Leonard Cohen, który we wrześniu skończy 78 lat, wydał swoją dwunastą, a pierwszą od ośmiu lat płytę "Old Ideas" (czyli 'stare pomysły', 'stare chwyty'). I rzeczywiście nie zaskoczył, gra jak w latach 60., ale w jego przypadku to może być tylko komplement. Przecież Cohen, musi być cohenowy... Na płycie mamy 10 utworów, każdy z jego tekstem-wierszem, o miłości, pożądaniu, zdradzie i zbawieniu, o różnych celach w życiu, o utracie bliskiej osoby, o seksualności też. Właściwie to taka spowiedź artysty. Pełna melancholia.
A jak to brzmi? Płyta jest bardzo nastrojowa, stonowana, słychać bluesa, jazz (zwłaszcza fortepian), folk amerykański, jest chórek (bo jak!), są skrzypce, gitara, a nawet banjo i na takich melodiach Cohen, swoim głosem jak osobnym instrumentem, snuje powoli refleksyjne opowieści. Wieczorna płyta, popołudniową porą codziennie ok. 16:15
A jak to brzmi? Płyta jest bardzo nastrojowa, stonowana, słychać bluesa, jazz (zwłaszcza fortepian), folk amerykański, jest chórek (bo jak!), są skrzypce, gitara, a nawet banjo i na takich melodiach Cohen, swoim głosem jak osobnym instrumentem, snuje powoli refleksyjne opowieści. Wieczorna płyta, popołudniową porą codziennie ok. 16:15

Radio Szczecin