Fotoreporter Kuriera Szczecińskiego zginął w poniedziałek w wypadku samochodowym między Siedlicami a Leśnem Górnym.
- To wstrząsająca informacja, bo jeszcze dziś planowaliśmy zdjęcia i dziś odbierałem od niego zdjęcia, które pojawią się w jutrzejszym wydaniu - powiedział Artur Ratuszyński, dziennikarz Kuriera Szczecińskiego.
- To był życzliwy światu profesjonalista. Wyjątkowy, sympatyczny, uczciwy i godny zaufania człowiek - tak Sławomira Borka wspomina Leszek Wójcik, dziennikarz sądowy gazety.
Na miejscu wypadku, pod drzewem, w które uderzył samochód pojawiły się kwiaty. Złożyli je bliscy Sławomira Borka i szczecińscy fotoreporterzy.
- Sławek był wysokiej klasy profesjonalistą, a przede wszystkim dobrym i zawsze uśmiechniętym człowiekiem. To wstrząsające, że już go nie ma - mówi Łukasz Szełemej, fotoreporter Radia Szczecin.
Sławomir Borek pracę z aparatem rozpoczął w latach 80. w tygodniku "Morze i Ziemia". W Kurierze Szczecińskim pracował od kilku lat. Miał 57 lat.
- To był życzliwy światu profesjonalista. Wyjątkowy, sympatyczny, uczciwy i godny zaufania człowiek - tak Sławomira Borka wspomina Leszek Wójcik, dziennikarz sądowy gazety.
Na miejscu wypadku, pod drzewem, w które uderzył samochód pojawiły się kwiaty. Złożyli je bliscy Sławomira Borka i szczecińscy fotoreporterzy.
- Sławek był wysokiej klasy profesjonalistą, a przede wszystkim dobrym i zawsze uśmiechniętym człowiekiem. To wstrząsające, że już go nie ma - mówi Łukasz Szełemej, fotoreporter Radia Szczecin.
Sławomir Borek pracę z aparatem rozpoczął w latach 80. w tygodniku "Morze i Ziemia". W Kurierze Szczecińskim pracował od kilku lat. Miał 57 lat.

Radio Szczecin