Skandynawia po mojemu
Radio Szczecin » Skandynawia po mojemu

Mocarstwo Humanitarne Najdroższe

Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
O Szwecji - jako kraju otwartym na imigrantów w każdej liczbie - nie będziemy już słyszeć. Od teraz ”Mocarstwo Humanitarne” chce przyjmować tylu ile kraje sąsiednie - do kilkunastu tysięcy uchodźców rocznie.

W szwedzkim Riksdagu trwają prace nad założeniami nowej polityki migracyjnej, które mają satysfakcjonować większość sił w parlamencie.

Rządzący socjaldemokraci, dla których społeczne poparcie z miesiąca na miesiąc topnieje szukają wszelkich sposobów, aby utrzymać rząd premiera Löfvena, przed upadkiem. Zuchwałość imigranckich gangów powoduje, że zagrożeni nie czują się już tylko właściciele lokali gastronomicznych, sklepów spożywczych czy sami stróże prawa.

Dziś praktycznie każdy mieszkaniec Szwecji może paść ofiarą zdalnie odpalonego ładunku wybuchowego, który może eksplodować tuż przed wejściem do klatki schodowej w kamienicy, w której mieszka lub w swojej ulubionej restauracji.

Przemoc z gett na przedmieściach powoli zagląda w oczy również bogatym mieszkańcom snobistycznych dzielnic, którzy do tej pory beztrosko żyli w innej rzeczywistości.

Atak bombowy w modnym Södermalm w Sztokholmie - na początku października - a także coraz częstsze napady na dzieciaków ubranych w markowe ciuchy, udowodnił hipsterom, celebrytom i wszelkiej maści trendseterom, że wielokulturowość w wersji szwedzkiej, to brutalna rzeczywistość, od której pomimo zainwestowania grubego szmalu w małe klitki w białej dzielnicy nie mogą już uciec.

Najgorsze, że na razie państwo jest bezradne. Brakuje policjantów, a nowych chętnych nie widać. Prawo też kuleje, a lepszego boją się uchwalać.

Ponad 7-procentowe bezrobocie, zamrożony wzrost gospodarczy oraz coraz większe wydatki na ludzi niezdolnych samodzielnie się utrzymać powodują, że wielkoduszni socjaldemokraci, zaczynają mówić językiem, który do tej pory przypisywany był populistycznym ksenofobom wybranym przez niedouczoną ciemnotę na prowincji.

Nowa sytuacja będzie wymagała zmiany wizerunku.

Szwedzi nie będą już chcieli dalej chwalić się za granicą z dobrodziejstw państwa opiekuńczego. Długie, płatne urlopy rodzicielskie czy hojne świadczenia dla wielodzietnych rodzin, mogą wkrótce być w Szwecji dostępne jedynie dla uczciwie płacących podatki.

Dlatego należy się spodziewać, że Mocarstwo Humanitarne ubierze się w szaty dzielnej małoletniej dziewczynki walczącej o to, co dziś dla nas powinno być najdroższe.

Z naciskiem na: najdroższe!

Antykwariusz ze Sztokholmu

Jest jednak pewna postać naszego rodaka, którą znają i szanują wszyscy Szwedzi od ponad 200 lat. Jest nim wielki polski patriota i emigrant - Henryk Bukowski. źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_Bukowski
Jest jednak pewna postać naszego rodaka, którą znają i szanują wszyscy Szwedzi od ponad 200 lat. Jest nim wielki polski patriota i emigrant - Henryk Bukowski. źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_Bukowski
Kiedy nawiązujemy nowe znajomości z osobami innej narodowości, to - licząc, że zdobędziemy natychmiast ich sympatię - często przywołujemy naszych narodowych bohaterów.

Większość Skandynawów wzruszy tylko ramionami lub uśmiechnie się z pożałowaniem, gdy dumnie powiemy, że jesteśmy synami tej samej ziemi co Kopernik, Fryderyk Chopin czy Jan Paweł II. Przeciętny Szwed, jest bowiem święcie przekonany o tym, że Kopernik był Niemcem, a Chopin Francuzem.


Niestety, papież Polak jest dla nich tak mało ważną postacią jak dla nas twórca szwedzkiego państwa dobrobytu - socjaldemokrata Per Albin Hansson. Szwecja, choć świecka wciąż patrzy na kraje katolickie przez pryzmat protestanckiej spuścizny, podejrzliwie i z nieukrywaną niechęcią.


Jest jednak pewna postać naszego rodaka, którą znają i szanują wszyscy Szwedzi od ponad 200 lat. Jest nim wielki polski patriota i emigrant - Henryk Bukowski. Powstaniec Styczniowy, który znalazł się w Szwecji po tym, gdy musiał uciekać z Moskwy, gdzie jako student prawa wraz ze swoimi kompanami próbował z Kremla wykraść oryginał Konstytucji III Maja.


Bukowski jako szlachcic, powstaniec i człowiek dobrze wychowany o miłej aparycji wzbudzał w Sztokholmie niemałe zainteresowanie. Kiedy przypadkowo trafił na dwór króla Karola XV, ten zaproponował mu pensję. Bukowski grzecznie odpowiedział wtedy monarsze, że nie potrzebuje jałmużny, ale pracy. W jej znalezieniu pomogła mu królowa Józefina, która - mówiąc kolokwialnie - załatwiła mu posadę pomocnika u znanego w mieście jubilera i antykwariusza Christana Hammera.

Zadaniem Bukowskiego było skatalogowanie jego zbiorów dzieł sztuki. W 1870 roku zaledwie trzy lata później Bukowski otworzył własny antykwariat, który zrewolucjonizował dotychczasowy handel sztuki w Szwecji. Bukowski sprzedawał nie tylko dzieła sztuki. W antykwariacie Polaka można było również nabyć płyty gramofonowe oraz unikatowe francuskie wina i koniaki.


Jednocześnie skupywał wszystko, co miało związek z historią Polski i przekazywał Muzeum Polskiemu w Rapperswillu w Szwajcarii oraz do bibliotek Krakowa. To właśnie Bukowskiemu zawdzięczamy, m.in. wydaną w Bazylei drugą edycję traktatu Mikołaja Kopernika "O obrotach sfer niebieskich".


Antykwariusz ze Sztokholmu był dla Stefana Żeromskiego protoplastą postaci opiekuna Judyma w "Ludziach bezdomnych". Stanisław Przybyszewski pisał o nim: "Człowiek o niesłychanie gorącym sercu, zdumiewającej ofiarności, fana­tycznej miłości ku Polsce, człowiek, który zbyt Polskę i Polaków ukochał, i właśnie wskutek tego stał się zgorzkniałym mizantropem, co sercu jego nie przeszkadzało co chwilę wybuchać gorętszym jeszcze płomieniem ukochania: Henryk Bukowski.".


W tych dniach kiedy oprócz naszych bliskich wspominamy także naszych bohaterów gorąco polecam i jego.

Dom aukcyjny Bukowski znajduje się w tym samym miejscu, gdzie ponad sto lat temu działał antykwariat Henryka Bukowskiego i należy dziś do jednego z najbardziej renomowanych na świecie.

Paragraf 22

Mobilna zapora, która ma chronić uczestników festynów przed wjazdem terrorysty samochodem w tłum ludzi. Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
Mobilna zapora, która ma chronić uczestników festynów przed wjazdem terrorysty samochodem w tłum ludzi. Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
O tym, że migrantom z Bliskiego Wschodu, czyli przeważnie młodym mężczyznom, którzy chcą polepszyć swoją sytuację materialną za granicą łatwiej jest wjechać do Szwecji niż być z tego kraju wydalonym, wie większość Szwedów. Wiadomo: władze mają związane ręce, przepisy.

Te przepisy mówią, że nikt nie może być ze Szwecji wydalony do kraju pochodzenie, jeżeli są tam prowadzone działania wojenne lub jeżeli komuś będzie groziło tam prześladowanie. Argument dość skutecznie jest wykorzystywany przez Syryjczyków, Irakijczyków, młodych mężczyzn z Afganistanu nie mówiąc już o Palestyńczykach, którzy u Szwedów mają specjalne fory.

Dziwić może natomiast, że ten właśnie przepis staje się dla szwedzkich władz przeszkodą nie do pokonania, gdy chodzi o wydalenie z kraju osób podejrzewanych o wspieranie terroryzmu czy nawet mających na swoim koncie próbę dokonania aktu terroru.

Otóż w specjalnym areszcie szwedzkiej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (SÄPO) siedzi sześciu mało sympatycznych facetów, wśród których jest kilku imamów stanowiących trzon siatki radykalnych islamistów.

Panowie w salkach znajdujących się na terenie swoich meczetów wychwalali Państwo Islamskie i namawiali młodych imigrantów do wyjazdu do Syrii, aby w szeregach ISIS walką wspierali swoich duchowych braci.

Jeden z nich, niejaki Abdel Nasser El Nadi, przez lata otrzymywał dotacje na prowadzenie wyznaniowej szkoły podstawowej w Göteborgu, w której zatrudniał tych dżyhadystów, którzy powrócili z wojny w Syrii i Iraku do Szwecji.

W sprawie ich wydalenia zabrał ostatnio głos nawet szwedzki rząd, który oświadczył, że ci ludzie stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa i nie mogą liczyć na - przewidziany prawem w takich sytuacjach - akt łaski. Natomiast Sąd Migracyjny stwierdził, że gdyby zostali ze Szwecji wydaleni, to w swoich krajach byliby prześladowani. Dlatego muszą pozostać na miejscu.

Innym przykładem, gdzie prawo okazuje się sojusznikiem terrorystów jest sprawa 23-letniego dziś Syryjczyka, który w 2017 roku - zaledwie w sześć miesięcy po przyjeździe do Szwecji jako uchodźca - dokonuje ataku na knajpę w spokojnym Ängelholmie w Skanii.

Adnan, uzbrojony w noż kuchenny i tzw. pas szahida rzuca w pub butelkami przypominającymi koktajle Mołotowa. Zostaje zatrzymany ale po kilku godzinach jest już na wolności, bowiem w butelkach zamiast benzyny jest sok, a pas szahida okazuje się atrapą. Później okazało się, że młody Syryjczyk pozorował zamach, bo chciał być zastrzelony i stać się islamskim męczennikiem.

Niespełna rok później Adnan zostaje skazany na półtora roku więzienia i wydalenie z kraju. Dziś jest już na wolności, ale bez prawa pobytu w Szwecji. Pomimo tego otrzymuje od gminy pieniądze na utrzymanie. Jego wydalenie ze względu na sytuację w Syrii jest niemożliwe - twierdzi Urząd Migracyjny.

Policja szacuje, że w Szwecji z nakazem wydalenia z kraju przebywa kilkadziesiąt tysięcy migrantów z Bliskiego Wschodu. Ci ludzie często są w gorszej sytuacji niż młody Adnan. Żyją i ukrywają się dzięki pomocy swoich rodaków. Duchowego wsparcia szukają w meczetach.

Szczęście z przymusu

źródło: https://www.facebook.com/pg/rfsl.forbundet/photos/?ref=page_internal
źródło: https://www.facebook.com/pg/rfsl.forbundet/photos/?ref=page_internal
Mieszkańcy Szwecji od wielu lat znajdują się w światowej czołówce rankingu ludzi szczęśliwych i zadowolonych z życia. Również turyści odwiedzający ten kraj postrzegają Szwedów jako indywidua, które posiadają tyle wolności i oferowanych przez społeczeństwo możliwości do samorealizacji, że w Szwecji niemożliwością jest, aby być nieszczęśliwym.

Władze od lat 30. minionego wieku dbają, aby wszyscy byli szczęśliwi. Elementy zagrażające zdrowej tkance szwedzkiego społeczeństwa były od niego izolowane lub eliminowane. Do późnych lat 50. ponad 4500 osób z zaburzeniami psychicznymi poddano zabiegowi lobotomii.

Co szósty pacjent umierał wkrótce po zabiegu. Pochodzące na ogół z nizin społecznych kobiety, których zachowanie odbiegało od ogólnie przyjętych norm, poddawano przymusowej sterylizacji nawet do połowy lat 70. W ten sposób szansę na urodzenie dziecka odebrano ponad 60 tysiącom kobiet.

Wydaje się, że po latach promocji genderyzmu, szwedzcy specjaliści od inżynierii społecznej doczekali się kolejnej grupy obywateli, których chcą pozbawić prawa do fachowego leczenia i normalnego życia. Są nimi osoby, którym chętnie wmawia się, żeby zainteresowały się, czy aby przypadkiem ich psyche jest kompatybilne z ciałem.

Zagubieni młodzi ludzie szukający sposobu na określenie własnego ”ja” poddawani nieustannej indoktrynacji gender coraz częściej się gubią lub też - chcąc zdobyć wśród rówieśników popularność - wpadają w zastawioną na nich pułapkę.

Od 2001 do 2018 roku liczba nastolatków określających siebie transseksualistami wzrosła o 155 razy (od 12 do 1859 osób).

Od paru lat organizacje LGBT w tym kraju podnoszą alarm, że szwedzcy nastolatkowie cierpią katusze z powodu dysforii płciowej. Niektórzy mają jakoby próbować targać się na swoje życie. Wiosną sprawą zajęła się sama minister ds. równości, Åsa Lindhagen.

- Wśród młodych transseksualnych osób odsetek tych, które próbowały odebrać sobie życie wynosi 40 procent… 40 procent - nie mogę tego pojąć - mówiła przejęta minister.

Z tego powodu rząd postanowił przygotować projekt ustawy umożliwiający ubieganie się o sterylizację osobom już od 15 roku życia. Bez zgody rodziców. Wszystko oczywiście w imię dobra dziecka. Urzędnicy nawet przywoływali konwencję praw dziecka ONZ. Okazało się jednak, że informacje o tym, że 40 procent nastolatków próbowało popełnić samobójstwo z powodu świadomości, że posiada inną płeć niż wskazuje na to ciało, nie mają pokrycia w faktach i są po prostu propagandą organizacji LGBT.

Ujawnili to szwedzcy dziennikarze śledczy w reportażu telewizyjnym Tranståget.

Widzowie mogli również zobaczyć jak szwedzka służba zdrowia podchodzi do leczenia młodych osób zwracających się o pomoc do specjalistycznych przychodni. W niektórych przypadkach już po 5 konsultacjach zapada diagnoza i rozpoczyna się terapia hormonalna.

Zwykle kończy się sterylizacją. Jednocześnie w reportażu pokazano młodych ludzi, którzy zarzucają lekarzom, że nie byli informowani ani o zagrożeniach wynikających z leczenia hormonami ani o nieodwracalnych skutkach operacji usunięcia narządów płciowych.

Szwedzka młodzież wciąż wierzy, że najważniejsze w ich rozwoju jest prawo do samookreślenia siebie, w tym te do określenia własnej płci.

Prom Estonia - po 25 latach wciąż więcej pytań niż odpowiedzi

W ubiegłym tygodniu sąd w Tallinie rozpoczął rozpatrywanie wniosku uratowanych i ofiar katastrofy o wznowienie przez estoński rząd dochodzenia w tej sprawie. źródło: SVT
W ubiegłym tygodniu sąd w Tallinie rozpoczął rozpatrywanie wniosku uratowanych i ofiar katastrofy o wznowienie przez estoński rząd dochodzenia w tej sprawie. źródło: SVT
Po 25 latach od zatonięcia promu Estonia część osób, które przeżyły katastrofę oraz rodziny ofiar domagają się wszczęcia ponownego dochodzenia w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy.

Wieczorem 27 września 1994 roku estoński prom z prawie 1000 osób na pokładzie wyruszył w regularny rejs z Tallina do Sztokholmu. Pogoda nie była najlepsza, na Bałtyku mocno wiało. Około północy sztorm osiągnął siłę 8 stopni w skali Beauforta. O godzinie 0:55 pasażerowie m/s Estonii odczuli mocne uderzenie w burtę promu.

Kilkanaście minut później usłyszeli zgrzyt metalu, po którym, jak później ustalono, od kadłuba statku oderwała się furta. Wtedy przestały pracować silniki Estonii. Nadano sygnał MAYDAY. Siedem minut później prom zniknął pola widzenia radarów.

Po 3 w nocy rozpoczęto akcję ratowniczą, dzięki której udało się uratować 137 osób. Wśród 852 ofiar katastrofy 501 osób to Szwedzi. Początkowo władze Szwecji deklarowały chęć wydobycia wraku statku i ciał ofiar tragedii. Jednak po trzech miesiącach szwedzki rząd podjął przeciwną decyzję.

Rok po katastrofie dziennik Svenska Dagbladet informuje o pojawiających się w estońskiej i rosyjskiej prasie pogłoskach o tajemniczych ładunkach, które jakoby miały się znajdować na pokładzie m/s Estonia. Mowa jest m.in. o radioaktywnych materiałach, narkotykach, a nawet o ukrytych w kontenerach uchodźcach.

Informacje o tym, że na promie przemycano tajną technologię wojskową, pojawiają się również w raporcie grupy eksperckiej, którą powołuje niemiecka stocznia Meyer, która w latach 80. budowała statek. Szwedzki rząd milczy w tej sprawie.

W 2004 dziennikarze szwedzkiej publicznej telewizji przedstawiają reportaż, w którym jeden wysokich urzędników służb celnych, opowiedział o nietypowym służbowym poleceniu, jakie otrzymał od przełożonych na kilkanaście dni od przed katastrofą. Lennart Henriksson miał bez kontroli przepuścić z promu Estonia pewien osobowy samochód. Kilka dni później otrzymał podobne polecenia. Tym razem chodziło o poważniejszy ładunek.

Po publikacji reportażu ówczesny premier Szwecji, Göran Persson, powołał specjalną komisję, która miała zbadać, czy prom Estonia służył do przemytu tajnej rosyjskiej technologii wojskowej wykorzystywanej w wyposażeniu atomowych łodzi podwodnych. Komisja w swoim - zaledwie 7-miostronicowym raporcie nie potwierdza rewelacji dziennikarzy.

W sprawie zatonięcie promu wciąż pojawiają się nowe wątki. W ubiegłym tygodniu na antenie fińskiej państwowej telewizji YLE opublikowano program w którym Raivo Martinson, kierownik sklepu wolnocłowego na Estonii, po raz pierwszy opowiedział publicznie, że na liście osób, które przeżyły katastrofę znajdywały się nazwiska jego współpracownicy oraz kapitana promu, Estończyka Avo Pihta. Martinsson jest przekonany również o tym, że w telewizyjnych relacjach z akcji ratowniczej wśród uratowanych widział Pihta.

Rząd Estonii w latach 2004-2009 roku przeprowadził własne dochodzenie w tej sprawie i podważył ustalenia międzynarodowej komisji badającej przyczyny zatonięcie statku, według której do katastrofy doszło wskutek wadliwej konstrukcji furty dziobowej jednostki. Raport komisji nie zawierał zeznań jednego z naocznych świadków, Ain-Alar Juhansons , który twierdzi, że furta wcale nie uległa zniszczeniu.

W ubiegłym tygodniu sąd w Tallinie rozpoczął rozpatrywanie wniosku uratowanych i ofiar katastrofy o wznowienie przez estoński rząd dochodzenia w tej sprawie.

Stracili ojczyznę i sześć lat młodości [ZDJĘCIA]

źródło: sormlandsmuseum.se
źródło: sormlandsmuseum.se
We wrześniu 1939 roku trzy polskie okręty podwodne "Sęp", ”Ryś" i ”Żbik”, które brały udział w obronie polskiego wybrzeża, częściowo uszkodzone w wyniku niemieckiego ostrzału trafiły na wody terytorialne neutralnej Szwecji. Tam zostały internowane przez władze tego kraju. Jednym ze 169 internowanych wtedy polskich marynarzy był Włodzimierz Słoma.

Kilka dni po wybuchu wojny Niemcom udało się namierzyć okręt. Atakowali bombami głębinowymi. 78-metrowy "Ryś" został uszkodzony. Dowódca i 54-osobowa załoga chciała nadal bić się z Niemcami i postanowiła dotrzeć do Anglii. Niestety, okazało się to niemożliwe z powodu braku paliwa i uszkodzeń okrętu. Postanowili więc wypłynąć na powierzchnię u wybrzeży Sztokholmu. Z polską banderą na kiosku okrętu ”Ryś” został dostrzeżony przez zdumionych pasażerów jednego z promów kursujących pomiędzy wyspami sztokholmskiego archipelagu.

Polski telegrafista powiadomił o położeniu okrętu radiostację w Stavsnäs prosząc o możliwość wpłynięcia do portu w celu naprawy jednostki. Załoga miała nadzieję, że po tym uda im się wypłynąć na Bałtyk i dostać do Anglii. Niestety, uszkodzenia były zbyt poważne. "Ryś" - tak jak trzy inne polskie okręty podwodne oraz Dar Pomorza - zostały wraz z załogami internowani.

- Pierwsze dni i noce mogliśmy spędzić na swoich okrętach - opowiadał w wydanej w Szwecji książce maszynista, Włodzimierz Słoma. - Później zostaliśmy zmuszeni do ich opuszczenia.

Rozbrojona załoga zamieszkała w koszarach morskiej fortecy Vaxholm. Budynek, w którym przebywali polscy marynarze został ogrodzony wysokim na trzy metry drutem kolczastym i był strzeżony 24 godziny na dobę przez 25 uzbrojonych żołnierzy szwedzkiej marynarki wojennej. Polacy nie mogli zrozumieć, dlaczego zostali uwięzieni. Po kilku tygodniach i interwencjach delegatury polskiego rządu w Sztokholmie otrzymywali kilkugodzinne przepustki. Pomimo tego przez pół roku czuli się tam jak przestępcy.

Po ataku Niemiec na Norwegię i Danię - w kwietniu 1940 roku - Szwedzi bali się, że spotka ich taki sam los jak sąsiadów. Pozwoli Polakom wrócić do Sztokholmu i naprawić swoje okręty. Mogli się im przecież przydać w razie niemieckiego ataku.

Początkowo zakwaterowano ich na Darze Pomorza, ale już latem wraz z okrętami przetransportowano ich do położonej nad jeziorem Mälaren miejscowości Mariefred, gdzie utworzono dla nich obóz. Musieli zamieszkać na starych promach pasażerskich. Warunki sanitarne, zwłaszcza zimą, były tam tak złe, że kilku z marynarzy zmarło na zapalenie płuc.

Obóz mieścił się przy stacji kolejowej. Polscy marynarze mogli obserwować pociągi z niemieckim żołnierzami zmierzające do Norwegii. Mieli satysfakcję robić to z pokładów swoich okrętów, na których zawsze powiewała polska bandera. Drażniło to komendanta obozu, który sympatyzował z nazistami, a Polakom otwarcie okazywał niechęć. Lubił ich zastraszać strzelając w wodę, kiedy zbyt daleko wypływali łódką z obszaru obozu.

Na początku 1943 roku Polacy otrzymali od Szwedów drewniane prefabrykaty, by zbudowali sobie baraki mieszkalne. Kiedy mogli w nich zamieszkać okazało się, że ściany są pełne pluskiew.

Kiedy było już wiadomo, że Niemcy wojnę przegrają marynarze otrzymali pozwolenia na zarobkową pracę w lesie lub na budowach w okolicy Mariefred. Pozwoliło to na poznanie - przyjaznych im - mieszkańców miasteczka. Wadek, bo tak Szwedzi nazywali młodego Polaka poznał wtedy swoją przyszłą żonę Evę, z którą miał później dwójkę dzieci.

Polacy zostali zwolnieni przez szwedzkie władze z internowania dopiero w sierpniu 1945 roku. Większość załogi nigdy nie powróciła do Polski. Po tym, jak do Szwecji przyjechała delegacja złożona z - posługujących się językiem rosyjskim - oficerów polskiej Marynarki Wojennej zorientowali się, że muszą na wiele lat pożegnać się ze swoją ojczyzną. Koszty ich utrzymania podczas internowania były pokrywane z konta w Handelsbanken, w którym, polski rząd przed wojną, zdeponował pieniądze na przyszły zakup dział od firmy Bofors.

Włodzimierz Słoma zmarł w Szwecji w 2008 roku.

Czy Szwecji może grozić zapaść energetyczna?

Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
Na początku września rozpoczął się proces wygaszania jednego z czterech reaktorów atomowych - należącej do koncernu Vattenfall - elektrowni w Ringhals. Drugi z nich zostanie wyłączony z użytku w przyszłym roku.

Pozostałe dwa będę produkować prąd tylko do 2040 roku. Oficjalny powód to rosnące koszty produkcji energii. Z tych samych powodów, w przeciągu kilku najbliższych lat zostanie zamknięty także drugi reaktor elektrowni atomowej w Oskarshamn. Według wielu specjalistów największym obciążeniem dla producentów energii atomowej są podatki, które mają decydujący wpływ na ostateczną cenę prądu.

Od czerwca 1966 roku wybudowano w Szwecji łącznie 19 atomowych reaktorów, które miały możliwość produkcji energii elektrycznej przez co najmniej 50 lat. Po fali protestów ekologów w latach 70. w 1980 roku odbyło się w Szwecji w tej sprawie referendum. Większość głosujących opowiedziała się wtedy za etapową likwidacją elektrowni atomowych.

Kiedy Szwecja ratyfikowała protokół z Kioto, który zakładał zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych do atmosfery o co najmniej 5 procent, ponownie rozgorzała dyskusja na temat energii atomowej. Parlament nawet zgodził się w 2010 roku na budowę nowych reaktorów, które miały w przyszłości zastąpić te, które stracą swoją żywotność. Jednak podjęta w tej sprawie ustawa została w ciągu kolejnej kadencji zamrożona na wyraźne życzenie partii Zielonych, która znalazła się w rządowej koalicji.

Według szwedzkiej opozycji rezygnacja z energii atomowej może dla Szwecji oznaczać gospodarczą katastrofę. Atomowe elektrownie wytwarzają obecnie 40 procent energii w Szwecji. Przewiduje się, że popyt na prąd w związku z tzw. zieloną transformacją zwiększy się do 2030 roku o 20 procent. Natomiast założenia przyjęte przez rząd są takie, że do 2040 roku 100 procent produkowanej energii elektrycznej ma pochodzić z odnawialnych źródeł energii.

Już dzisiaj wiadomo, że jest to plan niemożliwy do zrealizowania bowiem dzisiejsze elektrownie wodne i wiatrowe nie będą w stanie wypełnić luki, jaka powstanie po tym, kiedy przestaną działać atomowe reaktory. Ratunkiem może być import energii produkowanej przez nowe fińskie elektrownie atomowe. W tym wypadku Szwedzi muszą się liczyć z podwyżką cen prądu sięgającą nawet 20 procent.

Wizja zapaści energetycznej lub wzrostu cen prądu odstrasza przedsiębiorców. Niektórzy z nich odkładają inwestycję na lepszy czas lub decydują się na przeniesienie ich za granicę.

Największym optymistą pozostaje jednak minister energetyki Anders Ygeman, który rozwiązanie problemu widzi... na Księżycu. Pan minister wierzy, że japońskim naukowcom uda się w niedalekiej przyszłości wybudować na równiku księżyca pas paneli słonecznych, z których energia będzie mogła być przekazywana na Ziemię.

No i problem rozwiązany.

Miękka siła jako narzędzie szwedzkiej polityki zagranicznej

Szwedzka delegacja rządowa podczas wizyty w Teheranie. źródło: https://twitter.com/HillelNeuer/status/830798952761016320
Szwedzka delegacja rządowa podczas wizyty w Teheranie. źródło: https://twitter.com/HillelNeuer/status/830798952761016320
Kiedy w 2014 roku powstał gabinet Stefana Löfvena, premier obwieścił w Riksdagu, ze jego rząd - jako pierwszy na świecie - będzie prowadził politykę feministyczną.

Tym samym Löfven dał światu sygnał, że ambicją Szwecji nie jest już tylko utrzymanie marki ”mocarstwa humanitarnego”, ale i wzmocnienie jej o promowanie nowoczesnego feminizmu, zwłaszcza w krajach Trzeciego Świata. Ale nie tylko.

Rola kobiet w szwedzkim społeczeństwie miała również rosnąć bowiem trzeba było dawać przykład innym. Wzbudziło to oczywisty zachwyt rodzimego establishmentu. Temat natychmiast podchwyciły media, które zwietrzyły w tym interes i rozpętały nagonkę na samców alfa w biznesie, polityce i kulturze, co między innymi doprowadziło do skandalu w samej Akademii Szwedzkiej.

Najważniejszymi założeniami ministerstwa spraw zagranicznych pod kierunkiem Margot Wallström - w tym kontekście - było zwiększenie środków pomocowych dla pozarządowych organizacji działających na rzecz równouprawnienia kobiet, popularyzacji genderyzmu, propagowaniu środków antykoncepcyjnych oraz prawa do aborcji.

Platformą tych działań była Komisja Europejska oraz ONZ, czyli miejsca, gdzie Wallström piastowała wcześniej wysokie stanowiska i zdobyła znaczące wpływy.

Prawo kobiet do decydowania o sobie było dla szwedzkiej feministycznej polityki zagranicznej leitmotivem medialnie nośnym, co pozwalało, aby bez większego rozgłosu realizować konkretne cele, jaki każdy rząd stawia sobie za najważniejsze w polityce międzynarodowej: wzmocnienie swoich wpływów za granicą i zwiększenie eksportu.

Już jesienią 2014 roku Wallström uznała Państwo Palestyńskie, co wywołało trwający do dziś kryzys w stosunkach Szwecji z Izraelem.

Kilka miesięcy później Szwecja zerwała z Arabią Saudyjską - podpisane w 2005 roku - porozumienie o współpracy handlowej i technologicznej, dzięki któremu Szwedzi budowali tam zaawansowaną technicznie fabrykę broni.

Oficjalnym powodem zerwania porozumienia było nieprzestrzeganie praw kobiet przez dynastie saudyjskich szejków.

Troska o prawa kobiet nie przeszkodziła jednak Wallström w nawiązaniu dobrych stosunków z dyktaturą w Iranie. Wallström oraz pozostałe kobiety w szwedzkim rządzie podczas ich wizyty w Teheranie w 2017 roku bez najmniejszych problemów narzuciły na głowy chusty, które - dla wielu irańskich kobiet - są znienawidzonym symbolem ucisku.

Szwedzki eksport do tego kraju w latach 2014-2017 zwiększył się dwukrotnie. Zamroziły go dopiero sankcje, nałożone w 2018 roku przez prezydenta Trumpa.

Choć w 2010 roku szwedzki parlament uznał rzeż Asyryjczyków i Ormian - dokonaną przez Turków w 1915 roku - za ludobójstwo, to już w 2018 roku rząd Stefana Löfvena powołując się na chęć utrzymania dobrych relacji z Turcją, nie uznał tej zbrodni.

To, że Wallström zrezygnowała ze stanowiska w dniu, w którym zmarł były dyktator Zimbabwe, którego przez lata wspierały socjaldemokratyczne rządy Szwecji nie oznacza wcale, że Löfven obierze inny kierunek polityki zagranicznej.

Marzenia Szwecji, osadzone na sojuszach z Katarem, Palestyną, Iranem i Turcją, by wciąż jawić się krajom Trzeciego Świata jako ich zbawiciel będą wciąż żywe, bowiem Szwedzi nigdy nie zrezygnują z tego, by - właśnie tak - byli postrzegani na świecie.

Szwedzkie lato anno 2019

Obserwując postulaty wysuwane przez młodzieżówki szwedzkich partii z trwogą patrzę w przyszłość mieszkańców tego kraju. Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
Obserwując postulaty wysuwane przez młodzieżówki szwedzkich partii z trwogą patrzę w przyszłość mieszkańców tego kraju. Fot. Przemysław Gołyński [Radio Szczecin]
Lato, choć i w tym roku było w Szwecji gorące, to jednak nie doprowadziło do poważnych pożarów lasów, jak miało to miejsce w ubiegłym roku, kiedy nasi strażacy przybyli Szwedom z pomocą w ich gaszeniu.

Niemniej i tego lata było tam gorąco - niestety, nie tylko z powodu słonecznej pogody.

Jeszcze kilka dni temu oficjalnie strzelaniny i ataki bombowe w Szwecji nie były traktowane jako problemy społeczne, a występowały jedynie jako nikomu z postronnych niezagrażające incydenty - efekt prowadzonej przez miejskie gangi wojny o wpływy w handlu narkotykami.

Kilkanaście dni temu na ulicy w centrum Malmö zastrzelono z zimną krwią 31-letnią Karolin Hakin, która zawód lekarza zdobyła parę lat temu dzięki studiom na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. W chwili, gdy kule sprawcy trafiły w jej głowę w rękach trzymała swoje niespełna dwumiesięczne dziecko, któremu na szczęście nic się nie stało. Dzień później w Sztokholmie zastrzelona została 18-letnia dziewczyna.

Szwedzka opinia publiczna była zszokowana. W mediach debatowano nad tym, że władze coś powinny zrobić, że przebrała się już miarka i nie można dalej chować głowy w piasek. I stał się cud: w państwowej telewizji wystąpił szef szwedzkiego rządu, który przyznał, że owszem, problemem społecznym są zarówno strzelaniny jak i ataki bombowe.

Premier w swoim zwyczaju zapewniał, że rząd będzie walczył z przestępczością i takie tam inne dyrdymały.

Przełamano wszakże kolejne tabu, jakim było mówienie o strzelaninach i niemal codziennych eksplozjach ładunków wybuchowych jako o problemach społecznych. Jednak oprócz tego, nic się nie zmieni..., no - może powołane zostaną jakieś instytucje, które zbadają problemy i dzięki którym powstaną nowe dyrektorskie stołki.

Niestety, szwedzki establishment jest całkowicie sparaliżowany niechęcią rozwiązywania tych czy innych problemów społecznych, które bezpośrednio ich nie dotykają. Fokus ich działań ukierunkowany jest bowiem na cele wyższe. Głównym jest dążenie do zniszczenia norm i praw ukształtowanych przez cywilizację chrześcijańską i redefinicji człowieka oraz jego potrzeb.

Obserwując postulaty wysuwane przez młodzieżówki szwedzkich partii z trwogą patrzę w przyszłość mieszkańców tego kraju. Młodzi politycy partii Centrum chcą, aby osoby poniżej 15 lat mogły uprawić seks i domagają się likwidacji kościelnych dni świątecznych. Socjaldemokraci z kolei postulują likwidację mięsnych posiłków w szkołach i szpitalach. W ramach obrony klimatu żądają wprowadzenia zakazu sprzedaży benzyny i zamknięcia elektrowni atomowych.

Tak zwana walka o klimat przybiera w Szwecji coraz to bardziej absurdalne formy. Wczoraj. tj 2 września podczas targów gastronomicznych w Sztokholmie behawiorysta, profesor Magnus Söderlund prowadził seminarium zatytułowane "Czy dopuszczasz możliwość jedzenia ludzkiego mięsa?".
12345

FOTOGALERIA

Mocarstwo Humanitarne Najdroższe
Stracili ojczyznę i sześć lat młodości [ZDJĘCIA]
Szwecja staje się krajem III świata
Mowa nienawiści
Wywiad z Pawłem Ruszkiewiczem, dyrektorem Instytutu Polskiego w Sztokholmie
Czy Szwecji może grozić zapaść energetyczna?
Stracili ojczyznę i sześć lat młodości [ZDJĘCIA]
Szwedzkie lato anno 2019
Szwedzi martwią się o Polskę
Szwecja staje się krajem III świata
© Polskie Radio Szczecin SA. Wszystkie prawa zastrzeżone.Regulamin korzystania z portaluPolityka prywatnościBiuletyn Informacji Publicznej

Szanowny Użytkowniku.

Poniżej zebraliśmy informacje dotyczące zasad przetwarzania Twoich danych osobowych wynikających z Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (zwanym dalej RODO). Prosimy o ich przeczytanie – nie powinno to zająć zbyt wiele czasu. Z niniejszego opracowania dowiesz się jakie obowiązki ma Administrator, jakie przysługują Ci prawa oraz w jaki sposób z tych praw korzystać. W razie jakichkolwiek wątpliwości skontaktuj się z nami.

Przechodząc do serwisu lub klikając w prawym górnym rogu tej informacji, zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych oraz na wskazane poniżej działania.

Wykorzystujemy pliki cookies oraz inne technologie

W naszych serwisach wykorzystujemy pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) i inne pokrewne technologie, mające na celu:

Zakres wykorzystywania plików cookies możesz zdefiniować w ustawieniach wykorzystywanej przez Ciebie przeglądarki. Bez wprowadzenia zmian ustawień, informacje w plikach cookies mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia. Więcej szczegółów znajdziesz w Polityce prywatności .

Co to są dane osobowe?

Dane osobowe to informacje o zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej. Mogą to być m.in. imię i nazwisko, adres e-mail czy numer telefonu. W zakresie korzystania z takich jak nasz serwisów internetowych wyróżnia się również dane osobowe takie jak jak adres IP użytkownika, informacja o dotychczasowej aktywności użytkownika, informacja zbierana za pośrednictwem tzw. plików cookies, a także podobnych technologii. Jeśli dany plik cookie nie zawiera danych osobowych, ale możliwe jest zestawienie informacji z tego pliku z inną informacją pozyskaną od Ciebie, tzn. jeśli jest możliwość zidentyfikowania Twojej osoby – takie pliki cookies są również objęte ochroną wynikającą z przepisów dotyczących bezpieczeństwa danych osobowych.

Pliki cookies, potocznie zwane "ciasteczkami” są plikami, w których podczas przeglądania strony internetowej, zapisują się pewne informacje trafiające ostatecznie do urządzenia końcowego (np. komputera lub smartfona). Pliki cookies mają wiele funkcji – od umożliwiających prawidłowe funkcjonowanie naszego serwisu internetowego, po pozwalające na zachowywanie preferencji użytkownika, jak również personalizowanie stron internetowych w zakresie wyświetlanych treści oraz dostarczanych reklam.

Co powinieneś wiedzieć w zakresie bezpieczeństwa Twoich danych osobowych w związku z RODO

  1. Administratorem Twoich danych osobowych jest Polskie Radio Szczecin S.A. z siedzibą przy al. Wojska Polskiego 73, 70-481 Szczecin (zwane dalej „Rozgłośnią”).
  2. Na mocy art. 37 ust. 1 lit. a) RODO został powołany Inspektor Ochrony Danych (IOD), który nadzoruje sferę przetwarzania danych osobowych w Rozgłośni. Z IOD możesz skontaktować się pisząc na adres podany powyżej lub na adres mail iod@radioszczecin.pl . Inspektor chętnie pomoże we wszystkich kwestiach związanych z ochroną danych osobowych, w szczególności udzieli odpowiedzi na pytania dotyczące przetwarzania Twoich danych osobowych.
  3. Twoje dane osobowe przetwarzane będą w celu :
  4. Rozgłośnia przetwarza Twoje dane osobowe w ściśle określonym, minimalnym zakresie niezbędnym do osiągnięcia celach, o których mowa powyżej.
  5. Twoje dane osobowe mogą zostać udostępnione innym podmiotom. Podstawą ww. działania mogą być przepisy prawa (np. ZUS, administracja skarbowa, wymiar sprawiedliwości) lub właściwie skonstruowane, zapewniające bezpieczeństwo danym osobowym, umowy powierzenia danych do przetwarzania podmiotom trzecim, z którymi współpracuje Rozgłośnia (np. z podmioty sektora teleinformatycznego i telekomunikacyjnego, usług analitycznych i marketingowych).
  6. Twoje dane osobowe mogą być przekazywane do państwa trzeciego lub organizacji międzynarodowej wyłącznie za Twoją jednoznaczną zgodą uzyskaną po uprzednim przestawieniu zasad i potencjalnych skutków takiego przekazania oraz spełnieniu szeregu wymogów określonych zapisami RODO.
  7. W przypadku wskazanym w pkt 5 i 6 Twoje dane będą zabezpieczone w sposób zapewniający im poufność z wykorzystaniem właściwych rozwiązań technicznych i technologicznych zgodnych z dobrymi praktykami stosowanymi w procesie bezpiecznego przetwarzania danych osobowych.
  8. Twoje dane osobowe będą przechowywane przez okres niezbędny do realizacji celu dla jakiego zostały zebrane, zgodnie z terminami archiwizacji określonymi przez ustawy szczególne oraz ustawę z dnia 14 lipca 1983 r. o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach (Dz.U. z 2018 r., poz. 217), a w przypadku gdy były przetwarzane na podstawie wyrażonej przez Ciebie zgody – do momentu jej wycofania.
  9. W związku z przetwarzaniem Twoich danych osobowych przysługuje Ci prawo do:
  10. Z powyższych uprawnień można skorzystać bezpośrednio w siedzibie Polskiego Radia Szczecin S.A., kierując korespondencję na adres siedziby Administratora lub na adres poczty elektronicznej Inspektora Ochrony Danych.
  11. Jeżeli uznasz, iż przetwarzanie dotyczących Twoich danych osobowych narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO) przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego na adres: Urząd Ochrony Danych Osobowych, ul. Stawki 2, 00-193 Warszawa
  12. Podanie danych osobowych jest dobrowolne ale w zależności od sytuacji może być wymogiem ustawowym lub umownym. W szczególnych przypadkach niepodanie danych może warunkować realizację działań których jesteś Podmiotem (w tym zawarcie umowy).
  13. Twoje dane będą mogą podlegać zautomatyzowanemu przetwarzaniu polegającemu na profilowaniu. Personalizujemy treści i reklamy a także poddajemy analizie aktywność na stronie i w Internecie. Jednym ze sposobów przetwarzania przez nas danych osobowych jest tzw. profilowanie, które polega na tym, że możemy w oparciu o Twoje dane tworzyć dla Ciebie profile preferencji i następnie dostosowywać treści wyświetlanych reklam tak, aby odpowiadały Twoim potrzebom i zainteresowaniom. Jednocześnie informujemy, że nie dokonujemy zautomatyzowanego podejmowania decyzji, w tym w oparciu o profilowanie.