera w centrum szwedzkiej stolicy. Przyczepiło się do niego dwóch nastoletnich afgańskich imigrantów, których w tych okolicach nie brakuje. Raper i jego ochroniarze wielokrotnie prosili, aby dali im spokój. Doszło do bójki. Jeden z Afgańczyków został przewrócony na ziemię i - według niego - pobity przez amerykańskiego muzyka i jego ludzi. Rzekomą napaść i pobicie zgłosił na policji.

Funkcjonariusze z reguły, w przypadku tego rodzaju zdarzeń reagują dość opieszale. Takie zgłoszenia często trafiają do kosza lub przykrywają je inne, ważniejsze zgłoszenia. Tym razem sprawę zgłosił dzielny imigrant, którego ostro potraktowała amerykańska gwiazda rapu.

W trzy dni po bójce, ASAP Rocky trafił do aresztu. Nie było mowy o tym, by odpowiadał na zarzuty z wolnej stopy.

W sprawę zaangażował się sam prezydent Donald Trump, którego pewnie poinformowano, że obywatel USA znalazł się w celi - owianej złą sławą - szwedzkiego aresztu, gdzie obowiązują surowe warunki. Podczas trwania aresztu osadzony nie ma prawa do kontaktu ze światem zewnętrznym. Szwecję zarówno Rada Europy, jak i ONZ wielokrotnie krytykowały za przepisy dotyczące aresztów właśnie.

Trump zadzwonił do premiera Löfvena prosząc o interwencję. Mówił, że Szwecja, umieszczając rapera w "paczce" zawiodła afroamerykańską społeczność w USA. Prezydent nic nie wskórał, szef szwedzkiego rządu hardo odparł, że u nich nikt nie ma prawa naciskać na niezależne organy sprawiedliwości.

Spin-doktorzy Donalda Trumpa powinni pamiętać, że w amerykański prezydent - obok premierów Polski, Węgier i Izraela - jest najbardziej nielubianym przez szwedzkie media politykiem. Jego naciski, jak i błaganie Ukrainki o pozostanie w Szwecji, pozostaną głuche, bowiem Sztokholm prowadzi swoją politykę, która m.in. opiera się na pomaganiu tzw. ofiarom amerykańskiego i izraelskiego imperializmu oraz ich sojuszników.

Fakt, że ofiary bywają często katami - nie ma tu najmniejszego znaczenia!

Za chlebem. Ale: w którą stronę?!

M. Marszałek zachęca Polaków pracujących w Szwecji do zapisywania się do związków zawodowych. Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
M. Marszałek zachęca Polaków pracujących w Szwecji do zapisywania się do związków zawodowych. Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
Budowlańców, stolarzy, monterów, spawaczy czy hydraulików - w Polsce - jak na lekarstwo. Wielu z nich pracuje za granicą. W Danii, Norwegii czy w Szwecji, na budowach najczęściej słychać polski język...

Bez polskich fachowców szwedzkie osiedla budowałyby się wolniej, a remonty gmachów trwałyby dłużej i byłyby bardziej kosztowne. W ubiegłym roku ponad 40 tysięcy naszych rodaków pracowało legalnie w Szwecji.

Stawki za godzinę pracy rzędu 150 koron, czyli ok. 60 zł na początek, mogą wydawać się kuszące. Jednak koszt mieszkania w Szwecji to spory wydatek. Miejsce w wieloosobowym pokoju kosztuje w Sztokholmie równowartość 600 zł. Samodzielny pokój można wynająć za 3500 koron czyli za 1400 złotych. Mieszkanie dwupokojowe, wynajmowane z reguły od imigranta z Bliskiego Wschodu na przedmieściach Sztokholmu to wydatek rzędu 4 i pół tysiąca złotych.

Większość pracujących Polaków to "pracownicy oddelegowani". Część z nich prowadzi własną działalność gospodarczą. Szwedzi najczęściej wynajmują Polaków przez rodzime lub polskie agencje pracy tymczasowej. Reszta wykonuje prywatne zlecenia często nie zawierając żadnych umów. Nie wiadomo ilu z nich, jest oszukiwanych przez nieuczciwych pracodawców i szemrane agencje.

Reszta wykonuje prywatne zlecenia, często nie zawierając żadnych umów. Nie wiadomo ilu z nich jest oszukiwanych przez nieuczciwych pracodawców i niepoważne agencje.

- Jak pracodawca wyczuje, że jesteś słaby i wie, że nie znasz języka i nie pójdziesz na skargę do szwedzkich związków zawodowych, to wtedy okrada Cię oficjalnie. Nie płaci za dni wolne od pracy, nie płaci za godziny przepracowane w szkodliwych dla zdrowia warunkach czy za ewentualne delegacje - mówi Mariusz Marszałek, który od kilku lat mieszka i pracuje w Sztokholmie legalnie. W miejscach, gdzie spotyka Polaków, namawia ich do zapisywania się do związków.

Jednak do związków zawodowych mogą należeć jedynie te osoby, które posiadają szwedzki numer PESEL. Aby móc jego otrzymać potrzeba mieć umowę o pracę lub adres zameldowania w Szwecji. Czas rozpatrywania wniosku o przyznanie numeru trwa nawet rok.

Rok 2019 będzie ostatnim, kiedy pracownicy oddelegowani z Polski będą mogli w Szwecji pracować na dotychczasowych warunkach. Szwedzki rząd podjął decyzję o nowelizacji unijnej dyrektywy w tej sprawie. Od następnego lata związki zawodowe - zgodnie z prawem - będą mogły blokować firmy, które nie podpisały szwedzkich zbiorowych umów z pracownikami.

Według nich pracodawca działający w Szwecji zobowiązany jest do wypłaty stawek wg tejże umowy oraz opłacenia składek emerytalnych, nawet jeśli opłacił je w miejscu swojej siedziby.

Szwedzi chroniąc za wszelką cenę swój rynek pracy zrobili nam niechcąco przysługę.

Może już za rok łatwiej i szybciej znajdziemy fachowców branży budowlanej i remontowej?

Multikulti trupem

Szwedzi byli przekonani, że imigranci po kilku latach staną się podobni do nich. Będą szanować prawo, płacić podatki i służyć w wojsku czy policji. Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
Szwedzi byli przekonani, że imigranci po kilku latach staną się podobni do nich. Będą szanować prawo, płacić podatki i służyć w wojsku czy policji. Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
Wydawać by się mogło, że politycy powinni: słuchać ludzi, rozpoznawać ich problemy i znaleźć narzędzia do ich rozwiązywania. Na szczęście zarówno w Polsce, jak i Szwecji - tacy ludzie istnieją.

Po drugiej stronie Bałtyku znajdziemy ich przeważnie wśród polityków opozycji. Ebba Busch Thor, przewodnicząca Chrześcijańskich Demokratów strasznie się ostatnio naraziła partii rządzącej, jej sprzymierzeńcom oraz większości szwedzkich mediów. Pani Thor w jednym z wywiadów ośmieliła się zakomunikować, że ”wielokulturowość w Szwecji jest trupem”.

To oczywiście wystarczyło, aby szwedzka polityk, została błyskawicznie zgrillowana przez lewackich publicystów, a tych w Szwecji jak wiadomo, pod dostatkiem. Zarzucono jej rasistowską tudzież ksenofobiczną retorykę, ogólnie: odżegnano od czci i wiary.

W rzeczywistości liderce chadeków chodziło o to, że w Szwecji nie toleruje się już szwedzkiej kultury i wszystkiego, co się z nią wiąże. Według niej, państwo chce zastąpić wielokulturowość ideologią multikulturalizmu, według której każda kultura jest wobec siebie równa.

Oznacza to, że również imigranci, których ukształtowała własna kultura czy religia, powinni mieć prawo do życia zgodnie z nią właśnie. Nie może dziwić zatem, że wychowani według swoich kulturowych (vide: religijnych) wzorcach i mocno do nich przywiązani ludzie gardzą wszystkim, co stara się od nich wymusić kraj, który w swojej niekończącej się naiwności, przyjął ich do siebie.

W latach 70. kiedy ustawowo Szwecja miała przerodzić się z homogenicznego państwa w kraj wielokulturowy Szwedzi byli przekonani, że imigranci po kilku latach staną się podobni do nich. Będą szanować prawo, płacić podatki i służyć w wojsku czy policji. Ba: obchodzić nawet wspólnie święta i wielbić gwiazdy damskiego futbolu.

Tymczasem setki tysięcy migrantów przybyłych w ostatnich latach z Bliskiego Wschodu, Środkowej Azji oraz Afryki zrobiły coś zupełnie odwrotnego. Po uzyskaniu pozwolenia na pobyt, azylu lub obywatelstwa większość z nich postanowiła urządzić się i żyć jak u siebie. Za późno już ich zmusić do życia jak przeciętny Svensson. Postawili na stworzenie społeczności opartych na klanach wyznający swoje własne wartości.

Szwedom nie pozostaje już nic innego, jak tylko słuchać w piątki pieśni nawołujących do modlitwy w meczecie, przyodziewać córki w chusty, zapisać się na kurs języków egzotycznych oraz zacząć stosować prawa szariatu.

Polacy nie dorośli do szwedzkich wartości

źródło: https://pixabay.com/pl/2354394/Ben_Kerckx/ (CC0 domena publiczna)
źródło: https://pixabay.com/pl/2354394/Ben_Kerckx/ (CC0 domena publiczna)
Sprawa zwolnienia pracownika krakowskiego sklepu IKEA stała się głośna również w Skandynawii. Tamtejsze media jednogłośnie stanęły murem za meblowym gigantem.

W katolickiej Polsce zamierzają bojkotować sklepy IKEA po tym, jak zwolniono polskiego pracownika za "mowę nienawiści wobec homoseksualistów". Tak można streścić tytuły prasowe, które kilka dni temu pojawiły się w szwedzkiej i norweskiej prasie.

Wychodzi na to, że ni stąd ni zowąd, pracownik sklepu napisał sobie w intranecie firmy, że nienawidzi osób innych niż heteroseksualne cytując przy okazji Pismo Święte. Szwedzkie media donosiły nawet, że Polak śmiał zrobić to w Międzynarodowym Dniu Przeciw Homofobii, Bifobii i Transfobii. Nie wspomniano ani słowem o tym, co takiego spowodowało jego reakcję.

W komentarzach pod artykułem jednej z poczytniejszych gazet opublikowanym na Facebooku pojawiły się obelgi pod adresem Polaków.

Postanowiłem zareagować i rzeczowo wyjaśnić, nie osądzając słów pana Tomasza ani decyzji o jego zwolnieniu, dlaczego jego zwolnienie wywołało w Polsce takie oburzenie. Napisałem zatem, że w naszym kraju zabronione jest prowadzenie agitacji politycznej czy światopoglądowej w miejscu pracy, a prawa i obowiązki zarówno pracodawcy jak i pracownika regulują zawarta między nimi umowa, która musi być zgodna z przepisami Kodeksu Pracy.

Otrzymałem wiele odpowiedzi na mój komentarz, które w 90 procentach były oczywiście negatywne i przyznawały rację IKEA.

Jeżeli ktoś z Was wyobrażał sobie Szwedów jako ludzi tolerancyjnych i kompromisowych, to muszę Was zmartwić. Jeżeli chodzi o kwestie, które są fundamentalne i stanowią część przyjętego przez szwedzkie państwo systemu wartości - jego obywatele gotowi są o nie walczyć jak o niepodległość. No, przynajmniej słownie.

Przeczytałem w nich, że katolicka Polska - tak jak każdy inny religijny kraj - jest w tyle pod względem rozwoju cywilizacyjnego. Dowiedziałem się, że przywileje osób LGBT są prawami człowieka, a Polska pełna jest brunatnych faszystów. I że Polska nie ma czego szukać w Unii Europejskiej.

Innych bardziej ostrych i pomawiających nas komentarzy nie będę przytaczał.

Poglądy Szwedów na sprawę związaną z polskim pracownikiem IKEA wcale mnie nie dziwią, natomiast dobór słów użytych m.in. przez nauczycieli, aktorów, przedsiębiorców i inżynierów, którzy skomentowali mój post, jest skandaliczny.

Ideologia LGBT - idąca w parze z gender - która w Szwecji uważana jest za naukę, z sukcesem zastąpiła Szwedom religię i wymazała z ich świadomości pojęcie zdrowego rozsądku. W tzw. Paradach Dumy organizowanych w każdym szwedzkim mieście - tak jak w PRL - obowiązkowo muszą uczestniczyć zatrudnieni w państwowych instytucjach jak i pracownicy wyższych uczelni. Czasami nawiedzeni pedagodzy zachęcają do wzięcia w nich udziału także dzieci.

Nieżyjący już założyciel IKEA, Ingvar Kamprad, znał się na biznesie i wiedział jak przypodobać się władzy. Kiedy w 1994 roku ujawniono, że do lat 50. ub. wieku Kamprad był aktywnym działaczem nazistowskiej organizacji - napisał on do pracowników IKEA list z przeprosinami, w którym swoją fascynację narodowym socjalizmem tłumaczył młodym wiekiem.

Szwedzi odetchnęli z ulgą i nadal mogli być dumni z IKEA. W 2010 roku w jednym z wywiadów Kamprad przyznał jednak, że zaprzyjaźniony z nim twórca ruchu szwedzkich nazistów Per Engdahl był "wielkim człowiekiem".

Dzisiejsza IKEA jest kierowana przez rodzinę Kamprada. Tak jak wiele innych szwedzkich marek, które stanowią część kreowanego na zewnątrz wizerunku Szwecji, IKEA utożsamia się z polityką państwa.

Pytanie jest, czy także poza granicami Szwecji może wymagać od zatrudnianych tam pracowników dzielenia swoich wartości?

Nie pomogła nawet ABBA

Międzynarodowy Komitet Olimpijski podczas zgromadzenia członków MKOl-u w Lozannie zdecydował, że gospodarzami zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2026 roku będą Mediolan oraz Cortina d’Ampezzo. Fot. źródło: pixabay.com/pl/igrzyska-pierścienie-symbol-3169
Międzynarodowy Komitet Olimpijski podczas zgromadzenia członków MKOl-u w Lozannie zdecydował, że gospodarzami zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2026 roku będą Mediolan oraz Cortina d'Ampezzo. Fot. źródło: pixabay.com/pl/igrzyska-pierścienie-symbol-3169
Międzynarodowy Komitet Olimpijski podczas zgromadzenia członków MKOl-u w Lozannie zdecydował, że gospodarzami zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2026 roku będą Mediolan oraz Cortina d'Ampezzo. Włoska kandydatura okazała się lepsza od oferty Szwedów.

Za siedem lat zimowe igrzyska miały się rozgrywać w Sztokholmie, Åre i Falun. Ze względu na brak w Szwecji torów saneczkowych i bobslejowych Szwedzi postanowili, aby do swojej oferty organizacji zimowej olimpiady dodać Łotwę.

Niestety, niewiele to pomogło. Włosi w Lozannie zdobyli 47 głosów, Szwedzi 34. Taka porażka boli. Zwłaszcza, że stało się to już po raz szósty. W Szwecji panowało przekonanie, że mają szansę wygrać z Włochami walkę o organizację tej prestiżowej imprezy. Jednak porażka była owocem braku poparcia dla tej inicjatywy od zwykłych zjadaczy chleba.

Choć Szwedzki Komitet Olimpijski zapewniał, że nie otrzyma od państwa ani korony, to jednak większość Szwedów bała się, że ucierpią na tym budżety gmin i regionów. Taka obawa jest całkiem uzasadniona. Wiele szwedzkich gmin zmuszona jest do cięć wydatków na opiekę nad seniorami, opiekę zdrowotną czy oświatę. Brakuje środków z lokalnych podatków.

W gminach na północy kraju, z których do miast emigrują młodzi ludzie, miejsc pracy nie przybywa, ale za to przybywa nowych mieszkańców, którym trzeba zapewnić lokum i opierunek. Nie bez znaczenia była też kwestia bezpieczeństwa. Szwecja to jeden z europejskich krajów, w którym przypada najmniej policjantów na 100 tysięcy mieszkańców.

Zapewnienie ochrony uczestnikom zimowej olimpiady z pewnością osłabiłoby i tak już niski poziom bezpieczeństwa mieszkańców Falun czy Sztokholmu.

Szwedzkie władze liczyły, że zimowa olimpiada w Szwecji będzie znakomitą okazją do pokazania światu kraju, który - według nich - jest rajem na ziemi. Wynik głosowania w Lozannie przyniósł im rozczarowanie; gdyby był dla nich pomyślny, mógłby przynieść im wstyd o wiele większy niż ten podczas finałowej prezentacji szwedzkiej kandydatury.

Przedstawicielka samorządu Sztokholmu postanowiła zrobić coś według niej spontanicznego i co mogło być zauważone przez prezydium MKOL-u. Efekt był niestety żenujący.

Przemysław Gołyński

Midsommar, czyli bój o truskawkę

Midsommar, czyli bój o truskawkę. Fot: Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
Midsommar, czyli bój o truskawkę. Fot: Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
Pojutrze Szwedzi obchodzić będą swoje ulubione święto - Midsommar, czyli letnie przesilenie. W Szwecji jest bardziej popularne od Świąt Bożego Narodzenia.

Midsommar, wbrew pozorom nie jest odmianą naszej Nocy Kupały, choć posiada również częściowo pogańskie odniesienia. Bardziej związane jest z Nocą Świętojańską. Wcześniej obchodzono je zawsze 23 czerwca - na pamiątkę narodzin Jana Chrzciciela.

Od 1953 roku Midsommar jest w Szwecji ruchomym świętem, które przypada zawsze w sobotę między 20 a 26 czerwca. Wigilią tego święta jest Midsommarafton.

Jeżeli święta Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy uchodzą za rodzinne to Midsommar obchodzi się tu wśród znajomych; koniecznie na łonie natury. Oprócz wspólnych zabaw, śpiewów i tańców wokół "majowego słupa", którego wierzchołek zdobi krzyż oraz zawieszone na nim dwa wianki, ważne są świąteczne potrawy.

Nie może zabraknąć młodych ziemniaków z koperkiem, śledzia w sosie śmietankowym, łososia i oczywiście truskawek. Ale uwaga: nie byle jakich!

Muszą być szwedzkie.

To znaczy: wyhodowane i zebrane w Szwecji, najlepiej pochodzące z lokalnych upraw.

"Szwedzkość" truskawek jest poddawana wyrywkowym kontrolom Urzędu Rolnictwa. W tym roku przeprowadzi się ponad 200 takich kontroli.

Bada się kolor, świeżość i rozmiar truskawek. Ich średnica nie może być mniejsza niż 18 mm. Szwedzkie truskawki charakteryzuje ładny kształt, dobry wygląd i - według samych Szwedów - wyjątkowy, słodki smak. Niektóre owoce poddawane są specjalistycznej kontroli w niemieckim laboratorium. Jeżeli okaże się, że truskawki są sprzedawane jako szwedzkie, ale faktycznie pochodzą z innego kraju, towar zostaje zarekwirowany, a sprzedającemu grozi grzywna.

- Klienci żądają, aby truskawki były szwedzkie. U innych handlarzy bywa z tym różnie - powiedział szwedzkiej telewizji Ferman Jabbar, który pozytywnie przeszedł próbę truskawkowego eksperta.

Sprzedawcy, mają świadomość jak ważne dla Szwedów jest to, że truskawki zakupione na Midsommar są szwedzkie. Niektórzy próbują zbić na tym dobry interes oferując im owoce np. z Polski. Przebicie jest wielokrotne. W sprzedaży szwedzkie truskawki, tuż przed Midsommar kosztują 80 koron za kilogram, czyli 32 złote.

Co ciekawe: za to, że Szwedzi mają fioła na punkcie zarówno szwedzkich truskawek, jak i rodzimych młodych ziemniaków, nikt nie robi im wyrzutów.

Nawet najbardziej polityczno-poprawni kulturo-marksiści, którzy od lat starają się wymazać Szwedom ze świadomości jakiekolwiek szwedzkie symbole czy zwyczaje - nie mają odwagi zabrać głosu.

Midsommar to jedyne święto, podczas którego Szwedzi zapominają o nakazach i zakazach; o kłótniach i problemach. Spotkanie na ulicy osoby pijanej, tej czy innej płci, traktują jako dowód, że Midsommar ma się dobrze.

Przemysław Gołyński

Szwecja latem kusi

źródło: https://pixabay.com/pl/4099168/sabine_1603/(CC0 domena publiczna)
źródło: https://pixabay.com/pl/4099168/sabine_1603/(CC0 domena publiczna)
Szwecja jako kierunek turystyczny jest dla większości z nas wciąż droga. Tego lata jednak ze względu na rekordowo niską wartość korony w stosunku do złotówki urlop w Szwecji może okazać się tańszy niż kiedykolwiek.



Wiele osób pyta mnie często czy w Szwecji jest bezpiecznie. To kwestia dość złożona. Z pewnością poruszanie się po szwedzkich drogach jest bardzo bezpieczne: w ubiegłym roku liczba ofiar śmiertelnych wypadków drogowych w Szwecji wyniosła 287 osób. To o prawie dziesięć razy mniej niż w Polsce.

Jeżeli natomiast chodzi o bezpieczeństwo osobiste, to sprawy mają się zdecydowanie gorzej. Nie będę zanudzał statystyką, ale powszechnie wiadomo, że liczba przestępstw na tle seksualnym w Szwecji należy do najwyższych na świecie. Ryzyko, że staniemy się ofiarą wybuchu granatu jest, niestety, tak samo wysokie, jak... w Meksyku.


Żeby nie być gołosłownym, przytoczę kilka wybranych, odnotowanych przez policję zdarzeń kryminalnych z ostatnich trzech dni:
  • dwie strzelaniny w Uppsali

  • ciężko pobita konduktorka w pociągu

  • dwóch mężczyzn ostrzelanych w Malmö

  • napaść grupki mężczyzn na kobiety w Gävle

  • bijatyka z udziałem 15 osób w Uppsali

  • strzelanina w dzielnicy Sztokholmu, Tensta

  • próba zabójstwa w Helsingborgu

  • postrzelony mężczyzna na parkingu w Sztokholmie

  • strzelanina w Kalmar

  • postrzelony mężczyzna grożący wysadzeniem bomby na dworcu w Malmö

  • śmiertelna ofiara strzelaniny w Malmö

  • trzy nocne eksplozje w Malmö

  • podejrzany ładunek podłożony pod wejście do budynku policji w Linköping



To bilans zaledwie trzech dni.

Nietrudno zauważyć, że liczba zdarzeń kryminalnych jest niewątpliwie zatrważająca. Oczywiście; dla przeciętnego turysty w Szwecji ryzyko stania się ofiarą ww. przestępstw jest niewielkie, choć większe niż np. w Polsce.

Szwedzkie władze chcą za wszelką cenę utrzymać obraz Szwecji jako kraju spokojnego, gdzie bezpieczeństwo gwarantuje przyjaźnie nastawiona do ludzi policja. 
Niestety, spokojna Szwecja to już projekcja przeszłości. Natomiast funkcjonariusze policji są dziś często przepracowani i zestresowani. Nie ma się co im dziwić. Wielu z nich opuszcza szeregi i zmienia pracę na inną, bardziej przyjemną i bezpieczniejszą.


Na szczęście, niewielkie turystyczne miejscowości położone blisko jezior czy morza z reguły pozbawione są tych problemów, z którymi boryka się wiele szwedzkich miast.

I jeżeli mam coś polecić, to właśnie takie małe oazy spokoju. Tam oprócz przebywania z przepiękną i czystą naturą będziecie mogli poznać niezwykłą uczynność Szwedów i doświadczyć prawdziwej, tradycyjnej ”fika”.

Co to oznacza, dowiecie się na miejscu.

Przemysław Gołyński
1234

FOTOGALERIA

Za chlebem. Ale: w którą stronę?!
Szwedzi martwią się o Polskę
Szwecja latem kusi
Mowa nienawiści
Rząd Szwecji na cenzurowanym
Święto Ognia czy Święto Flagi?
Nie pomogła nawet ABBA
Midsommar, czyli bój o truskawkę
Polityczna poprawność "w służbie narodu"
Multikulti trupem
© Polskie Radio Szczecin SA. Wszystkie prawa zastrzeżone.Regulamin korzystania z portaluPolityka prywatnościBiuletyn Informacji Publicznej

Szanowny Użytkowniku.

Poniżej zebraliśmy informacje dotyczące zasad przetwarzania Twoich danych osobowych wynikających z Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (zwanym dalej RODO). Prosimy o ich przeczytanie – nie powinno to zająć zbyt wiele czasu. Z niniejszego opracowania dowiesz się jakie obowiązki ma Administrator, jakie przysługują Ci prawa oraz w jaki sposób z tych praw korzystać. W razie jakichkolwiek wątpliwości skontaktuj się z nami.

Przechodząc do serwisu lub klikając w prawym górnym rogu tej informacji, zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych oraz na wskazane poniżej działania.

Wykorzystujemy pliki cookies oraz inne technologie

W naszych serwisach wykorzystujemy pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) i inne pokrewne technologie, mające na celu:

Zakres wykorzystywania plików cookies możesz zdefiniować w ustawieniach wykorzystywanej przez Ciebie przeglądarki. Bez wprowadzenia zmian ustawień, informacje w plikach cookies mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia. Więcej szczegółów znajdziesz w Polityce prywatności .

Co to są dane osobowe?

Dane osobowe to informacje o zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej. Mogą to być m.in. imię i nazwisko, adres e-mail czy numer telefonu. W zakresie korzystania z takich jak nasz serwisów internetowych wyróżnia się również dane osobowe takie jak jak adres IP użytkownika, informacja o dotychczasowej aktywności użytkownika, informacja zbierana za pośrednictwem tzw. plików cookies, a także podobnych technologii. Jeśli dany plik cookie nie zawiera danych osobowych, ale możliwe jest zestawienie informacji z tego pliku z inną informacją pozyskaną od Ciebie, tzn. jeśli jest możliwość zidentyfikowania Twojej osoby – takie pliki cookies są również objęte ochroną wynikającą z przepisów dotyczących bezpieczeństwa danych osobowych.

Pliki cookies, potocznie zwane "ciasteczkami” są plikami, w których podczas przeglądania strony internetowej, zapisują się pewne informacje trafiające ostatecznie do urządzenia końcowego (np. komputera lub smartfona). Pliki cookies mają wiele funkcji – od umożliwiających prawidłowe funkcjonowanie naszego serwisu internetowego, po pozwalające na zachowywanie preferencji użytkownika, jak również personalizowanie stron internetowych w zakresie wyświetlanych treści oraz dostarczanych reklam.

Co powinieneś wiedzieć w zakresie bezpieczeństwa Twoich danych osobowych w związku z RODO

  1. Administratorem Twoich danych osobowych jest Polskie Radio Szczecin S.A. z siedzibą przy al. Wojska Polskiego 73, 70-481 Szczecin (zwane dalej „Rozgłośnią”).
  2. Na mocy art. 37 ust. 1 lit. a) RODO został powołany Inspektor Ochrony Danych (IOD), który nadzoruje sferę przetwarzania danych osobowych w Rozgłośni. Z IOD możesz skontaktować się pisząc na adres podany powyżej lub na adres mail iod@radioszczecin.pl . Inspektor chętnie pomoże we wszystkich kwestiach związanych z ochroną danych osobowych, w szczególności udzieli odpowiedzi na pytania dotyczące przetwarzania Twoich danych osobowych.
  3. Twoje dane osobowe przetwarzane będą w celu :
  4. Rozgłośnia przetwarza Twoje dane osobowe w ściśle określonym, minimalnym zakresie niezbędnym do osiągnięcia celach, o których mowa powyżej.
  5. Twoje dane osobowe mogą zostać udostępnione innym podmiotom. Podstawą ww. działania mogą być przepisy prawa (np. ZUS, administracja skarbowa, wymiar sprawiedliwości) lub właściwie skonstruowane, zapewniające bezpieczeństwo danym osobowym, umowy powierzenia danych do przetwarzania podmiotom trzecim, z którymi współpracuje Rozgłośnia (np. z podmioty sektora teleinformatycznego i telekomunikacyjnego, usług analitycznych i marketingowych).
  6. Twoje dane osobowe mogą być przekazywane do państwa trzeciego lub organizacji międzynarodowej wyłącznie za Twoją jednoznaczną zgodą uzyskaną po uprzednim przestawieniu zasad i potencjalnych skutków takiego przekazania oraz spełnieniu szeregu wymogów określonych zapisami RODO.
  7. W przypadku wskazanym w pkt 5 i 6 Twoje dane będą zabezpieczone w sposób zapewniający im poufność z wykorzystaniem właściwych rozwiązań technicznych i technologicznych zgodnych z dobrymi praktykami stosowanymi w procesie bezpiecznego przetwarzania danych osobowych.
  8. Twoje dane osobowe będą przechowywane przez okres niezbędny do realizacji celu dla jakiego zostały zebrane, zgodnie z terminami archiwizacji określonymi przez ustawy szczególne oraz ustawę z dnia 14 lipca 1983 r. o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach (Dz.U. z 2018 r., poz. 217), a w przypadku gdy były przetwarzane na podstawie wyrażonej przez Ciebie zgody – do momentu jej wycofania.
  9. W związku z przetwarzaniem Twoich danych osobowych przysługuje Ci prawo do:
  10. Z powyższych uprawnień można skorzystać bezpośrednio w siedzibie Polskiego Radia Szczecin S.A., kierując korespondencję na adres siedziby Administratora lub na adres poczty elektronicznej Inspektora Ochrony Danych.
  11. Jeżeli uznasz, iż przetwarzanie dotyczących Twoich danych osobowych narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO) przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego na adres: Urząd Ochrony Danych Osobowych, ul. Stawki 2, 00-193 Warszawa
  12. Podanie danych osobowych jest dobrowolne ale w zależności od sytuacji może być wymogiem ustawowym lub umownym. W szczególnych przypadkach niepodanie danych może warunkować realizację działań których jesteś Podmiotem (w tym zawarcie umowy).
  13. Twoje dane będą mogą podlegać zautomatyzowanemu przetwarzaniu polegającemu na profilowaniu. Personalizujemy treści i reklamy a także poddajemy analizie aktywność na stronie i w Internecie. Jednym ze sposobów przetwarzania przez nas danych osobowych jest tzw. profilowanie, które polega na tym, że możemy w oparciu o Twoje dane tworzyć dla Ciebie profile preferencji i następnie dostosowywać treści wyświetlanych reklam tak, aby odpowiadały Twoim potrzebom i zainteresowaniom. Jednocześnie informujemy, że nie dokonujemy zautomatyzowanego podejmowania decyzji, w tym w oparciu o profilowanie.