Skandynawia po mojemu
Radio Szczecin » Skandynawia po mojemu

Zbawicielka Greta

Fot. Przemysław Gołyński
Fot. Przemysław Gołyński
Młoda Szwedka, Greta Thunberg stała się na świecie twarzą ruchu młodzieży na rzecz ochrony klimatu.

Aktywiści ochrony środowiska oraz sympatycy lewicy 16-letnią Gretę Thunberg porównują do współczesnej Joanny d’Arc. Parafia Szwedzkiego Kościoła Luterańskiego w Limhamn w Malmö okrzyknęła ją mesjaszem naszych czasów. Znany hokeista Börje Salming chce, aby nastolatka wkrótce została premierem Szwecji. Politycy norweskiej partii socjalistycznej nominowali ją do Nagrody Nobla.

Szwedzkie media zgodnie powtarzają, że popularność Grety na świecie jest równa tej, jaką w latach 70. cieszyła się ABBA. Jedno jest pewne: Szwedzi otrzymali (brzydko mówiąc) kolejną eksportową markę "Made in Sweden i będą z niej dumni, choćby okazała się wydmuszką.



Niestety, wiele przemawia za tym, że właśnie tak jest w tym przypadku.

Zanim przedstawię fakty na poparcie tej tezy chciałbym zaznaczyć, że osobiście uważam, iż to dobrze, że dzieci troszczą się o środowisko i mają świadomość, że odpowiednie zachowanie i nawyki mogą pozytywnie wpływać na otaczające nas środowisko. Oburza natomiast to, że dorośli wykorzystują nieletnich, by czerpać z nich zyski. Chodzi zarówno o te materialne jak i polityczne.



Greta Thunberg jest córką szwedzkiej śpiewaczki operowej i celebrytki Maleny Ernman. Jej ojciec Svante jest aktorem, producentem operowym oraz menedżerem swojej żony. 24 sierpnia 2018 roku para wydała książkę, w której oprócz wyrzutów sumienia z powodu sposobu życia, który niszczy klimat opisuje także m.in. problemy Grety i jej siostry Beaty związane z chorobą Asperberga, na którą cierpią obie dziewczynki.



Cztery dni wcześniej Greta rozpoczęła swój szkolny strajk przed budynkiem Riksdagu.

W tym samym dniu jej zdjęcie zrobione "przypadkowo" w tym miejscu publikuje w mediach społecznościowych Ingemar Renzhog, założyciel firmy We Don't Have Time. Firma przedstawia się bardziej jako ruch społeczny i angażuje w internecie miliony ludzi.

Zarówno Renzhog jak i matka Grety brali wcześniej razem udział w galach i konferencjach organizowanych przez fundacje działające na rzecz ochrony klimatu.

 Kilka godzin później lewicowy dziennik Aftonbladet publikuje pierwszy artykuł o proteście Grety. Dzień przed ukazaniem się książki jej rodziców gazeta Dagens Nyheter publikuje obszerny wywiad z jej matką i ilustruje go zdjęciem dziewczynki strajkującej w obronie klimatu. 

Od tego momentu Greta staje się symbolem - prowadzonej w szwedzkich mediach od miesięcy - kampanii, której przekaz jest prosty: ”jeśli nic nie zrobimy, ziemia za 10 lat przestanie istnieć”.

O proteście Grety mówią media na całym świecie. W październiku w dzienniku The New Yorker pojawia się obszerny artykuł o szkolnym strajku Grety z linkiem na stronę We Don't Have Time. 26 listopada 2018 roku spółka Renzhoga informuje o emisji akcji. Miesiąc wcześniej Greta zostaje doradcą fundacji o tej samej nazwie i zasiada w jej zarządzie. W grudniu nastolatka zabiera głos na konferencji klimatycznej w Katowicach, później przemawia na forum ONZ.

W lutym Greta Thunberg informuje media, że "z uwagi na brak czasu" opuszcza fundację We Don't Have Time. 

W prospekcie emisyjnym spółki - dostępnym dla każdego w sieci - jej nazwisko pojawia się 11 razy. Ingemar Renzhog twierdzi, że jego przedsięwzięcie nie ma na celu osiągnięcia zysków. Spółka We Don't Have Time jest obecnie warta około 15 milionów koron. Po sprzedaży akcji - która ma ruszyć 22 kwietnia - jej wartość może sięgnąć 72 milionów koron, czyli prawie 8 milionów dolarów.

PRZEMYSŁAW GOŁYŃSKI

Stockholm, vi har ett problem!

Fot. Melker Dahlstrand/Sveriges riksdag
Fot. Melker Dahlstrand/Sveriges riksdag
Dla większości rządów europejskich państw jest jasne, że ich obywatele, którzy kilka lat temu wyjechali do Syrii i Iraku, by stać się tam bojownikami kalifatu powinni wrócić i zostać osądzeni w kraju, którego są obywatelami. Inaczej sprawa wygląda w Szwecji.

Dla rządu premiera Stefana Löfvena sprawa powrotu do kraju terrorystów i ich rodzin do kraju jest wyjątkowo kłopotliwa. Do tej pory kilkadziesiąt osób, które na własną rękę powróciło do Szwecji z wojennej wyprawy nie zostało pociągniętych do odpowiedzialności karnej. Co więcej: służby specjalne wiedzą niezwykle mało na temat tego, co szwedzcy najemnicy tzw. Państwa Islamskiego, robili tam na miejscu.

Często mają związane ręce bowiem nie posiadają odpowiednich narzędzi. Na przykład: by skutecznie ich śledzić. Rząd wielokrotnie zapowiadał wprowadzenie przepisów dających służbom większe możliwości inwigilacji, ale wciąż ich brakuje.

Ponadto w Szwecji przynależność do organizacji terrorystycznej nadal nie jest zakazana. Władze samorządowe natomiast chętnie służą profesjonalną pomocą psychologiczną. Szczególnie dla kobiet i dzieci. Niewielu jednak z tej pomocy korzysta, bo osoby te nie mają ochoty się ujawniać.

Przebywającym w niewoli Kurdów w Syrii kilkudziesięciu terrorystom ze szwedzkim paszportem Szwecja odmawia konsularnej pomocy w powrocie do kraju. Szwedzi mają jednak kłopot z potępieniem podjętego kilka lat temu przez te osoby świadomego wyboru. Niektórzy uważają również, że ISIS niewiele ma wspólnego z islamem, a jest tylko patriarchalną organizacją zbudowaną na fundamencie męskiej kultury przemocy.

- Islamscy ekstremiści nie chcą, aby feminiści, aktywiści na rzecz ochrony środowiska i samotne matki mogły żyć w pokoju. ISIS jest przykładem na to, co może się wydarzyć, kiedy męska kultura przemocy bez przeszkód może wykorzystywać swoje narzędzia władzy. Ofiarami tzw. Państwa Islamskiego w regionie konfliktu byli najczęściej muzułmanie i mniejszości narodowe. Żyjący w pokoju i wolności muzułmanie zdecydowanie odcinają się od radykalnego islamu, którego ISIS chce być orędownikiem. Tak naprawdę służą oni jedynie śmierci - powiedziała podczas debaty w Riksdagu deputowana partii Lewica, Linda Snecker.

W wypowiedziach udzielanych szwedzkim mediom byli bojownicy kalifatu utrzymują, że nie byli do końca świadomi w czym będą uczestniczyć. Niektórzy z nich twierdzą, że nie brali udziału w walkach. Mówią, że liczą na rozsądek rządzących.

Szwedzi woleliby uniknąć sądzenia w kraju swoich obywateli, którzy z własnej woli przyłączyli się do ISIS. Minister spraw wewnętrznych Mikael Damberg zaproponował - w czwartek w Brukseli - powołanie Międzynarodowego Trybunału ds. Zbrodni tzw. Państwa Islamskiego. Inicjatywa spotkała się z dość chłodnym przyjęciem. Jedynie Niemcy zwietrzyli szansę, by po raz pierwszy od czasów drugiej wojny światowej wystąpić w roli oskarżycieli, a nie oskarżonych.

Jeśliby ów trybunał powstał to prawdopodobnie Niemcy, w odróżnieniu od Szwedów, nie będą sądzić własnych obywateli. Otóż niemiecki rząd pracuje nad ustawą umożliwiającą odebranie obywatelstwa osobom biorącym udział w wojnie po stronie ISIS.

Szwedzi takiego rozwiązania nie biorą pod uwagę.

PRZEMYSŁAW GOŁYŃSKI

Szwedzki szowinizm problemem imigrantów

Fot: Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
Fot: Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
Rządy Finlandii, Danii, a nawet Szwecji w ciągu ostatnich dwóch lat zaostrzyły swoje przepisy imigracyjne. Powodem są problemy związane z integracją imigrantów ze społeczeństwami tych skandynawskich krajów.

Podczas, gdy w Danii czy Finlandii władze dochodzą do wniosku, że asymilacja i integracja imigrantów pochodzących z krajów muzułmańskich jest wręcz niemożliwa, to w Szwecji wciąż panuje wśród rządzących przekonanie, że jest to wykonalne.

W Danii tamtejszy rząd postanowił diametralnie zmienić swoją politykę imigracyjną.

Do tej pory była nastawiona na pomaganie imigrantom w integracji z Duńczykami. Kilka tygodni temu tamtejszy parlament przyjął rządowy pakiet ustaw, które mają ułatwić, a nawet czasami wymusić powrót imigrantów do swoich krajów.

Uchodźcy, którzy starają się w Danii o azyl, mogą jedynie liczyć na czasowe pozwolenie na pobyt. Założenie jest takie, że kiedy w ich ojczyznach zakończy się zbrojny konflikt, to nie otrzymają przedłużenia prawa do pobytu i będą musieli powrócić do kraju swojego pochodzenia. Dodatkowo, od teraz każdy imigrant, który popełni w Danii ciężkie przestępstwo, zostanie automatycznie wydalony z kraju.

W tym celu państwo zakupiło od jednej z uczelni wyższych bezludną wyspę, na której powstanie "centrum deportacyjne".

W Finlandii rząd stara się przyśpieszyć przymusową deportację Irakijczyków, których wniosek o pobyt został odrzucony. Ma to związek z rosnącą w kraju liczbą gwałtów i przestępstw na tle seksualnym popełnionych przez imigrantów pochodzących z Bliskiego Wschodu. Fiński rząd polecił ustalić czy umowy międzynarodowe - które Finlandia ratyfikowała kilkadziesiąt lat temu - są obecnie zgodne z krajowym prawem. Chodzi przede wszystkim o te zapisy, które chronią prawa uchodźców przed deportacją.

W Szwecji - gdzie integracja imigrantów ze społeczeństwem stała się dla wielu Szwedów oczywistą mrzonką - władze starają się nie widzieć problemu. Oficjalna narracja: imigranci stanowią dla Szwecji drogocenny zasób, dzięki któremu kraj może patrzeć z optymizmem w przyszłość. Tymczasem każdy uchodźca kosztuje państwo rocznie netto 74 tys. koron, czyli około 30 tys. złotych. Obliczenia pochodzą od rządowej grupy ekspertów ministerstwa finansów, badającej wydatki państwa.

Okazuje się, że problemy społeczne związane z porażką systemu, który nie zdołał zintegrować dużej części mieszkających w Szwecji muzułmanów nie są ich winą, a samych Szwedów. Tak twierdzi „młodzieżówka” partii Zielonych.

Według jej przedstawicieli, którzy opublikowali w mediach list otwarty w tej sprawie, wszystkiemu winny jest wrodzony szowinizm Szwedów. To oni odpowiadają na przykład za strzelaniny w Sztokholmie bowiem nie chcą integrować się z urodzonymi w Krajach III Świata, imigrantami.

Młodzi politycy twierdzą, że Szwedzi tylko częściowo otwierają się na obcych. Nie przeszkadzają im niektóre zwyczaje innych kultur, czy ich potrawy, ale nie potrafią całkowicie zaakceptować ludzi pochodzących z Bliskiego Wschodu czy Afryki.

Proces globalizacji świata postępuje. Wbrew prawicowym nacjonalistom i dzięki zmianom klimatycznym. Dlatego: musimy ponownie próbować wygrać demokrację. Próby tylko wtedy będą owocne, kiedy będziemy potrafili się w pokoju integrować. Jeśli nam się to nie powiedzie, to strzelaniny na przedmieściach okażą się jedynie przedsmakiem tego, co będzie nas czekać w najbliższej przyszłości ” - napisali młodzi politycy partii Zielonych.

PRZEMYSŁAW GOŁYŃSKI

Polityka antyrodzinna zbawieniem Ziemi

źródło: https://www.lu.se/article/de-fyra-livsstilsvalen-som-ar-mest-effektiva-for-att-minska-din-klimatpaverkan?
źródło: https://www.lu.se/article/de-fyra-livsstilsvalen-som-ar-mest-effektiva-for-att-minska-din-klimatpaverkan?
Dla Szwedów czynne i częste uprawianie sportu jest czymś tak ważnym, jak dla nas kontakt z najbliższą rodziną. Jednak wkrótce Szwedzi mogą być zmuszeni do zrewidowania swoich zwyczajów, gdyż... okazują się one nieekologiczne.



Wiadomo: sport to zdrowie, a zdrowie to dłuższe życie. No i tu sąsiedzi z północy mają wręcz egzystencjalny problem. W Szwecji sport uprawiają prawie wszyscy - kiedy się da i gdzie się da. Jeśli nie jesteś "fit", to może oznaczać, że nie jesteś swój. Możesz być wzięty za malarza (z papierosem w ustach) z Polski albo pracownika tymczasowego pochodzącego z innych krajów zacofanej Europy Wschodniej.

Wiadomo, że z takimi nie warto się integrować, bo przecież w ich krajach nic się nie robi, aby uratować naszą planetę od zagłady. Dlatego Szwedzi, jak przystało na prawdziwych i dzielnych zbawicieli świata, postanowili zrobić wszystko, co w ich mocy, aby do tego nie dopuścić.


Jeszcze do niedawna mieli w zwyczaju chwalić się podróżami do odległych zakątków świata. Poznawali prawdziwe kultury ludzi żyjących w zgodzie z przyrodą. Dziś wielkim nietaktem jest przyznawać się do wielogodzinnych podróży samolotem, którego spalane paliwo tak truje środowisko. Okazuje się jednak, że jest jeszcze coś gorszego: człowiek!

Kiedy ciężko trenuje, to produkcja dwutlenku węgla wzrasta 40-krotnie!

Wyobraźcie sobie zatem jak trujący jest np. Bieg Wazów. Toż to czysta zbrodnia ekologiczna. No i przecież sportowcy potrzebują jeść z reguły więcej niż przeciętny zjadacz chleba. Zagrożenie dla klimatu jest więc dość znaczne bowiem wiadomo, że 30 procent światowej produkcji dwutlenku węgla jest związana z produkcją żywności.



A gdyby tak zmniejszyć ludzką populację do minimum?

Tu Szwecja musi jeszcze się dużo nauczyć, ale skoro chce się uchodzić za największych na świecie obrońców naszej planety to trzeba działać szybko. W szwedzkiej telewizji prawie co tydzień występują - w roli ekspertów - gadające głowy, które straszą, że Ziemia może ulec zagładzie za nie więcej niż 10 lat. Oczywiście, jeśli radykalnie nie zmienimy swoich nawyków.

Niektórzy szwedzcy aktywiści, tak jak młodzi komuniści w latach stalinowskich w Polsce, mówią: my pójdziemy jeszcze dalej! Popatrzmy na Chiny; ten wielki kraj zrobił najwięcej dla ochrony klimatu! W 1970 roku Chinki rodziły przeciętnie 5,7 dziecka (badania prof. Stuarta Gietel-Bastena z Oxford University).

W 2015 roku liczba ta zmalała do średnio 1,5 dziecka. Chinkom, nie opłaca się zatem rodzić więcej niż raz bowiem zapłacą większy z tego tytułu podatek. Wprowadzenie podobnego systemu w Szwecji pomogłoby nam nie tylko chronić klimat, ale także przyniosłoby zysk dla budżetu państwa!

Dziś wciąż jednak szwedzkie państwo wypłaca rodzinom wielodzietnym specjalny dodatek, co zdaje się być nie do zaakceptowania przez działaczy partii Zielonych oraz feministki. Pojawiły się jednak już pierwsze symptomy, że w ten sam sposób myślą opiniotwórcze media.

Nie ma tygodnia, aby nie informowały jak bardzo może być dla kobiet niezdrowe macierzyństwo. Wiąże się ono bowiem nie tylko z przerwaniem kariery ale także z ryzykiem powstania poporodowych komplikacji zarówno w ciele kobiety jak i w jej psychice.

Świadomość szkodzenia środowisku może wkrótce skutecznie zniechęcić Szwedki do rodzenia i pomóc tym samym w osiągnięciu jeszcze lepszych wyników niż Chinki.

PRZEMYSŁAW GOŁYŃSKI

Stefan Michnik śpi spokojnie?

Stefan Michnik. źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Michnik
Stefan Michnik. źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Michnik
Polskie władze są oburzone odrzuceniem przez szwedzki sąd wniosku o aresztowanie Stefana Michnika, obywatela Szwecji, byłego stalinowskiego sędziego. We wtorek (19 lutego 2019) polskie MSZ wezwało w tej sprawie ambasadora Szwecji w Warszawie.

Czy próby polskiego wymiaru sprawiedliwości o wydanie przez Szwedów Polsce Stefana Michnika mają szanse na realizację?

Próby wpływania naszej dyplomacji na decyzje podjęte przez Sąd Rejonowy w Göteborgu są skazane na niepowodzenie. Szwedom wystarczy powołać się na niezależność sądu, co też ambasador Szwecji uczynił. Sędzia, który wydał odmowną decyzję w sprawie wydania Polsce, Stefana Michnika dopełnił tylko formalności.

Szwedzka prokuratura, która badała wniosek sądu wojskowego w Warszawie uznała, że zarzuty stawiane wobec byłego stalinowskiego sędziego są - według szwedzkiego prawa - bezzasadne. W optyce szwedzkich prokuratorów wniosek zawierał dość niejasno sprecyzowane zarzuty popełnienia przez Michnika kilkudziesięciu przestępstw sądowych.

W Polsce IPN uznał je, całkiem słusznie, za zbrodnie komunistyczne, wyczerpujące znamiona zbrodni przeciwko ludzkości.

Problem w tym, że szwedzka prokurator, która rozpatrywała wniosek, nie mogła dojść do podobnego wniosku. Nie zna bowiem dostatecznie dobrze szczegółów związanych z przestępstwami, jakich w latach 50. miał się dopuścić Stefan Michnik będąc sędzią stalinowskiego sądu wojskowego.

Prokurator Lena Medelius nawet nie musiała zgłębiać tej tematyki; nakaz aresztowania dotyczył bowiem obywatela Szwecji, którego obce państwo podejrzewa o zbrodnie popełnione prawie 70 lat temu. Do 2014 roku, każda bez wyjątku zbrodnia popełniona w Szwecji czy też ta popełniona za granicą przez szwedzkiego obywatela, ulegała po 25 latach przedawnieniu. Nie było więc w świetle szwedzkiego prawa podstaw formalno-prawnych, aby wszcząć procedurę ekstradycji Michnika do Polski.

Polskie MSZ powołuje się na fakt, że Szwecja była jednym z 60 krajów-sygnatariuszy Rzymskiego Statutu Międzynarodowego oraz, że tym samym zobowiązała się do przestrzegania jego postanowień. Mówią one m.in., że zbrodnie przeciwko ludzkości nie podlegają przedawnieniu.

Problem w tym, że jego postanowienia, które nabrały mocy prawnej w 2002 roku, dotyczą jedynie zbrodni popełnionych po tej dacie.

Nie ma co się łudzić, że rząd w Sztokholmie ruszy sumienie i pójdzie nam w tej sprawie na rękę. Nie zrobił tego w latach 80. kiedy Centrum Szymona Wiesenthala prosiło o pociągnięcie do odpowiedzialności karnej - mieszkających od zakończenia II wojny światowej w Szwecji - byłych estońskich i łotewskich kolaborantów podejrzanych o udział w Zagładzie Żydów.

Dlaczego zatem Szwedzi mieliby zmienić zdanie w przypadku Stefana Michnika, który w spokoju doczekuje swoich ostatnich dni w dobrze strzeżonym Domu Starców w Göteborgu?!

Nie zakupiliśmy przecież od Szwedów myśliwców, krążowników czy okrętów podwodnych. Nie wyraziliśmy chęci skorzystania ze szwedzkiego know-how w kwestii budowy naszej elektrowni atomowej. Nie chcemy zgodzić się na utrzymanie w naszym kraju tysięcy migrantów z Afryki czy Bliskiego Wschodu.

Ponadto nasz kraj rządzony jest przez opcję polityczną, która dla premiera Stefana Lövena stanowi zagrożenie dla postępowej Europy. My z kolei wciąż uważamy Szwecję za państwo prowadzące umiarkowaną politykę, zawsze nastawioną na kompromis.

Nie pamiętamy zazwyczaj, że szwedzki kompromis ma niezwykle wysoką cenę.

PRZEMYSŁAW GOŁYŃSKI

Prawica odpowiedzialna za Katyń i Treblinkę?

Krzyż Katyński w Szczecinie. Fot. Łukasz Szełemej [Radio Szczecin/Archiwum]
Krzyż Katyński w Szczecinie. Fot. Łukasz Szełemej [Radio Szczecin/Archiwum]
Co łączy mord katyński, krematoria w Treblince oraz wojnę domową w byłej Jugosławii? Według premiera Szwecji wszystkie te zbrodnie ludobójstwa są owocem konfliktów, których protoplastami byli prawicowi ekstremiści oraz nacjonaliści.

Stefan Löfven, w przemówieniu wygłoszonym podczas piątkowej konwencji wyborczej do europarlamentu, straszył odradzającym się w Europie nacjonalizmem. "Na jednym oddechu" przytoczył zbrodnie, które - jego zdaniem - stały się owocem konfliktów, do których doprowadzili prawicowi ekstremiści i nacjonaliści.


- Doświadczyliśmy tego na polach bitwy pod Verdun, widzieliśmy to przy komorach gazowych Treblinki, masowych grobach w lesie katyńskim i w byłej Jugosławii - powiedział Löfven.


Historia może się powtórzyć, dlatego w Unii Europejskiej powinien panować konsensus prowadzący do współpracy i wypracowania jednolitych rozwiązań. Jednak coraz częściej w Unii mamy do czynienia z konfliktem, a ten w efekcie może doprowadzić do jej rozpadu. Dlatego powinniśmy uczyć się od Szwedów jak utrzymać jedność.

Premier jako przykład podaje osiągnięte w styczniu porozumieniem z Liberałami i partią Centrum. Uniemożliwiło powstanie rządu centroprawicy z poparciem Szwedzkich Demokratów, którzy dla lewicy w Szwecji są uosobieniem wszelakiego zła.

Partia otrzymała łatkę nacjonalistów, a nawet faszystów; złożona jest w 80 procentach z byłych członków partii socjaldemokratycznej oraz centroprawicowej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej. Dlatego - zdaniem Stefana Löfvena - wybory do Parlamentu Europejskiego powinni wygrać socjaldemokraci, bo tylko oni są w stanie zapewnić Europie pokój i bezpieczeństwo.

Jeśli przyjrzymy się temu, jak Szwecja radzi sobie obecnie z efektami polityki otwartych serc, gender czy polityki klimatycznej to łatwo jest dojść do wniosku, że na takie fanaberie mogą sobie pozwolić jedynie państwa bogate lub tak infantylne, jak Szwecja właśnie.

Koszty związane z prowadzeniem liberalnej polityki imigracyjnej sięgają w Szwecji ponad 1 procent PKB nie licząc strat moralnych mieszkańców tego kraju. Zniewieścienie społeczeństwa jest częścią składową polityki gender mającą na celu nie tylko ujednolicenie płci ale także doprowadzenie do dehumanizacji związków międzyludzkich. Wprowadzanie dalszych podwyżek podatków na paliwa kopalne zakończą się pogłębieniem dychotomii społecznej.


W trakcie trwania kadencji wybranego we wrześniu parlamentu najgłośniej słychać głosy szwedzkich polityków, którzy robią wszystko, aby zagwarantować sobie władzę na najbliższe lata. Dlatego strach przed nazizmem - oczywiście nie niemieckim - okazuje się najlepszym ostatnio narzędziem, aby wyeliminować politycznych konkurentów. Również tych z krajów jak Polska, Węgry czy ostatnio Włochy, które mają symbolizować strach przez obcymi, antysemityzm, populizm i nacjonalizm.

Niektórzy z nas dobrze pamiętają w jaki sposób straszono Polaków w PRL. Za Bieruta przeciwników politycznych nazywano kułakami lub szpiegami CIA, w latach 60. "wilczy bilet" otrzymywali niewygodni Gomułce wichrzyciele żydowskiego pochodzenia. Mlekiem i miodem płynąca Polska Gierka nie znosiła robotników-warchołów, a w latach 80. Jerzy Urban nazywał opozycjonistów ekstremą Solidarności.

PRZEMYSŁAW GOŁYŃSKI

Nasze najlepsze, bo nasze!

Szwedzi są bardzo dumni z mięsa pochodzącego z rodzimych firm. Ich produkty są zawsze oznaczone naklejką na opakowaniu ”Kött från Sverige”, czyli: „Mięso ze Szwecji”. źródło: https://fransverige.se/
Szwedzi są bardzo dumni z mięsa pochodzącego z rodzimych firm. Ich produkty są zawsze oznaczone naklejką na opakowaniu ”Kött från Sverige”, czyli: „Mięso ze Szwecji”. źródło: https://fransverige.se/
Skandal w związku z ujawnieniem nielegalnego uboju chorych i padniętych krów w jednym w zakładów na Mazowszu przyniósł szkodę polskiemu rolnictwu przede wszystkim zagranicą.

239 kg niepewnego mięsa z Polski trafiło również do Szwecji; 100 kg skonsumowano w restauracjach i w szkolnych stołówkach Sztokholmu.

W Szwecji sprawę nagłośniono - chyba - jeszcze bardziej niż w Polsce. Nielegalna wołowina z jednej polskiej ubojni częściej gościła na ekranach szwedzkich telewizorów i w przekazach radiowych niż na stołach mieszkańców Szwecji. W głównych wydaniach wiadomości telewizji publicznej pokazywano fragmenty filmu zrealizowane przez dziennikarza „Superwizjera” okraszając je wypowiedziami przerażonych przechodniów szwedzkich miast, którzy opowiadali jak bardzo są tym faktem zszokowani.

Cieszące się wciąż w Szwecji dużą popularnością tabloidy publikowały - zachęcające do kupna gazety - tytuły jak np.: ”Chore mięso z Polski trafiło do Szwecji”, ”Trefne polskie mięso zjedzone w szwedzkiej restauracji”, ”80 szkół w Sztokholmie mogło otrzymać polskie mięso”.



Temat chorej wołowiny z Polski trafił na podatny grunt. Wegetarianie i weganie prowadzą w Szwecji od lat kampanie wymierzone w mięsożernych Szwedów. Próbują na różne sposoby obrzydzić jedzenie uwielbianych klopsików czy też steków z wołowej polędwicy. Bojówki nawiedzonych wegan atakują hodowców świń, krów, drobiu czy królików. Niektórym grożą pobiciem i śmiercią. Tylko w zachodniej części kraju odnotowano w ostatnich trzech latach ponad 200 przypadków gróźb i ataków na rolników.


Z nagonki na importowane z Polski mięso skorzystali też szwedzcy producenci mięsa. Po ostatniej suszy, wskutek której rolnikom brakowało paszy dla hodowanych zwierząt, część rogacizny i nierogacizny Szwedzi musieli przymusowo wybić, co skutkowało obniżeniem cen skupu i – tym samym - zalewem mięsa z lokalnych ubojni na sklepowych półkach.

I choć jest droższe nawet o 30 procent od wyprodukowanego na przykład w Danii lub Niemczech, cieszy się większym wzięciem.



Szwedzi są bardzo dumni z mięsa pochodzącego z rodzimych firm. Ich produkty są zawsze oznaczone naklejką na opakowaniu ”Kött från Sverige”, czyli: „Mięso ze Szwecji”. Naklejka daje nabywcom pewność, że mięso pochodzi z rodzimego chowu i że krowy, świnie i kurczaki zostały przetransportowane i „przetworzone” w szwedzkiej rzeźni zgodnie ze obowiązującymi tu wymogami i procedurami.

Podobnie oznaczone jest mleko, jajka czy ryby.

Szwedzi, którzy w Polsce uchodzą za ludzi otwartych i tolerancyjnych pokazują swój wrodzony szowinizm na przykładzie swoich produktów. Szczególnie mięsa. W ubiegłym roku protestowali przeciwko szwedzkiemu mięsu pakowanemu w Polsce - w należącej do Szwedów firmie przetwórstwa znajdującej się w Świnoujściu.



Dwa lata temu faktem zakupu przez gminę w Luleå mielonej wieprzowiny z Polski dla szkolnych stołówek, oburzeni byli socjaldemokratyczni radni. Żądali unieważnienia przetargu i rozpisania nowego z uwzględnieniem warunku; mięso ma pochodzić ze Szwecji.

W sukurs przyszli rodzice, którzy też domagali się wyłącznie szwedzkiego mięsa dla swoich dzieci. O jednolitych unijnych przepisach dotyczących organizowania przetargów przez samorządy we wszystkich krajach Unii nie chcieli słyszeć.

 Tysiące wpisów w internecie wydają się potwierdzać niechęć Szwedów do produktów pochodzących z Polski lub z innych krajów Wschodniej Europy.

Gdyby podobne treści pojawiły się w Polsce i dotyczyły szwedzkich produktów - byłyby przez Szwedów uważane za przejaw polskiego nacjonalizmu, ksenofobii i pewnie wyssanego z mleka matki antysemityzmu.

PRZEMYSŁAW GOŁYŃSKI

Niemieckie okulary państwa Svensson*

Były niemiecki obóz koncentracyjny Auschwitz. Fot. Tomasz Chaciński [Radio Szczecin/Archiwum]
Były niemiecki obóz koncentracyjny Auschwitz. Fot. Tomasz Chaciński [Radio Szczecin/Archiwum]
W Skandynawii słowa premiera Morawieckiego - wygłoszone podczas niedzielnych uroczystości z okazji 74. rocznicy wyzwolenia niemieckiego, nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau o tym, że "To Niemcy hitlerowskie a nie naziści, odpowiadają za Zagładę" - wywołały konsternację.

Słowa polskiego premiera szwedzcy komentatorzy wytłumaczyli narzuconą społeczeństwu historyczną narracją Prawa i Sprawiedliwości rodem z PRL-u. Szwedzka Agencja Informacyjna TT napisała, że komunistyczna propaganda wmawiała Polakom, iż "nie mają powodów, by się obwiniać za swoją postawę podczas II wojny światowej”, a przecież jest to sprzeczne z ustaleniami historyków, którzy twierdzą, że w Zagładzie Żydów aktywnie brały udział tysiące Polaków”.

Sugeruje się także, że polityka historyczna obecnego polskiego rządu jest ukłonem w stronę radykalnych nacjonalistów, których obecność na terenie obozu Auschwitz-Birkenau skrupulatnie odnotowano.

Cytując słowa premiera Morawieckiego o odpowiedzialności państwa niemieckiego i jego obywateli za zbrodnie ludobójstwa podczas ostatniej wojny światowej wykorzystano je do tego, by powtórzyć kłamstwa o domniemanym udziale Polaków w tym haniebnym procederze. To nie pierwszy raz, kiedy w szwedzkiej czy duńskiej prasie pojawiają się tego typu insynuacje.

Większość Szwedów zna historię raczej z literatury lub, co gorsza, z przekazów medialnych. Od dawna kojarzą oni Zagładę Żydów bardziej z Polską i Polakami aniżeli z oddziałami Einsatzgruppen, niemieckimi lager-komendantami, zakładami Siemensa czy IG Farben.

Aby pokazać jak to wygląda w praktyce posłużę się tu osobistym przykładem: znajoma dziennikarka, która przez wiele lat pracowała dla największych szwedzkich dzienników często powtarzała mi opowieść o tragicznym losie swojej rodziny. Mówiła, że jej dziadkowie mieszkali podczas wojny w miasteczku na południu Polski, skąd zostali wywiezieni do getta w Krakowie, którego komendantem był Polak.

Z getta wywieziono jej babcię do Auschwitz, a dziadka do obozu w Mauthausen-Gusen. Oboje przeżyli wojnę. Wrócili do swojego rodzinnego miasteczka w Polsce ale musieli szybko z niego uciekać. Sąsiad ostrzegł ich, że w okolicy grasują polscy partyzanci, którzy zabijają powracających do swoich domów Żydów. Para uciekła do Austrii, by po kilku latach osiedlić się w Izraelu.

Kiedy moja znajoma kilka dni temu powtórzyła tę historię postanowiłem zapytać o szczegóły. Okazało się, że miasteczko, w którym mieszkała jej rodzina to Prochowice na Górnym Śląsku, które do 1945 roku należało do Niemiec. Jak wszyscy wiemy krakowskim gettem, tak jak innymi gettami w Generalnej Guberni, zarządzały Judenraty. W Prochowicach po wojnie rządziła milicja, która pewnie nie rozróżniała czy powracający po wojnie mieszkańcy miasteczka to Żydzi czy Niemcy. Kiedy przytoczyłem mojej znajomej - szwedzkiej doświadczonej dziennikarce - powyższe fakty była zmieszana i nie wiedziała, co powiedzieć. Milczy do dzisiaj.

Niemcy są dla Szwedów bliscy, zarówno kulturowo jak i mentalnie. Były i są ich najważniejszym partnerem handlowym. Szwedzka neutralność polega na niemieszaniu się aktywnie w konflikty zbrojne. Od kiedy kraj ten dumnie szczyci się swoją neutralnością wielokrotnie pokazywał kogo potrafi wspierać - nawet, gdy ten ktoś prowadzi wojny. Nic zatem dziwnego, że Szwedzi opowiadając o koszmarze Zagłady częściej opowiadają o Polsce i Polakach niż o Niemcach.

Szkoda, że wciąż w Szwecji nie ma nikogo, kto twardo i głośno protestowałby przeciwko oszczerstwom, które godzą w dobre imię państwa polskiego i Polaków.

Osobiście nie wystarczają mi przeprosiny za ten czy inny artykuł, wysłane mailem, od tej czy innej redakcji. Polska ambasada w Sztokholmie od miesięcy pozostaje bez ambasadora. Szkoda.

PRZEMYSŁAW GOŁYŃSKI

*Svensson - jedno z najbardziej popularnych, szwedzkich nazwisk. Jak w Polsce: "Kowalski".

Zielono mi...

Uspakajająca barwa w nazwie partii tak jak i rastafariańska fryzura minister kultury, kojarzy się z beztroską wolnością. Czyli tym, za czym tęskni coraz więcej Szwedów. Fot: Kristian Pohl/Regeringskansliet
Uspakajająca barwa w nazwie partii tak jak i rastafariańska fryzura minister kultury, kojarzy się z beztroską wolnością. Czyli tym, za czym tęskni coraz więcej Szwedów. Fot: Kristian Pohl/Regeringskansliet
Ten rząd zrodził się w bólu, po wielu tygodniach politycznych targów i negocjacji - stawianych żądań i strojenia fochów. Stefan Löfven udowodnił, że jest graczem cierpliwym, gotowym dać ostatecznie przeciwnikowi coś, co ten uzna za swój sukces.

Zdobył poparcie Liberałów i obiecał być posłuszny pyszałkowatej liderce partii Centrum rozbijając tym samym programowy sojusz ugrupowań centroprawicy w Riksdagu.

Komunistom z partii Lewica, od których głosów w parlamencie zależało powodzenie tego projektu przysiągł, że nie posunie się do rzeczy niegodnych socjaldemokraty i nie zmieni przepisów prawa pracy - tak jak chcieli tego centro-liberałowie. Zrobił wszystko co mógł, by powstał prawie taki sam rząd, jakiemu szefował przez cztery lata poprzedzające ostatnie wybory. Z wypróbowanym już koalicjantem, czyli z partią Zielonych. Obdarował ich tekami wicepremiera, a także ministra środowiska, równouprawnienia, pomocy humanitarnej i kultury.

Oznacza to w praktyce, że w kwestii dla przyszłości Szwecji najważniejszej, czyli imigracji, nie zmieni się nic na korzyść mieszkańców tego kraju. Zarówno Zieloni jak i wspierająca nowy rząd partia Centrum domagają się, by tak jak uchodźcom, również i migrantom uciekającym z krajów, gdzie toczą się konflikty zbrojne, umożliwić staranie się o prawo do osiedlenia się w Szwecji na zasadzie łączenia rodzin.

Choć w ostatnich wyborach Partia Zielonych, ledwo co zdobyła wystarczającą ilość głosów, by znaleźć się w parlamencie, to jest ugrupowaniem, które socjaldemokratom daje niezbędny certyfikat "polityki-bio". Stefan Löven nie może bowiem nie być premierem rządu wyjątkowego i najlepszego na świecie. Bowiem tylko taki może najdzielniej walczyć o uratowanie klimatu dla planety Ziemia. Oprócz zielonego listka, koalicjant posiada gorące wręcz stosunki - z działającymi legalnie w Szwecji - organizacjami islamistycznymi.

Kiedy obecna minister równouprawnienia Åsa Lindhagen zasiadała w prezydium samorządu Sztokholmu, wielokrotnie lekką ręką przyznawała Islamic Relief -uznanej w Wielkiej Brytanii za organizację terrorystyczną - dotacje. Amanda Lind, na dzień przed powołaniem jej na stanowisko ministra kultury, wychwalała publicznie pod niebiosy swojego partyjnego kolegę Mehmeta Kaplana.

To on w 2014 roku został pierwszym islamistą w szwedzkim rządzie. Dwa lata później musiał ustąpić ze stanowiska ministra budownictwa po tym, jak ujawniono, że spotykał się w Turcji z faszystami z Szarych Wilków. Do ugrupowania tego należał swojego czasu Mehmet Ali Ağca, który dokonał nieudanego zamachu ns papieża Jana Pawła II. Do dziś dla szwedzkiej minister kultury Mehmet Kaplan jest "pionierem i bohaterem", który codziennie walczył o to, by realizować politykę Partii Zielonych.

O tym, jaką politykę będą realizowali Zieloni ministrowie w drugim rządzie Stefana Löfvena, nikt ze szwedzkich politologów nie ma wątpliwości. Uspakajająca barwa w nazwie partii jak i rastafariańska fryzura minister kultury kojarzy się z beztroską wolnością. Czyli tym, za czym tęskni coraz więcej Szwedów.

PRZEMYSŁAW GOŁYŃSKI

16 stycznia 2019 - Bezstronna i wyważona skandynawska prasa?

źródło: https://www.dn.se/
źródło: https://www.dn.se/
Atak szaleńca na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza odbił się głośnym echem w Skandynawii, zwłaszcza w Szwecji, która miała nieszczęście doświadczyć morderstw dwóch polityków w miejscach publicznych.

Prawdziwych sprawców zabójstwa premiera Olofa Palmego nie ujęto do dziś. Pomimo upływu prawie 33 lat od wieczoru, kiedy z rewolweru zamachowcy padły śmiertelne strzały przy Sveavagen, wciąż nie są znane motywy tego strasznego mordu. Pod uwagę brane są różne wersje, w tym i ta, jakoby socjaldemokratyczny premier padł ofiarą spisku oficerów sztabu generalnego szwedzkich sił zbrojnych, którzy chcieli w ten sposób uniemożliwić uleganie rządu moskiewskim wpływom.

Ostatnie miesiące przed zabójstwem Palmego poprzedzały niewybredne ataki prasowe pod jego adresem. Przedstawiciele opozycji jak i nieprzychylni socjaldemokratom publicyści wytykali premierowi uległość wobec Związku Sowieckiego i - jakoby zamierzoną - bezradność w stosunku do powtarzających się przypadków naruszeń integralności szwedzkich wód terytorialnych przez okręty podwodne obcych mocarstw. Panowało przekonanie, że jedyną osobą w kraju, która ma wątpliwość, co do kraju pochodzenia tych okrętów jest właśnie premier Palme.

Latem 1985 roku premier Szwecji lansował na forum ONZ autorską ideę basenu Morza Bałtyckiego, jako strefy wolnej od broni atomowej. Był świadomy przychylności Kremla dla tego pomysłu. W marcu 1986 roku, podczas oficjalnej wizyty w Moskwie miał otrzymać gwarancję od samego Gorbaczowa, że Sowieci poprą plan. Strzały przed kinem "Grand" zatrzymały go na zawsze w Szwecji. Jednak nikt po jego śmierci nie odważył się wprost oskarżać opozycji o podżeganie do zabójstwa.

We wrześniu 2003 roku, kiedy od ciosów zadanych nożem w jednej z galerii handlowych w Sztokholmie zginęła Anna Lindh, minister spraw zagranicznych Szwecji, kraj był w szoku. Nożownik zbiegł z miejsca zbrodni. Ujęto go dwa tygodnie później. Okazał się nim być serbski imigrant.

Początkowo nie przyznawał się do zabójstwa młodej polityk. Później, podczas procesu, winę za jej śmierć obarczał głosy, które jakoby miał słyszeć i które namawiały go do popełnienia morderstwa.

Kilka lat później przyznał w wywiadzie dla jednej z gazet, że w czasie popełnienia przestępstwa był bezrobotnym i załamanym człowiekiem, który gardził politykami. Kiedy zobaczył Lindh na schodach sklepu podjął natychmiast decyzję o ataku. Sądowi biegli, lekarze psychiatrii orzekli, że Serb jest zdrowy i skazano na dożywotnie więzienie.

Dziwić zatem może jak szybko dziś szwedzcy publicyści uznali zamach na życie prezydenta Adamowicza za mord polityczny oraz to, że motywem zabójcy miała być nienawiść do partii politycznej, której członkiem była wcześniej jego ofiara.

Niezależenie od tego, czym naprawdę kierował się morderca prezydenta Gdańska jego śmierć nie powinna być symbolem ofiary walki politycznej, która w Polsce - tak jak w innych krajach - toczy się codziennie.

Ostre słowa padają zbyt często po każdej ze stron politycznego sporu, równie, a może i bardziej dosadne padają także za Bałtykiem.

PRZEMYSŁAW GOŁYŃSKI
12

FOTOGALERIA

Zbawicielka Greta
Zbawicielka Greta
Zbawicielka Greta
Zbawicielka Greta
Stockholm, vi har ett problem!
Szwedzki szowinizm problemem imigrantów
Polityka antyrodzinna zbawieniem Ziemi
Stefan Michnik śpi spokojnie?
Prawica odpowiedzialna za Katyń i Treblinkę?
Nasze najlepsze, bo nasze!
© Polskie Radio Szczecin SA. Wszystkie prawa zastrzeżone.Regulamin korzystania z portaluPolityka prywatnościBiuletyn Informacji Publicznej

Szanowny Użytkowniku.

Poniżej zebraliśmy informacje dotyczące zasad przetwarzania Twoich danych osobowych wynikających z Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (zwanym dalej RODO). Prosimy o ich przeczytanie – nie powinno to zająć zbyt wiele czasu. Z niniejszego opracowania dowiesz się jakie obowiązki ma Administrator, jakie przysługują Ci prawa oraz w jaki sposób z tych praw korzystać. W razie jakichkolwiek wątpliwości skontaktuj się z nami.

Przechodząc do serwisu lub klikając w prawym górnym rogu tej informacji, zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych oraz na wskazane poniżej działania.

Wykorzystujemy pliki cookies oraz inne technologie

W naszych serwisach wykorzystujemy pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) i inne pokrewne technologie, mające na celu:

Zakres wykorzystywania plików cookies możesz zdefiniować w ustawieniach wykorzystywanej przez Ciebie przeglądarki. Bez wprowadzenia zmian ustawień, informacje w plikach cookies mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia. Więcej szczegółów znajdziesz w Polityce prywatności .

Co to są dane osobowe?

Dane osobowe to informacje o zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej. Mogą to być m.in. imię i nazwisko, adres e-mail czy numer telefonu. W zakresie korzystania z takich jak nasz serwisów internetowych wyróżnia się również dane osobowe takie jak jak adres IP użytkownika, informacja o dotychczasowej aktywności użytkownika, informacja zbierana za pośrednictwem tzw. plików cookies, a także podobnych technologii. Jeśli dany plik cookie nie zawiera danych osobowych, ale możliwe jest zestawienie informacji z tego pliku z inną informacją pozyskaną od Ciebie, tzn. jeśli jest możliwość zidentyfikowania Twojej osoby – takie pliki cookies są również objęte ochroną wynikającą z przepisów dotyczących bezpieczeństwa danych osobowych.

Pliki cookies, potocznie zwane "ciasteczkami” są plikami, w których podczas przeglądania strony internetowej, zapisują się pewne informacje trafiające ostatecznie do urządzenia końcowego (np. komputera lub smartfona). Pliki cookies mają wiele funkcji – od umożliwiających prawidłowe funkcjonowanie naszego serwisu internetowego, po pozwalające na zachowywanie preferencji użytkownika, jak również personalizowanie stron internetowych w zakresie wyświetlanych treści oraz dostarczanych reklam.

Co powinieneś wiedzieć w zakresie bezpieczeństwa Twoich danych osobowych w związku z RODO

  1. Administratorem Twoich danych osobowych jest Polskie Radio Szczecin S.A. z siedzibą przy al. Wojska Polskiego 73, 70-481 Szczecin (zwane dalej „Rozgłośnią”).
  2. Na mocy art. 37 ust. 1 lit. a) RODO został powołany Inspektor Ochrony Danych (IOD), który nadzoruje sferę przetwarzania danych osobowych w Rozgłośni. Z IOD możesz skontaktować się pisząc na adres podany powyżej lub na adres mail iod@radioszczecin.pl . Inspektor chętnie pomoże we wszystkich kwestiach związanych z ochroną danych osobowych, w szczególności udzieli odpowiedzi na pytania dotyczące przetwarzania Twoich danych osobowych.
  3. Twoje dane osobowe przetwarzane będą w celu :
  4. Rozgłośnia przetwarza Twoje dane osobowe w ściśle określonym, minimalnym zakresie niezbędnym do osiągnięcia celach, o których mowa powyżej.
  5. Twoje dane osobowe mogą zostać udostępnione innym podmiotom. Podstawą ww. działania mogą być przepisy prawa (np. ZUS, administracja skarbowa, wymiar sprawiedliwości) lub właściwie skonstruowane, zapewniające bezpieczeństwo danym osobowym, umowy powierzenia danych do przetwarzania podmiotom trzecim, z którymi współpracuje Rozgłośnia (np. z podmioty sektora teleinformatycznego i telekomunikacyjnego, usług analitycznych i marketingowych).
  6. Twoje dane osobowe mogą być przekazywane do państwa trzeciego lub organizacji międzynarodowej wyłącznie za Twoją jednoznaczną zgodą uzyskaną po uprzednim przestawieniu zasad i potencjalnych skutków takiego przekazania oraz spełnieniu szeregu wymogów określonych zapisami RODO.
  7. W przypadku wskazanym w pkt 5 i 6 Twoje dane będą zabezpieczone w sposób zapewniający im poufność z wykorzystaniem właściwych rozwiązań technicznych i technologicznych zgodnych z dobrymi praktykami stosowanymi w procesie bezpiecznego przetwarzania danych osobowych.
  8. Twoje dane osobowe będą przechowywane przez okres niezbędny do realizacji celu dla jakiego zostały zebrane, zgodnie z terminami archiwizacji określonymi przez ustawy szczególne oraz ustawę z dnia 14 lipca 1983 r. o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach (Dz.U. z 2018 r., poz. 217), a w przypadku gdy były przetwarzane na podstawie wyrażonej przez Ciebie zgody – do momentu jej wycofania.
  9. W związku z przetwarzaniem Twoich danych osobowych przysługuje Ci prawo do:
  10. Z powyższych uprawnień można skorzystać bezpośrednio w siedzibie Polskiego Radia Szczecin S.A., kierując korespondencję na adres siedziby Administratora lub na adres poczty elektronicznej Inspektora Ochrony Danych.
  11. Jeżeli uznasz, iż przetwarzanie dotyczących Twoich danych osobowych narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO) przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego na adres: Urząd Ochrony Danych Osobowych, ul. Stawki 2, 00-193 Warszawa
  12. Podanie danych osobowych jest dobrowolne ale w zależności od sytuacji może być wymogiem ustawowym lub umownym. W szczególnych przypadkach niepodanie danych może warunkować realizację działań których jesteś Podmiotem (w tym zawarcie umowy).
  13. Twoje dane będą mogą podlegać zautomatyzowanemu przetwarzaniu polegającemu na profilowaniu. Personalizujemy treści i reklamy a także poddajemy analizie aktywność na stronie i w Internecie. Jednym ze sposobów przetwarzania przez nas danych osobowych jest tzw. profilowanie, które polega na tym, że możemy w oparciu o Twoje dane tworzyć dla Ciebie profile preferencji i następnie dostosowywać treści wyświetlanych reklam tak, aby odpowiadały Twoim potrzebom i zainteresowaniom. Jednocześnie informujemy, że nie dokonujemy zautomatyzowanego podejmowania decyzji, w tym w oparciu o profilowanie.