Skandynawia po mojemu
Radio SzczecinRadio Szczecin » Skandynawia po mojemu » Wywiady
Artur Kubik, przewodniczący Związku Zawodowego Solidaritet Norge, fot. Robert Stachnik (Radio Szczecin)
Artur Kubik, przewodniczący Związku Zawodowego Solidaritet Norge, fot. Robert Stachnik (Radio Szczecin)
Związek Zawodowy Solidarność zazwyczaj kojarzy nam się z ruchem społecznym, który w latach PRL-u wywalczył dla nas wolność. Okazuje się, że związek Solidarność istnieje również w Norwegii, gdzie od siedmiu lat broni praw pracujących tam Polaków.

Z Arturem Kubikiem przewodniczący i jednym założycieli związku zawodowego - Solidaritet-Norge, rozmawiał Przemysław Gołyński.

Czym zajmuje się związek zawodowy Solidaritet-Norge?


- Działamy na rzecz pracujących w Norwegii Polaków, ale skupiamy też członków innych narodowości. Zajmujemy się głównie sprawami pracowniczymi oraz sprawami związanymi z ubezpieczeniem społecznym NAV, oraz pomagamy w kontaktach z Barnevernet. Niejednokrotnie zajmowaliśmy się przypadkami odmowy przez norweską służbę zdrowia zapewnienia naszym rodakom należnej im opieki.

Czyżby przynależność do norweskich związków zawodowych nie gwarantowała wcześniej naszym rodakom dostatecznej ochrony ich praw pracowniczych?

- Można powiedzieć, że Norwegia od lat stoi związkami zawodowymi. Niestety jednak doświadczyliśmy tego, że związki podobnie jak kapitał, mówię to z przykrością, mają swoją narodowość. Rodzime związki zawodowe, faktycznie w sposób niedostateczny pomagają Polakom i pracownikom zagranicznym.

Jako związek pomagaliście między innymi inwigilowanym przez pracodawcę Polakom, uzyskać należne wynagrodzenie, choć ponoć mieli nie wywiązywać się ze swoich obowiązków wobec pracodawcy.

- Cała akcja od samego początku była nielegalna. Pracodawca chciał się pozbyć polskich pracowników. Nie miał ku temu powodów, więc wynajął firmę detektywistyczną, która owe powody miała znaleźć na siłę. Sprawa była wyraźnie naciągana. Związek Solidaritet nie udzielił na to zgody, pomimo tego pracodawca wbrew prawu, zlecił inwigilację pracowników. Sprawa trafiła do sądu, gdzie pracodawca przegrał. Był to zwykły szantaż. Działania firmy detektywistycznej kosztowały go ponad 200 tysięcy koron. Pracodawca próbował zmusić pracowników do dobrowolnego zwolnienia się z pracy. W przeciwnym razie pracodawca miał ich obciążyć kosztami pracy detektywów, którzy według jego legendy, znaleźli na nich tak poważne rzeczy, że z pewnością tę sprawę w sądzie wygra. No i tej sprawy nie wygrał. Tam były tego rodzaju kwestie, że pracownicy siedzieli w samochodzie po 5,10 a czasami i 15 minut. Zarzutem było to, że zamiast pracować, siedzieli sobie w samochodzie. Udało nam się wykazać, że oni po prostu czekali na materiały instalacyjne. Zadaniem tych ludzi było montowanie anten satelitarnych.

Życie w Norwegii niektórym Polakom może utrudniać owiany złą sławą urząd ds. ochrony praw dziecka, czyli Barnevernet.

- Pomagamy Polakom, którzy mają styczność z tą instytucją. Barnevernet to jest urząd, który co do zasady ma pomagać dzieciom i rodzinom w sytuacjach kryzysowych. Banrnevernet powstało jeszcze przed niemieckim Jugendamtem, które tak naprawdę jest nieudaną kopią Barnvernet. Osobiście współpracowałem wcześniej, z byłym już Panem konsulem dr. Kowalskim, obecnym dyrektorem w MSZ ds. Polonii. Ten system już się podzielił częściowo na państwowy i prywatny, gdzie byli pracownicy Barnevernet zakładają firmy. Często obecni pracownicy tej instytucji przekazują dzieci prywatnym firmom. To jest obecnie w Norwegii dobre źródło dochodu.

Jak zareagowały na powstanie Solidarności, norweskie związki zawodowe?


- Pierwsza reakcja była tego typu, że norweskie związki, do których należeliśmy, przysłały nam list z żądaniem wyrejestrowania Solidaritet Norge, ponieważ jako ich członkowie mieliśmy złamać klauzulę lojalności. Zapytałem się, o co tak naprawdę chodzi? Chciałem się dowiedzieć, czy mamy zrezygnować z członkostwa w norweskich związkach, czy wyrejestrować nasz związek? Ostatecznie skończyło się na tym, że wypisaliśmy się z norweskich związków. Stwierdziliśmy, że nie chcemy być członkami związków, które nie pomagają. Ta nasza nowa inicjatywa była całkiem spontaniczna i okazała się sukcesem.
 

Zobacz także

2020-04-22, godz. 14:06 "Szwedzi twierdzą, że koronawirus jest problemem rządu" O sytuacji w Szwecji w związku z pandemią koronwirusa, z mieszkającym od sześciu lat w Sztokholmie Piotrem Piotrowiczem rozmawiał, Przemysław Gołyński… » więcej 2020-04-15, godz. 12:17 Najgorsze jeszcze przed nami Z Marią Halkiewicz, pielęgniarką oddziału intensywnej terapii szpitala Karolinska Nowa w Sztokholmie rozmawiał Przemysław Gołyński.Jak wygląda obecnie… » więcej 2019-12-18, godz. 11:27 Malmö - stolica szarej strefy Malmö od kilkunastu lat boryka się z segregacją. Wiele osób twierdzi, że to właśnie ona jest głównym przyczynkiem wzrostu przestępczości wśród nieletnich… » więcej 2019-10-09, godz. 12:35 Szwecja staje się krajem III świata 36-letni Chang Frick jest właścicielem "Nyheter Idag", jednego z najpoczytniejszych w Szwecji niezależnych portali informacyjnych. Urodził się na południu… » więcej 2019-08-28, godz. 12:59 Wywiad z Pawłem Ruszkiewiczem, dyrektorem Instytutu Polskiego w Sztokholmie Instytut Polski w Sztokholmie zapowiada wzmożoną aktywność w promowaniu w Szwecji polskiej kultury, sztuki, historii, nauki. O nowych wyzwaniach, możliwościach… » więcej 2019-05-08, godz. 18:04 "Będziemy waszą Arką Noego" - wywiad z Samehem Egyptsonem W wielu krajach powstały w Egipcie ruch Bractwa Muzułmańskiego traktowany jest jako organizacja terrorystyczna. W Szwecji jego zwolennicy stali się przywódcami… » więcej 2018-12-17, godz. 18:42 "Zostanę w Szwecji zamordowany" Luai Ahmed jest uchodźcą z Jemenu, gdzie razem z matką walczył o prawa człowieka. W Szwecji, jako jeden z niewielu imigrantów z Bliskiego Wschodu, publicznie… » więcej