<?xml version='1.0' encoding='utf-8'?>
	<rss xmlns:itunes='http://www.itunes.com/dtds/podcast-1.0.dtd' version='2.0'>
	
		<channel>
	
		<title>Szczecin 1945 - bohaterowie, antybohaterowie i zwykli pionierzy | Radio Szczecin</title>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,0,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk</link>
		<language>pl</language>
		<copyright>&#x2117;&amp;&#xA9; Polskie Radio Szczecin SA</copyright>
		<description>Informacje regionalne, informacje miejskie, prognoza pogody, dobra muzyka, ciekawe audycje, świetna zabawa, konkursy, nagrody. Słuchaj przez internet lub w województwie zachodniopomorskiem (POLSKA) na częstotliwościach 94,4 MHz lub 92 MHz (Szczecin), 106,3 MHz (Świnoujście) oraz 98,7 MHz (Białogard)</description>
	
	
		<itunes:subtitle>Szczecin 1945 - bohaterowie, antybohaterowie i zwykli pionierzy | Radio Szczecin</itunes:subtitle>
		<itunes:author>&#x2117;&amp;&#xA9; Polskie Radio Szczecin SA</itunes:author>
		<itunes:category text='News' />
		<itunes:explicit>no</itunes:explicit>
	
		<itunes:summary>Informacje regionalne, informacje miejskie, prognoza pogody, dobra muzyka, ciekawe audycje, świetna zabawa, konkursy, nagrody. Słuchaj przez internet lub w województwie zachodniopomorskiem (POLSKA) na częstotliwościach 94,4 MHz lub 92 MHz (Szczecin), 106,3 MHz (Świnoujście) oraz 98,7 MHz (Białogard)</itunes:summary>
		<itunes:owner>
			<itunes:name>Radio Szczecin</itunes:name>
			<itunes:email>podcast@radioszczecin.pl</itunes:email>
		</itunes:owner>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/assets/css/images/logo_square.png' />
	
		<pubDate>Thu, 25 Jan 2024 15:55:12 +0100</pubDate>
		<ttl>120</ttl>
	
		<image>
			<title>Szczecin 1945 - bohaterowie, antybohaterowie i zwykli pionierzy | Radio Szczecin</title>
			<link>https://radioszczecin.pl/434,0,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk</link>
			<url>https://radioszczecin.pl/assets/css/images/logo_square.png</url>
			<width>1920</width>
			<height>1920</height>
		</image>
	
		
	
	<item>
		<title>51. Pierwszy dzień w Szczecinie bez niemieckich barek z uchodźcami z Grodu Gryfa. 4 lipca 1945 roku (26.01.2024)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,57,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,57&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Z perspektywy czasu robi wrażenie upór z jakim działacze Komunistycznej Partii Niemiec rządzący między końcem maja a końcem lipca ściągali do Szczecina barkami swoich rodaków zza granicy z sowiecką strefą okupacyjną. Transporty przybywały barkami i przybijały do nabrzeży u stóp Wałów Chrobrego. Jak wspomina Piotr Zaremba, dopiero 4 lipca zakończył się ten ruch wahadłowy. Zacytujmy prezydenta miasta: „5 lipca nie było już barek przywożących Niemców Odrą do Szczecina. Dopiero później okazało się, że w przewidywaniu możliwości objęcia Szczecina przez Polaków (barki) zostały przez powiatowe władze niemieckie wyładowane w Policach.” &lt;br /&gt; Przypomnijmy że w tamtym czasie tzw. enklawa policka stanowiła sowiecką enklawę na terenie polskiego Pomorza Zachodniego zarządzaną przez sowieckich oficerów ale na szczeblu urzędniczym zatrudniającą niemieckich komunistów i niemiecką siłę roboczą. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Ale problemów wciąż nie ubywało. Jeszcze w Berlinie w trakcie uroczystości oficjalnego ogłoszenia przekazania Szczecina do Polski 3 lipca , zastępca marszałka Żukowa gen. Konstanty Tielegin uświadomił wojewodzie Leonardowi Borkowiczowi i prezydentowi Zarembie także i kłopotliwe elementy nowej sytuacji. Od tej chwili z punktu widzenia Rosjan polskie władze miały wziąć na siebie nie tylko wyżywienie ok. tysiąca Polaków żyjących wówczas w mieście ale i zapewnić aprowizację 60 tys. Niemców którzy nie wiadomo jak długo jeszcze mieli pozostawać w mieście. Borkowicz tak przejął się nowym zadaniem, ze prosto z Berlina pojechał do Koszalina, ówczesnej tymczasowej stolicy Pomorza Zachodniego aby zapewnić stolicy Pomorza Zachodniego choć elementarne wyposażenie w żywność. Sam Zaremba przybył po cichu do Szczecina 4 lipca wieczorem. Przeprowadził odprawę, na której rozkazał polskiej milicji objęcie strategicznych punktów miasta. Głównym zadaniem polskiej siły zbrojnej w mieście było pilnowanie by ekipa burmistrza Erlicha Wiesnera nie próbowała wywieźć z miasta zapasów aprowizacyjnych. W ciągu kolejnych 12 godzin polscy milicjanci udaremnili parę prób wywozu mąki. Dowodem na te niemieckie akcje był zarekwirowany traktor i parę wozów wypełnionych workami mąki. Takie to były czasy. Żywność była cenniejsza od pieniędzy. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Wczesnym rankiem 3 lipca wojewoda Leonard Borkowicz i prezydent Piotr Zaremba wyruszyli z Koszalina poprzez Szczecin do Berlina na spotkanie z marszałkiem Żukowem. Słynna autostrada „Berlinka” bardzo szybko umożliwiła im dojazd do głównej kwatery sowieckiego marszałka pod Berlinem. Rezydował on w willowym osiedlu „Wendenschloss” nad leśnym jeziorem w dzielnicy Köpenick. Nazwa „Wendenschloss” oznaczała „Zamek Słowian” i była nawiązaniem do prasłowiańskich korzeni dzielnicy Kepenick, która niegdyś nosiła swojską nazwę Kopanica. Zaremba wspomina: „Weszliśmy z Borkowiczem do niewielkiej willi gdzie powitał nas uśmiechnięty generał Konstantin Tielegin, jeden z dwóch zastępców Żukowa. Rosyjski generał oznajmił, że zapadła już decyzja o przekazaniu Szczecina Polsce i została ona uzgodniona z amerykańskimi i angielskimi sojusznikami. I znów zacytujmy Zarembę: „Otworzyły się zasuwane drzwi, którymi weszli do pokoju marszałek Gieorgij Żukow, towarzyszący mu szef sztabu generał Malinin oraz kilku generałów. Marszałek zakomunikował nam decyzję rządu radzieckiego: „Szczecin jest polski. Zarząd miejski ma definitywnie przejąć miasto z rąk niemieckiego zarządu miejskiego. Jednocześnie likwiduje się radziecką komendanturę wojenną w mieście, którą zastąpić ma Polska Komenda Placu. Jak wspomina Zaremba: „Jeszcze parę minut rozmowy i wychodzimy wszyscy na taras z widokiem na jezioro. Myślę sobie Wendenschloss – Zamek Wendów a więc słowiański. Co za ironia losu. Rzesza niemiecka, która zmieniała (na niemieckie) nazwy najmniejszej wioski w Polsce – przeoczyła tę nazwę w obrębie swojej stolicy. Chyba po to aby właśnie tu dokonał się ostatni akt naszego powrotu nad Odrą”. Zaremba do końca życia chwalił się tym niezwykłym przywilejem. To on wraz z wojewodą Borkowiczem a nie szef dyplomacji ekipy Bieruta otrzymał od Żukowa decyzję o przekazaniu Szczecina Polsce. Istotnie. Dzieje dyplomacji nie znając zbyt wiele podobnych przypadków by jeden z polskich wojewodów i jeden z polskich prezydentów miasta negocjował z szefem sowieckim okupacji nad Niemcami o ostatecznym kształcie polskiej granicy na zachodzie. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,57,51-pierwszy-dzien-w-szczecinie-bez-niemieckich-b</link>
		<guid>434-57-434_170619451210.mp3</guid>
		<pubDate>Thu, 25 Jan 2024 15:55:12 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_170619451210.mp3' length='2798236' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>175</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>51. Pierwszy dzień w Szczecinie bez niemieckich barek z uchodźcami z Grodu Gryfa. 4 lipca 1945 roku (26.01.2024)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>51. Pierwszy dzień w Szczecinie bez niemieckich barek z uchodźcami z Grodu Gryfa. 4 lipca 1945 roku (26.01.2024)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,57,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,57&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Z perspektywy czasu robi wrażenie upór z jakim działacze Komunistycznej Partii Niemiec rządzący między końcem maja a końcem lipca ściągali do Szczecina barkami swoich rodaków zza granicy z sowiecką strefą okupacyjną. Transporty przybywały barkami i przybijały do nabrzeży u stóp Wałów Chrobrego. Jak wspomina Piotr Zaremba, dopiero 4 lipca zakończył się ten ruch wahadłowy. Zacytujmy prezydenta miasta: „5 lipca nie było już barek przywożących Niemców Odrą do Szczecina. Dopiero później okazało się, że w przewidywaniu możliwości objęcia Szczecina przez Polaków (barki) zostały przez powiatowe władze niemieckie wyładowane w Policach.” &lt;br /&gt; Przypomnijmy że w tamtym czasie tzw. enklawa policka stanowiła sowiecką enklawę na terenie polskiego Pomorza Zachodniego zarządzaną przez sowieckich oficerów ale na szczeblu urzędniczym zatrudniającą niemieckich komunistów i niemiecką siłę roboczą. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Ale problemów wciąż nie ubywało. Jeszcze w Berlinie w trakcie uroczystości oficjalnego ogłoszenia przekazania Szczecina do Polski 3 lipca , zastępca marszałka Żukowa gen. Konstanty Tielegin uświadomił wojewodzie Leonardowi Borkowiczowi i prezydentowi Zarembie także i kłopotliwe elementy nowej sytuacji. Od tej chwili z punktu widzenia Rosjan polskie władze miały wziąć na siebie nie tylko wyżywienie ok. tysiąca Polaków żyjących wówczas w mieście ale i zapewnić aprowizację 60 tys. Niemców którzy nie wiadomo jak długo jeszcze mieli pozostawać w mieście. Borkowicz tak przejął się nowym zadaniem, ze prosto z Berlina pojechał do Koszalina, ówczesnej tymczasowej stolicy Pomorza Zachodniego aby zapewnić stolicy Pomorza Zachodniego choć elementarne wyposażenie w żywność. Sam Zaremba przybył po cichu do Szczecina 4 lipca wieczorem. Przeprowadził odprawę, na której rozkazał polskiej milicji objęcie strategicznych punktów miasta. Głównym zadaniem polskiej siły zbrojnej w mieście było pilnowanie by ekipa burmistrza Erlicha Wiesnera nie próbowała wywieźć z miasta zapasów aprowizacyjnych. W ciągu kolejnych 12 godzin polscy milicjanci udaremnili parę prób wywozu mąki. Dowodem na te niemieckie akcje był zarekwirowany traktor i parę wozów wypełnionych workami mąki. Takie to były czasy. Żywność była cenniejsza od pieniędzy. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Wczesnym rankiem 3 lipca wojewoda Leonard Borkowicz i prezydent Piotr Zaremba wyruszyli z Koszalina poprzez Szczecin do Berlina na spotkanie z marszałkiem Żukowem. Słynna autostrada „Berlinka” bardzo szybko umożliwiła im dojazd do głównej kwatery sowieckiego marszałka pod Berlinem. Rezydował on w willowym osiedlu „Wendenschloss” nad leśnym jeziorem w dzielnicy Köpenick. Nazwa „Wendenschloss” oznaczała „Zamek Słowian” i była nawiązaniem do prasłowiańskich korzeni dzielnicy Kepenick, która niegdyś nosiła swojską nazwę Kopanica. Zaremba wspomina: „Weszliśmy z Borkowiczem do niewielkiej willi gdzie powitał nas uśmiechnięty generał Konstantin Tielegin, jeden z dwóch zastępców Żukowa. Rosyjski generał oznajmił, że zapadła już decyzja o przekazaniu Szczecina Polsce i została ona uzgodniona z amerykańskimi i angielskimi sojusznikami. I znów zacytujmy Zarembę: „Otworzyły się zasuwane drzwi, którymi weszli do pokoju marszałek Gieorgij Żukow, towarzyszący mu szef sztabu generał Malinin oraz kilku generałów. Marszałek zakomunikował nam decyzję rządu radzieckiego: „Szczecin jest polski. Zarząd miejski ma definitywnie przejąć miasto z rąk niemieckiego zarządu miejskiego. Jednocześnie likwiduje się radziecką komendanturę wojenną w mieście, którą zastąpić ma Polska Komenda Placu. Jak wspomina Zaremba: „Jeszcze parę minut rozmowy i wychodzimy wszyscy na taras z widokiem na jezioro. Myślę sobie Wendenschloss – Zamek Wendów a więc słowiański. Co za ironia losu. Rzesza niemiecka, która zmieniała (na niemieckie) nazwy najmniejszej wioski w Polsce – przeoczyła tę nazwę w obrębie swojej stolicy. Chyba po to aby właśnie tu dokonał się ostatni akt naszego powrotu nad Odrą”. Zaremba do końca życia chwalił się tym niezwykłym przywilejem. To on wraz z wojewodą Borkowiczem a nie szef dyplomacji ekipy Bieruta otrzymał od Żukowa decyzję o przekazaniu Szczecina Polsce. Istotnie. Dzieje dyplomacji nie znając zbyt wiele podobnych przypadków by jeden z polskich wojewodów i jeden z polskich prezydentów miasta negocjował z szefem sowieckim okupacji nad Niemcami o ostatecznym kształcie polskiej granicy na zachodzie. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/assets/css/images/logo_square.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>50. Wczesnym rankiem 3 lipca 1945 roku, wojewoda Leonard Borkowicz i prezydent Piotr Zaremba, wyruszają z Koszalina przez Szczecin do Berlina, na spotkanie z marszałkiem Żukowem (19.01.2024)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,56,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,56&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Słynna autostrada „Berlinka” bardzo szybko umożliwiła im dojazd ze Szczecina do głównej kwatery sowieckiego marszałka pod Berlinem. Rezydował on w willowym osiedlu „Wendenschloss” nad leśnym jeziorem w dzielnicy Köpenick. Nazwa „Wendenschloss” oznaczała „Zamek Słowian” i była nawiązaniem do prasłowiańskich korzeni Köpenick., która niegdyś była stolicą słowińskiego księcia i nosiła swojską nazwę Kopanica. &lt;br /&gt; Zaremba wspomina: „Weszliśmy z Borkowiczem do niewielkiej willi gdzie powitał nas uśmiechnięty generał (Konstantin) Tielegin, jeden z dwóch zastępców Żukowa. Rosyjski generał oznajmił, że zapadła już decyzja o przekazaniu Szczecina Polsce i została ona uzgodniona z amerykańskimi i angielskimi sojusznikami. I znów zacytujmy Zarembę: „Otworzyły się zasuwane drzwi, którymi weszli do pokoju marszałek Gieorgij Żukow, towarzyszący mu szef sztabu generał (Michaił) Malinin oraz kilku generałów. Marszałek zakomunikował nam decyzję rządu radzieckiego:&gt;Szczecin jest polski. Zarząd miejski ma definitywnie przejąć miasto z rąk niemieckiego zarządu miejskiego. Jednocześnie likwiduje się radziecką komendanturę wojenną w mieście, którą zastąpić ma Polska Komenda Placu&lt;”. Jak wspominał Zaremba: „Jeszcze parę minut rozmowy i wychodzimy wszyscy na taras z widokiem na jezioro. Myślę sobie Wendenschloss – Zamek Wendów a więc słowiański. Co za ironia losu. Rzesza niemiecka, która zmieniała (na niemieckie) nazwy najmniejszej wioski w Polsce – przeoczyła tę nazwę w obrębie swojej stolicy. Chyba po to aby właśnie tu dokonał się ostatni akt naszego powrotu nad Odrą”. &lt;br /&gt; Zaremba do końca życia chwalił się tym niezwykłym przywilejem. To on wraz z wojewodą Borkowiczem, a nie Wincenty Rzymowski -szef dyplomacji ekipy Bieruta, otrzymał od Żukowa decyzję o przekazaniu Szczecina Polsce. Istotnie. Dzieje dyplomacji nie znają zbyt wiele podobnych przypadków by jeden z polskich wojewodów i jeden z polskich prezydentów miasta negocjował z szefem sowieckim okupacji nad Niemcami o ostatecznym kształcie polskiej granicy na zachodzie. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,56,50-wczesnym-rankiem-3-lipca-1945-roku-wojewoda-l</link>
		<guid>434-56-434_170534444910.mp3</guid>
		<pubDate>Mon, 15 Jan 2024 19:47:29 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_170534444910.mp3' length='3643768' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>228</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>50. Wczesnym rankiem 3 lipca 1945 roku, wojewoda Leonard Borkowicz i prezydent Piotr Zaremba, wyruszają z Koszalina przez Szczecin do Berlina, na spotkanie z marszałkiem Żukowem (19.01.2024)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>50. Wczesnym rankiem 3 lipca 1945 roku, wojewoda Leonard Borkowicz i prezydent Piotr Zaremba, wyruszają z Koszalina przez Szczecin do Berlina, na spotkanie z marszałkiem Żukowem (19.01.2024)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,56,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,56&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Słynna autostrada „Berlinka” bardzo szybko umożliwiła im dojazd ze Szczecina do głównej kwatery sowieckiego marszałka pod Berlinem. Rezydował on w willowym osiedlu „Wendenschloss” nad leśnym jeziorem w dzielnicy Köpenick. Nazwa „Wendenschloss” oznaczała „Zamek Słowian” i była nawiązaniem do prasłowiańskich korzeni Köpenick., która niegdyś była stolicą słowińskiego księcia i nosiła swojską nazwę Kopanica. &lt;br /&gt; Zaremba wspomina: „Weszliśmy z Borkowiczem do niewielkiej willi gdzie powitał nas uśmiechnięty generał (Konstantin) Tielegin, jeden z dwóch zastępców Żukowa. Rosyjski generał oznajmił, że zapadła już decyzja o przekazaniu Szczecina Polsce i została ona uzgodniona z amerykańskimi i angielskimi sojusznikami. I znów zacytujmy Zarembę: „Otworzyły się zasuwane drzwi, którymi weszli do pokoju marszałek Gieorgij Żukow, towarzyszący mu szef sztabu generał (Michaił) Malinin oraz kilku generałów. Marszałek zakomunikował nam decyzję rządu radzieckiego:&gt;Szczecin jest polski. Zarząd miejski ma definitywnie przejąć miasto z rąk niemieckiego zarządu miejskiego. Jednocześnie likwiduje się radziecką komendanturę wojenną w mieście, którą zastąpić ma Polska Komenda Placu&lt;”. Jak wspominał Zaremba: „Jeszcze parę minut rozmowy i wychodzimy wszyscy na taras z widokiem na jezioro. Myślę sobie Wendenschloss – Zamek Wendów a więc słowiański. Co za ironia losu. Rzesza niemiecka, która zmieniała (na niemieckie) nazwy najmniejszej wioski w Polsce – przeoczyła tę nazwę w obrębie swojej stolicy. Chyba po to aby właśnie tu dokonał się ostatni akt naszego powrotu nad Odrą”. &lt;br /&gt; Zaremba do końca życia chwalił się tym niezwykłym przywilejem. To on wraz z wojewodą Borkowiczem, a nie Wincenty Rzymowski -szef dyplomacji ekipy Bieruta, otrzymał od Żukowa decyzję o przekazaniu Szczecina Polsce. Istotnie. Dzieje dyplomacji nie znają zbyt wiele podobnych przypadków by jeden z polskich wojewodów i jeden z polskich prezydentów miasta negocjował z szefem sowieckim okupacji nad Niemcami o ostatecznym kształcie polskiej granicy na zachodzie. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/assets/css/images/logo_square.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>49. 1 lipca 1945 r. Rosjanie niespodziewanie wzywają Piotra Zarembę do Berlina. Na wszelki wypadek przysyłają po niego pułkownika Armii Czerwonej z dwoma gwardiejcami (12.01.2024)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,55,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,55&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;W poprzednich odcinkach tego cyklu wspominałem, że okres przesilenia w kwestii przynależności Szczecina objawił się dziwnym fenomenem. Rosjanie po oddaniu metropolii nad Odrą Polsce chcieli negocjować z prezydentem Szczecina ignorując jednocześnie ekipę Bieruta w odległej Warszawie. Skąd taki stan rzeczy? Być może zadecydowała o tym bierność komunistycznego Rządu Tymczasowego który potulnie czekał na decyzje Moskwy. A może Sowieci tak dobrze dogadywali się z Piotrem Zarembą z racji tego, że doskonale władał on językiem rosyjskim. Przypomnijmy, że przyszły prezydent Szczecina wychował się przed I wojną światową w Moskwie w rodzinie polskiej inteligencji. Tak czy inaczej 1 lipca 1945 roku dr Jan Żytkiewicz, przedstawiciel Komitetu Opieki nad Polakami w Szczecinie – jedynego polskiego organu w mieście zarządzanym przez niemieckich komunistów przywiózł do Koszalina gdzie „na wygnaniu” rezydował Zaremba pismo zapraszające do kwatery Głównej Sowieckich Wojsk Okupacyjnych w Berlinie. Dokument informował, że Zaremba wzywany jest w celu oficjalnego przekazania polskiej administracji pełnej władzy nad odrzańską metropolią. Problem w tym że pismo wzywało Zarembę na dzień 2 lipca a ten dopiero tego dnia dostał dokument przekazany dr. Żytkiewiczowi przez sowieckiego komendanta Szczecina. Nazajutrz, 2 lipca Zaremba dopiero szykował się do wyjazdu ale wiedząc już o decyzji Rosjan wysyłał do swego zaufanego w Szczecinie człowieka Franciszka Jamrożego poufną instrukcję by zaczął przygotowania do przejęcia władzy nad Szczecinem przy pomocy polskich milicjantów. Był 2 lipca 1945 r. Oddajmy głos Zarębie, który tak wspominał ten dzień. „Zmęczony tymi sprawami i letnim upałem pozwoliłem sobie na chwilę drzemki z książką w ręku, w leżaku przy domowym ogrodzie. A tu nagle otworzyły się szklane drzwi wiodące z tarasu do ogrodu i stanął w nich rosyjski pułkownik w towarzystwie dwóch gwardzistów pod bronią. Tubalny głos pułkownika Jassena, zastępcy komendanta wojskowego Szczecina wyrwał mnie z miłego odrętwienia. – Cóż to marszałek Żukow na was czeka, a wy tu w ogródku z książką wypoczywacie?” Okazało się, że Żukow nie mogąc doczekać się Zaremby w Berlinie polecił pułkownikowi Jassenowi sprowadzi polskiego prezydenta Szczecina o stolicy Niemiec. Jassen oświadczył, że nie ruszy się z miejsca póki nie wyprawi Zaremby do Berlina. „Ledwo udało mi się przekonać Jassena by wracał do Szczecina i powiadomi Berlin, że nazajutrz jadąc z Borkowiczem do Szczecina zabierzemy się z nim razem do kwatery marszałka w Berlinie”. &lt;br /&gt; O wszystkich tych okolicznościach wiemy jedynie ze wspomnień Zaremby. Nie wiadomo, czy nie podkoloryzował on całej tej historii. Ale faktem jest że to Zaremba i Borkowicz zostali zaproszeni do Berlina aby usłyszeć korzystne dla Polski rozstrzygnięcie kwestii państwowej przynależności Grodu Gryfa.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,55,49-1-lipca-1945-r-rosjanie-niespodziewanie-wzywa</link>
		<guid>434-55-434_170499831610.mp3</guid>
		<pubDate>Thu, 11 Jan 2024 19:38:36 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_170499831610.mp3' length='3643768' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>228</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>49. 1 lipca 1945 r. Rosjanie niespodziewanie wzywają Piotra Zarembę do Berlina. Na wszelki wypadek przysyłają po niego pułkownika Armii Czerwonej z dwoma gwardiejcami (12.01.2024)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>49. 1 lipca 1945 r. Rosjanie niespodziewanie wzywają Piotra Zarembę do Berlina. Na wszelki wypadek przysyłają po niego pułkownika Armii Czerwonej z dwoma gwardiejcami (12.01.2024)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,55,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,55&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;W poprzednich odcinkach tego cyklu wspominałem, że okres przesilenia w kwestii przynależności Szczecina objawił się dziwnym fenomenem. Rosjanie po oddaniu metropolii nad Odrą Polsce chcieli negocjować z prezydentem Szczecina ignorując jednocześnie ekipę Bieruta w odległej Warszawie. Skąd taki stan rzeczy? Być może zadecydowała o tym bierność komunistycznego Rządu Tymczasowego który potulnie czekał na decyzje Moskwy. A może Sowieci tak dobrze dogadywali się z Piotrem Zarembą z racji tego, że doskonale władał on językiem rosyjskim. Przypomnijmy, że przyszły prezydent Szczecina wychował się przed I wojną światową w Moskwie w rodzinie polskiej inteligencji. Tak czy inaczej 1 lipca 1945 roku dr Jan Żytkiewicz, przedstawiciel Komitetu Opieki nad Polakami w Szczecinie – jedynego polskiego organu w mieście zarządzanym przez niemieckich komunistów przywiózł do Koszalina gdzie „na wygnaniu” rezydował Zaremba pismo zapraszające do kwatery Głównej Sowieckich Wojsk Okupacyjnych w Berlinie. Dokument informował, że Zaremba wzywany jest w celu oficjalnego przekazania polskiej administracji pełnej władzy nad odrzańską metropolią. Problem w tym że pismo wzywało Zarembę na dzień 2 lipca a ten dopiero tego dnia dostał dokument przekazany dr. Żytkiewiczowi przez sowieckiego komendanta Szczecina. Nazajutrz, 2 lipca Zaremba dopiero szykował się do wyjazdu ale wiedząc już o decyzji Rosjan wysyłał do swego zaufanego w Szczecinie człowieka Franciszka Jamrożego poufną instrukcję by zaczął przygotowania do przejęcia władzy nad Szczecinem przy pomocy polskich milicjantów. Był 2 lipca 1945 r. Oddajmy głos Zarębie, który tak wspominał ten dzień. „Zmęczony tymi sprawami i letnim upałem pozwoliłem sobie na chwilę drzemki z książką w ręku, w leżaku przy domowym ogrodzie. A tu nagle otworzyły się szklane drzwi wiodące z tarasu do ogrodu i stanął w nich rosyjski pułkownik w towarzystwie dwóch gwardzistów pod bronią. Tubalny głos pułkownika Jassena, zastępcy komendanta wojskowego Szczecina wyrwał mnie z miłego odrętwienia. – Cóż to marszałek Żukow na was czeka, a wy tu w ogródku z książką wypoczywacie?” Okazało się, że Żukow nie mogąc doczekać się Zaremby w Berlinie polecił pułkownikowi Jassenowi sprowadzi polskiego prezydenta Szczecina o stolicy Niemiec. Jassen oświadczył, że nie ruszy się z miejsca póki nie wyprawi Zaremby do Berlina. „Ledwo udało mi się przekonać Jassena by wracał do Szczecina i powiadomi Berlin, że nazajutrz jadąc z Borkowiczem do Szczecina zabierzemy się z nim razem do kwatery marszałka w Berlinie”. &lt;br /&gt; O wszystkich tych okolicznościach wiemy jedynie ze wspomnień Zaremby. Nie wiadomo, czy nie podkoloryzował on całej tej historii. Ale faktem jest że to Zaremba i Borkowicz zostali zaproszeni do Berlina aby usłyszeć korzystne dla Polski rozstrzygnięcie kwestii państwowej przynależności Grodu Gryfa.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_170499868010.jpg' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>48. Koniec czerwca 1945 roku. Społeczny Komitet Pomocy Polakom w Szczecinie obchodzi Święto Morza (5.01.2024)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,54,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,54&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Komitet Pomocy Polakom przez ponad dwa tygodnie między wyjazdem Piotra Zaremby z miasta a końcem niemieckich rządów pełnił dziwaczną rolę reprezentanta polskich interesów w podzielonym mieście. Trudno więc było przypuszczać że Komitet przeoczy niezwykle ważny wówczas dla Polaków dzień propagandy gospodarki morskiej. Dziwne to były obchody – w mieście uważanym już przez część Polaków za swoje ale z drugiej strony rządzone wciąż przez niemieckiego burmistrza. Miejscem uroczystej akademii z okazji Dnia Morza był wielki gmach na Wałach Chrobrego gdzie dziś znajduje się zachodniopomorski urząd wojewódzki. Zaproszono gości z rosyjskiej komendantury a nawet zdobyto się na skromne przyjęcie mające poświadczyć że Polacy wciąż czują się gospodarzami miasta. Dwa dni wcześniej komitet doprowadził do ważnej zmiany politycznej w mieście. 25 czerwca 45 czołówka komitetu na audiencji u sowieckiego komendanta miasta pułkownika Aleksandra Fiedotowa skłoniono Rosjan by ulice grody gryfa patrolowała nie tylko niemiecka schutzpolizei ale także polscy milicjanci. 27 czerwca po raz pierwszy na ulice miasta wyszły specjalne patrole złożone z dwóch Polaków, dwóch Niemców i dowodzącego nimi podoficera Armii Czerwonej. W wypadku Niemców reprezentowało ich dwóch funkcjonariuszy. Tyle samo było w patrolu polskich milicjantów a całą czwórką dowodził sowiecki podoficer. Niekiedy współpraca polskiego komitetu ze stroną niemiecką wymuszały problemy, które atakowały zniszczone, wygłodzone miasto. Z tego samego powodu doszło do narady naczelnego polskiego lekarza komitetu dr Zygmunta Jakubowskiego z naczelnym lekarzem niemieckim w sprawie wspólnej profilaktyki ludności mającej zapobiec epidemiom. Jak już parę razy wspominałem o wszystkich tych perypetiach Polaków w Szczecinie nie informowano w gazetach wydawanych w centralnej i południowej części Polski. Cenzura zabraniała niemal wszystkiego w pisaniu o Szczecinie gdyż ekipa Bieruta nie była pewna czy Rosjanie oddadzą w końcu miasto Polsce. O tym jako wolno mieliły wówczas prasowe młyny świadczą perypetie wywiadu z wojewodą Leonardem Borkowiczem który przeprowadził dziennikarz gazety „Rzeczpospolita”. Borkowicz udzielił go 7 czerwca 1945 roku w przeddzień ponownego wyjazdu prezydenta Zaremby do Szczecina. Ale redakcja wydrukował rozmowę dopiero 23 czerwca gdy już Piotra Zarembę zmuszono do opuszczenia miasta. Nikt o tym nie wiedział w Warszawie więc czytelnicy mogli przeczytać w wywiadzie zachęcający do osiedlania się Polaków w Szczecinie. Tymczasem w mieście nie było już polskich władz. W tym samym czasie zaczął się niezwykle dotkliwe dla miasta zjawisko napływu polskich szabrowników. Piotr Zaremba który spotkał jednego z pionierów rabunku poniemieckiego mienia tak w swych wspomnieniach przedstawia dziwaczną retorykę, w której ów cwaniak przedstawiał swój życiowy priorytet. Jak mówił: „Obok spraw narodowych na pierwszy plan wysuwa się sprawa szabru. Trzeba coś rodzinie zawieźć ale zaraz wracać do Szczecina, aby bronić naszych doń praw”. Jak widać wtedy tuż po wojnie już zdarzali się nasi rodacy którzy potrafili swoją namiętność do wyszukiwania i rabowania poniemieckich cennych przedmiotów połączyć z deklarowaną wrażliwością na polskie prawa do grodu gryfa.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,54,48-koniec-czerwca-1945-roku-spoleczny-komitet-po</link>
		<guid>434-54-434_170439361110.mp3</guid>
		<pubDate>Thu, 04 Jan 2024 19:40:11 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_170439361110.mp3' length='3025188' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>189</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>48. Koniec czerwca 1945 roku. Społeczny Komitet Pomocy Polakom w Szczecinie obchodzi Święto Morza (5.01.2024)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>48. Koniec czerwca 1945 roku. Społeczny Komitet Pomocy Polakom w Szczecinie obchodzi Święto Morza (5.01.2024)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,54,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,54&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Komitet Pomocy Polakom przez ponad dwa tygodnie między wyjazdem Piotra Zaremby z miasta a końcem niemieckich rządów pełnił dziwaczną rolę reprezentanta polskich interesów w podzielonym mieście. Trudno więc było przypuszczać że Komitet przeoczy niezwykle ważny wówczas dla Polaków dzień propagandy gospodarki morskiej. Dziwne to były obchody – w mieście uważanym już przez część Polaków za swoje ale z drugiej strony rządzone wciąż przez niemieckiego burmistrza. Miejscem uroczystej akademii z okazji Dnia Morza był wielki gmach na Wałach Chrobrego gdzie dziś znajduje się zachodniopomorski urząd wojewódzki. Zaproszono gości z rosyjskiej komendantury a nawet zdobyto się na skromne przyjęcie mające poświadczyć że Polacy wciąż czują się gospodarzami miasta. Dwa dni wcześniej komitet doprowadził do ważnej zmiany politycznej w mieście. 25 czerwca 45 czołówka komitetu na audiencji u sowieckiego komendanta miasta pułkownika Aleksandra Fiedotowa skłoniono Rosjan by ulice grody gryfa patrolowała nie tylko niemiecka schutzpolizei ale także polscy milicjanci. 27 czerwca po raz pierwszy na ulice miasta wyszły specjalne patrole złożone z dwóch Polaków, dwóch Niemców i dowodzącego nimi podoficera Armii Czerwonej. W wypadku Niemców reprezentowało ich dwóch funkcjonariuszy. Tyle samo było w patrolu polskich milicjantów a całą czwórką dowodził sowiecki podoficer. Niekiedy współpraca polskiego komitetu ze stroną niemiecką wymuszały problemy, które atakowały zniszczone, wygłodzone miasto. Z tego samego powodu doszło do narady naczelnego polskiego lekarza komitetu dr Zygmunta Jakubowskiego z naczelnym lekarzem niemieckim w sprawie wspólnej profilaktyki ludności mającej zapobiec epidemiom. Jak już parę razy wspominałem o wszystkich tych perypetiach Polaków w Szczecinie nie informowano w gazetach wydawanych w centralnej i południowej części Polski. Cenzura zabraniała niemal wszystkiego w pisaniu o Szczecinie gdyż ekipa Bieruta nie była pewna czy Rosjanie oddadzą w końcu miasto Polsce. O tym jako wolno mieliły wówczas prasowe młyny świadczą perypetie wywiadu z wojewodą Leonardem Borkowiczem który przeprowadził dziennikarz gazety „Rzeczpospolita”. Borkowicz udzielił go 7 czerwca 1945 roku w przeddzień ponownego wyjazdu prezydenta Zaremby do Szczecina. Ale redakcja wydrukował rozmowę dopiero 23 czerwca gdy już Piotra Zarembę zmuszono do opuszczenia miasta. Nikt o tym nie wiedział w Warszawie więc czytelnicy mogli przeczytać w wywiadzie zachęcający do osiedlania się Polaków w Szczecinie. Tymczasem w mieście nie było już polskich władz. W tym samym czasie zaczął się niezwykle dotkliwe dla miasta zjawisko napływu polskich szabrowników. Piotr Zaremba który spotkał jednego z pionierów rabunku poniemieckiego mienia tak w swych wspomnieniach przedstawia dziwaczną retorykę, w której ów cwaniak przedstawiał swój życiowy priorytet. Jak mówił: „Obok spraw narodowych na pierwszy plan wysuwa się sprawa szabru. Trzeba coś rodzinie zawieźć ale zaraz wracać do Szczecina, aby bronić naszych doń praw”. Jak widać wtedy tuż po wojnie już zdarzali się nasi rodacy którzy potrafili swoją namiętność do wyszukiwania i rabowania poniemieckich cennych przedmiotów połączyć z deklarowaną wrażliwością na polskie prawa do grodu gryfa.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/assets/css/images/logo_square.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>47. Koniec czerwca, początek lipca 1945 - ostatnie dwa tygodnie władzy niemieckich komunistów nad Szczecinem (29.12.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,53,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,53&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;20 czerwca 1945 roku niemiecki burmistrz Ernst Wiesner rozesłał do burmistrzów dzielnicowych specjalny okólnik. Przypominał w nim że w Szczecinie nie ma już polskiego prezydenta ale istnieje tylko Komitet Pomocy Pomorskim Polakom. Ja podkreślał Wiesner: „Nie ma on żadnych specjalnych praw. Jakiekolwiek rekwizycje mogą mieć miejsce jedynie za zgodą rosyjskiego komendanta”. Uwagę zwracało dość buńczuczne zdanie, które kończyło dokument: „Musimy wpoić naszym mieszkańcom przeświadczenie, że wobec Polaków należy okazywać więcej stanowczości i nie ustępować, zaraz przy pierwszej groźbie”. Zatrzymajmy się przy tym ostatnim zdaniu okólnika. Dobrze pokazuje ono jak utopijne były pomysły uczynienia ze Szczecina wolnego miasta, w którym mieliby współżyć Niemcy i Polacy. Nie brano pod uwagę, że urazy z wojny były bardzo trwałe a niemieccy komuniści, którzy sami uważali się za ofiary Hitlera nie byliby zapewne wobec polskiej ludności zbytnio koncyliacyjni. Demonstracją umacniania się niemieckiej władzy w grodzie gryfa było przeniesienie urzędu nad burmistrzem miasta z Niebuszewa do centrum. Wybrano biurowiec na rogu ulicy Mazurskiej i obecnej Alei Jana Pawła II. Mieszkańcy tej części Szczecina mogą odnaleźć dziś w tym budynku posterunek policji. Kolejnym krokiem który podjął Wiesner było stworzenie niemieckich urzędów dzielnicowych w pięciu rejonach miasta: w Gumieńcach, Niebuszewie, Turzynie Grabowie i Golęcinie. Niemcy budowali w ten sposób kopie przedwojennego modelu władzy nad miastem w ramach którego nadburmistrz (niemiecka nazwa oberbürgermeister) rządził za pomocą burmistrzów poszczególnych dzielnic w Szczecinie. Ernst Wiesner miał świadomość, że da Niemców którzy pozostali w mieście albo wrócili do niego ważne są widoczne oznaki niemieckiej władzy nad miastem. W rezultacie znacząco zwiększono stan liczbowy niemieckiej policji która pod koniec czerwca 1945 roku liczyła już 600 funkcjonariuszy. Równolegle wspierano powrót ludności niemieckiej do miasta. 20 czerwca 45 roku było w Szczecinie 61282 Niemców a 2 lipca 1945 roku już 80192. Po 26 czerwca do ludności niemieckiej zaczęły dochodzić informacje które uzyskiwano w rozmowach z Rosjanami że miasto jednak wróci do Polski. Niemiecki magistrat bardzo uparcie zwalczał te plotki bo obawiał się wybuchu paniki. Zachował się raport niemieckiej policji pomocniczej z 4 lipca 1945 roku. Czytamy w nim: „Do społeczeństwa przeniknęły wieści, że Szczecin będzie polski i pożałowania godne jest to że faktów takich nie podano publicznie”. Autor raportu wskazywał: „Widoczny jest niepokój wśród ludności niemieckiej. Wszędzie stoją ludzie i dyskutują. Co znaczące autor policyjnego raportu z 4 lipca zaznaczał: „Roznosiciele tych plotek zostali aresztowani. Niemieccy komuniści trwali do końca wierni nadziei że ich szefowie z kierownictwa Komunistycznej Partii Niemiec w Berlinie doprowadzą do pozostania Szczecina w granicach Niemiec.&lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,53,47-koniec-czerwca-poczatek-lipca-1945-ostatnie-d</link>
		<guid>434-53-434_170378903910.mp3</guid>
		<pubDate>Thu, 28 Dec 2023 19:43:59 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_170378903910.mp3' length='3399262' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>212</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>47. Koniec czerwca, początek lipca 1945 - ostatnie dwa tygodnie władzy niemieckich komunistów nad Szczecinem (29.12.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>47. Koniec czerwca, początek lipca 1945 - ostatnie dwa tygodnie władzy niemieckich komunistów nad Szczecinem (29.12.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,53,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,53&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;20 czerwca 1945 roku niemiecki burmistrz Ernst Wiesner rozesłał do burmistrzów dzielnicowych specjalny okólnik. Przypominał w nim że w Szczecinie nie ma już polskiego prezydenta ale istnieje tylko Komitet Pomocy Pomorskim Polakom. Ja podkreślał Wiesner: „Nie ma on żadnych specjalnych praw. Jakiekolwiek rekwizycje mogą mieć miejsce jedynie za zgodą rosyjskiego komendanta”. Uwagę zwracało dość buńczuczne zdanie, które kończyło dokument: „Musimy wpoić naszym mieszkańcom przeświadczenie, że wobec Polaków należy okazywać więcej stanowczości i nie ustępować, zaraz przy pierwszej groźbie”. Zatrzymajmy się przy tym ostatnim zdaniu okólnika. Dobrze pokazuje ono jak utopijne były pomysły uczynienia ze Szczecina wolnego miasta, w którym mieliby współżyć Niemcy i Polacy. Nie brano pod uwagę, że urazy z wojny były bardzo trwałe a niemieccy komuniści, którzy sami uważali się za ofiary Hitlera nie byliby zapewne wobec polskiej ludności zbytnio koncyliacyjni. Demonstracją umacniania się niemieckiej władzy w grodzie gryfa było przeniesienie urzędu nad burmistrzem miasta z Niebuszewa do centrum. Wybrano biurowiec na rogu ulicy Mazurskiej i obecnej Alei Jana Pawła II. Mieszkańcy tej części Szczecina mogą odnaleźć dziś w tym budynku posterunek policji. Kolejnym krokiem który podjął Wiesner było stworzenie niemieckich urzędów dzielnicowych w pięciu rejonach miasta: w Gumieńcach, Niebuszewie, Turzynie Grabowie i Golęcinie. Niemcy budowali w ten sposób kopie przedwojennego modelu władzy nad miastem w ramach którego nadburmistrz (niemiecka nazwa oberbürgermeister) rządził za pomocą burmistrzów poszczególnych dzielnic w Szczecinie. Ernst Wiesner miał świadomość, że da Niemców którzy pozostali w mieście albo wrócili do niego ważne są widoczne oznaki niemieckiej władzy nad miastem. W rezultacie znacząco zwiększono stan liczbowy niemieckiej policji która pod koniec czerwca 1945 roku liczyła już 600 funkcjonariuszy. Równolegle wspierano powrót ludności niemieckiej do miasta. 20 czerwca 45 roku było w Szczecinie 61282 Niemców a 2 lipca 1945 roku już 80192. Po 26 czerwca do ludności niemieckiej zaczęły dochodzić informacje które uzyskiwano w rozmowach z Rosjanami że miasto jednak wróci do Polski. Niemiecki magistrat bardzo uparcie zwalczał te plotki bo obawiał się wybuchu paniki. Zachował się raport niemieckiej policji pomocniczej z 4 lipca 1945 roku. Czytamy w nim: „Do społeczeństwa przeniknęły wieści, że Szczecin będzie polski i pożałowania godne jest to że faktów takich nie podano publicznie”. Autor raportu wskazywał: „Widoczny jest niepokój wśród ludności niemieckiej. Wszędzie stoją ludzie i dyskutują. Co znaczące autor policyjnego raportu z 4 lipca zaznaczał: „Roznosiciele tych plotek zostali aresztowani. Niemieccy komuniści trwali do końca wierni nadziei że ich szefowie z kierownictwa Komunistycznej Partii Niemiec w Berlinie doprowadzą do pozostania Szczecina w granicach Niemiec.&lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/assets/css/images/logo_square.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>46. Zdzisław Trzyciecki - pierwszy Polak urodzony po wojnie w Szczecinie (22.12.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,52,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,52&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Rok 1945 był czasem kiedy w polskim Szczecinie wszystko było pierwsze. Pierwsze szkoły, pierwsze polskie szpitale, pierwsze polskie oddziały straży pożarnej. &lt;br /&gt; Ale kim było pierwsze polskie dziecko urodzone w metropolii nad Odrą?&lt;br /&gt; W archiwum Państwowym w Szczecinie znaleźć można pożółkłe kartki jednej z pierwszych gazet wydawanych w mieście nad Odrą „Pionier szczeciński”. Jedna z notatek zawartych w piśmie informowała o chrzcie najmłodszego obywatela miasta, który odbył się w kościele garnizonowym – tak nazywano wówczas późniejszy kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa na Placu Zwycięstwa w Szczecinie. Odbyło się to 30 sierpnia 1945 roku i jak informuje pisemko szczęśliwy maluch otrzymał książeczkę oszczędnościową do której dołączono życzenia. W dokumentach rodzinnych Zdzisława Trzycieckiego, bo to on był tym pierwszym polskim szczecinianinem urodzonym po wojnie zachował się uroczysty dyplom z tego dnia sporządzony przez władze miasta. Górnolotny tekst głosił: „pierwszemu najmłodszemu obywatelowi miasta Szczecina urodzonemu dnia 14 maja 1945 w Szczecinie z życzeniem, aby stał się godnym przedstawicielem Państwa Polskiego skupiającym w sobie nasze najważniejsze zalety narodowe, ceniącym Pracę jako podstawę sprawiedliwości i porządku społecznego, prawdziwym Polakiem Demokratą, który na sztandarze swym wypisze słowa: salus rei publicae suprema lex esto. Dobro Rzeczypospolitej najwyższym prawem. Na początku XXI wieku do Zdzisława Trzycieckiego dotarła dziennikarka szczecińskiej Gazety Wyborczej, która opublikowała wywiad z nim. &lt;br /&gt; Jak opowiada w wywiadzie z 2004 roku pan Trzyciecki –jego rodzice poznali się przed wojną w Warszawie Ojciec był wziętym fryzjerem damskim i kosztem ciężkiej pracy dorobił się ekskluzywnego zakładu w centrum stolicy. Przed wybuchem powstania ojciec, pan Henryk Trzyciecki, wyjechał z żoną na Lubelszczyznę skąd pochodziła jego małżonka. Złapani przez Niemców zostali wywiezieni na roboty do Rzeszy. Pierw pracowali niewolniczo pod Piłą przy kopaniu okopów a potem wysłano ich na roboty pod Rostock. Gdy tylko Meklemburgię zajęli Sowieci –uwolnione od hitlerowskiej niewoli małżeństwo Trzycieckich natychmiast wyruszyło do Polski. Jak wspominał pan Zdzisław: „mama była wtedy tuż przed rozwiązaniem, więc zatrzymali się w Szczecinie. Pierwszym szczecinianinem zostałem zatem trochę przez przypadek. Zresztą wg prezydenta Piotra Zaremby 14 maja 45 roku urodziła się nas dwójka. Oprócz mnie dziewczynka o nazwisku Zaremba. Ale nie spokrewniona z prezydentem. Pan Zdzisław otrzymał tytuł pierwszego polskiego szczecinianina bo urodził się na godzinę lub dwie przed swoją rywalką. Urodził się w willi przy ul. Moniuszki na Jasnych Błoniach, gdzie rodzice znaleźli jakieś łóżko. Nie było nawet akuszerki ale mimo że poród był ciężki jakoś ojciec pana Zdzisława ze wszystkim sobie poradził. Na dodatek dwa dni po porodzie Sowieci ogłosili że polski zarząd miasta musi wyjechać. Na szczęście ojciec pan Henryk Trzyciecki uzyskał od rosyjskich władz zgodę na pozostanie w mieście ale na własne ryzyko. Państwo Trzycieccy otworzyli zakład fryzjerski przy ulicy Piastów 2 który nota bene istnieje do dzisiaj. Los nie był łaskawy dla założyciela zakładu fryzjerskiego. W 1946 roku jego pierwsza żona zemściła się na ojcu, panu Henryku oskarżając go że w czasie okupacji był folksdojczem. W rezultacie głowa domu przesiedziała 11 miesięcy w więzieniu aż sąd go uniewinnił i wypuścił z więzienia. Zakład fryzjerski odebrano ojcu i już nie oddano. A gdy już Pan Henryk wyremontował kolejny lokal –pechowo trafił na okres walki z prywatną inicjatywą i został ukarany nakazem oddania lokalu. Wszystko to na tyle obrzydziło Szczecin ojcu pana Zdzisława że wyjechał do Koszalina gdzie stworzył spółdzielnię fryzjerską. Ale szczeciński rodowód wpłynął na tyle na pana Zdzisława że w 67 roku wrócił do grodu Gryfa. Tu przez jakiś czas pracował w Ochotniczych Hufcach Pracy a potem rozpoczął zawodową służbę wojskową w Wojskach Ochrony Pogranicza. &lt;br /&gt; Od 1985 roku wykładał historię wojskowości w Studium Wojskowym Wyższej Szkoły Morskiej. Dziś jest na emeryturze. Wywiad z nim w Gazecie wyborczej opublikowano w 2004 roku. Próbowałem ustalić czy Pan Zdzisław jeszcze żyje. Bez skutku. Jeśli tak –redakcja RADIA SZCZECIN serdecznie prosi o kontakt. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,52,46-zdzislaw-trzyciecki-pierwszy-polak-urodzony-p</link>
		<guid>434-52-434_170309872610.mp3</guid>
		<pubDate>Wed, 20 Dec 2023 19:58:46 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_170309872610.mp3' length='5425946' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>339</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>46. Zdzisław Trzyciecki - pierwszy Polak urodzony po wojnie w Szczecinie (22.12.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>46. Zdzisław Trzyciecki - pierwszy Polak urodzony po wojnie w Szczecinie (22.12.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,52,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,52&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Rok 1945 był czasem kiedy w polskim Szczecinie wszystko było pierwsze. Pierwsze szkoły, pierwsze polskie szpitale, pierwsze polskie oddziały straży pożarnej. &lt;br /&gt; Ale kim było pierwsze polskie dziecko urodzone w metropolii nad Odrą?&lt;br /&gt; W archiwum Państwowym w Szczecinie znaleźć można pożółkłe kartki jednej z pierwszych gazet wydawanych w mieście nad Odrą „Pionier szczeciński”. Jedna z notatek zawartych w piśmie informowała o chrzcie najmłodszego obywatela miasta, który odbył się w kościele garnizonowym – tak nazywano wówczas późniejszy kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa na Placu Zwycięstwa w Szczecinie. Odbyło się to 30 sierpnia 1945 roku i jak informuje pisemko szczęśliwy maluch otrzymał książeczkę oszczędnościową do której dołączono życzenia. W dokumentach rodzinnych Zdzisława Trzycieckiego, bo to on był tym pierwszym polskim szczecinianinem urodzonym po wojnie zachował się uroczysty dyplom z tego dnia sporządzony przez władze miasta. Górnolotny tekst głosił: „pierwszemu najmłodszemu obywatelowi miasta Szczecina urodzonemu dnia 14 maja 1945 w Szczecinie z życzeniem, aby stał się godnym przedstawicielem Państwa Polskiego skupiającym w sobie nasze najważniejsze zalety narodowe, ceniącym Pracę jako podstawę sprawiedliwości i porządku społecznego, prawdziwym Polakiem Demokratą, który na sztandarze swym wypisze słowa: salus rei publicae suprema lex esto. Dobro Rzeczypospolitej najwyższym prawem. Na początku XXI wieku do Zdzisława Trzycieckiego dotarła dziennikarka szczecińskiej Gazety Wyborczej, która opublikowała wywiad z nim. &lt;br /&gt; Jak opowiada w wywiadzie z 2004 roku pan Trzyciecki –jego rodzice poznali się przed wojną w Warszawie Ojciec był wziętym fryzjerem damskim i kosztem ciężkiej pracy dorobił się ekskluzywnego zakładu w centrum stolicy. Przed wybuchem powstania ojciec, pan Henryk Trzyciecki, wyjechał z żoną na Lubelszczyznę skąd pochodziła jego małżonka. Złapani przez Niemców zostali wywiezieni na roboty do Rzeszy. Pierw pracowali niewolniczo pod Piłą przy kopaniu okopów a potem wysłano ich na roboty pod Rostock. Gdy tylko Meklemburgię zajęli Sowieci –uwolnione od hitlerowskiej niewoli małżeństwo Trzycieckich natychmiast wyruszyło do Polski. Jak wspominał pan Zdzisław: „mama była wtedy tuż przed rozwiązaniem, więc zatrzymali się w Szczecinie. Pierwszym szczecinianinem zostałem zatem trochę przez przypadek. Zresztą wg prezydenta Piotra Zaremby 14 maja 45 roku urodziła się nas dwójka. Oprócz mnie dziewczynka o nazwisku Zaremba. Ale nie spokrewniona z prezydentem. Pan Zdzisław otrzymał tytuł pierwszego polskiego szczecinianina bo urodził się na godzinę lub dwie przed swoją rywalką. Urodził się w willi przy ul. Moniuszki na Jasnych Błoniach, gdzie rodzice znaleźli jakieś łóżko. Nie było nawet akuszerki ale mimo że poród był ciężki jakoś ojciec pana Zdzisława ze wszystkim sobie poradził. Na dodatek dwa dni po porodzie Sowieci ogłosili że polski zarząd miasta musi wyjechać. Na szczęście ojciec pan Henryk Trzyciecki uzyskał od rosyjskich władz zgodę na pozostanie w mieście ale na własne ryzyko. Państwo Trzycieccy otworzyli zakład fryzjerski przy ulicy Piastów 2 który nota bene istnieje do dzisiaj. Los nie był łaskawy dla założyciela zakładu fryzjerskiego. W 1946 roku jego pierwsza żona zemściła się na ojcu, panu Henryku oskarżając go że w czasie okupacji był folksdojczem. W rezultacie głowa domu przesiedziała 11 miesięcy w więzieniu aż sąd go uniewinnił i wypuścił z więzienia. Zakład fryzjerski odebrano ojcu i już nie oddano. A gdy już Pan Henryk wyremontował kolejny lokal –pechowo trafił na okres walki z prywatną inicjatywą i został ukarany nakazem oddania lokalu. Wszystko to na tyle obrzydziło Szczecin ojcu pana Zdzisława że wyjechał do Koszalina gdzie stworzył spółdzielnię fryzjerską. Ale szczeciński rodowód wpłynął na tyle na pana Zdzisława że w 67 roku wrócił do grodu Gryfa. Tu przez jakiś czas pracował w Ochotniczych Hufcach Pracy a potem rozpoczął zawodową służbę wojskową w Wojskach Ochrony Pogranicza. &lt;br /&gt; Od 1985 roku wykładał historię wojskowości w Studium Wojskowym Wyższej Szkoły Morskiej. Dziś jest na emeryturze. Wywiad z nim w Gazecie wyborczej opublikowano w 2004 roku. Próbowałem ustalić czy Pan Zdzisław jeszcze żyje. Bez skutku. Jeśli tak –redakcja RADIA SZCZECIN serdecznie prosi o kontakt. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/assets/css/images/logo_square.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>45. Koniec czerwca 1945 r., Piotr Zaremba czeka na decyzję Rosjan i aliantów w sprawie Szczecina. Ekipa Bieruta zachowuje się jakby była sparaliżowana (15.12.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,51,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,51&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Piotr Zaremba w trakcie swojego drugiego wygnania ze szczecina w drugiej połowie czerwca 1945 roku miał okazję do krótkiego odpoczynku po intensywnych dziesięciu dniach próby odzyskania władzy w metropolii nad Odrą. Nie mając nic lepszego do roboty na wygnaniu w Koszalinie – tymczasowej stolicy Pomorza Zachodniego reprezentował wojewodę pomorskiego Leonarda Borkowicza w trakcie wielu oficjalnych uroczystości. 23 czerwca odwiedził Gdańsk i Gdynię przygotowując kooperację nadmorskich miast we wspólnej odbudowie gospodarki morskiej a 27 czerwca reprezentował wojewodę pomorskiego na uroczystości przekazania władzy nad miastem z rąk niemieckiego zarządu na rzecz pierwszego polskiego burmistrza. W Słupsku Zaremba otworzył pierwszy most drogowy odbudowany na Pomorzu Zachodnim po wojnie. Do Zaremby dochodziły też sygnały że opcja wśród Sowietów na niemiecki zarząd Szczecina powoli odchodzi w przeszłość. Wyraźnym sygnałem zmiany był fakt decyzja generała Konstantina Tielegina prawej ręki marszałka Gieorgija Żukowa jako szefa władz sowieckiej okupacji w Niemczech by przysłać do szczecina swego specjalnego wysłannika, który miał na miejscu wyrobić sobie opinię o zachowaniu niemieckiego zarządu Szczecina. Zaremba zadbał by spotkać się z wysłannikiem z Berlina i pokazać mu jak bardzo niemieccy komuniści intrygowali przeciw polskim władzom miejskim. Przy okazji Zaremba porusza temat przesiedlenia do Szczecina Polaków którzy znaleźli się w czasie wojny na robotach w obrębie aglomeracji berlińskiej. Polski prezydent miasta marzył by ta wielotysięczna grupa byłych robotników przymusowych zasiedliła Szczecin. Jak wspominał: „Cierpliwie czekałem na zapowiadane przez generała Tielegina pozytywne decyzje w naszej sprawie których termin powoli się zbliżał. Dla jej przyspieszenia wysłaliśmy radiotelegram do Warszawy o stanie spraw”. To „my” oznaczało Zarembę i wojewodę Borkowicza, którzy pilnowali polskich praw do Szczecina o wiele lepiej niż Ministerstwo Spraw Zagranicznych w odległej Warszawie . Ekipa Bieruta była w kwestii losu stolicy Pomorza Zachodniego szokująco bierna. Bierut obawiał się jakichkolwiek interwencji w Moskwie uznając fatalistycznie, że nie ma co wpływać na decyzje Kremla. Serwilizm wobec Związku Sowieckiego paraliżował chęć jakichkolwiek działań. A polskie gazety o ważeniu się szans na przyznanie grodu nad Odrą Polsce na wszelki wypadek wskutek zaleceń cenzury w ogóle nie wspominały. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,51,45-koniec-czerwca-1945-r-piotr-zaremba-czeka-na-</link>
		<guid>434-51-434_170260111610.mp3</guid>
		<pubDate>Fri, 15 Dec 2023 01:45:16 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_170260111610.mp3' length='3634991' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>227</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>45. Koniec czerwca 1945 r., Piotr Zaremba czeka na decyzję Rosjan i aliantów w sprawie Szczecina. Ekipa Bieruta zachowuje się jakby była sparaliżowana (15.12.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>45. Koniec czerwca 1945 r., Piotr Zaremba czeka na decyzję Rosjan i aliantów w sprawie Szczecina. Ekipa Bieruta zachowuje się jakby była sparaliżowana (15.12.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,51,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,51&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Piotr Zaremba w trakcie swojego drugiego wygnania ze szczecina w drugiej połowie czerwca 1945 roku miał okazję do krótkiego odpoczynku po intensywnych dziesięciu dniach próby odzyskania władzy w metropolii nad Odrą. Nie mając nic lepszego do roboty na wygnaniu w Koszalinie – tymczasowej stolicy Pomorza Zachodniego reprezentował wojewodę pomorskiego Leonarda Borkowicza w trakcie wielu oficjalnych uroczystości. 23 czerwca odwiedził Gdańsk i Gdynię przygotowując kooperację nadmorskich miast we wspólnej odbudowie gospodarki morskiej a 27 czerwca reprezentował wojewodę pomorskiego na uroczystości przekazania władzy nad miastem z rąk niemieckiego zarządu na rzecz pierwszego polskiego burmistrza. W Słupsku Zaremba otworzył pierwszy most drogowy odbudowany na Pomorzu Zachodnim po wojnie. Do Zaremby dochodziły też sygnały że opcja wśród Sowietów na niemiecki zarząd Szczecina powoli odchodzi w przeszłość. Wyraźnym sygnałem zmiany był fakt decyzja generała Konstantina Tielegina prawej ręki marszałka Gieorgija Żukowa jako szefa władz sowieckiej okupacji w Niemczech by przysłać do szczecina swego specjalnego wysłannika, który miał na miejscu wyrobić sobie opinię o zachowaniu niemieckiego zarządu Szczecina. Zaremba zadbał by spotkać się z wysłannikiem z Berlina i pokazać mu jak bardzo niemieccy komuniści intrygowali przeciw polskim władzom miejskim. Przy okazji Zaremba porusza temat przesiedlenia do Szczecina Polaków którzy znaleźli się w czasie wojny na robotach w obrębie aglomeracji berlińskiej. Polski prezydent miasta marzył by ta wielotysięczna grupa byłych robotników przymusowych zasiedliła Szczecin. Jak wspominał: „Cierpliwie czekałem na zapowiadane przez generała Tielegina pozytywne decyzje w naszej sprawie których termin powoli się zbliżał. Dla jej przyspieszenia wysłaliśmy radiotelegram do Warszawy o stanie spraw”. To „my” oznaczało Zarembę i wojewodę Borkowicza, którzy pilnowali polskich praw do Szczecina o wiele lepiej niż Ministerstwo Spraw Zagranicznych w odległej Warszawie . Ekipa Bieruta była w kwestii losu stolicy Pomorza Zachodniego szokująco bierna. Bierut obawiał się jakichkolwiek interwencji w Moskwie uznając fatalistycznie, że nie ma co wpływać na decyzje Kremla. Serwilizm wobec Związku Sowieckiego paraliżował chęć jakichkolwiek działań. A polskie gazety o ważeniu się szans na przyznanie grodu nad Odrą Polsce na wszelki wypadek wskutek zaleceń cenzury w ogóle nie wspominały. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_170260131020.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>44. Ks. Kazimierz Świetliński, drugi polski kapłan w powojennym Szczecinie (8.12.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,50,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,50&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile ks. Floriana Berlik był pierwszym polskim kapłanem przybyłym do Szczecina – o tyle przybyły tu 12 czerwca 1945r. ks. Świetliński stał pionierem budowy życia Kościoła w mieście , w pierwszych miesiącach powojennego chaosu.&lt;br /&gt; Już w 1920 ksiądz Świetliński zajmował Pomorze dla Polski jako kapelan 2. Pułku Szwoleżerów rokitniańskich. Jego pułk przejmował do Niemców nadmorskie tereny Rzeczpospolitej . Wraz z szwadronem honorowym szwoleżerów uczestniczył u boku gen. Józefa Hallera w uroczystych zaślubinach Polski z Morzem w Pucku 10 lutego 1920 r. W 1936 dołączył do Zgromadzenia Chrystusowców i tuz przed wojna miał objąć opiekę nad Polakami w Brukseli. Wojna przekreśliła te plany. Okupację spędził w Krakowie opiekując się duszpastersko polskimi robotnikami przymusowymi w Generalnej guberni w tzw. dulagach. Już w lutym 1945 jest w Poznaniu, gdzie odbudowuje dom chrystusowców. 12 czerwca z polecenia Abp Wincentego Dymka przybywa z nową ekipą polskiego zarządu miasta do Szczecina z pismem od poznańskiego hierarchy dla biskupa Berlina z prośbą o jurysdykcję kośc. dla księży polskich pragnących podjąć opiekę na Polakami w mieście. Wskutek nacisków &lt;br /&gt; w USA i Wielkiej Brytanii polskie władze znów muszą opuścić miasto ale ks. Świetliński zostaje w mieście. Na potrzeby polskich wiernych ks. Świetliński za zgodą sowieckiej komendantury zajmuje protestancki kościół garnizonowy na dzisiejszym Placu Wolności –dziś Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa. Polscy wierni w błyskawicznym tempie naprawiają dach i znajdują w mieście szkło do oszklenia okien. 29 czerwca czyli dwa tygodnie po przyjeździe kapłan dokonuje poświęcenia kościoła, który przyjmuje nazwę Najświętszego Serca Pana Jezusa. &lt;br /&gt; Kolejny kościół przejęty na potrzeby katolików przez byłego szwoleżera to dawny prostestancki Kreuzkirche, który&lt;br /&gt; 22 lipca 1945 staje się Kościołem Królowej Korony polskiej. &lt;br /&gt; Wcześniej bo 10 lipca biskup archidiecezji berlińskiej Karl Preyssing udziela księdzu Świetlińskiemu formalnej jurysdykcji do pracy duszpasterskiej w Szczecinie. Wszelkim wymogom procedur kościelnych stało się zadość. Kapłan zostaje członkiem zarządu miasta Szczecina do spraw kościelnych i jest aktywny i przy akcji przemianowywania szczecińskich ulic.&lt;br /&gt; otrzymała nową nazwę Bogurodzicy , Werderstarsse – ulicy Królowej Korony Polskiej a ulicę Karkutschstrasse zmieniono na ulicę Świętego Wojciecha.&lt;br /&gt; 15 września ks. Świeliński wita w Szczecinie administratora apostolskiego kamieńskiego, lubuskiego i prałatury pilskiej Edmunda Nowickiego. Od stycznia 1946 r. obejmuje kolejno szczecińskie parafie Dąbie, parafię Wniebowzięcia NMP w Przybiernowie a następnie parafię MB Częstochowskiej w Maszewie. W latach 50. Poddawany jest szykanom ze strony komunistycznych urzędników do spraw wyznań. W 1962 r. wyjeżdza do Kanady i USA w celu opieki duchowej nad tamtejszą Polonią. Zmarł w 1975 r. w Detroit, gdzie pochowany został na cmentarzu Mount Olivet.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Ks. Bernard Kołodziej TChr , Dzieje Towrzystwa Chrystusowego dla wychodźców 1939-1948, Poznań 1983 r.&lt;br /&gt; Ks. Artur Rasmus, Ks. Kazimierz Świetliński TChr i jego „kronika odnowy życia polskiego i Kościoła rzymskokatolickiego w Szczecinie”, Szczecin 2006&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,50,44-ks-kazimierz-swietlinski-drugi-polski-kaplan-</link>
		<guid>434-50-434_170179062010.mp3</guid>
		<pubDate>Tue, 05 Dec 2023 16:37:00 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_170179062010.mp3' length='3983151' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>249</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>44. Ks. Kazimierz Świetliński, drugi polski kapłan w powojennym Szczecinie (8.12.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>44. Ks. Kazimierz Świetliński, drugi polski kapłan w powojennym Szczecinie (8.12.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,50,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,50&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile ks. Floriana Berlik był pierwszym polskim kapłanem przybyłym do Szczecina – o tyle przybyły tu 12 czerwca 1945r. ks. Świetliński stał pionierem budowy życia Kościoła w mieście , w pierwszych miesiącach powojennego chaosu.&lt;br /&gt; Już w 1920 ksiądz Świetliński zajmował Pomorze dla Polski jako kapelan 2. Pułku Szwoleżerów rokitniańskich. Jego pułk przejmował do Niemców nadmorskie tereny Rzeczpospolitej . Wraz z szwadronem honorowym szwoleżerów uczestniczył u boku gen. Józefa Hallera w uroczystych zaślubinach Polski z Morzem w Pucku 10 lutego 1920 r. W 1936 dołączył do Zgromadzenia Chrystusowców i tuz przed wojna miał objąć opiekę nad Polakami w Brukseli. Wojna przekreśliła te plany. Okupację spędził w Krakowie opiekując się duszpastersko polskimi robotnikami przymusowymi w Generalnej guberni w tzw. dulagach. Już w lutym 1945 jest w Poznaniu, gdzie odbudowuje dom chrystusowców. 12 czerwca z polecenia Abp Wincentego Dymka przybywa z nową ekipą polskiego zarządu miasta do Szczecina z pismem od poznańskiego hierarchy dla biskupa Berlina z prośbą o jurysdykcję kośc. dla księży polskich pragnących podjąć opiekę na Polakami w mieście. Wskutek nacisków &lt;br /&gt; w USA i Wielkiej Brytanii polskie władze znów muszą opuścić miasto ale ks. Świetliński zostaje w mieście. Na potrzeby polskich wiernych ks. Świetliński za zgodą sowieckiej komendantury zajmuje protestancki kościół garnizonowy na dzisiejszym Placu Wolności –dziś Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa. Polscy wierni w błyskawicznym tempie naprawiają dach i znajdują w mieście szkło do oszklenia okien. 29 czerwca czyli dwa tygodnie po przyjeździe kapłan dokonuje poświęcenia kościoła, który przyjmuje nazwę Najświętszego Serca Pana Jezusa. &lt;br /&gt; Kolejny kościół przejęty na potrzeby katolików przez byłego szwoleżera to dawny prostestancki Kreuzkirche, który&lt;br /&gt; 22 lipca 1945 staje się Kościołem Królowej Korony polskiej. &lt;br /&gt; Wcześniej bo 10 lipca biskup archidiecezji berlińskiej Karl Preyssing udziela księdzu Świetlińskiemu formalnej jurysdykcji do pracy duszpasterskiej w Szczecinie. Wszelkim wymogom procedur kościelnych stało się zadość. Kapłan zostaje członkiem zarządu miasta Szczecina do spraw kościelnych i jest aktywny i przy akcji przemianowywania szczecińskich ulic.&lt;br /&gt; otrzymała nową nazwę Bogurodzicy , Werderstarsse – ulicy Królowej Korony Polskiej a ulicę Karkutschstrasse zmieniono na ulicę Świętego Wojciecha.&lt;br /&gt; 15 września ks. Świeliński wita w Szczecinie administratora apostolskiego kamieńskiego, lubuskiego i prałatury pilskiej Edmunda Nowickiego. Od stycznia 1946 r. obejmuje kolejno szczecińskie parafie Dąbie, parafię Wniebowzięcia NMP w Przybiernowie a następnie parafię MB Częstochowskiej w Maszewie. W latach 50. Poddawany jest szykanom ze strony komunistycznych urzędników do spraw wyznań. W 1962 r. wyjeżdza do Kanady i USA w celu opieki duchowej nad tamtejszą Polonią. Zmarł w 1975 r. w Detroit, gdzie pochowany został na cmentarzu Mount Olivet.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Ks. Bernard Kołodziej TChr , Dzieje Towrzystwa Chrystusowego dla wychodźców 1939-1948, Poznań 1983 r.&lt;br /&gt; Ks. Artur Rasmus, Ks. Kazimierz Świetliński TChr i jego „kronika odnowy życia polskiego i Kościoła rzymskokatolickiego w Szczecinie”, Szczecin 2006&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_170273682710.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>43. Jak można było przeżyć jeden dzień w Szczecinie latem 1945 roku (1.12.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,49,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,49&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Jak można było przeżyć jeden dzień w Szczecinie latem 1945 roku jeśli było się Niemcem? Sięgnijmy do wspomnień Szczecinianina Otto Römlinga opisującego sytuację w lecie 1945 roku: „Każdego ranka wszyscy – obojętnie mężczyźni czy kobiety – zwoływani byli na Wilhelmplatz (dziś Plac Grunwaldzki) i tam byli kierowani przez odpowiedzialnych za to ludzi do pracy. Ponieważ fabryki nie pracowały – po większej części były zburzone – nie pozostawało nic innego jak tylko kierować ludzi do zbierania płodów rolnych takich jak kartofle czy buraki. Wszyscy chłopi obsadzili jeszcze pola zanim uciekli z Pomorza.” To były prace, którymi zarządzali wyznaczeni nadzorcy z niemieckiego zarządu pod władza komunistów. O wiele solidniejszym „pracodawcą” byli Sowieci. Otto Römling wspomina: „Każdego ranka wysyłano mężczyzn do pomocy przy pracach demontażowych w fabrykach i do ładowania pozyskanego w ten sposób złomu na wagony które szły na wschód. Były to zawsze trzy kompanie po ok. stu ludzi będące pod komendą rosyjskich oficerów”. Jak żywiono tych ludzi. Jadłospis nie był zbyt urozmaicony. Rano kartoflanka, w południe kartoflanka, wieczorem również. Powtarzało się to regularnie, dopóki fabryka nie została rozebrana. Otto Römling w swojej relacji dziwi się, że ludziom w ogóle udało się wtedy przeżyć. Jak wspominał: „Z żywności niczego nie można było kupić. Pieniądze i tak były bez wartości. Nie jest jasne w jaki sposób ci ludzie w ogóle mogli przeżyć. Zachorowalność wśród ludności była z powodu złego odżywiania bardzo wysoka. Latem 1945 r. grasował tyfus w bardzo ciężkiej postaci. Całe rodziny były w ten sposób unicestwiane. Zmarłych nie było można porządnie pochować. Nie było trumien. Na Cmentarzu Centralnym wykopano wielki, głęboki dół, w którym składano zmarłych tak jak ich znaleziono.” Dziś te nieoznaczone z nazwiska groby są jedyną pamiątką po tamtym strasznym lecie które nieliczni jeszcze żyjący niemieccy Szczecinianie wspominają z nieprzemijającą grozą. Otto Römling wspomina, że Rosjanie rabowali zawsze w pewnej określonej porze. Ponieważ żołnierzy obowiązywał zakaz grabieży, na łowy w celu plądrowania poniemieckich mieszkań chodzili zawsze w nocy. Ale ponieważ zwykli szeregowcy nie mogli wysyłać żadnych łupów do domów ani zachowywać je w koszarach na szczecińskich targowiskach wymieniali zdobycze na wódkę lub inne używki. Ludzie dysponujący alkoholem mogli wtedy w Szczecinie zgromadzić w krótkim czasie całkiem wiele łupów. O ile oczywiście byli w stanie wynieść się z miasta, bo sowieckie patrole na drogach wylotowych z miasta tylko czyhały na szabrowników. Ci ratowali się przygotowują łapówki. Czasami to działało, a czasami patrole bały się wpadki i jako służbiści rekwirowali całe ciężarówki zrabowanych poniemieckich dóbr. Ci co znali życie mówili, że na zdobytym mieniu łapę położą tym razem wyżsi oficerowie sowieckiej armii albo NKWD. Jak złośliwie mawiano – w naturze nigdy nic nie ginęło.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,49,43-jak-mozna-bylo-przezyc-jeden-dzien-w-szczecin</link>
		<guid>434-49-434_170119776810.mp3</guid>
		<pubDate>Tue, 28 Nov 2023 19:56:08 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_170119776810.mp3' length='4157022' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>260</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>43. Jak można było przeżyć jeden dzień w Szczecinie latem 1945 roku (1.12.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>43. Jak można było przeżyć jeden dzień w Szczecinie latem 1945 roku (1.12.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,49,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,49&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Jak można było przeżyć jeden dzień w Szczecinie latem 1945 roku jeśli było się Niemcem? Sięgnijmy do wspomnień Szczecinianina Otto Römlinga opisującego sytuację w lecie 1945 roku: „Każdego ranka wszyscy – obojętnie mężczyźni czy kobiety – zwoływani byli na Wilhelmplatz (dziś Plac Grunwaldzki) i tam byli kierowani przez odpowiedzialnych za to ludzi do pracy. Ponieważ fabryki nie pracowały – po większej części były zburzone – nie pozostawało nic innego jak tylko kierować ludzi do zbierania płodów rolnych takich jak kartofle czy buraki. Wszyscy chłopi obsadzili jeszcze pola zanim uciekli z Pomorza.” To były prace, którymi zarządzali wyznaczeni nadzorcy z niemieckiego zarządu pod władza komunistów. O wiele solidniejszym „pracodawcą” byli Sowieci. Otto Römling wspomina: „Każdego ranka wysyłano mężczyzn do pomocy przy pracach demontażowych w fabrykach i do ładowania pozyskanego w ten sposób złomu na wagony które szły na wschód. Były to zawsze trzy kompanie po ok. stu ludzi będące pod komendą rosyjskich oficerów”. Jak żywiono tych ludzi. Jadłospis nie był zbyt urozmaicony. Rano kartoflanka, w południe kartoflanka, wieczorem również. Powtarzało się to regularnie, dopóki fabryka nie została rozebrana. Otto Römling w swojej relacji dziwi się, że ludziom w ogóle udało się wtedy przeżyć. Jak wspominał: „Z żywności niczego nie można było kupić. Pieniądze i tak były bez wartości. Nie jest jasne w jaki sposób ci ludzie w ogóle mogli przeżyć. Zachorowalność wśród ludności była z powodu złego odżywiania bardzo wysoka. Latem 1945 r. grasował tyfus w bardzo ciężkiej postaci. Całe rodziny były w ten sposób unicestwiane. Zmarłych nie było można porządnie pochować. Nie było trumien. Na Cmentarzu Centralnym wykopano wielki, głęboki dół, w którym składano zmarłych tak jak ich znaleziono.” Dziś te nieoznaczone z nazwiska groby są jedyną pamiątką po tamtym strasznym lecie które nieliczni jeszcze żyjący niemieccy Szczecinianie wspominają z nieprzemijającą grozą. Otto Römling wspomina, że Rosjanie rabowali zawsze w pewnej określonej porze. Ponieważ żołnierzy obowiązywał zakaz grabieży, na łowy w celu plądrowania poniemieckich mieszkań chodzili zawsze w nocy. Ale ponieważ zwykli szeregowcy nie mogli wysyłać żadnych łupów do domów ani zachowywać je w koszarach na szczecińskich targowiskach wymieniali zdobycze na wódkę lub inne używki. Ludzie dysponujący alkoholem mogli wtedy w Szczecinie zgromadzić w krótkim czasie całkiem wiele łupów. O ile oczywiście byli w stanie wynieść się z miasta, bo sowieckie patrole na drogach wylotowych z miasta tylko czyhały na szabrowników. Ci ratowali się przygotowują łapówki. Czasami to działało, a czasami patrole bały się wpadki i jako służbiści rekwirowali całe ciężarówki zrabowanych poniemieckich dóbr. Ci co znali życie mówili, że na zdobytym mieniu łapę położą tym razem wyżsi oficerowie sowieckiej armii albo NKWD. Jak złośliwie mawiano – w naturze nigdy nic nie ginęło.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/assets/css/images/logo_square.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>42. Niemcy szczecińscy próbują być partnerem dla rządu sowieckiego (24.11.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,48,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,48&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Coraz pewniej czujący się Zarząd Miejski Szczecina – ciało zdominowane przez niemieckich komunistów - postanowił 6 czerwca wkroczyć na arenę wielkiej polityki. Do rządu ZSRS skierowano memoriał dotyczący aktualnej sytuacji w mieście. Był najdalej posuniętą próbą oficjalnego przekonania Sowietów , że Szczecin winien pozostać niemiecki.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Memoriał zaczyna się od słów: „W imieniu mieszkańców miasta Szczecina przekazujemy rządowi ZSRS w Moskwie jako władzy okupacyjnej na naszym terenie oraz międzyalianckiej komisji kontrolnej w Berlinie jako najwyższej instancji rządów alianckich petycję z prośbą o udzielenie pomocy naszemu miastu, znajdującemu się w bardzo trudnej sytuacji i zrealizowanie naszych propozycji mających na celu przezwyciężenie zaistniałych ogromnych trudności. (...)&lt;br /&gt; Niemiecka LUDNOŚĆ Szczecina znalazła się w całkowicie niejasnej sytuacji a administracji przysporzyło to ogromnych trudności. W tych warunkach niepewności najtrudniejszym problemem było i jest do dzisiaj zaopatrzenie ludności w najniezbędniejsze artykuły żywnościowe. Nie znamy żadnego innego miasta niemieckiego, w którym racje żywnościowe leżały by tak dalece poniżej minimum jak to jest w Szczecinie.”.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Niemieccy komuniści uznali ,że ważne będzie podkreślenie ekonomicznych więzów między miastem a terenami wschodnich Niemiec, które prócz Rostocka i Wismaru nie miały żadnych dużych portów.&lt;br /&gt; Pisali:” Znaczenie Szczecina jako portu bałtyckiego i miasta przemysłowego jest bezsporne. Miasto to, z jego urządzeniami portowymi będzie musiało także i w przyszłości być ogniwem łączącym całą gospodarkę byłych terenów niemieckich. Nie do pomyślenia byłby brak Szczecina z jego stoczniami i licznymi fabrykami a także wszelkiego rodzaju powiązaniami kooperacyjnymi z resztą kraju. Dlatego też bezsporna jest paląca konieczność postępu w jak najszybszej odbudowie miasta wszelkimi środkami. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Do tego potrzebne jest jednak spełnienie poniższych warunków wstępnych:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 1. uznanie miasta Szczecina jako miasta niemieckiego i uznanie Zarządu Miasta jako ciała kompetentnego i odpowiedzialnego dla całego terenu dużego Szczecina. Rządom mocarstw okupacyjnych przedłożone zostały niepodważalne materiały świadczące niezbicie, że Szczecin był przez cały czas aż do wybuchu wojny 1939 roku, zamieszkiwany tylko przez Niemców. Nieuwzględnienie tego faktu przeczyłoby zatem wszystkim zasadom prawa do samostanowienia. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 2. Oddanie wszystkich zasobów mieszkaniowych do dyspozycji powracającym Szczecinianom. Ogólna praca związana z odbudową będzie tylko wtedy mogła być wykonana, jeśli umożliwi się na powrót na teren Szczecina potrzebnym do tego siłom. Specjaliści podczas ewakuacji Szczecina zostali w ogromnej większości przesiedleni na Pomorze Przedodrzańskie i do Meklemburgii. Bez ich udziału wszelkie próby odbudowy skazane są na niepowodzenie. Nie brak powierzchni mieszkalnej dla tych sił, trzeba ją tylko udostępnić.” &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Fragment petycji Zarządu Miejskiego jest najbardziej wyrazistym świadectwem starań niemieckich komunistów o pozostawienie Szczecina w obrębie sowieckiej strefy okupacyjnej Niemiec. Autorzy tego manifestu nie przypadkowo użyli argumentu „prawa do samostanowienia” wykorzystując przedwojenną przewagę ludności niemieckiej w Szczecinie. Ale na potrzeby Rosji i częściowo zachodnich mocarstw alianckich sformułowana jest wyrazista teza: Szczecin należy do organizmu gospodarczego państwa niemieckiego i jako taki może być bardzo wygodny także dla Niemiec zarządzanych przez aliantów – w tym wypadku Związkowi Radzieckiemu. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Autorzy dokumentu odnoszą się też do silnego szczególnie u brytyjskich polityków przekonania, że Polska nie będzie w stanie odbudować przemysłu stoczniowego i portów Szczecina z racji cywilizacyjnego upośledzenia. Dlatego wykorzystywany jest motyw specjalistów którzy mają być najlepszą wizytówką przydatności nowych Niemiec dla państw alianckich. Ten motyw pojawiać się będzie też w propagandzie ziomkostw pomorskich w latach pięćdziesiątych. Pomorze zachodnie przedstawiane będzie w nich jako wyniszczony wojną spalony obszar na terenie którego Polacy nie są w stanie dokonać żadnej znaczącej odbudowy przedwojennego stanu przemysłu. Petycja Niemieckiego Zarządu Miejskiego pozostała bez odpowiedzi. Można jednak przypuszczać, że była używana w dyskusjach między władzami w Moskwie a szefami sowieckiej wojskowej administracji w Niemczech w dyskusjach nad przyszłością miasta.Pismo o pokazuje, jak słuszne były obawy Piotra Zaremby, że niemieccy komuniści bynajmniej nie przypominają ludzi złamanych i skruszonych klęską III Rzeszy. Mieli poczucie swojej siły i chcieli walczyć o Szczecin. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,48,42-niemcy-szczecinscy-probuja-byc-partnerem-dla-</link>
		<guid>434-48-434_170083641910.mp3</guid>
		<pubDate>Fri, 24 Nov 2023 15:33:39 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_170083641910.mp3' length='4606746' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>288</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>42. Niemcy szczecińscy próbują być partnerem dla rządu sowieckiego (24.11.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>42. Niemcy szczecińscy próbują być partnerem dla rządu sowieckiego (24.11.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,48,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,48&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Coraz pewniej czujący się Zarząd Miejski Szczecina – ciało zdominowane przez niemieckich komunistów - postanowił 6 czerwca wkroczyć na arenę wielkiej polityki. Do rządu ZSRS skierowano memoriał dotyczący aktualnej sytuacji w mieście. Był najdalej posuniętą próbą oficjalnego przekonania Sowietów , że Szczecin winien pozostać niemiecki.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Memoriał zaczyna się od słów: „W imieniu mieszkańców miasta Szczecina przekazujemy rządowi ZSRS w Moskwie jako władzy okupacyjnej na naszym terenie oraz międzyalianckiej komisji kontrolnej w Berlinie jako najwyższej instancji rządów alianckich petycję z prośbą o udzielenie pomocy naszemu miastu, znajdującemu się w bardzo trudnej sytuacji i zrealizowanie naszych propozycji mających na celu przezwyciężenie zaistniałych ogromnych trudności. (...)&lt;br /&gt; Niemiecka LUDNOŚĆ Szczecina znalazła się w całkowicie niejasnej sytuacji a administracji przysporzyło to ogromnych trudności. W tych warunkach niepewności najtrudniejszym problemem było i jest do dzisiaj zaopatrzenie ludności w najniezbędniejsze artykuły żywnościowe. Nie znamy żadnego innego miasta niemieckiego, w którym racje żywnościowe leżały by tak dalece poniżej minimum jak to jest w Szczecinie.”.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Niemieccy komuniści uznali ,że ważne będzie podkreślenie ekonomicznych więzów między miastem a terenami wschodnich Niemiec, które prócz Rostocka i Wismaru nie miały żadnych dużych portów.&lt;br /&gt; Pisali:” Znaczenie Szczecina jako portu bałtyckiego i miasta przemysłowego jest bezsporne. Miasto to, z jego urządzeniami portowymi będzie musiało także i w przyszłości być ogniwem łączącym całą gospodarkę byłych terenów niemieckich. Nie do pomyślenia byłby brak Szczecina z jego stoczniami i licznymi fabrykami a także wszelkiego rodzaju powiązaniami kooperacyjnymi z resztą kraju. Dlatego też bezsporna jest paląca konieczność postępu w jak najszybszej odbudowie miasta wszelkimi środkami. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Do tego potrzebne jest jednak spełnienie poniższych warunków wstępnych:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 1. uznanie miasta Szczecina jako miasta niemieckiego i uznanie Zarządu Miasta jako ciała kompetentnego i odpowiedzialnego dla całego terenu dużego Szczecina. Rządom mocarstw okupacyjnych przedłożone zostały niepodważalne materiały świadczące niezbicie, że Szczecin był przez cały czas aż do wybuchu wojny 1939 roku, zamieszkiwany tylko przez Niemców. Nieuwzględnienie tego faktu przeczyłoby zatem wszystkim zasadom prawa do samostanowienia. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 2. Oddanie wszystkich zasobów mieszkaniowych do dyspozycji powracającym Szczecinianom. Ogólna praca związana z odbudową będzie tylko wtedy mogła być wykonana, jeśli umożliwi się na powrót na teren Szczecina potrzebnym do tego siłom. Specjaliści podczas ewakuacji Szczecina zostali w ogromnej większości przesiedleni na Pomorze Przedodrzańskie i do Meklemburgii. Bez ich udziału wszelkie próby odbudowy skazane są na niepowodzenie. Nie brak powierzchni mieszkalnej dla tych sił, trzeba ją tylko udostępnić.” &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Fragment petycji Zarządu Miejskiego jest najbardziej wyrazistym świadectwem starań niemieckich komunistów o pozostawienie Szczecina w obrębie sowieckiej strefy okupacyjnej Niemiec. Autorzy tego manifestu nie przypadkowo użyli argumentu „prawa do samostanowienia” wykorzystując przedwojenną przewagę ludności niemieckiej w Szczecinie. Ale na potrzeby Rosji i częściowo zachodnich mocarstw alianckich sformułowana jest wyrazista teza: Szczecin należy do organizmu gospodarczego państwa niemieckiego i jako taki może być bardzo wygodny także dla Niemiec zarządzanych przez aliantów – w tym wypadku Związkowi Radzieckiemu. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Autorzy dokumentu odnoszą się też do silnego szczególnie u brytyjskich polityków przekonania, że Polska nie będzie w stanie odbudować przemysłu stoczniowego i portów Szczecina z racji cywilizacyjnego upośledzenia. Dlatego wykorzystywany jest motyw specjalistów którzy mają być najlepszą wizytówką przydatności nowych Niemiec dla państw alianckich. Ten motyw pojawiać się będzie też w propagandzie ziomkostw pomorskich w latach pięćdziesiątych. Pomorze zachodnie przedstawiane będzie w nich jako wyniszczony wojną spalony obszar na terenie którego Polacy nie są w stanie dokonać żadnej znaczącej odbudowy przedwojennego stanu przemysłu. Petycja Niemieckiego Zarządu Miejskiego pozostała bez odpowiedzi. Można jednak przypuszczać, że była używana w dyskusjach między władzami w Moskwie a szefami sowieckiej wojskowej administracji w Niemczech w dyskusjach nad przyszłością miasta.Pismo o pokazuje, jak słuszne były obawy Piotra Zaremby, że niemieccy komuniści bynajmniej nie przypominają ludzi złamanych i skruszonych klęską III Rzeszy. Mieli poczucie swojej siły i chcieli walczyć o Szczecin. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/assets/css/images/logo_square.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>41. Franciszek Jamroży - „oczy i uszy” Piotra Zaremby w Szczecinie w okresie usunięcia polskich władz ze Szczecina (17.11.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,47,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,47&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Gdy 18 czerwca 1945 r. polskie władze Szczecina, już po raz drugi otrzymały polecenie opuszczenia miasta –przed wyjazdem powołano za zgodą Rosjan Społeczny Komitet Pomocy Polakom (SKPP) . W zamyśle prezydenta Piotra Zaremby miał być on nieformalną polską ambasadą w Szczecinie. Zadanie faktycznego kierowania tym organem wyznaczono Franciszkowi Jamrożemu jako sekretarzowi SKPP . Do historii miasta wszedł jako szef polskiej milicji, który 30 kwietnia 1945 r. wciągnął w asyście Piotra Zaremby polską flagę nad Szczecinem.&lt;br /&gt; Zaremba nazywa go w swoich wspomnieniach „porucznikiem” choć potem w ankietach do żadnego oficerskiego stopnia nie przyznawał. Wzięty do niewoli we Wrześniu 1939 r. - wojnę spędził w wielu obozach jenieckich, na koniec w obozie jenieckim Oflag II D Gross-Born w Kłominie na Pomorzu zachodnim. Obóz ten wyzwolili w marcu 1945 roku żołnierze I Armii Wojska Polskiego. Jamroży , który ukończył przed wojną Państwowa Szkołę Budowlaną, zgłosił się do grupy operacyjnej Piotra Zaremby w Poznaniu i pojechał z nim do Szczecina. Tam od 5 maja 1945 r. pełnił obowiązki zastępcy Zaremby i organizatora pracy polskiej milicji miejskiej. &lt;br /&gt; Jako sekretarz Społecznego Komitetu Pomocy Polakom, w ciągu ostatniego okresu niemieckich rządów w Szczecinie, Jamroży dobrze sprawdził się w roli „oka i ucha” prezydenta Zaremby w czasie jego wygnania w Koszalinie. Zorganizował wraz z porucznikiem Zdzisławem Siedlewskim` sprawny system wywiadowczy obserwowania działań Niemców. Co było bardzo istotne ze względów prestiżowych - komitet urzędował w gmachu Urzędu wojewódzkiego na Wałach Chrobrego. Najbardziej niepojącym zjawiskiem był wówczas sprawny ruch transportów z niemiecką ludnością przybywającą do Szczecina. Według stanu na 18 czerwca w szczecinie było już 59 tys. Niemców (około 30 kwietnia było ich w mieście tylko 6 tys.) Ich tłumy koczowały w tym czasie na bulwarze poniżej Wałów Chrobrego w tzw. „Durchgangslager Hakenterasse”. Zaremba otrzymywał od Jamrożego dokładne informacje o ruchach administracji Ericha Wiesnera otrzymywane od „wtyczki” w sekretariacie niemieckiego zarządu miasta.&lt;br /&gt; Sekretarz SKPP dobrze opiekował się grupą około ponad tysiąca Polaków, którzy postanowili zostać w mieście. Starał się powstrzymywać zniechęconych rozwojem wydarzeń przed wyjazdem z miasta. Komitetowi podlegała polska straż pożarna i ochotnicza milicja, którą Polacy powołali na wypadek potrzeby samoobrony. Jamroży wymógł na sowieckim komendancie płk Aleksandrze Fiedotowie by począwszy do 27 czerwca miasto patrolowały mieszane pięcio-osobowe patrole złożone z dwóch Polaków, dwóch Niemców pod dowództwem sowieckiego podoficera.&lt;br /&gt; Gdy 3 lipca Sowieci podjęli decyzję o powrocie polskich władz – Jamroży sprawnie pokierował operacją błyskawicznego przejęcia wszystkich urzędów i posterunków policji z rąk niemieckich. &lt;br /&gt; Funkcję wiceprezydenta miasta pełnił do 16 sierpnia 1945 r, gdy przesunięto go na stanowisko szefa Inspekcji Miejskiej. Zapisał się od PPR a potem PZPR. W 1946 r. przeszedł do pracy w budownictwie - do emerytury pracował na stanowiskach kierowniczych w kilku szczecińskich przedsiębiorstwach budowlanych. &lt;br /&gt; Był typowym „bohaterem pierwszej godziny”. Ich rola był kluczowa w pierwszych tygodniach zagospodarowywania miasta - z czasem przechodzili do dalszych szeregów administracji.&lt;br /&gt; W 2023 roku jego imieniem nazwano szczeciński skwer u zbiegu ulic Bolesława Prusa i Jana Kochanowskiego.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,47,41-franciszek-jamrozy-oczy-i-uszy-piotra-zaremby</link>
		<guid>434-47-434_170023921210.mp3</guid>
		<pubDate>Fri, 17 Nov 2023 17:40:12 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_170023921210.mp3' length='4660244' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>291</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>41. Franciszek Jamroży - „oczy i uszy” Piotra Zaremby w Szczecinie w okresie usunięcia polskich władz ze Szczecina (17.11.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>41. Franciszek Jamroży - „oczy i uszy” Piotra Zaremby w Szczecinie w okresie usunięcia polskich władz ze Szczecina (17.11.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,47,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,47&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Gdy 18 czerwca 1945 r. polskie władze Szczecina, już po raz drugi otrzymały polecenie opuszczenia miasta –przed wyjazdem powołano za zgodą Rosjan Społeczny Komitet Pomocy Polakom (SKPP) . W zamyśle prezydenta Piotra Zaremby miał być on nieformalną polską ambasadą w Szczecinie. Zadanie faktycznego kierowania tym organem wyznaczono Franciszkowi Jamrożemu jako sekretarzowi SKPP . Do historii miasta wszedł jako szef polskiej milicji, który 30 kwietnia 1945 r. wciągnął w asyście Piotra Zaremby polską flagę nad Szczecinem.&lt;br /&gt; Zaremba nazywa go w swoich wspomnieniach „porucznikiem” choć potem w ankietach do żadnego oficerskiego stopnia nie przyznawał. Wzięty do niewoli we Wrześniu 1939 r. - wojnę spędził w wielu obozach jenieckich, na koniec w obozie jenieckim Oflag II D Gross-Born w Kłominie na Pomorzu zachodnim. Obóz ten wyzwolili w marcu 1945 roku żołnierze I Armii Wojska Polskiego. Jamroży , który ukończył przed wojną Państwowa Szkołę Budowlaną, zgłosił się do grupy operacyjnej Piotra Zaremby w Poznaniu i pojechał z nim do Szczecina. Tam od 5 maja 1945 r. pełnił obowiązki zastępcy Zaremby i organizatora pracy polskiej milicji miejskiej. &lt;br /&gt; Jako sekretarz Społecznego Komitetu Pomocy Polakom, w ciągu ostatniego okresu niemieckich rządów w Szczecinie, Jamroży dobrze sprawdził się w roli „oka i ucha” prezydenta Zaremby w czasie jego wygnania w Koszalinie. Zorganizował wraz z porucznikiem Zdzisławem Siedlewskim` sprawny system wywiadowczy obserwowania działań Niemców. Co było bardzo istotne ze względów prestiżowych - komitet urzędował w gmachu Urzędu wojewódzkiego na Wałach Chrobrego. Najbardziej niepojącym zjawiskiem był wówczas sprawny ruch transportów z niemiecką ludnością przybywającą do Szczecina. Według stanu na 18 czerwca w szczecinie było już 59 tys. Niemców (około 30 kwietnia było ich w mieście tylko 6 tys.) Ich tłumy koczowały w tym czasie na bulwarze poniżej Wałów Chrobrego w tzw. „Durchgangslager Hakenterasse”. Zaremba otrzymywał od Jamrożego dokładne informacje o ruchach administracji Ericha Wiesnera otrzymywane od „wtyczki” w sekretariacie niemieckiego zarządu miasta.&lt;br /&gt; Sekretarz SKPP dobrze opiekował się grupą około ponad tysiąca Polaków, którzy postanowili zostać w mieście. Starał się powstrzymywać zniechęconych rozwojem wydarzeń przed wyjazdem z miasta. Komitetowi podlegała polska straż pożarna i ochotnicza milicja, którą Polacy powołali na wypadek potrzeby samoobrony. Jamroży wymógł na sowieckim komendancie płk Aleksandrze Fiedotowie by począwszy do 27 czerwca miasto patrolowały mieszane pięcio-osobowe patrole złożone z dwóch Polaków, dwóch Niemców pod dowództwem sowieckiego podoficera.&lt;br /&gt; Gdy 3 lipca Sowieci podjęli decyzję o powrocie polskich władz – Jamroży sprawnie pokierował operacją błyskawicznego przejęcia wszystkich urzędów i posterunków policji z rąk niemieckich. &lt;br /&gt; Funkcję wiceprezydenta miasta pełnił do 16 sierpnia 1945 r, gdy przesunięto go na stanowisko szefa Inspekcji Miejskiej. Zapisał się od PPR a potem PZPR. W 1946 r. przeszedł do pracy w budownictwie - do emerytury pracował na stanowiskach kierowniczych w kilku szczecińskich przedsiębiorstwach budowlanych. &lt;br /&gt; Był typowym „bohaterem pierwszej godziny”. Ich rola był kluczowa w pierwszych tygodniach zagospodarowywania miasta - z czasem przechodzili do dalszych szeregów administracji.&lt;br /&gt; W 2023 roku jego imieniem nazwano szczeciński skwer u zbiegu ulic Bolesława Prusa i Jana Kochanowskiego.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_170023933310.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>40. Polski przyczółek Szczecin Gumieńce (10.11.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,46,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,46&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Na przedmieściach Szczecina w dzielnicy Gumieńce pierwsza stacja kolejowa powstała w 1843 roku kiedy to władze pruskie uruchomiły pierwszą linię kolei żelaznych. Gumieńce znajdowały się na trasie łączącej stolicę Pomorza Zachodniego z Berlinem. Była to wówczas w I połowie XIX wieku wielka sensacja i dowód na gwałtowny rozwój technologiczny Królestw Prus. Z czasem Gumieńce straciły sławę jednej z pierwszych stacji na linii berlińskiej i spadły do statusu jednego z wielu przystanków kolejowych z których mieszkańcy przedmieść dojeżdżali do centrum grodu Gryfa. Niezwykle ważną rolę stacja Szczecin Gumieńce zaczęła odgrywać w maju i czerwcu aż do początku lipca 1945 roku. W tym okresie kiedy usunięto władze polskie na czele z prezydentem Piotrem Zarembą z miasta ta skromna stacyjna stała się jedynym przyczółkiem polskiej obecności w mieście. Była to placówka niezwykle ważna strategicznie gdyż zapewniała kontakt ze stolicą Wielkopolski, skąd przybywali nowi kandydaci na szczecińskich pionierów często nie wiedzący, że polskie władze wskutek gry dyplomatycznej związanej z konferencją w Poczdamie usunięto z miasta. O ile w dzień przybywały wagony z osiedleńcami i towarami niezbędnymi dla pierwszych mieszkańców polskiego Pomorza o tyle stacja w nocy stawała się polem bardzo zażartych walk. Polska ochrona stacji wyposażona w parę karabinów i amunicję musiała staczać walki z bandami maruderów, do których jak podejrzewano dołączali członkowie Wehrwolfu. Kwestia działalności bojowników spod znaku swastyki pozostaje do dziś mało zbadanym tematem. Niczego pewnego nie dowiemy się póki nie otworzą się podwoje sowieckich archiwów, bo to Rosjanie wtedy kontrolowali tamte tereny. Dlaczego Gumieńce były tak atrakcyjne dla napastników? Chodziło oczywiście o wagony z towarami, które docierały polskim pociągiem z poznania. Z dzisiejszego punktu widzenia były to mało atrakcyjne łupy, ale wtedy po wojnie, kiedy brakowało wszystkiego każdy towar miał wzięcie. Dlatego nocne strzelaniny na Gumieńcach a także na drugiej stacji na obrzeżach Szczecina – w Podjuchach były normalnością w tym trudnym okresie. Każdego wieczora obsługa stacji zabarykadowywała się w budynku stacyjnym niczym na dzikim zachodzie i broniła się jak mogła. Ten niełatwy czas dla obrońców Gumieniec zakończył się dopiero 28 września 1945 roku kiedy to na prośbę polskich władz z Berlina Rosjanie przysłali specjalny oddział wojsk wewnętrznych NKWD, który przeprowadził oczyszczanie okolicznych lasów. Jak wspominają dawni, starzy Szczecinianie te leśne oddziały składały się zarówno z dezerterów z armii sowieckiej jak i rozbitków z niemieckiej armii, którzy nie potrafili wrócić do normalnego życia. I dopiero wtedy po oczyszczeniu lasów otaczających Szczecin dla stacji Gumieńce nadszedł okres relatywnego spokoju. Relatywnego, bo w miejsce sowiecko-niemieckich band pojawili się rodzimi bandyci, którzy także mieli ochotę na plądrowanie wagonów na terenie stacji Gumieńce. Dziś ta spokojna stacyjka nie nosi żadnych śladów pamięci o tamtych burzliwych czasach. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,46,40-polski-przyczolek-szczecin-gumience-10112023</link>
		<guid>434-46-434_169946929310.mp3</guid>
		<pubDate>Wed, 08 Nov 2023 19:48:13 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_169946929310.mp3' length='3954729' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>247</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>40. Polski przyczółek Szczecin Gumieńce (10.11.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>40. Polski przyczółek Szczecin Gumieńce (10.11.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,46,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,46&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Na przedmieściach Szczecina w dzielnicy Gumieńce pierwsza stacja kolejowa powstała w 1843 roku kiedy to władze pruskie uruchomiły pierwszą linię kolei żelaznych. Gumieńce znajdowały się na trasie łączącej stolicę Pomorza Zachodniego z Berlinem. Była to wówczas w I połowie XIX wieku wielka sensacja i dowód na gwałtowny rozwój technologiczny Królestw Prus. Z czasem Gumieńce straciły sławę jednej z pierwszych stacji na linii berlińskiej i spadły do statusu jednego z wielu przystanków kolejowych z których mieszkańcy przedmieść dojeżdżali do centrum grodu Gryfa. Niezwykle ważną rolę stacja Szczecin Gumieńce zaczęła odgrywać w maju i czerwcu aż do początku lipca 1945 roku. W tym okresie kiedy usunięto władze polskie na czele z prezydentem Piotrem Zarembą z miasta ta skromna stacyjna stała się jedynym przyczółkiem polskiej obecności w mieście. Była to placówka niezwykle ważna strategicznie gdyż zapewniała kontakt ze stolicą Wielkopolski, skąd przybywali nowi kandydaci na szczecińskich pionierów często nie wiedzący, że polskie władze wskutek gry dyplomatycznej związanej z konferencją w Poczdamie usunięto z miasta. O ile w dzień przybywały wagony z osiedleńcami i towarami niezbędnymi dla pierwszych mieszkańców polskiego Pomorza o tyle stacja w nocy stawała się polem bardzo zażartych walk. Polska ochrona stacji wyposażona w parę karabinów i amunicję musiała staczać walki z bandami maruderów, do których jak podejrzewano dołączali członkowie Wehrwolfu. Kwestia działalności bojowników spod znaku swastyki pozostaje do dziś mało zbadanym tematem. Niczego pewnego nie dowiemy się póki nie otworzą się podwoje sowieckich archiwów, bo to Rosjanie wtedy kontrolowali tamte tereny. Dlaczego Gumieńce były tak atrakcyjne dla napastników? Chodziło oczywiście o wagony z towarami, które docierały polskim pociągiem z poznania. Z dzisiejszego punktu widzenia były to mało atrakcyjne łupy, ale wtedy po wojnie, kiedy brakowało wszystkiego każdy towar miał wzięcie. Dlatego nocne strzelaniny na Gumieńcach a także na drugiej stacji na obrzeżach Szczecina – w Podjuchach były normalnością w tym trudnym okresie. Każdego wieczora obsługa stacji zabarykadowywała się w budynku stacyjnym niczym na dzikim zachodzie i broniła się jak mogła. Ten niełatwy czas dla obrońców Gumieniec zakończył się dopiero 28 września 1945 roku kiedy to na prośbę polskich władz z Berlina Rosjanie przysłali specjalny oddział wojsk wewnętrznych NKWD, który przeprowadził oczyszczanie okolicznych lasów. Jak wspominają dawni, starzy Szczecinianie te leśne oddziały składały się zarówno z dezerterów z armii sowieckiej jak i rozbitków z niemieckiej armii, którzy nie potrafili wrócić do normalnego życia. I dopiero wtedy po oczyszczeniu lasów otaczających Szczecin dla stacji Gumieńce nadszedł okres relatywnego spokoju. Relatywnego, bo w miejsce sowiecko-niemieckich band pojawili się rodzimi bandyci, którzy także mieli ochotę na plądrowanie wagonów na terenie stacji Gumieńce. Dziś ta spokojna stacyjka nie nosi żadnych śladów pamięci o tamtych burzliwych czasach. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/assets/css/images/logo_square.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>39. Między majem a początkiem lipca 1945 roku w Szczecinie obowiązywał czas moskiewski. Godzinę ustalano się według zegara z bramy spasskiej na moskiewskim Kremlu (23.06.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,45,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,45&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Cechą sowieckiej ekspansji z lat 1944-45 były bardzo różnorodne sposoby demonstrowania dominacji kraju rad nad zdobywanymi terenami. Niewątpliwie jednym z tych atrybutów było wprowadzanie czasu moskiewskiego. Tak oto 20 maja, 1945 roku w rozkazie numer cztery, wojskowy komendant okupowanego Berlina, generał Nikołaj Biersarin wydał znaczące rozporządzenie: &quot;od teraz, do czasu wydania kolejnych rozporządzeń wprowadza się na terenie rosyjskiej strefy okupacyjnej w Niemczech jako oficjalny czas moskiewski.&quot; &lt;br /&gt; Sowieccy urzędnicy zawsze dostosowywali się do czasu pracy centrali. Zawsze trzeba było być pod ręką jeśli zadzwonił telefon z Kremla. Dlatego dbali, by wszystkie podległe im organy okupacyjne działały w godzinach urzędowania wygodnych dla moskiewskich urzędników. Czas moskiewski dzieli od czasu środkowoeuropejskiego godzina, ale to Rosjanie, wiosną 1945 roku, dyktowali warunki, bo byli zdobywcami tej części Europy. Szczecin po usunięciu polskich władz, w połowie maja, faktycznie podlegał administracji sowieckiej na terenie wschodnich Niemiec i w związku z tym, tutaj też wprowadzono czas moskiewski. No i wszyscy, głównie Niemcy, bo oni byli krótkotrwałymi zarządcami cywilnymi Szczecina, ustawiali wskazówki zegarów według czasu kremlowskiego. &lt;br /&gt; Gdy 9 maja Piotr Zaremba odzyskał władzę nad Szczecinem, a wraz z nim wróciła tu Polska, w oficjalnym rozporządzeniu zlikwidowano tę dziwaczną anomalię. &lt;br /&gt; „Z dniem 10 lipca 1945 roku zostaje wprowadzony na terenie miasta Szczecin czas letni środkowoeuropejski” – nakazywał Zaremba. „Zegary uregulowane według czasu moskiewskiego należy cofnąć o jedną godzinę”. &lt;br /&gt; Szczecińskie czasomierze zaczęły wybijać godziny tak samo jak w Poznaniu, Warszawie i Krakowie. I chyba była to pierwsza mini-desowietyzacja Szczecina. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,45,39-miedzy-majem-a-poczatkiem-lipca-1945-roku-w-s</link>
		<guid>434-45-434_168728326210.mp3</guid>
		<pubDate>Tue, 20 Jun 2023 19:47:42 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168728326210.mp3' length='2997185' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>187</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>39. Między majem a początkiem lipca 1945 roku w Szczecinie obowiązywał czas moskiewski. Godzinę ustalano się według zegara z bramy spasskiej na moskiewskim Kremlu (23.06.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>39. Między majem a początkiem lipca 1945 roku w Szczecinie obowiązywał czas moskiewski. Godzinę ustalano się według zegara z bramy spasskiej na moskiewskim Kremlu (23.06.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,45,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,45&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Cechą sowieckiej ekspansji z lat 1944-45 były bardzo różnorodne sposoby demonstrowania dominacji kraju rad nad zdobywanymi terenami. Niewątpliwie jednym z tych atrybutów było wprowadzanie czasu moskiewskiego. Tak oto 20 maja, 1945 roku w rozkazie numer cztery, wojskowy komendant okupowanego Berlina, generał Nikołaj Biersarin wydał znaczące rozporządzenie: &quot;od teraz, do czasu wydania kolejnych rozporządzeń wprowadza się na terenie rosyjskiej strefy okupacyjnej w Niemczech jako oficjalny czas moskiewski.&quot; &lt;br /&gt; Sowieccy urzędnicy zawsze dostosowywali się do czasu pracy centrali. Zawsze trzeba było być pod ręką jeśli zadzwonił telefon z Kremla. Dlatego dbali, by wszystkie podległe im organy okupacyjne działały w godzinach urzędowania wygodnych dla moskiewskich urzędników. Czas moskiewski dzieli od czasu środkowoeuropejskiego godzina, ale to Rosjanie, wiosną 1945 roku, dyktowali warunki, bo byli zdobywcami tej części Europy. Szczecin po usunięciu polskich władz, w połowie maja, faktycznie podlegał administracji sowieckiej na terenie wschodnich Niemiec i w związku z tym, tutaj też wprowadzono czas moskiewski. No i wszyscy, głównie Niemcy, bo oni byli krótkotrwałymi zarządcami cywilnymi Szczecina, ustawiali wskazówki zegarów według czasu kremlowskiego. &lt;br /&gt; Gdy 9 maja Piotr Zaremba odzyskał władzę nad Szczecinem, a wraz z nim wróciła tu Polska, w oficjalnym rozporządzeniu zlikwidowano tę dziwaczną anomalię. &lt;br /&gt; „Z dniem 10 lipca 1945 roku zostaje wprowadzony na terenie miasta Szczecin czas letni środkowoeuropejski” – nakazywał Zaremba. „Zegary uregulowane według czasu moskiewskiego należy cofnąć o jedną godzinę”. &lt;br /&gt; Szczecińskie czasomierze zaczęły wybijać godziny tak samo jak w Poznaniu, Warszawie i Krakowie. I chyba była to pierwsza mini-desowietyzacja Szczecina. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168751612620.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>38. Czerwiec 1945r. Wały Chrobrego, to jedno wielkie koczowisko Niemców. „Leżeli jak śledzie, głodni” - wspominał Polak Jan Lesikowski (16.06.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,44,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,44&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Durchgangslager Hakenterasse - tak nazywano obozowisko Niemców przywożonych barkami z Zachodu, których wyładowywano rano w okresie maja i czerwca 1945 roku, gdy polskie władze usunięto z miasta. &lt;br /&gt; Polak Jan Lesikowski, który przebywał wtedy w Szczecinie, tak wspominał tamten dramatyczny czas: &lt;br /&gt; „Niemcy, ci co pouciekali, nadciągali ze wszystkich stron. Nad Odrą koło urzędu wojewódzkiego, na łące i na całym terenie, wszędzie były namioty. Niemcy leżeli jak śledzie, głodni. Przyjeżdżali tratwami czółnami, kutrami, parowozami. Wszystkie piwnice w mieście przeszukiwali za kartoflami. Jeść nie było co. My byliśmy w lepszej sytuacji, bo przywieźliśmy sobie zapas ziemniaków, ale cały obecny urząd wojewódzki zajęty był przez niemieckich uchodźców. Wielu z nich słaniało się na nogach. Gdy pytałem, skąd są, odpowiadali: z Koszalina, Stargardu, Pyrzyc, Gdańska i wreszcie z Piły.” &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Ten nawrót Niemców zza Odry był wynikiem dążeń niemieckich komunistów by utrzymać Szczecin w niemieckich rękach ale i „spychologii” władz miast Pomorza zaodrzańskiego takich jak Stralsund czy Greifswald, które same bedac w tragicznej sytuacji aprowizacyjnej – wypychały przesiedleńców z powrotem do Szczecina. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Jak wspominał Jan Lesikowski: „Gdy widziałem, że cierpią głód straszny, ogarniał nas żal. Niemieckie normy wyżywienia oficjalnie nie istniały. Teoretycznie zarząd miejski był zobowiązany przynajmniej raz na parę dni zapewnić 100 gramów marmolady z cukrem i kilogram suchego grochu na głowę, ale te dostawy były nieterminowe i zdarzały się dłuższe przerwy, bo niemieckie władze komunalne zależały od rosyjskich władz okupacyjnych, a ci wydawali żywność dla Niemców w bardzo kapryśny sposób. Niewielką pomocą były tak zwane kuchnie ludowe, gdzie raz dziennie wydawano cienką zupę z liści pokrzyw, z liści buraków i łupin ziemniaków. Ta wodnista zupa musiała wystarczyć wielu osobom na cały dzień.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,44,38-czerwiec-1945r-waly-chrobrego-to-jedno-wielki</link>
		<guid>434-44-434_168675116010.mp3</guid>
		<pubDate>Wed, 14 Jun 2023 15:59:20 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168675116010.mp3' length='2446733' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>153</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>38. Czerwiec 1945r. Wały Chrobrego, to jedno wielkie koczowisko Niemców. „Leżeli jak śledzie, głodni” - wspominał Polak Jan Lesikowski (16.06.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>38. Czerwiec 1945r. Wały Chrobrego, to jedno wielkie koczowisko Niemców. „Leżeli jak śledzie, głodni” - wspominał Polak Jan Lesikowski (16.06.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,44,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,44&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Durchgangslager Hakenterasse - tak nazywano obozowisko Niemców przywożonych barkami z Zachodu, których wyładowywano rano w okresie maja i czerwca 1945 roku, gdy polskie władze usunięto z miasta. &lt;br /&gt; Polak Jan Lesikowski, który przebywał wtedy w Szczecinie, tak wspominał tamten dramatyczny czas: &lt;br /&gt; „Niemcy, ci co pouciekali, nadciągali ze wszystkich stron. Nad Odrą koło urzędu wojewódzkiego, na łące i na całym terenie, wszędzie były namioty. Niemcy leżeli jak śledzie, głodni. Przyjeżdżali tratwami czółnami, kutrami, parowozami. Wszystkie piwnice w mieście przeszukiwali za kartoflami. Jeść nie było co. My byliśmy w lepszej sytuacji, bo przywieźliśmy sobie zapas ziemniaków, ale cały obecny urząd wojewódzki zajęty był przez niemieckich uchodźców. Wielu z nich słaniało się na nogach. Gdy pytałem, skąd są, odpowiadali: z Koszalina, Stargardu, Pyrzyc, Gdańska i wreszcie z Piły.” &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Ten nawrót Niemców zza Odry był wynikiem dążeń niemieckich komunistów by utrzymać Szczecin w niemieckich rękach ale i „spychologii” władz miast Pomorza zaodrzańskiego takich jak Stralsund czy Greifswald, które same bedac w tragicznej sytuacji aprowizacyjnej – wypychały przesiedleńców z powrotem do Szczecina. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Jak wspominał Jan Lesikowski: „Gdy widziałem, że cierpią głód straszny, ogarniał nas żal. Niemieckie normy wyżywienia oficjalnie nie istniały. Teoretycznie zarząd miejski był zobowiązany przynajmniej raz na parę dni zapewnić 100 gramów marmolady z cukrem i kilogram suchego grochu na głowę, ale te dostawy były nieterminowe i zdarzały się dłuższe przerwy, bo niemieckie władze komunalne zależały od rosyjskich władz okupacyjnych, a ci wydawali żywność dla Niemców w bardzo kapryśny sposób. Niewielką pomocą były tak zwane kuchnie ludowe, gdzie raz dziennie wydawano cienką zupę z liści pokrzyw, z liści buraków i łupin ziemniaków. Ta wodnista zupa musiała wystarczyć wielu osobom na cały dzień.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168675214920.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>37. Czerwiec 1945 r. Niemcy pracują za jedzenie. Rosyjskie patrole przeszukują domy w Szczecinie szukając kobiet, mienia i ukrywających się żołnierzy niemieckich (9.06.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,43,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,43&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;W naszej opowieści o Szczecinie z wiosny 1945 roku, przedstawiałem dotąd wspomnienia Polaków. A jak ten czas tuż po wojnie zachował się we wspomnieniach Niemców? Sięgnijmy po relacje szczecinianki, Brigidy Manzke. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;„Życie powracających do Szczecina jest nie do opisania. Wielu mieszka w na wpół zasypanych domach, niektórzy zagrzebali się w podziemiach wałów na Hakenterasse, są to dzisiejsze Wały Chrobrego, żyją tam jak ludzie pierwotni. Życie w niezburzonych domach jest zbyt niebezpieczne, ze względu na Rosjan. Przeszukują oni wciąż domy w poszukiwaniu kobiet, wartościowych przedmiotów oraz - jak twierdzą - ukrywających się żołnierzy.&quot;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Ta ostatnia uwaga Brigide Manzke, to sygnał, że w mieście mogła ukrywać się pewna liczba byłych żołnierzy Wermachtu, czy SS, których zaskoczyło wejście Rosjan do miasta, i którzy trwali w mieszkaniach, licząc, że zdobędą cywilne ubrania i jakoś przedrą się za Odrę. Ilu było takich ukrywających się żołnierzy? Odpowiedź na to pytanie znają tylko sowieckie archiwa a te zamknięte są na grubą kłódkę. Niemcy żyli nędznie z racji rosyjskiego chleba, ale wydawanego tylko tym, którzy pracowali przy odgruzowywaniu miasta lub też służyli rosyjskim oddziałom okupacyjnym. Istniał jeszcze czarny rynek na Hohenzollernstrasse, czyli ulicy Krzywoustego w Szczecinie oraz Barnimstrasse, czyli dzisiejszej alei Piastów. Tam Niemcy sprzedawali wszystkie cenne rzeczy, które ktokolwiek chciał kupić, ale siłą rzeczy wyzbywano się takich domowych skarbów bardzo szybko. Brygide Manzke wspomina też, że Niemcy żywili się owocami z opuszczonych działek i starymi kartoflami. Wielkim problemem był powszechny tyfus i czerwonka, którą wzmagało powszechne niedożywienie. Jak wspomina - &quot;niezliczeni ludzie umierali co dzień. Zagrzebywano ich byle gdzie, ja także wtedy chorowałam i dostałam gorączki tyfusowej. Nie wierzyłam już, że wrócę do życia”.&lt;br /&gt; Brygide Manzke wyjechała do Szczecina. Trafiła po wojnie do Koblencji w zachodnich Niemczech i tam spisano jej wspomnienia ze Szczecina, z wiosny 1945 roku.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,43,37-czerwiec-1945-r-niemcy-pracuja-za-jedzenie-ro</link>
		<guid>434-43-434_168631822810.mp3</guid>
		<pubDate>Fri, 09 Jun 2023 15:43:48 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168631822810.mp3' length='3061551' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>191</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>37. Czerwiec 1945 r. Niemcy pracują za jedzenie. Rosyjskie patrole przeszukują domy w Szczecinie szukając kobiet, mienia i ukrywających się żołnierzy niemieckich (9.06.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>37. Czerwiec 1945 r. Niemcy pracują za jedzenie. Rosyjskie patrole przeszukują domy w Szczecinie szukając kobiet, mienia i ukrywających się żołnierzy niemieckich (9.06.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,43,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,43&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;W naszej opowieści o Szczecinie z wiosny 1945 roku, przedstawiałem dotąd wspomnienia Polaków. A jak ten czas tuż po wojnie zachował się we wspomnieniach Niemców? Sięgnijmy po relacje szczecinianki, Brigidy Manzke. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;„Życie powracających do Szczecina jest nie do opisania. Wielu mieszka w na wpół zasypanych domach, niektórzy zagrzebali się w podziemiach wałów na Hakenterasse, są to dzisiejsze Wały Chrobrego, żyją tam jak ludzie pierwotni. Życie w niezburzonych domach jest zbyt niebezpieczne, ze względu na Rosjan. Przeszukują oni wciąż domy w poszukiwaniu kobiet, wartościowych przedmiotów oraz - jak twierdzą - ukrywających się żołnierzy.&quot;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Ta ostatnia uwaga Brigide Manzke, to sygnał, że w mieście mogła ukrywać się pewna liczba byłych żołnierzy Wermachtu, czy SS, których zaskoczyło wejście Rosjan do miasta, i którzy trwali w mieszkaniach, licząc, że zdobędą cywilne ubrania i jakoś przedrą się za Odrę. Ilu było takich ukrywających się żołnierzy? Odpowiedź na to pytanie znają tylko sowieckie archiwa a te zamknięte są na grubą kłódkę. Niemcy żyli nędznie z racji rosyjskiego chleba, ale wydawanego tylko tym, którzy pracowali przy odgruzowywaniu miasta lub też służyli rosyjskim oddziałom okupacyjnym. Istniał jeszcze czarny rynek na Hohenzollernstrasse, czyli ulicy Krzywoustego w Szczecinie oraz Barnimstrasse, czyli dzisiejszej alei Piastów. Tam Niemcy sprzedawali wszystkie cenne rzeczy, które ktokolwiek chciał kupić, ale siłą rzeczy wyzbywano się takich domowych skarbów bardzo szybko. Brygide Manzke wspomina też, że Niemcy żywili się owocami z opuszczonych działek i starymi kartoflami. Wielkim problemem był powszechny tyfus i czerwonka, którą wzmagało powszechne niedożywienie. Jak wspomina - &quot;niezliczeni ludzie umierali co dzień. Zagrzebywano ich byle gdzie, ja także wtedy chorowałam i dostałam gorączki tyfusowej. Nie wierzyłam już, że wrócę do życia”.&lt;br /&gt; Brygide Manzke wyjechała do Szczecina. Trafiła po wojnie do Koblencji w zachodnich Niemczech i tam spisano jej wspomnienia ze Szczecina, z wiosny 1945 roku.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168631824910.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>36. Bajkowe, wolne miasto Szczecin (2.06.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,42,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,42&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Hasło wolne miasto Szczecin dziś brzmi zupełnie jak bajka, ale przez długie miesiące maja i czerwca 1945 roku, kwestia ta zajmowała uwagę dziesiątek tysięcy ludzi w Szczecinie. Uparte plotki głosiły, że wskutek umów aliantów, Szczecin ma zostać wolnym miastem na wzór Gdańska w okresie międzywojennym. &lt;br /&gt; Piotr Zaremba pisze o tej pogłosce, wspominając bardzo dramatyczny okres końca maja 1945 roku. Jak wspominał: &quot;po Szczecinie krążyły przeróżne plotki, domysły i wyolbrzymione wieści, że Szczecin będzie wolnym miastem, że będzie to kondominium angielsko-polskie, że flota brytyjska już przybyła do Szczecina, że miasto będzie przyznane Czechosłowacji lub też, że będzie podzielone na trzy części: polską, czeską i niemiecką.&quot; &lt;br /&gt; Jak pisze Zaremba „zdawałem sobie sprawę, że plotki te celowo inspirowane były elementem wielkiej wrogiej nam gry. Motyw czechosłowacki w pogłoskach o wolnym mieście Szczecin był odbiciem żądań władz w Pradze, które uważały, że jako członek koalicji antyhitlerowskiej muszą mieć jakiś udział w okupacji Niemiec. Szczecin, który znajduje się na końcowym odcinku Odry przed dopływem do Bałtyku, zdawał się być odpowiednią zapłatą dla Czechosłowacji. Kraju, który eksportował bardzo wiele swoich produktów barkami poprzez szlaki wodne na Łabie i na Odrze. &lt;br /&gt; Czesi od lat międzywojennych snuli marzenia o swoim własnym dostępie do morza. Z kolei plotki o brytyjskiej kurateli nad Szczecinem były odbiciem marzeń Niemców, że Anglia wspaniałomyślnie weźmie na siebie obronę ludności niemieckiej przed Polakami. Zresztą plotki te w jakimś stopniu sprawdzą się za parę miesięcy, gdy Londyn przyśle misję, która będzie nadzorować wyjazd Niemców ze Szczecina do brytyjskiej strefy okupacyjnej Niemiec. Innym wzorem dla powstania ewentualnego wolnego miasta Szczecin mogło być &quot;Wolne terytorium Triest&quot;. Mało kto pamięta, że po wojnie przez długie lata istniał taki twór, który stworzyli Brytyjczycy wobec sporu Włochów i Jugosłowian o to portowe miasto nad Adriatykiem. Triest jako wolne terytorium egzystował do 1954 roku, kiedy doszło do referendum, w którym zwyciężyła opcja włoska. Jugosłowianie musieli się obejść smakiem. Czy taki scenariusz możliwy był w Szczecinie? Jak się okazało nie, ale siła i uporczywość pojawiania się tych plotek w maju i czerwcu 1945 roku świadczą, że jakieś polityczne gry w tej kwestii musiały chyba być rozgrywane. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,42,36-bajkowe-wolne-miasto-szczecin-2062023</link>
		<guid>434-42-434_168554733910.mp3</guid>
		<pubDate>Wed, 31 May 2023 17:35:39 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168554733910.mp3' length='3199477' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>200</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>36. Bajkowe, wolne miasto Szczecin (2.06.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>36. Bajkowe, wolne miasto Szczecin (2.06.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,42,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,42&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Hasło wolne miasto Szczecin dziś brzmi zupełnie jak bajka, ale przez długie miesiące maja i czerwca 1945 roku, kwestia ta zajmowała uwagę dziesiątek tysięcy ludzi w Szczecinie. Uparte plotki głosiły, że wskutek umów aliantów, Szczecin ma zostać wolnym miastem na wzór Gdańska w okresie międzywojennym. &lt;br /&gt; Piotr Zaremba pisze o tej pogłosce, wspominając bardzo dramatyczny okres końca maja 1945 roku. Jak wspominał: &quot;po Szczecinie krążyły przeróżne plotki, domysły i wyolbrzymione wieści, że Szczecin będzie wolnym miastem, że będzie to kondominium angielsko-polskie, że flota brytyjska już przybyła do Szczecina, że miasto będzie przyznane Czechosłowacji lub też, że będzie podzielone na trzy części: polską, czeską i niemiecką.&quot; &lt;br /&gt; Jak pisze Zaremba „zdawałem sobie sprawę, że plotki te celowo inspirowane były elementem wielkiej wrogiej nam gry. Motyw czechosłowacki w pogłoskach o wolnym mieście Szczecin był odbiciem żądań władz w Pradze, które uważały, że jako członek koalicji antyhitlerowskiej muszą mieć jakiś udział w okupacji Niemiec. Szczecin, który znajduje się na końcowym odcinku Odry przed dopływem do Bałtyku, zdawał się być odpowiednią zapłatą dla Czechosłowacji. Kraju, który eksportował bardzo wiele swoich produktów barkami poprzez szlaki wodne na Łabie i na Odrze. &lt;br /&gt; Czesi od lat międzywojennych snuli marzenia o swoim własnym dostępie do morza. Z kolei plotki o brytyjskiej kurateli nad Szczecinem były odbiciem marzeń Niemców, że Anglia wspaniałomyślnie weźmie na siebie obronę ludności niemieckiej przed Polakami. Zresztą plotki te w jakimś stopniu sprawdzą się za parę miesięcy, gdy Londyn przyśle misję, która będzie nadzorować wyjazd Niemców ze Szczecina do brytyjskiej strefy okupacyjnej Niemiec. Innym wzorem dla powstania ewentualnego wolnego miasta Szczecin mogło być &quot;Wolne terytorium Triest&quot;. Mało kto pamięta, że po wojnie przez długie lata istniał taki twór, który stworzyli Brytyjczycy wobec sporu Włochów i Jugosłowian o to portowe miasto nad Adriatykiem. Triest jako wolne terytorium egzystował do 1954 roku, kiedy doszło do referendum, w którym zwyciężyła opcja włoska. Jugosłowianie musieli się obejść smakiem. Czy taki scenariusz możliwy był w Szczecinie? Jak się okazało nie, ale siła i uporczywość pojawiania się tych plotek w maju i czerwcu 1945 roku świadczą, że jakieś polityczne gry w tej kwestii musiały chyba być rozgrywane. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168554743110.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>35. Koniec Maja 1945. Niemieccy urzędnicy zaczynają obsadzać wsie na południe od Szczecina. Rusza niemiecka kolej na linii Pasewalk – Szczecin-Turzyn (26.05.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,41,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,41&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Okres po pierwszym wygnaniu ze Szczecina Polskiej administracji, to kronika ciągle wzrastającej ekspansji politycznej i terytorialnych niemieckich władz Szczecina. Dziś z perspektywy czasu widać, że musiała być to akcja skoordynowana przynajmniej z częścią władz sowieckich, a na pewno mająca wsparcie komunistów w sowieckiej strefie okupacyjnej. Niemieccy komuniści wpierw objęli swoją władzą cały Szczecina a teraz zabierają się za tereny wokół miasta. 27 maja 1945 r. niemiecki magistrat zaczyna organizować Landraturę, czyli urząd starosty dla powiatu Szczecina podmiejskiego. Landratem powiatu podmiejskiego Szczecin, został Erich Spiegel. Była ta nagroda pocieszenia za strącenie go z fotela burmistrza przez nowego przywódcę Niemców w Szczecinie, Ericha Wiesnera. O tym, że Rosjanie z komendantury wojennej zaczęli uważać Niemców za gospodarzy miasta świadczy fakt spotkania 31 maja 1945 roku komendanta Aleksandra Fiedotowa z niemieckim zarządem. Na naradzie ustalono, że uruchomiony zostanie specjalny pociąg, który przewozić będzie z miejscowości Barth za Odrą ekipy specjalistów do uruchomienia miasta. Ktoś tych specjalistów musiał załatwić, widać więc wyraźnie, że niemieckim komunistom w Szczecinie, pomagali ich towarzysze zza Odry. Deutsche Reichsbahn, niemiecka kolej także uruchomiła stałe połączenie między Pasewalkiem a stacją Szczecin-Turzyn. Wyznaczono niemieckich sołtysów dla każdej wsi w promieniu 30 km od miasta. Od 1 czerwca niemieccy urzędnicy przystępują do obsadzania wsi położonych na południe od Szczecina. Wszystko to działo się bez żadnej kontrakcji ze strony polskiej. Jak z goryczą pisał po latach Piotr Zaremba: &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;„nawet krótka nieobecność nasza w Szczecinie pociągała za sobą poważne skutki. Mało kto orientował się w tej sytuacji. Dla Warszawy Szczecin był odległym, mało realnym, niemal mitycznym miejscem”.&lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,41,35-koniec-maja-1945-niemieccy-urzednicy-zaczynaj</link>
		<guid>434-41-434_168510538010.mp3</guid>
		<pubDate>Fri, 26 May 2023 14:49:40 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168510538010.mp3' length='2718406' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>170</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>35. Koniec Maja 1945. Niemieccy urzędnicy zaczynają obsadzać wsie na południe od Szczecina. Rusza niemiecka kolej na linii Pasewalk – Szczecin-Turzyn (26.05.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>35. Koniec Maja 1945. Niemieccy urzędnicy zaczynają obsadzać wsie na południe od Szczecina. Rusza niemiecka kolej na linii Pasewalk – Szczecin-Turzyn (26.05.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,41,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,41&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Okres po pierwszym wygnaniu ze Szczecina Polskiej administracji, to kronika ciągle wzrastającej ekspansji politycznej i terytorialnych niemieckich władz Szczecina. Dziś z perspektywy czasu widać, że musiała być to akcja skoordynowana przynajmniej z częścią władz sowieckich, a na pewno mająca wsparcie komunistów w sowieckiej strefie okupacyjnej. Niemieccy komuniści wpierw objęli swoją władzą cały Szczecina a teraz zabierają się za tereny wokół miasta. 27 maja 1945 r. niemiecki magistrat zaczyna organizować Landraturę, czyli urząd starosty dla powiatu Szczecina podmiejskiego. Landratem powiatu podmiejskiego Szczecin, został Erich Spiegel. Była ta nagroda pocieszenia za strącenie go z fotela burmistrza przez nowego przywódcę Niemców w Szczecinie, Ericha Wiesnera. O tym, że Rosjanie z komendantury wojennej zaczęli uważać Niemców za gospodarzy miasta świadczy fakt spotkania 31 maja 1945 roku komendanta Aleksandra Fiedotowa z niemieckim zarządem. Na naradzie ustalono, że uruchomiony zostanie specjalny pociąg, który przewozić będzie z miejscowości Barth za Odrą ekipy specjalistów do uruchomienia miasta. Ktoś tych specjalistów musiał załatwić, widać więc wyraźnie, że niemieckim komunistom w Szczecinie, pomagali ich towarzysze zza Odry. Deutsche Reichsbahn, niemiecka kolej także uruchomiła stałe połączenie między Pasewalkiem a stacją Szczecin-Turzyn. Wyznaczono niemieckich sołtysów dla każdej wsi w promieniu 30 km od miasta. Od 1 czerwca niemieccy urzędnicy przystępują do obsadzania wsi położonych na południe od Szczecina. Wszystko to działo się bez żadnej kontrakcji ze strony polskiej. Jak z goryczą pisał po latach Piotr Zaremba: &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;„nawet krótka nieobecność nasza w Szczecinie pociągała za sobą poważne skutki. Mało kto orientował się w tej sytuacji. Dla Warszawy Szczecin był odległym, mało realnym, niemal mitycznym miejscem”.&lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168510547210.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>34. Maj 1945. Wygnany ze Szczecina Piotr Zaremba błąka się po Pomorzu Zachodnim. Ale dba, aby „mieć oko” na to, co dzieje się w mieście (19.05.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,40,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,40&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;17 maja, na skutek protestów dyplomatycznych w USA i Wielkiej Brytanii, polski prezydent musi wraz ze swoimi urzędnikami opuścić Szczecin.&lt;br /&gt; Ten „szczeciński rząd na wygnaniu” trafia wpierw do pobliskiego Stargardu. Szybko okazuje się, że w spalonym mieście jest bardzo mało lokali odpowiednich dla pracy biurowej. W tej sytuacji wojewoda Leonard Borkowicz decyduje, że lepiej przenieść tymczasową stolicę polskiego Pomorza Zachodniego do Koszalina. Właśnie tam ocalał duży urząd tamtejszej rejencji, idealny dla pomorskich władz wojewódzkich. &lt;br /&gt; Zaremba ma swoje własne problemy. Walczy, by z trudem zebrany zespół fachowców, którzy mieli uruchomić Szczecin, po prostu się nie rozszedł. W momencie, kiedy ludzie tracą nadzieję na sukces, każdy zaczyna się zastanawiać czy nie pójść w swoją stronę. Dlatego już w Stargardzie 20 maja Zaremba zbiera 112 „Szczecinian”, bo tak nazywano tych pionierów i zarządza zbiórkę. Jest tam i pluton milicji ze swym sztandarem i grupa umundurowanych strażaków, są i tramwajarze. Wszyscy podpisują się pod dokumentem - uroczystą deklaracją, w której obiecują, że na każde wezwanie są gotowi wrócić do Szczecina i na nowo podjąć trud odbudowywania miasta. Po cichu zaś, Zaremba powołuje „Grupę operacyjną Szczecin”, której szefem zostaje jego zastępca Franciszek Jamroży. Ma ona utrzymywać kontakt z pozostałymi w mieście Polakami, zbierać informacje na temat działań niemieckiego magistratu i przygotowywać ewentualny powrót polskich władz do miasta. 23 maja wygnańcy Zaremby trafiają wreszcie do Koszalina i szczecinianie dostają osobną część budynku ze swoimi pomieszczeniami. Sam budynek przypominał troszeczkę średniowieczny zamek, ale miał jedną zaletę: był nie zburzony i na urzędników czekał tam bezcenny sprzęt biurowy. Korzystając z faktu, że wciąż do stacji Szczecin Gumieńce kursowały polskie pociągi z Poznania, grupa Jamrożego wysyła tam swoich ludzi. Nie rzucając się w oczy, na miejscu odnotowują działania Niemców i raportują o wszystkim Piotrowi Zarembie. Wreszcie 24 maja przychodzi najbardziej istotna wiadomość. Zaremba dowiaduję się, że niemiecki zarząd rozpoczyna wydawanie tymczasowych niemieckich dowodów osobistych, a niemiecka Hilfspolizei otrzymuje od Rosjan zgodę na operowanie w całym mieście, a nie tylko na Niebuszewie. Oznacza to, że pod nadzorem niemieckiej policji, będzie także i polska ludność, która osiedliła się w centrum miasta i wierzy w powrót Zaremby. Liczba ludności niemieckiej w Szczecinie cały czas wtedy wzrasta i zbliża się już do 25 tysięcy. Jeszcze 3 tygodnie temu było ich tylko 6 tysięcy. Zaremba zaczyna bać się, że Niemcy zaludnią miasto na nowo, zanim Polska wróci do Szczecina.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,40,34-maj-1945-wygnany-ze-szczecina-piotr-zaremba-b</link>
		<guid>434-40-434_168434553310.mp3</guid>
		<pubDate>Wed, 17 May 2023 19:45:33 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168434553310.mp3' length='3379617' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>211</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>34. Maj 1945. Wygnany ze Szczecina Piotr Zaremba błąka się po Pomorzu Zachodnim. Ale dba, aby „mieć oko” na to, co dzieje się w mieście (19.05.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>34. Maj 1945. Wygnany ze Szczecina Piotr Zaremba błąka się po Pomorzu Zachodnim. Ale dba, aby „mieć oko” na to, co dzieje się w mieście (19.05.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,40,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,40&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;17 maja, na skutek protestów dyplomatycznych w USA i Wielkiej Brytanii, polski prezydent musi wraz ze swoimi urzędnikami opuścić Szczecin.&lt;br /&gt; Ten „szczeciński rząd na wygnaniu” trafia wpierw do pobliskiego Stargardu. Szybko okazuje się, że w spalonym mieście jest bardzo mało lokali odpowiednich dla pracy biurowej. W tej sytuacji wojewoda Leonard Borkowicz decyduje, że lepiej przenieść tymczasową stolicę polskiego Pomorza Zachodniego do Koszalina. Właśnie tam ocalał duży urząd tamtejszej rejencji, idealny dla pomorskich władz wojewódzkich. &lt;br /&gt; Zaremba ma swoje własne problemy. Walczy, by z trudem zebrany zespół fachowców, którzy mieli uruchomić Szczecin, po prostu się nie rozszedł. W momencie, kiedy ludzie tracą nadzieję na sukces, każdy zaczyna się zastanawiać czy nie pójść w swoją stronę. Dlatego już w Stargardzie 20 maja Zaremba zbiera 112 „Szczecinian”, bo tak nazywano tych pionierów i zarządza zbiórkę. Jest tam i pluton milicji ze swym sztandarem i grupa umundurowanych strażaków, są i tramwajarze. Wszyscy podpisują się pod dokumentem - uroczystą deklaracją, w której obiecują, że na każde wezwanie są gotowi wrócić do Szczecina i na nowo podjąć trud odbudowywania miasta. Po cichu zaś, Zaremba powołuje „Grupę operacyjną Szczecin”, której szefem zostaje jego zastępca Franciszek Jamroży. Ma ona utrzymywać kontakt z pozostałymi w mieście Polakami, zbierać informacje na temat działań niemieckiego magistratu i przygotowywać ewentualny powrót polskich władz do miasta. 23 maja wygnańcy Zaremby trafiają wreszcie do Koszalina i szczecinianie dostają osobną część budynku ze swoimi pomieszczeniami. Sam budynek przypominał troszeczkę średniowieczny zamek, ale miał jedną zaletę: był nie zburzony i na urzędników czekał tam bezcenny sprzęt biurowy. Korzystając z faktu, że wciąż do stacji Szczecin Gumieńce kursowały polskie pociągi z Poznania, grupa Jamrożego wysyła tam swoich ludzi. Nie rzucając się w oczy, na miejscu odnotowują działania Niemców i raportują o wszystkim Piotrowi Zarembie. Wreszcie 24 maja przychodzi najbardziej istotna wiadomość. Zaremba dowiaduję się, że niemiecki zarząd rozpoczyna wydawanie tymczasowych niemieckich dowodów osobistych, a niemiecka Hilfspolizei otrzymuje od Rosjan zgodę na operowanie w całym mieście, a nie tylko na Niebuszewie. Oznacza to, że pod nadzorem niemieckiej policji, będzie także i polska ludność, która osiedliła się w centrum miasta i wierzy w powrót Zaremby. Liczba ludności niemieckiej w Szczecinie cały czas wtedy wzrasta i zbliża się już do 25 tysięcy. Jeszcze 3 tygodnie temu było ich tylko 6 tysięcy. Zaremba zaczyna bać się, że Niemcy zaludnią miasto na nowo, zanim Polska wróci do Szczecina.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168434568510.jpg' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>33. Dnia, 17 maja po wyjeździe Piotra Zaremby, niemieccy komuniści triumfują. Teraz w mieście to oni są jedyną miejską administracją (12.05.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,39,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,39&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Od połowy maja gdy władzę nad niemieckim magistratem objął bojowy komunista Ernst Wiesner, niemieckie władze miejskie zaczynają rozpychać się. Wpierw Niemcy wysyłają monit do sowieckiej komendantury, by ograniczony został napływ polskich osadników do północnej dzielnicy Szczecina - Grabowa. Potem ekipa Wiesnera zmienia nazwę swego organu. Dotąd Niemcy mianowali się bardzo skromnie: „Zarząd niemieckiej dzielnicy Zebelsdorf (Niebuszewo) w Szczecinie. Teraz zmieniają nazwę na Stettiner Stadtvervaltung, czyli Zarząd Miasta Szczecina. Sam Erich Wiesner tytułuje się na plakatach jako Oberbűrgermeister czyli Prezydent miasta. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/39/2023-05-10_1683740574.png&quot; alt=&quot;Pieczątka Ericha Wiesnera&quot; title=&quot;Pieczątka Ericha Wiesnera&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Pieczęć Ericha Wiesnera z lipca 1945&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Protesty Zaremby wobec sowieckiej komendantury na takie roszczenia do bycia jedyną władzą miejską w Szczecinie pozostają bez echa. Do dziś nie wiadomo, czy Rosjanie nie prowadzili jakiejś podwójnej gry. Na dodatek niemieccy urzędnicy zaczynają rejestrować mieszkania poza wyznaczonym Niemcom Niebuszewem i szykują lokum także na tych terenach, które dotąd zajmowali Polacy i wreszcie Niemcy wprowadzają instytucję tak zwanych domowych mężów zaufania, którzy mają być reprezentantami władzy na najniższym szczeblu, na szczeblu kamienic. Niemcy demonstracyjnie ignorują w ogóle istnienie polskich władz miejskich z Zarembą, zwracając się we wszystkich sprawach bezpośrednio do sowieckiej komendantury. A Rosjanie to wszystko tolerują, choć jedno ich słowo mogłoby spowodować, by Niemcy stulili uszy po sobie.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;17 maja odbywa się pierwsze walne zebranie niemieckich komunistów w Szczecinie. Blisko 80 aktywistów KPD, którzy przetrwali obozy hitlerowskie lub ukrywali się w końcowej fazie wojny, spotyka się i dyskutuje na temat przyszłości, jak to stwierdzono wyraźnie „niemieckiego Szczecina”. I dokładnie tego dnia polska administracja dostaje informację, że musi opuścić miasto. 17 maja 1945 ksiądz Florian Berlik odprawia ostatnią mszę na terenie Parafii Świętego Jana Chrzciciel. Ponownie, jak 6 maja, oddaje Szczecin w opiekę Matki Bożej Królowej Korony Polskiej. No cóż, nie było niczym dziwnym, że w tak trudnej sytuacji, nadzieje można było pokładać tylko w Opatrzności Bożej.&lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,39,33-dnia-17-maja-po-wyjezdzie-piotra-zaremby-niem</link>
		<guid>434-39-434_168355739910.mp3</guid>
		<pubDate>Mon, 08 May 2023 16:49:59 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168355739910.mp3' length='3082031' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>193</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>33. Dnia, 17 maja po wyjeździe Piotra Zaremby, niemieccy komuniści triumfują. Teraz w mieście to oni są jedyną miejską administracją (12.05.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>33. Dnia, 17 maja po wyjeździe Piotra Zaremby, niemieccy komuniści triumfują. Teraz w mieście to oni są jedyną miejską administracją (12.05.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,39,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,39&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Od połowy maja gdy władzę nad niemieckim magistratem objął bojowy komunista Ernst Wiesner, niemieckie władze miejskie zaczynają rozpychać się. Wpierw Niemcy wysyłają monit do sowieckiej komendantury, by ograniczony został napływ polskich osadników do północnej dzielnicy Szczecina - Grabowa. Potem ekipa Wiesnera zmienia nazwę swego organu. Dotąd Niemcy mianowali się bardzo skromnie: „Zarząd niemieckiej dzielnicy Zebelsdorf (Niebuszewo) w Szczecinie. Teraz zmieniają nazwę na Stettiner Stadtvervaltung, czyli Zarząd Miasta Szczecina. Sam Erich Wiesner tytułuje się na plakatach jako Oberbűrgermeister czyli Prezydent miasta. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/39/2023-05-10_1683740574.png&quot; alt=&quot;Pieczątka Ericha Wiesnera&quot; title=&quot;Pieczątka Ericha Wiesnera&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Pieczęć Ericha Wiesnera z lipca 1945&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Protesty Zaremby wobec sowieckiej komendantury na takie roszczenia do bycia jedyną władzą miejską w Szczecinie pozostają bez echa. Do dziś nie wiadomo, czy Rosjanie nie prowadzili jakiejś podwójnej gry. Na dodatek niemieccy urzędnicy zaczynają rejestrować mieszkania poza wyznaczonym Niemcom Niebuszewem i szykują lokum także na tych terenach, które dotąd zajmowali Polacy i wreszcie Niemcy wprowadzają instytucję tak zwanych domowych mężów zaufania, którzy mają być reprezentantami władzy na najniższym szczeblu, na szczeblu kamienic. Niemcy demonstracyjnie ignorują w ogóle istnienie polskich władz miejskich z Zarembą, zwracając się we wszystkich sprawach bezpośrednio do sowieckiej komendantury. A Rosjanie to wszystko tolerują, choć jedno ich słowo mogłoby spowodować, by Niemcy stulili uszy po sobie.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;17 maja odbywa się pierwsze walne zebranie niemieckich komunistów w Szczecinie. Blisko 80 aktywistów KPD, którzy przetrwali obozy hitlerowskie lub ukrywali się w końcowej fazie wojny, spotyka się i dyskutuje na temat przyszłości, jak to stwierdzono wyraźnie „niemieckiego Szczecina”. I dokładnie tego dnia polska administracja dostaje informację, że musi opuścić miasto. 17 maja 1945 ksiądz Florian Berlik odprawia ostatnią mszę na terenie Parafii Świętego Jana Chrzciciel. Ponownie, jak 6 maja, oddaje Szczecin w opiekę Matki Bożej Królowej Korony Polskiej. No cóż, nie było niczym dziwnym, że w tak trudnej sytuacji, nadzieje można było pokładać tylko w Opatrzności Bożej.&lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168374052210.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>32. 8 maja 1945 roku USA, Wielka Brytania protestują przeciwko stworzeniu polskiej administracji w Szczecinie. Zachodnie mocarstwa wskazują, że ostateczny przebieg granicy Polski na Zachodzie ma ustalić dopiero konferencja pokojowa. Piotr Zaremba musi pakować manatki (5.05.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,38,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,38&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Objęcie władzy w Szczecinie przez pełnomocnika rządu „Polski Lubelskiej” Leonarda Borkowicza, który objął wielki gmach na wałach Chrobrego nie uszło uwadze dyplomatów z Londynu i Waszyngtonu. Powoływali się oni na ustalenia z konferencji w Jałcie ze stycznia 1945 r., że ostateczna linia zachodniej granicy Polski zostanie wskazana na konferencji pokojowej. W tym kontekście mówiono o linii Odry, ale główna część Szczecina jest za Odrą. Stalin obiecał i Brytyjczykom, i Amerykanom, że będzie akceptował ten stan rzeczy i skłoni polskie władze, by odwołały wojewodę Borkowicza, a przy okazji i prezydenta Zarembę ze Szczecina. &lt;br /&gt; Życzenie Stalina, by polskie władze usunięto na jakiś czas ze Szczecina przekazał Bolesławowi Bierutowi, pełnomocnik rządu ZSRR, gen. Nikołaj Bułganin. Bierut przyuczony do natychmiastowego wykonywania życzeń Kremla, natychmiast nakazał Leonardowi Borkowiczowi i Piotrowi Zarembie wyjechać z miasta.&lt;br /&gt; Wiadomość o nakazie opuszczenia miasta spadła na Piotra Zarembę akurat jak wracał z Poznania, był to dla niego grom z jasnego nieba. Jak wspomina: „był 16 maja, rano, jadąc do miasta od strony alei Piastów, spostrzegliśmy jakieś grupy ludzi na ulicach oraz poruszenie przy pakowanych ciężarówkach na placyku przed zarządem miejskim zobaczyliśmy dziwne zbiegowisko. Ktoś podszedł do nas, wykrzykując „władze Wojewódzkie szykują się do opuszczenia miasta”. &lt;br /&gt; Zaremba został wezwany do Borkowicza i usłyszał, że on także musi opuścić miasto. Na domiar złego, akurat wieczorem poprzedniego dnia doszło do zajść między pijanymi rosyjskimi żołnierzami a polską ludnością. Wszyscy, wśród władz polskich w Szczecinie bali się wielkiego skandalu dyplomatycznego. No ale co było robić. Polscy politycy musieli opuścić Szczecin. Zaremba także spakował swoje manatki. Zapakował urzędników na ciężarówki i wyjechał do Stargardu. &lt;br /&gt; Polityczne decyzje zapadały na znacznie wyższym szczeblu.&lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,38,32-8-maja-1945-roku-usa-wielka-brytania-protestu</link>
		<guid>434-38-434_168327911710.mp3</guid>
		<pubDate>Fri, 05 May 2023 11:31:57 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168327911710.mp3' length='2637322' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>165</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>32. 8 maja 1945 roku USA, Wielka Brytania protestują przeciwko stworzeniu polskiej administracji w Szczecinie. Zachodnie mocarstwa wskazują, że ostateczny przebieg granicy Polski na Zachodzie ma ustalić dopiero konferencja pokojowa. Piotr Zaremba musi pakować manatki (5.05.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>32. 8 maja 1945 roku USA, Wielka Brytania protestują przeciwko stworzeniu polskiej administracji w Szczecinie. Zachodnie mocarstwa wskazują, że ostateczny przebieg granicy Polski na Zachodzie ma ustalić dopiero konferencja pokojowa. Piotr Zaremba musi pakować manatki (5.05.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,38,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,38&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Objęcie władzy w Szczecinie przez pełnomocnika rządu „Polski Lubelskiej” Leonarda Borkowicza, który objął wielki gmach na wałach Chrobrego nie uszło uwadze dyplomatów z Londynu i Waszyngtonu. Powoływali się oni na ustalenia z konferencji w Jałcie ze stycznia 1945 r., że ostateczna linia zachodniej granicy Polski zostanie wskazana na konferencji pokojowej. W tym kontekście mówiono o linii Odry, ale główna część Szczecina jest za Odrą. Stalin obiecał i Brytyjczykom, i Amerykanom, że będzie akceptował ten stan rzeczy i skłoni polskie władze, by odwołały wojewodę Borkowicza, a przy okazji i prezydenta Zarembę ze Szczecina. &lt;br /&gt; Życzenie Stalina, by polskie władze usunięto na jakiś czas ze Szczecina przekazał Bolesławowi Bierutowi, pełnomocnik rządu ZSRR, gen. Nikołaj Bułganin. Bierut przyuczony do natychmiastowego wykonywania życzeń Kremla, natychmiast nakazał Leonardowi Borkowiczowi i Piotrowi Zarembie wyjechać z miasta.&lt;br /&gt; Wiadomość o nakazie opuszczenia miasta spadła na Piotra Zarembę akurat jak wracał z Poznania, był to dla niego grom z jasnego nieba. Jak wspomina: „był 16 maja, rano, jadąc do miasta od strony alei Piastów, spostrzegliśmy jakieś grupy ludzi na ulicach oraz poruszenie przy pakowanych ciężarówkach na placyku przed zarządem miejskim zobaczyliśmy dziwne zbiegowisko. Ktoś podszedł do nas, wykrzykując „władze Wojewódzkie szykują się do opuszczenia miasta”. &lt;br /&gt; Zaremba został wezwany do Borkowicza i usłyszał, że on także musi opuścić miasto. Na domiar złego, akurat wieczorem poprzedniego dnia doszło do zajść między pijanymi rosyjskimi żołnierzami a polską ludnością. Wszyscy, wśród władz polskich w Szczecinie bali się wielkiego skandalu dyplomatycznego. No ale co było robić. Polscy politycy musieli opuścić Szczecin. Zaremba także spakował swoje manatki. Zapakował urzędników na ciężarówki i wyjechał do Stargardu. &lt;br /&gt; Polityczne decyzje zapadały na znacznie wyższym szczeblu.&lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168327917310.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>31. Czy Uniwersytet Szczeciński mógł powstać w 1945 roku? Jak wiemy, do jego powstania doszło dopiero w 1983 roku, ale pierwsze działania podjęto już w pierwszych dniach po odejściu Niemców (28.04.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,37,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,37&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Dnia 2 maja 1945 roku w Poznaniu spotkała się grupa operacyjna dla utworzenia Uniwersytetu Szczecińskiego. Miejscem spotkania była składnica książek urządzona przez Niemców w Kościele Świętego Michała przy ulicy Stolarskiej w Poznaniu. Właśnie tu, z inicjatywy profesora Marka Kwieka, wyruszyła do Szczecina grupa operacyjna, której zadaniem było założyć filię Uniwersytetu Poznańskiego. Uprawnienia członków grupy były bardzo szerokie, ale i bardzo niesprecyzowane. Mieli po prostu przygotować wszystko do uruchomienia wyższej uczelni w Szczecinie. Szef grupy, chemik, doktor Kazimierz Flatau był kolegą z ławy szkolnej gimnazjum imienia Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, samego prezydenta Piotra Zaremby.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Doktor Flatau tak oto pisał w swoim sprawozdaniu: ”W pierwszym rzędzie naszym obowiązkiem jest utworzenie oddziału administracji ogólnej Uniwersytetu Poznańskiego w Szczecinie. Następnie jako uprawniona jednostka Uniwersytetu Poznańskiego zaczęliśmy zabezpieczać, jako dobra nowego Uniwersytetu, biblioteki poniemieckie. Na następny plan poszły budynki na uczelnię, oraz bloki mieszkalne dla profesorów, asystentów, urzędników oraz niższych funkcjonariuszy uniwersytetu”.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; Mało kto wie, że siedzibą Uniwersytetu Szczecińskiego miał być gmach przy ulicy Mickiewicza 66. Potem zamierzano przekazać na potrzeby uczelni dwa wielkie gmachy nad Odrą na Wałach Chrobrego, które póki co, wtedy zajmowała milicja. Jak pisał Piotr Zaremba: „Już wtedy zdawaliśmy sobie doskonale sprawę, że utworzenie wiosną 1945 roku polskiego Uniwersytetu w Szczecinie byłoby mocniejszym akcentem politycznym niż trudne, ale normalne procesy odbudowy miasta, a nawet wyniki spontanicznego zasiedlania. Byliśmy niestety odosobnieni w tym zamierzeniu i nie uzyskaliśmy potrzebnego poparcia”.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Zadecydowała, jak się zdaje obojętność władz w Warszawie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Gdy w połowie maja1945 r. władze sowieckie zażądały, aby władze polskiego Szczecina wycofały się z miasta, wraz z nimi wyjechała też grupa inicjatywa Uniwersytetu Poznańskiego. Do zastanawiania się nad powołaniem uczelni humanistycznej w mieście nad Odrą powrócono w sierpniu 1945 roku, ale wtedy już Uniwersytet Poznański miał własne swoje kłopoty i póki co, sprawy zawieszono na czas nieokreślony. No i ta prowizorka trwała jeszcze bardzo długo. Uniwersytet Szczeciński powstał dopiero 1983 roku.&lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,37,31-czy-uniwersytet-szczecinski-mogl-powstac-w-19</link>
		<guid>434-37-434_168234599510.mp3</guid>
		<pubDate>Mon, 24 Apr 2023 16:19:55 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168234599510.mp3' length='3531755' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>221</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>31. Czy Uniwersytet Szczeciński mógł powstać w 1945 roku? Jak wiemy, do jego powstania doszło dopiero w 1983 roku, ale pierwsze działania podjęto już w pierwszych dniach po odejściu Niemców (28.04.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>31. Czy Uniwersytet Szczeciński mógł powstać w 1945 roku? Jak wiemy, do jego powstania doszło dopiero w 1983 roku, ale pierwsze działania podjęto już w pierwszych dniach po odejściu Niemców (28.04.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,37,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,37&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Dnia 2 maja 1945 roku w Poznaniu spotkała się grupa operacyjna dla utworzenia Uniwersytetu Szczecińskiego. Miejscem spotkania była składnica książek urządzona przez Niemców w Kościele Świętego Michała przy ulicy Stolarskiej w Poznaniu. Właśnie tu, z inicjatywy profesora Marka Kwieka, wyruszyła do Szczecina grupa operacyjna, której zadaniem było założyć filię Uniwersytetu Poznańskiego. Uprawnienia członków grupy były bardzo szerokie, ale i bardzo niesprecyzowane. Mieli po prostu przygotować wszystko do uruchomienia wyższej uczelni w Szczecinie. Szef grupy, chemik, doktor Kazimierz Flatau był kolegą z ławy szkolnej gimnazjum imienia Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, samego prezydenta Piotra Zaremby.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Doktor Flatau tak oto pisał w swoim sprawozdaniu: ”W pierwszym rzędzie naszym obowiązkiem jest utworzenie oddziału administracji ogólnej Uniwersytetu Poznańskiego w Szczecinie. Następnie jako uprawniona jednostka Uniwersytetu Poznańskiego zaczęliśmy zabezpieczać, jako dobra nowego Uniwersytetu, biblioteki poniemieckie. Na następny plan poszły budynki na uczelnię, oraz bloki mieszkalne dla profesorów, asystentów, urzędników oraz niższych funkcjonariuszy uniwersytetu”.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; Mało kto wie, że siedzibą Uniwersytetu Szczecińskiego miał być gmach przy ulicy Mickiewicza 66. Potem zamierzano przekazać na potrzeby uczelni dwa wielkie gmachy nad Odrą na Wałach Chrobrego, które póki co, wtedy zajmowała milicja. Jak pisał Piotr Zaremba: „Już wtedy zdawaliśmy sobie doskonale sprawę, że utworzenie wiosną 1945 roku polskiego Uniwersytetu w Szczecinie byłoby mocniejszym akcentem politycznym niż trudne, ale normalne procesy odbudowy miasta, a nawet wyniki spontanicznego zasiedlania. Byliśmy niestety odosobnieni w tym zamierzeniu i nie uzyskaliśmy potrzebnego poparcia”.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Zadecydowała, jak się zdaje obojętność władz w Warszawie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Gdy w połowie maja1945 r. władze sowieckie zażądały, aby władze polskiego Szczecina wycofały się z miasta, wraz z nimi wyjechała też grupa inicjatywa Uniwersytetu Poznańskiego. Do zastanawiania się nad powołaniem uczelni humanistycznej w mieście nad Odrą powrócono w sierpniu 1945 roku, ale wtedy już Uniwersytet Poznański miał własne swoje kłopoty i póki co, sprawy zawieszono na czas nieokreślony. No i ta prowizorka trwała jeszcze bardzo długo. Uniwersytet Szczeciński powstał dopiero 1983 roku.&lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168268377820.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>30. Maj 1945. Polscy pocztowcy z Bydgoszczy obejmują gmach dyrekcji pocztowej przy alei Niepodległości. Wielkiemu neogotyckiemu gmaszysku nawet naloty aliantów nie dały rady i wyglądało ono wtedy jak potężny, ceglany zamek w środku zburzonego miasta. Ale pierwszy urząd pocztowy „Szczecin 1” zaczął działać przy ulicy Pocztowej i działa tam zresztą do dzisiaj, choć później szczecińska poczta przyznała tej placówce inną cyfrę - &quot;numer 3&quot; (21.04.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,35,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,35&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Pierwsi do Szczecina dotarli pocztowcy z Bydgoszczy, którzy zajęli porzuconą ogromną pocztę przy Bramie Portowej. Ale ten gigantyczny gmach ciężko było dostosować do pracy przy stosunkowo niewielkiej liczbie bydgoskich pocztowców. Jak wspomina nieoceniony Piotr Zaremba, „bydgoski desant” był w ogóle wynikiem przypadku, bo pocztowcy z miasta nad Brdą przybyli do Szczecina nie wskutek żadnego planowego działania, ani poleceń z Warszawy, ale ogólnego bałaganu jaki panował wtedy na polskich kresach zachodnich.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Bydgoscy pocztowcy dostali w swojej lokalnej dyrekcji polecenie, aby po kolei przejmować lokalne urzędy pocztowe tak daleko na zachód, jak tylko będzie to możliwe. No i bydgoszczanie po obsadzeniu wielu zachodniopomorskich miast, dotarli w końcu do Szczecina i zgodnie z poleceniem objęli największą pocztę w mieście. Tyle, że niedługo potem, osobno, przybyła do Szczecina grupa z Poznania. Byli to pocztowcy-aktywiści Polskiego Związku Zachodniego, którzy nie wiedzieli o ekspedycji z Bydgoszczy i także przyjechali obejmować szczecińską pocztę. Było ich 14 i przysłała ich poznańska dyrekcja okręgowa Poczty Polskiej, Telegrafów. I to oni otworzyli nową placówkę w poniemieckim urzędzie pocztowym przy ulicy Pocztowej. Wtedy nazywanie ulic od nazw najważniejszych urzędów ulokowanych na danej ulicy było normalną praktyką. Tym bardziej, że dawna niemiecka nazwa Gabelsberger-Strasse, ku czci niemieckiego pioniera stenografii, Franza Xaviera Gabelsbergera (1789-1849), nie kojarzyła się Polakom w Szczecinie z niczym znajomym.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Dnia 5 maja, w sobotę, uroczyście otworzono pierwszą polską pocztę. Informacja o możliwości nadania listu do bliskich, w mig obiegła szczecińskich Polaków. Jak wspomina Piotr Zaremba, tego dnia panował w urzędzie niespodziewanie duży ruch, gdyż wielu z nowo przybyłych, chciało koniecznie, pilnie powiadomić swoje rodziny o tym, jaki jest ich los. Wieczorem tego dnia do Poznania odjechał pod eskortą milicji pierwszy samochodowy ambulans pocztowy z polskimi listami. Przesyłek było tyle, że jedyny przywieziony z Poznania kasownik o nazwie „Szczecin 1”, już nie wystarczał. Na szczęście wyszukano stare niemieckie kasowniki z napisem „Stettin 11” (kod urzędu z Gabelsberger-Strasse), z których wypiłowano niemiecką nazwę. Znaczki stemplowano tylko datą, zaś polską nazwę miasta, urzędnicy z mozołem wypisywali ręcznie atramentem. Te pierwsze szczecińskie listy z odręczną adnotacją „Szczecin” były potem kolekcjonerskim rarytasem. A co było potem? Wstyd przyznać ale doszło do groteskowej „świętej wojny” między poznańską dyrekcją poczty a bydgoską. Urzędnicy z obu miast, z uporem godnym sprawy, spierali się jeszcze długo, kto ma tworzyć pocztę w metropolii nad Odrą. Co prawda minister w Warszawie orzekł, że to Bydgoszcz ma pierwszeństwo. To jednak Piotr Zaremba, który bardzo często wykorzystywał swoją władzę, jak tylko chciał, zignorował zarządzenie ministra poczty i stwierdził, że poznaniacy robią swoją robotę o wiele lepiej i szybciej, i na razie pozostaną na swoich stanowiskach. A oburzona tą samowolą Bydgoszcz, zasypywała warszawskie ministerstwo poczty protestami. Nie zmieniało to faktu, że to poznańscy pocztowcy otworzyli pierwszy urząd pocztowy w mieście nad Odrą.&lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,35,30-maj-1945-polscy-pocztowcy-z-bydgoszczy-obejmu</link>
		<guid>434-35-434_168192203710.mp3</guid>
		<pubDate>Wed, 19 Apr 2023 18:33:57 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168192203710.mp3' length='3752437' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>235</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>30. Maj 1945. Polscy pocztowcy z Bydgoszczy obejmują gmach dyrekcji pocztowej przy alei Niepodległości. Wielkiemu neogotyckiemu gmaszysku nawet naloty aliantów nie dały rady i wyglądało ono wtedy jak potężny, ceglany zamek w środku zburzonego miasta. Ale pierwszy urząd pocztowy „Szczecin 1” zaczął działać przy ulicy Pocztowej i działa tam zresztą do dzisiaj, choć później szczecińska poczta przyznała tej placówce inną cyfrę - &quot;numer 3&quot; (21.04.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>30. Maj 1945. Polscy pocztowcy z Bydgoszczy obejmują gmach dyrekcji pocztowej przy alei Niepodległości. Wielkiemu neogotyckiemu gmaszysku nawet naloty aliantów nie dały rady i wyglądało ono wtedy jak potężny, ceglany zamek w środku zburzonego miasta. Ale pierwszy urząd pocztowy „Szczecin 1” zaczął działać przy ulicy Pocztowej i działa tam zresztą do dzisiaj, choć później szczecińska poczta przyznała tej placówce inną cyfrę - &quot;numer 3&quot; (21.04.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,35,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,35&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Pierwsi do Szczecina dotarli pocztowcy z Bydgoszczy, którzy zajęli porzuconą ogromną pocztę przy Bramie Portowej. Ale ten gigantyczny gmach ciężko było dostosować do pracy przy stosunkowo niewielkiej liczbie bydgoskich pocztowców. Jak wspomina nieoceniony Piotr Zaremba, „bydgoski desant” był w ogóle wynikiem przypadku, bo pocztowcy z miasta nad Brdą przybyli do Szczecina nie wskutek żadnego planowego działania, ani poleceń z Warszawy, ale ogólnego bałaganu jaki panował wtedy na polskich kresach zachodnich.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Bydgoscy pocztowcy dostali w swojej lokalnej dyrekcji polecenie, aby po kolei przejmować lokalne urzędy pocztowe tak daleko na zachód, jak tylko będzie to możliwe. No i bydgoszczanie po obsadzeniu wielu zachodniopomorskich miast, dotarli w końcu do Szczecina i zgodnie z poleceniem objęli największą pocztę w mieście. Tyle, że niedługo potem, osobno, przybyła do Szczecina grupa z Poznania. Byli to pocztowcy-aktywiści Polskiego Związku Zachodniego, którzy nie wiedzieli o ekspedycji z Bydgoszczy i także przyjechali obejmować szczecińską pocztę. Było ich 14 i przysłała ich poznańska dyrekcja okręgowa Poczty Polskiej, Telegrafów. I to oni otworzyli nową placówkę w poniemieckim urzędzie pocztowym przy ulicy Pocztowej. Wtedy nazywanie ulic od nazw najważniejszych urzędów ulokowanych na danej ulicy było normalną praktyką. Tym bardziej, że dawna niemiecka nazwa Gabelsberger-Strasse, ku czci niemieckiego pioniera stenografii, Franza Xaviera Gabelsbergera (1789-1849), nie kojarzyła się Polakom w Szczecinie z niczym znajomym.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Dnia 5 maja, w sobotę, uroczyście otworzono pierwszą polską pocztę. Informacja o możliwości nadania listu do bliskich, w mig obiegła szczecińskich Polaków. Jak wspomina Piotr Zaremba, tego dnia panował w urzędzie niespodziewanie duży ruch, gdyż wielu z nowo przybyłych, chciało koniecznie, pilnie powiadomić swoje rodziny o tym, jaki jest ich los. Wieczorem tego dnia do Poznania odjechał pod eskortą milicji pierwszy samochodowy ambulans pocztowy z polskimi listami. Przesyłek było tyle, że jedyny przywieziony z Poznania kasownik o nazwie „Szczecin 1”, już nie wystarczał. Na szczęście wyszukano stare niemieckie kasowniki z napisem „Stettin 11” (kod urzędu z Gabelsberger-Strasse), z których wypiłowano niemiecką nazwę. Znaczki stemplowano tylko datą, zaś polską nazwę miasta, urzędnicy z mozołem wypisywali ręcznie atramentem. Te pierwsze szczecińskie listy z odręczną adnotacją „Szczecin” były potem kolekcjonerskim rarytasem. A co było potem? Wstyd przyznać ale doszło do groteskowej „świętej wojny” między poznańską dyrekcją poczty a bydgoską. Urzędnicy z obu miast, z uporem godnym sprawy, spierali się jeszcze długo, kto ma tworzyć pocztę w metropolii nad Odrą. Co prawda minister w Warszawie orzekł, że to Bydgoszcz ma pierwszeństwo. To jednak Piotr Zaremba, który bardzo często wykorzystywał swoją władzę, jak tylko chciał, zignorował zarządzenie ministra poczty i stwierdził, że poznaniacy robią swoją robotę o wiele lepiej i szybciej, i na razie pozostaną na swoich stanowiskach. A oburzona tą samowolą Bydgoszcz, zasypywała warszawskie ministerstwo poczty protestami. Nie zmieniało to faktu, że to poznańscy pocztowcy otworzyli pierwszy urząd pocztowy w mieście nad Odrą.&lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168234482810.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>29. Jeśli spytać szczecinian, gdzie leży Opatówek, zapewne niewielu odpowiedziałoby trafnie (14.04.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,34,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,34&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Ta mała miejscowość w Wielkopolsce koło Kalisza zapisała się jednak w annałach Szczecina w maju 1945 roku. Miasto było wtedy ofiarą wielu pożarów i można tylko dywagować, ile z nich to były efekty podpaleń niemieckich dywersantów, ile z nich to było dzieło sowieckich żołnierzy, a ilu wreszcie szabrowników, którzy już zaczynali swój rabunek. Wóz strażacki z Opatówka przybył do Szczecina 30 kwietnia wraz z pięcioma strażakami i podpułkownikiem Stanisławem Pągowskim. Był to inspektor straży pożarnej na całe Pomorze Zachodnie, urzędującym w Pile, tymczasowej stolicy Pomorza Zachodniego. Podpułkownik Pągowski postanowił zobaczyć sytuację na miejscu. Łuny ognia na tle nocy, które w dramatyczny sposób ubarwiały sylwetkę Szczecina, były dla niego wystarczającą odpowiedzią. Podpułkownik Pągowski zajął pierwszą strażnicę ogniomistrzów przy ulicy Grodzkiej, która cudem ocalała ze zniszczonej większości starówki.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Wóz z Opatówka i jedna motopompa obsługiwana przez poczciwą klacz musiała wystarczyć. Starsi szczecinianie wspominają, że polski wóz strażacki, który śmigał po ulicach szczecińskich, największe wrażenie robił na szczecińskich Niemcach. Był dla nich symbolem nowej polskiej władzy nad miastem. Jego znaczenie propagandowe trudno przecenić. Pułkownik Pągowski stworzył pierwszą ekipę strażaków, uznał, że jako tako opanował sytuację i wrócił do Piły. Jego obowiązki przejął pułkownik pożarnictwa Tadeusz Busz, któremu pomagał porucznik Stefan Depczyński, który w szczecińskiej straży pożarnej doczekał się aż emerytury.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Jak wszystkie egzotyczne pojazdy poniemieckie z tamtego czasu, wóz z Opatówka prawdopodobnie dożył swoich lat w połowie lat 50. i po cichu, i bez większych fanfar został oddany do kasacji. Nikt już nie pamięta, jakiej był marki, ale polscy strażacy używali wtedy poniemieckich wozów z lat wojny: Magirusów-Deutzów, Horchów, Mercedesów, Opli i Steyerów.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;div&gt; W maju 1945 roku wóz z Opatówka był symbolem obecności Polski na ulicach Szczecina. I to było wtedy chyba najważniejsze.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:75%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/34/2023-04-12_1681310583.png&quot; alt=&quot;Horch 901 strażacki&quot; title=&quot;Horch 901 strażacki&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Horch 901 strażacki&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:75%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/34/2023-04-12_1681310291.png&quot; alt=&quot;Zaniemyśl Magirus deutz 1948&quot; title=&quot;Zaniemyśl Magirus deutz 1948&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Zaniemyśl Magirus deutz 1948&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:75%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/34/2023-04-12_1681310361.png&quot; alt=&quot;Steyer 270 w Gdańsku&quot; title=&quot;Steyer 270 w Gdańsku&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Steyer 270 w Gdańsku&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:75%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/34/2023-04-12_1681310438.png&quot; alt=&quot;Mercdes L1500 s z Rzeszowa&quot; title=&quot;Mercdes L1500 s z Rzeszowa&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Mercdes L1500 s z Rzeszowa&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,34,29-jesli-spytac-szczecinian-gdzie-lezy-opatowek-</link>
		<guid>434-34-434_168122507210.mp3</guid>
		<pubDate>Tue, 11 Apr 2023 16:57:52 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168122507210.mp3' length='3009724' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>188</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>29. Jeśli spytać szczecinian, gdzie leży Opatówek, zapewne niewielu odpowiedziałoby trafnie (14.04.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>29. Jeśli spytać szczecinian, gdzie leży Opatówek, zapewne niewielu odpowiedziałoby trafnie (14.04.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,34,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,34&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Ta mała miejscowość w Wielkopolsce koło Kalisza zapisała się jednak w annałach Szczecina w maju 1945 roku. Miasto było wtedy ofiarą wielu pożarów i można tylko dywagować, ile z nich to były efekty podpaleń niemieckich dywersantów, ile z nich to było dzieło sowieckich żołnierzy, a ilu wreszcie szabrowników, którzy już zaczynali swój rabunek. Wóz strażacki z Opatówka przybył do Szczecina 30 kwietnia wraz z pięcioma strażakami i podpułkownikiem Stanisławem Pągowskim. Był to inspektor straży pożarnej na całe Pomorze Zachodnie, urzędującym w Pile, tymczasowej stolicy Pomorza Zachodniego. Podpułkownik Pągowski postanowił zobaczyć sytuację na miejscu. Łuny ognia na tle nocy, które w dramatyczny sposób ubarwiały sylwetkę Szczecina, były dla niego wystarczającą odpowiedzią. Podpułkownik Pągowski zajął pierwszą strażnicę ogniomistrzów przy ulicy Grodzkiej, która cudem ocalała ze zniszczonej większości starówki.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Wóz z Opatówka i jedna motopompa obsługiwana przez poczciwą klacz musiała wystarczyć. Starsi szczecinianie wspominają, że polski wóz strażacki, który śmigał po ulicach szczecińskich, największe wrażenie robił na szczecińskich Niemcach. Był dla nich symbolem nowej polskiej władzy nad miastem. Jego znaczenie propagandowe trudno przecenić. Pułkownik Pągowski stworzył pierwszą ekipę strażaków, uznał, że jako tako opanował sytuację i wrócił do Piły. Jego obowiązki przejął pułkownik pożarnictwa Tadeusz Busz, któremu pomagał porucznik Stefan Depczyński, który w szczecińskiej straży pożarnej doczekał się aż emerytury.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Jak wszystkie egzotyczne pojazdy poniemieckie z tamtego czasu, wóz z Opatówka prawdopodobnie dożył swoich lat w połowie lat 50. i po cichu, i bez większych fanfar został oddany do kasacji. Nikt już nie pamięta, jakiej był marki, ale polscy strażacy używali wtedy poniemieckich wozów z lat wojny: Magirusów-Deutzów, Horchów, Mercedesów, Opli i Steyerów.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;div&gt; W maju 1945 roku wóz z Opatówka był symbolem obecności Polski na ulicach Szczecina. I to było wtedy chyba najważniejsze.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:75%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/34/2023-04-12_1681310583.png&quot; alt=&quot;Horch 901 strażacki&quot; title=&quot;Horch 901 strażacki&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Horch 901 strażacki&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:75%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/34/2023-04-12_1681310291.png&quot; alt=&quot;Zaniemyśl Magirus deutz 1948&quot; title=&quot;Zaniemyśl Magirus deutz 1948&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Zaniemyśl Magirus deutz 1948&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:75%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/34/2023-04-12_1681310361.png&quot; alt=&quot;Steyer 270 w Gdańsku&quot; title=&quot;Steyer 270 w Gdańsku&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Steyer 270 w Gdańsku&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:75%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/34/2023-04-12_1681310438.png&quot; alt=&quot;Mercdes L1500 s z Rzeszowa&quot; title=&quot;Mercdes L1500 s z Rzeszowa&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Mercdes L1500 s z Rzeszowa&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168131022210.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>28. Rok 1945, mosty grozy, czyli przejazdy kolejowe u wjazdu do Szczecina. Trzeszczały, jęczały, zgrzytały, skrzypiały, a jadący nimi pasażerowie odmawiali zdrowaśki w intencji szczęśliwego przejazdu (7.04.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,33,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,33&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;W kwietniu 1945 r. Niemcy wycofując się, wysadzili w centrum Szczecina wszystkie przejazdy kolejowe przez Odrę. Trzeba było więc używać żmudnej objazdowej trasy, w trakcie której pociąg przyjeżdżał przez trzy wiadukty kolejowe - nad Regalicą, Parnicą i Odrą Zachodnią. Rosjanie, którzy tą drogą zaopatrywali swój silny garnizon w Szczecinie, zbudowali na miejscu wysadzonych przez Niemców przejazdów kolejowych drewniane, prowizoryczne konstrukcje. I te właśnie drewniane mosty napawały grozą wszystkich pasażerów, którzy podróżowali do stacji Szczecin Gumieńce. To tam kończyły jazdę pociągi z Poznania. Dalej trzeba było iść do centrum miasta na piechotę. W pierwszych miesiącach po ucieczce Niemców, trasa do stacji Szczecin Główny była jeszcze zniszczona i zawalona gruzem.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Jak wspominał nieoceniony prezydent Piotr Zaremba: „Starzy szczecinianie pamiętali, z jakimi perypetiami odbywał się (...) przejazd wąskim, drewnianym jednokierunkowym pomostem ułożonym między szynami toru kolejowego na wysokości sześciu pięter nad wodą Odry. Gdy mostem przejechać miał pociąg, wówczas zamykano trasę mostową, a pojazdy oczekiwały na przejazd pociągu, aby jadąc powoli za nim zrobić miejsce tym autom, które od dawna już oczekiwały na przejazd w drugą stronę. Wszystko to odbywało się na drewnianej, prowizorycznej konstrukcji saperskiej wznoszącej się wysoko nad wodą. Ci lękliwi mówili, że most trzeszczy. Inni znów narzekali, że się chwieje w czasie przejazdu pociągu. Faktem było, że znajdowali się podróżni, którzy korzystając z tego, że pociąg przejeżdżał przez most szybkością piechura, na wszelki wypadek wysiadali i przechodzili przez niego piechotą w bezpiecznej od pociągu odległości. Ileż to razy przejeżdżałem przez ten most” -wspominał Zaremba. „Koła auta wkleszczone w szpary między deski napierały na dyle przy chybotliwych poręczach, a przejazd zimą przy oblodzonej drewnianej nawierzchni był istotnie nieprzyjemnym przeżyciem. Po zapadnięciu zmroku zamykano most dla ruchu drogowego, a reflektory oświetlały tylko trasę w czasie przejazdu pociągów.”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Nic dziwnego, że taki most grozy nikogo nie zachwycał. I taka sytuacja trwała przez cały rok 1947, aż do początku 1948 roku. Późną jesienią 1947 roku, saperzy wojskowi z 5. Mazurskiego Pułku Saperów zaczęli prace nad budową trzech prowizorycznych mostów drogowo-kolejowych nad Odrą Zachodnią, Parnicą i Odrą Wschodnią. Były to wojskowe mosty angielskie typu Bailey’a, przeznaczone do jednokierunkowego ruchu samochodowego.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; No cóż, dzisiaj ktoś, kto dojeżdża do Szczecina, w ogóle nie myśli o takich sprawach. Dzisiaj wiadukty nad Regalicą i Odrą Zachodnią noszą efektowne nazwy mostów Pomorzan i Gryfitów, które wybrali dla nich szczecinianie w medialnych plebiscytach. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; A cała opowieść o trzęsących i chyboczących się mostach grozy brzmi jak jakaś opowieść ze złego snu.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:75%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/33/2023-04-06_1680803031.png&quot; alt=&quot;Trasa Podjuchy- Gumieńce&quot; title=&quot;Trasa Podjuchy- Gumieńce&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Wiadukty kolo Podjuch i Ustowa wiodące od stacji Szczecin Podjuchy do stacji Szczecin Gumieńce. W 1945 r. ich przejechanie wymagało żelaznych nerwów (trasa niebieska). Na szaro - obecna trasa pociągów jadących do stacji Szcecina Główny.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,33,28-rok-1945-mosty-grozy-czyli-przejazdy-kolejowe</link>
		<guid>434-33-434_168080296710.mp3</guid>
		<pubDate>Thu, 06 Apr 2023 19:42:47 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168080296710.mp3' length='4136960' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>259</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>28. Rok 1945, mosty grozy, czyli przejazdy kolejowe u wjazdu do Szczecina. Trzeszczały, jęczały, zgrzytały, skrzypiały, a jadący nimi pasażerowie odmawiali zdrowaśki w intencji szczęśliwego przejazdu (7.04.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>28. Rok 1945, mosty grozy, czyli przejazdy kolejowe u wjazdu do Szczecina. Trzeszczały, jęczały, zgrzytały, skrzypiały, a jadący nimi pasażerowie odmawiali zdrowaśki w intencji szczęśliwego przejazdu (7.04.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,33,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,33&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;W kwietniu 1945 r. Niemcy wycofując się, wysadzili w centrum Szczecina wszystkie przejazdy kolejowe przez Odrę. Trzeba było więc używać żmudnej objazdowej trasy, w trakcie której pociąg przyjeżdżał przez trzy wiadukty kolejowe - nad Regalicą, Parnicą i Odrą Zachodnią. Rosjanie, którzy tą drogą zaopatrywali swój silny garnizon w Szczecinie, zbudowali na miejscu wysadzonych przez Niemców przejazdów kolejowych drewniane, prowizoryczne konstrukcje. I te właśnie drewniane mosty napawały grozą wszystkich pasażerów, którzy podróżowali do stacji Szczecin Gumieńce. To tam kończyły jazdę pociągi z Poznania. Dalej trzeba było iść do centrum miasta na piechotę. W pierwszych miesiącach po ucieczce Niemców, trasa do stacji Szczecin Główny była jeszcze zniszczona i zawalona gruzem.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Jak wspominał nieoceniony prezydent Piotr Zaremba: „Starzy szczecinianie pamiętali, z jakimi perypetiami odbywał się (...) przejazd wąskim, drewnianym jednokierunkowym pomostem ułożonym między szynami toru kolejowego na wysokości sześciu pięter nad wodą Odry. Gdy mostem przejechać miał pociąg, wówczas zamykano trasę mostową, a pojazdy oczekiwały na przejazd pociągu, aby jadąc powoli za nim zrobić miejsce tym autom, które od dawna już oczekiwały na przejazd w drugą stronę. Wszystko to odbywało się na drewnianej, prowizorycznej konstrukcji saperskiej wznoszącej się wysoko nad wodą. Ci lękliwi mówili, że most trzeszczy. Inni znów narzekali, że się chwieje w czasie przejazdu pociągu. Faktem było, że znajdowali się podróżni, którzy korzystając z tego, że pociąg przejeżdżał przez most szybkością piechura, na wszelki wypadek wysiadali i przechodzili przez niego piechotą w bezpiecznej od pociągu odległości. Ileż to razy przejeżdżałem przez ten most” -wspominał Zaremba. „Koła auta wkleszczone w szpary między deski napierały na dyle przy chybotliwych poręczach, a przejazd zimą przy oblodzonej drewnianej nawierzchni był istotnie nieprzyjemnym przeżyciem. Po zapadnięciu zmroku zamykano most dla ruchu drogowego, a reflektory oświetlały tylko trasę w czasie przejazdu pociągów.”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Nic dziwnego, że taki most grozy nikogo nie zachwycał. I taka sytuacja trwała przez cały rok 1947, aż do początku 1948 roku. Późną jesienią 1947 roku, saperzy wojskowi z 5. Mazurskiego Pułku Saperów zaczęli prace nad budową trzech prowizorycznych mostów drogowo-kolejowych nad Odrą Zachodnią, Parnicą i Odrą Wschodnią. Były to wojskowe mosty angielskie typu Bailey’a, przeznaczone do jednokierunkowego ruchu samochodowego.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; No cóż, dzisiaj ktoś, kto dojeżdża do Szczecina, w ogóle nie myśli o takich sprawach. Dzisiaj wiadukty nad Regalicą i Odrą Zachodnią noszą efektowne nazwy mostów Pomorzan i Gryfitów, które wybrali dla nich szczecinianie w medialnych plebiscytach. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; A cała opowieść o trzęsących i chyboczących się mostach grozy brzmi jak jakaś opowieść ze złego snu.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:75%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/33/2023-04-06_1680803031.png&quot; alt=&quot;Trasa Podjuchy- Gumieńce&quot; title=&quot;Trasa Podjuchy- Gumieńce&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Wiadukty kolo Podjuch i Ustowa wiodące od stacji Szczecin Podjuchy do stacji Szczecin Gumieńce. W 1945 r. ich przejechanie wymagało żelaznych nerwów (trasa niebieska). Na szaro - obecna trasa pociągów jadących do stacji Szcecina Główny.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168080294710.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>27. Maj 1945 roku, w Szczecinie najpewniejszą walutą jest zwykły spirytus. Prezydent Piotr Zaremba zapasy alkoholu traktuje jako swoją kasę (31.03.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,32,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,32&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Alkohol jako waluta wymienna był u schyłku wojny i w pierwszych tygodniach powojennych najpewniejszą walutą. Po pierwsze, ludzie uważali, że jest to artykuł pierwszej potrzeby, po drugie, rozmaite waluty albo już przestawały działać, a nowe jeszcze nie były wprowadzone, a po trzecie, alkohol był najlepszym środkiem wymiennym w relacjach z Armią Czerwoną, która wówczas decydowała niemal o wszystkim na Pomorzu Zachodnim. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Nic dziwnego, że ekipa operacyjna pod wodzą Piotra Zaremby, która wyruszyła do Szczecina z Piły, przygotowała się do wyjazdu zdobywając większe ilości spirytusu. Jak wspomina Zaremba: &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;„Nasi kwatermistrze pobrali żywność na trzy dni. Kilkadziesiąt chlebów, kaszę, cukier, kawę zbożową. Pieniędzy ze sobą nie zabieraliśmy. Ich wartość była bowiem zupełnie iluzoryczna, nie tylko w Szczecinie, ale nawet i w nieco już zagospodarowanej Pile. Pokwitowanie natomiast urzędowo dostałem na odbiór aż 40 litrów czystego spirytusu w jednej szklanej bani oddzielonej wiklinowym pokryciem i złożonej do kosza od bielizny, wymoszczonej słomą i pierzem. Była to wówczas, jak wspomniałem, ogólnie uznana moneta obiegowa. Sama ilość tego towaru świadczyła o znaczeniu naszej wyprawy, inne bowiem wyjeżdżające do poszczególnych powiatów grupy dostawały tylko 10 litrów tego płynu. My dostaliśmy 40 litrów”. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Co robiono z tym alkoholem? Ileś stron dalej czytamy we wspomnieniach Zaremby: „Trzeba nam było korzystać okresowo z naszego żelaznego kapitału, owych słynnych 40 litrów spirytusu, aby kupować informacje o miejscach ukrycia przez Niemców zapasów żywności. Czuwaliśmy nad tym skarbem razem z Franciszkiem Jamrożym, którego już wówczas upatrzyłem sobie na wiceprezydenta. Jak wielkiego uczucia strachu doznaliśmy kiedyś, gdy wchodząc wieczorem do gmachu na Odrą do naszego pokoju, nie znaleźliśmy tamtego skarbu spoczywającego zazwyczaj za parawanem. Pierwsze pytanie, które się nasuwało, to - kto w tej chwili tym spirytusem się upija i co zrobimy bez tej monety obiegowej? I ta radość, gdy stwierdziłem, że dla lepszego zabezpieczenia skarbu, ukryto go w kabinie telefonicznej, służącej nam obecnie za szafę do ubrań. Wówczas obejmując Szczecin, nie mieliśmy kłopotów ani z budżetem, ani z kasą, ani z księgowością i przepisami finansowymi. Natomiast mieliśmy z sobą alkoholomierz, no bo trzeba było wiedzieć, czy ktoś nie dolał wody i w miarkę krawiecką, by sprawdzić, czy poziom cennego płynu się nie obniżył. Rozmowy z delegacjami obu naszych milicji o przydział trzech litrów spirytusu były równie skomplikowane, jak późniejsze w 1946 roku moje rozmowy ze związkami zawodowymi o taryfę płac”. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Tak radzono sobie w tamtych czasach, a doświadczenia Zaremby nie były wyjątkowe. Przypomina się Gdańsk, gdzie proboszcz katolickiego kościoła Świętego Mikołaja ubłagał żołnierzy sowieckich, aby nie palili tego wspaniałego barokowego kościoła, mając przygotowane na podorędziu skrzynki z alkoholem. Rosjanie się zgodzili zadowolić bimbrem i w rezultacie do dzisiaj możemy podziwiać piękno baroku gdańskiego w świątyni Dominikanów. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Tak samo było w Kościołach Pokoju w Świdnicy i w Jaworze na Dolnym Śląsku, gdzie miejscowi Luteranie mieli przygotowane skrzynki z alkoholem. Gdy kolejne grupy Rosjan przychodziły z zamiarem spalenia tych drewnianych świątyń, wyciągano alkohol, którym przebłagiwano rozochoconych bojców armii sowieckiej. Jak się okazywało skutecznie. Nic dziwnego, że alkohol był wówczas towarem numer jeden.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/32/2023-03-29_1680089814.jpg&quot; alt=&quot;zaremba bimber&quot; title=&quot;zaremba bimber&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Prezydent Piotr Zaremba za pomocą waluty spirytusowej uzyskiwał informacje o miejscach, w których Niemcy ukryli zapasy żywności. Takie informacje niezbędne dla wyżywienia ludności Szczecina były wtedy bezcenne&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,32,27-maj-1945-roku-w-szczecinie-najpewniejsza-walu</link>
		<guid>434-32-434_168008631710.mp3</guid>
		<pubDate>Wed, 29 Mar 2023 12:38:37 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168008631710.mp3' length='4755539' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>297</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>27. Maj 1945 roku, w Szczecinie najpewniejszą walutą jest zwykły spirytus. Prezydent Piotr Zaremba zapasy alkoholu traktuje jako swoją kasę (31.03.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>27. Maj 1945 roku, w Szczecinie najpewniejszą walutą jest zwykły spirytus. Prezydent Piotr Zaremba zapasy alkoholu traktuje jako swoją kasę (31.03.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,32,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,32&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Alkohol jako waluta wymienna był u schyłku wojny i w pierwszych tygodniach powojennych najpewniejszą walutą. Po pierwsze, ludzie uważali, że jest to artykuł pierwszej potrzeby, po drugie, rozmaite waluty albo już przestawały działać, a nowe jeszcze nie były wprowadzone, a po trzecie, alkohol był najlepszym środkiem wymiennym w relacjach z Armią Czerwoną, która wówczas decydowała niemal o wszystkim na Pomorzu Zachodnim. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Nic dziwnego, że ekipa operacyjna pod wodzą Piotra Zaremby, która wyruszyła do Szczecina z Piły, przygotowała się do wyjazdu zdobywając większe ilości spirytusu. Jak wspomina Zaremba: &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;„Nasi kwatermistrze pobrali żywność na trzy dni. Kilkadziesiąt chlebów, kaszę, cukier, kawę zbożową. Pieniędzy ze sobą nie zabieraliśmy. Ich wartość była bowiem zupełnie iluzoryczna, nie tylko w Szczecinie, ale nawet i w nieco już zagospodarowanej Pile. Pokwitowanie natomiast urzędowo dostałem na odbiór aż 40 litrów czystego spirytusu w jednej szklanej bani oddzielonej wiklinowym pokryciem i złożonej do kosza od bielizny, wymoszczonej słomą i pierzem. Była to wówczas, jak wspomniałem, ogólnie uznana moneta obiegowa. Sama ilość tego towaru świadczyła o znaczeniu naszej wyprawy, inne bowiem wyjeżdżające do poszczególnych powiatów grupy dostawały tylko 10 litrów tego płynu. My dostaliśmy 40 litrów”. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Co robiono z tym alkoholem? Ileś stron dalej czytamy we wspomnieniach Zaremby: „Trzeba nam było korzystać okresowo z naszego żelaznego kapitału, owych słynnych 40 litrów spirytusu, aby kupować informacje o miejscach ukrycia przez Niemców zapasów żywności. Czuwaliśmy nad tym skarbem razem z Franciszkiem Jamrożym, którego już wówczas upatrzyłem sobie na wiceprezydenta. Jak wielkiego uczucia strachu doznaliśmy kiedyś, gdy wchodząc wieczorem do gmachu na Odrą do naszego pokoju, nie znaleźliśmy tamtego skarbu spoczywającego zazwyczaj za parawanem. Pierwsze pytanie, które się nasuwało, to - kto w tej chwili tym spirytusem się upija i co zrobimy bez tej monety obiegowej? I ta radość, gdy stwierdziłem, że dla lepszego zabezpieczenia skarbu, ukryto go w kabinie telefonicznej, służącej nam obecnie za szafę do ubrań. Wówczas obejmując Szczecin, nie mieliśmy kłopotów ani z budżetem, ani z kasą, ani z księgowością i przepisami finansowymi. Natomiast mieliśmy z sobą alkoholomierz, no bo trzeba było wiedzieć, czy ktoś nie dolał wody i w miarkę krawiecką, by sprawdzić, czy poziom cennego płynu się nie obniżył. Rozmowy z delegacjami obu naszych milicji o przydział trzech litrów spirytusu były równie skomplikowane, jak późniejsze w 1946 roku moje rozmowy ze związkami zawodowymi o taryfę płac”. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Tak radzono sobie w tamtych czasach, a doświadczenia Zaremby nie były wyjątkowe. Przypomina się Gdańsk, gdzie proboszcz katolickiego kościoła Świętego Mikołaja ubłagał żołnierzy sowieckich, aby nie palili tego wspaniałego barokowego kościoła, mając przygotowane na podorędziu skrzynki z alkoholem. Rosjanie się zgodzili zadowolić bimbrem i w rezultacie do dzisiaj możemy podziwiać piękno baroku gdańskiego w świątyni Dominikanów. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Tak samo było w Kościołach Pokoju w Świdnicy i w Jaworze na Dolnym Śląsku, gdzie miejscowi Luteranie mieli przygotowane skrzynki z alkoholem. Gdy kolejne grupy Rosjan przychodziły z zamiarem spalenia tych drewnianych świątyń, wyciągano alkohol, którym przebłagiwano rozochoconych bojców armii sowieckiej. Jak się okazywało skutecznie. Nic dziwnego, że alkohol był wówczas towarem numer jeden.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/32/2023-03-29_1680089814.jpg&quot; alt=&quot;zaremba bimber&quot; title=&quot;zaremba bimber&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Prezydent Piotr Zaremba za pomocą waluty spirytusowej uzyskiwał informacje o miejscach, w których Niemcy ukryli zapasy żywności. Takie informacje niezbędne dla wyżywienia ludności Szczecina były wtedy bezcenne&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_168008962710.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>25. Maj 1945 Poznań przyjmuje patronat nad polskim Szczecinem. Polski Związek Zachodni organizuje pierwsze transporty ochotników do zasiedlania miasta (17.03.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,30,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,30&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Jeśli przyrównać polski Szczecin w maju 45 roku do słabego oseska, to ojcem chrzestnym tego dzieciątka był Poznań. To stolica Wielkopolski, w pierwszych tygodniach polskiej obecności nad Odrą pomagała najbardziej miastu nad Odrą, które było tak naprawdę niemal odcięte od świata. Urzędnicy w Warszawie nie zdawali sobie sprawy z trudności z jakimi musiał zmagać się prezydent Piotr Zaremba. &lt;br /&gt; Poznań był ośrodkiem polskiej myśli zachodniej i Polskiego Związku Zachodniego – organizacji z piękną, przedwojenną tradycją.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Już w niedzielę 29 kwietnia doszło do narady między wojewodą poznańskim Michałem Gwiazdowiczem, wicewojewodą Feliksem Widy-Wirskim i działaczami Polskiego Związku Zachodniego. Zwołano naradę i do starostów województwa poznańskiego wysłano telefonogram z poleceniem dostarczenia do Poznania co najmniej jednego samochodu ciężarowego z każdego powiatu. W poniedziałek 30 kwietnia w sali konferencyjnej poznańskiego Urzędu Wojewódzkiego, wojewoda Gwiazdowicz rzucił hasło&lt;br /&gt; zaludnienia Szczecina osadnikami z Poznania. Jak mówił: &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;„Musimy w ciągu tygodnia przerzucić 10 tysięcy osadników z Poznania do wyludnionego miasta. Wojna jeszcze trwa, ale jej zwycięski koniec jest bliski. Nie można zwlekać. Trzeba już teraz osadzić w Szczecinie jego pierwszych polskich mieszkańców. Jest to działanie polityczne najwyższej, unikalnej rangi”. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/30/2023-03-17_1679049522.png&quot; alt=&quot;PZZ Polacy zachód woła&quot; title=&quot;PZZ Polacy zachód woła&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Pierwsze, ręcznie robione plakaty Polskiego Związku Zachodniego&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;I tak rozpoczęła się operacja zbierania ochotników na wyjazd do stolicy Pomorza. Pierwsza ekipa wyjechała samochodami już w dniu 3 maja przed południem, druga zaś specjalnym pociągiem tego samego dnia po południu. Praktyczni Poznaniacy wiedzieli, że na pierwszy rzut muszą jechać fachowcy od uruchomienia infrastruktury miasta. W skład pierwszej ekipy wchodził dobrze zmotoryzowany oddział poznański straży pożarnej oraz kompania milicji. Ponadto przewidywano wysłanie grupy pocztowo-telegraficznej i zespołu poznańskich tramwajarzy oraz kolejarzy. Zmobilizowano ekipy remontowo-budowlane oraz grupy służby zdrowia. Dzięki energicznie przeprowadzonej kampanii informacyjnej listy kandydatów na wyjazd wypełnione zostały w ekspresowym tempie. Byli wśród nich rzemieślnicy, robotnicy, kupcy, inżynierowie. Niemal wszyscy pochodzili z Poznania lub województwa poznańskiego. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Zachowała się lista obejmująca nazwiska pierwszych 657 osób i informacje o ich wieku i zawodzie. Przeważali ludzie młodzi, choć nie brakło i starszych. Wiek ich wahał się od 18 do 68 lat. Na tej liście znalazła się też grupa 24 tramwajarzy poznańskich, którzy mieli uruchomić zniszczoną komunikacje miejską w Szczecinie. Prasa poznańska podawała, że w ciągu tych kilku dni kluczową rolę odegrał prof. Zygmunt Wojciechowski, ówczesny dyrektor Instytutu Zachodniego. Ogłosił, że Polski Związek Zachodni obejmuje kierownictwo nad akcją osiedleńczą i ogłosił patronat Poznania nad Szczecinem. Zapowiedział wyjazd blisko 1000 osadników do Szczecina. Każdy z wyjeżdżających otrzymywał specjalny dokument przesiedleńczy wystawiony przez Polski Związek Zachodni oraz prowiant na 10 dni. Malo kto z nich podejrzewał, jak ciężkie warunki czekają na nich w mieście Gryfa.&lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,30,25-maj-1945-poznan-przyjmuje-patronat-nad-polski</link>
		<guid>434-30-434_167896680710.mp3</guid>
		<pubDate>Thu, 16 Mar 2023 12:40:07 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167896680710.mp3' length='3501244' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>219</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>25. Maj 1945 Poznań przyjmuje patronat nad polskim Szczecinem. Polski Związek Zachodni organizuje pierwsze transporty ochotników do zasiedlania miasta (17.03.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>25. Maj 1945 Poznań przyjmuje patronat nad polskim Szczecinem. Polski Związek Zachodni organizuje pierwsze transporty ochotników do zasiedlania miasta (17.03.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,30,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,30&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Jeśli przyrównać polski Szczecin w maju 45 roku do słabego oseska, to ojcem chrzestnym tego dzieciątka był Poznań. To stolica Wielkopolski, w pierwszych tygodniach polskiej obecności nad Odrą pomagała najbardziej miastu nad Odrą, które było tak naprawdę niemal odcięte od świata. Urzędnicy w Warszawie nie zdawali sobie sprawy z trudności z jakimi musiał zmagać się prezydent Piotr Zaremba. &lt;br /&gt; Poznań był ośrodkiem polskiej myśli zachodniej i Polskiego Związku Zachodniego – organizacji z piękną, przedwojenną tradycją.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Już w niedzielę 29 kwietnia doszło do narady między wojewodą poznańskim Michałem Gwiazdowiczem, wicewojewodą Feliksem Widy-Wirskim i działaczami Polskiego Związku Zachodniego. Zwołano naradę i do starostów województwa poznańskiego wysłano telefonogram z poleceniem dostarczenia do Poznania co najmniej jednego samochodu ciężarowego z każdego powiatu. W poniedziałek 30 kwietnia w sali konferencyjnej poznańskiego Urzędu Wojewódzkiego, wojewoda Gwiazdowicz rzucił hasło&lt;br /&gt; zaludnienia Szczecina osadnikami z Poznania. Jak mówił: &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;„Musimy w ciągu tygodnia przerzucić 10 tysięcy osadników z Poznania do wyludnionego miasta. Wojna jeszcze trwa, ale jej zwycięski koniec jest bliski. Nie można zwlekać. Trzeba już teraz osadzić w Szczecinie jego pierwszych polskich mieszkańców. Jest to działanie polityczne najwyższej, unikalnej rangi”. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/30/2023-03-17_1679049522.png&quot; alt=&quot;PZZ Polacy zachód woła&quot; title=&quot;PZZ Polacy zachód woła&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Pierwsze, ręcznie robione plakaty Polskiego Związku Zachodniego&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;I tak rozpoczęła się operacja zbierania ochotników na wyjazd do stolicy Pomorza. Pierwsza ekipa wyjechała samochodami już w dniu 3 maja przed południem, druga zaś specjalnym pociągiem tego samego dnia po południu. Praktyczni Poznaniacy wiedzieli, że na pierwszy rzut muszą jechać fachowcy od uruchomienia infrastruktury miasta. W skład pierwszej ekipy wchodził dobrze zmotoryzowany oddział poznański straży pożarnej oraz kompania milicji. Ponadto przewidywano wysłanie grupy pocztowo-telegraficznej i zespołu poznańskich tramwajarzy oraz kolejarzy. Zmobilizowano ekipy remontowo-budowlane oraz grupy służby zdrowia. Dzięki energicznie przeprowadzonej kampanii informacyjnej listy kandydatów na wyjazd wypełnione zostały w ekspresowym tempie. Byli wśród nich rzemieślnicy, robotnicy, kupcy, inżynierowie. Niemal wszyscy pochodzili z Poznania lub województwa poznańskiego. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Zachowała się lista obejmująca nazwiska pierwszych 657 osób i informacje o ich wieku i zawodzie. Przeważali ludzie młodzi, choć nie brakło i starszych. Wiek ich wahał się od 18 do 68 lat. Na tej liście znalazła się też grupa 24 tramwajarzy poznańskich, którzy mieli uruchomić zniszczoną komunikacje miejską w Szczecinie. Prasa poznańska podawała, że w ciągu tych kilku dni kluczową rolę odegrał prof. Zygmunt Wojciechowski, ówczesny dyrektor Instytutu Zachodniego. Ogłosił, że Polski Związek Zachodni obejmuje kierownictwo nad akcją osiedleńczą i ogłosił patronat Poznania nad Szczecinem. Zapowiedział wyjazd blisko 1000 osadników do Szczecina. Każdy z wyjeżdżających otrzymywał specjalny dokument przesiedleńczy wystawiony przez Polski Związek Zachodni oraz prowiant na 10 dni. Malo kto z nich podejrzewał, jak ciężkie warunki czekają na nich w mieście Gryfa.&lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167904946110.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>24. Połowa maja 1945 roku. Do Szczecina wraca coraz więcej niemieckich uchodźców, a na szczycie władzy w niemieckiej dzielnicy toczy się bezpardonowa walka między komunistami a socjaldemokratami (10.03.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,29,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,29&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Szczecinem od 3 maja rządziło tak naprawdę dwóch prezydentów. Prezydent&lt;br /&gt; Polski, czyli Piotr Zaremba i w dzielnicy niemieckiej, niemiecki burmistrz Erich Spiegel. Ten ostatni był przedstawicielem komitetu Wolne Niemcy. W czasie wojny zdezerterował z Wermachtu i przyłączył się do sowieckiego oddziału partyzanckiego. Tam wyłuskało go NKWD i skierowało na specjalny kurs przygotowujący burmistrzów niemieckich w wyzwalanych miastach, a za takie uważano Szczecin. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Erich Spiegel miał duże ambicje, ale nie bardzo sobie radził z gospodarowaniem grodem nad Odrą. Tym bardziej, że do miasta zaczęło wracać coraz więcej Niemców, którzy opuścili miasto na skutek rozkazu władz hitlerowskich, ale teraz wracali i chcieli&lt;br /&gt; na nowo objąć dawne mieszkania. Bardzo często było to niemożliwe, przede wszystkim niezwykle trudne było ich wyżywienie. Na początku maja Niemców było około 6 tysięcy ale już w połowie tego miesiąca, ponad 13 tysięcy.&lt;br /&gt; W tle tego procesu powrotu Niemców do swojego miasta, było jeszcze inne zjawisko. Grupa komunistów na czele z Ernstem Wiesnerem (wspominaliśmy o nim już w naszych felietonach, jako o autorach przywitania Armii Czerwonej wkraczającej do Szczecina), była bardzo niezadowolona, że to socjaldemokrata rządzi miastem, a nie komuniści, którzy, wydawało się, byli najbliżsi ideologicznie Sowietom. Jednak Rosjanie przez dłuższy czas, trzymali stronę Ericha Spiegla. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:50%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/29/2023-03-09_1678360972.png&quot; alt=&quot;Erich Wiesner teraz&quot; title=&quot;Erich Wiesner teraz&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Ernst Wiesner, komunistyczny niemiecki burmistrz Szczecina od 21/23 maja 1945 &lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Wreszcie, grupa komunistów, mimo nawyku posłuszeństwa wobec „towarzyszy radzieckich” – Ekipa Wiesnera, przystąpiła do działania. 20 maja wydała memorandum komunistów i burmistrzostwa miasta Szczecina do komendantury wojskowej. Krytykowali w nich sytuację niemieckiej ludności, popełniane na nich gwałty, brak żywności, wysoką śmiertelność niemowląt, brak lekarzy i jako panaceum zaproponowali oddanie pełnej władzy lokalnej w ręce niemieckie, powołanie sił samoobrony, oraz przyznanie Niemcom budynku na Wałach Chrobrego.&lt;br /&gt; Ten napływ pewności siebie Niemców, wydawał się przynosić sukcesy, gdy 17 maja Rosjanie zmusili Piotra Zarembę do opuszczenia miasta. W tej sytuacji niemieccy komuniści przejęli pełną władzę nad miastem. Obalili Ericha Spiegla z SPD i jedynym burmistrzem został Erich Wiesner. Jako demonstrację swojego wzmocnionego znaczenia&lt;br /&gt; Wiesner zorganizował wiec 27 maja, ku entuzjazmowi tłumu ogłosił: „szczecin jest niemiecki!”. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Rosjanie pozwalając Niemcom na takie demonstracje najwyraźniej grali z Polakami w kotka i myszkę.&lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/29/2023-03-09_1678361076.png&quot; alt=&quot;PŁK Aleksander Fiedotow — komendant wojenny Szczecina&quot; title=&quot;PŁK Aleksander Fiedotow — komendant wojenny Szczecina&quot; /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Wojskowy sowiecki komendant Szczecina Płk Aleksander Fiedotow. Prowadził zręczna gre lawirując miedzy aspiracjami Polaków do objęcia miasta a utrzymywaniem Niemców w przeświadczeniu, że ich nadzieje na utrzymanie metropolii nad Odra w niemieckich rękach, nie są bez szans.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,29,24-polowa-maja-1945-roku-do-szczecina-wraca-cora</link>
		<guid>434-29-434_167820358710.mp3</guid>
		<pubDate>Tue, 07 Mar 2023 16:39:47 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167820358710.mp3' length='3710223' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>232</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>24. Połowa maja 1945 roku. Do Szczecina wraca coraz więcej niemieckich uchodźców, a na szczycie władzy w niemieckiej dzielnicy toczy się bezpardonowa walka między komunistami a socjaldemokratami (10.03.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>24. Połowa maja 1945 roku. Do Szczecina wraca coraz więcej niemieckich uchodźców, a na szczycie władzy w niemieckiej dzielnicy toczy się bezpardonowa walka między komunistami a socjaldemokratami (10.03.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,29,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,29&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Szczecinem od 3 maja rządziło tak naprawdę dwóch prezydentów. Prezydent&lt;br /&gt; Polski, czyli Piotr Zaremba i w dzielnicy niemieckiej, niemiecki burmistrz Erich Spiegel. Ten ostatni był przedstawicielem komitetu Wolne Niemcy. W czasie wojny zdezerterował z Wermachtu i przyłączył się do sowieckiego oddziału partyzanckiego. Tam wyłuskało go NKWD i skierowało na specjalny kurs przygotowujący burmistrzów niemieckich w wyzwalanych miastach, a za takie uważano Szczecin. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Erich Spiegel miał duże ambicje, ale nie bardzo sobie radził z gospodarowaniem grodem nad Odrą. Tym bardziej, że do miasta zaczęło wracać coraz więcej Niemców, którzy opuścili miasto na skutek rozkazu władz hitlerowskich, ale teraz wracali i chcieli&lt;br /&gt; na nowo objąć dawne mieszkania. Bardzo często było to niemożliwe, przede wszystkim niezwykle trudne było ich wyżywienie. Na początku maja Niemców było około 6 tysięcy ale już w połowie tego miesiąca, ponad 13 tysięcy.&lt;br /&gt; W tle tego procesu powrotu Niemców do swojego miasta, było jeszcze inne zjawisko. Grupa komunistów na czele z Ernstem Wiesnerem (wspominaliśmy o nim już w naszych felietonach, jako o autorach przywitania Armii Czerwonej wkraczającej do Szczecina), była bardzo niezadowolona, że to socjaldemokrata rządzi miastem, a nie komuniści, którzy, wydawało się, byli najbliżsi ideologicznie Sowietom. Jednak Rosjanie przez dłuższy czas, trzymali stronę Ericha Spiegla. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:50%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/29/2023-03-09_1678360972.png&quot; alt=&quot;Erich Wiesner teraz&quot; title=&quot;Erich Wiesner teraz&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Ernst Wiesner, komunistyczny niemiecki burmistrz Szczecina od 21/23 maja 1945 &lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Wreszcie, grupa komunistów, mimo nawyku posłuszeństwa wobec „towarzyszy radzieckich” – Ekipa Wiesnera, przystąpiła do działania. 20 maja wydała memorandum komunistów i burmistrzostwa miasta Szczecina do komendantury wojskowej. Krytykowali w nich sytuację niemieckiej ludności, popełniane na nich gwałty, brak żywności, wysoką śmiertelność niemowląt, brak lekarzy i jako panaceum zaproponowali oddanie pełnej władzy lokalnej w ręce niemieckie, powołanie sił samoobrony, oraz przyznanie Niemcom budynku na Wałach Chrobrego.&lt;br /&gt; Ten napływ pewności siebie Niemców, wydawał się przynosić sukcesy, gdy 17 maja Rosjanie zmusili Piotra Zarembę do opuszczenia miasta. W tej sytuacji niemieccy komuniści przejęli pełną władzę nad miastem. Obalili Ericha Spiegla z SPD i jedynym burmistrzem został Erich Wiesner. Jako demonstrację swojego wzmocnionego znaczenia&lt;br /&gt; Wiesner zorganizował wiec 27 maja, ku entuzjazmowi tłumu ogłosił: „szczecin jest niemiecki!”. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Rosjanie pozwalając Niemcom na takie demonstracje najwyraźniej grali z Polakami w kotka i myszkę.&lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/29/2023-03-09_1678361076.png&quot; alt=&quot;PŁK Aleksander Fiedotow — komendant wojenny Szczecina&quot; title=&quot;PŁK Aleksander Fiedotow — komendant wojenny Szczecina&quot; /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Wojskowy sowiecki komendant Szczecina Płk Aleksander Fiedotow. Prowadził zręczna gre lawirując miedzy aspiracjami Polaków do objęcia miasta a utrzymywaniem Niemców w przeświadczeniu, że ich nadzieje na utrzymanie metropolii nad Odra w niemieckich rękach, nie są bez szans.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167836092410.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>23. Maj 1945 r. Strażak Teofil Firlik zostaje pierwszym polskim bohaterem Szczecina. Wystarczyło do tego tylko pięć dni pobytu w metropolii nad Odrą (3.03.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,28,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,28&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Teofil Firlik pochodził z rodziny stolarzy. Podobnie jak ojciec i bracia do 1939 roku pracował w Fabryce Mebli w Swarzędzu. Po wybuchu wojny wskutek konfliktu z miejscowym Niemcem, który pragnął przejąć dom Firlików, rodzina pana Teofila musiała&lt;br /&gt; opuścić Swarzędz i wyjechać do Starachowic, do Generalnej Guberni, gdzie mężczyźni znaleźli pracę w miejscowej fabryce zbrojeniowej. W kwietniu 1945 roku, po ucieczce Niemców z Wielkopolski, Firlikowie są już ponownie w Swarzędzu. Za namową kuzyna ojca, Teofil Firlik przystępuje do miejscowej drużyny strażackiej, która została wysłana z Poznania do Szczecina, w celu opanowywania pożarów, które trawiły miasto. Nad Odrę&lt;br /&gt; ekipa przybywa 4 maja 1945 roku. Strażacy zamieszkali w remizie przy dzisiejszej ulicy&lt;br /&gt; Grodzkiej. Ocalała ona jakimś cudem, z wojennej pożogi i była pierwszą siedzibą&lt;br /&gt; polskiej straży pożarnej w mieście. Pożary wybuchają co i rusz z rozmaitych przyczyn. Strażacy mają więc pełne ręce roboty.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; 9 maja ekipa, w której służy Teofil Firlik otrzymuje pilne wezwanie do pożaru w odległej od centrum dzielnicy Krzekowo. Na skrzyżowaniu ulicy Jagiellońskiej i alei Piastów, wóz strażacki zderza się z pędzącą z naprzeciwka sowiecką ciężarówką wojskową, kierowaną przez nietrzeźwego kierowcę. Ginie Teofil Firlik a dwóch jego kolegów strażaków jest ciężko rannych wypadku. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Dziś można tylko domniemywać, dlaczego śmierć Firlika wywołała tak ogromne wrażenie na wszystkich ówczesnych szczecińskich Polakach. Emocje te oddaje tekst specjalnego plakatu, rozlepionego 10 maja na murach Szczecina:&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/28/2023-03-04_1677948389.png&quot; alt=&quot;Odezwa ws Firlika 24 Maja 1945 Od Agi CDP&quot; title=&quot;Odezwa ws Firlika 24 Maja 1945 Od Agi CDP&quot; /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Odezwa ws Firlika 24 Maja 1945&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; „Obywatele, jeden z naszej awangardy, strażak Firlik, w wypełnianiu ciężkich obowiązków, padł na posterunku. Eksportacja zwłok ze strażnicy pożarnej przy ulicy Mönchenstrasse do Kościoła Farnego Świętego Jana Chrzciciela odbędzie się jutro, dnia 11 maja 1945 roku o godzinie 8. Uczcijmy jego pamięć tłumnym wzięciem udziału w pogrzebie. Dokumentując w ten sposób, gotowość do każdych czynów ofiarnych w obronie naszego grodu, Szczecina.” &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:75%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/28/2023-03-04_1677948249.png&quot; alt=&quot;10 Maja 1945 Pogrzeb Teofila Firlika&quot; title=&quot;10 Maja 1945 Pogrzeb Teofila Firlika&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;10 Maja 1945 Pogrzeb Teofila Firlika&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Czemu wypadek samochodowy wywołał aż takie wzburzenie? Czy liczny udział polskich pionierów w pogrzebie - trumnie Firlika towarzyszyła orkiestra polskich strażaków, w galowych mundurach z polskimi orzełkami – był protestem przeciwko skandalicznemu zachowywaniu się żołnierzy sowieckich w mieście? A może władze polskie wobec groźby powrotu miasta do Niemiec potrzebowały jakichś demonstracji, obecności Polaków w mieście? Tak czy inaczej, Teofil Firlik został uroczyście pochowany na terenie kościoła&lt;br /&gt; Świętego Jana Chrzciciela, przy dzisiejszej ulicy Bogurodzicy. Pamięć o nim, była na tyle silna, że parę miesięcy potem, jego imieniem nazwano ulicę Mnisią. W 1958 roku tamtej ulicy przywrócono tradycyjną nazwę - Grodzka a imię Firlika dostała ulica Mosiężna w dzielnicy Drzetowo-Grabowo, która nosi to miano do dziś. W 1974 roku szczątki strażaka przeniesiono na Cmentarz Centralny, zaś Teofil Firlik został patronem memoriału konkursu strażaków, który odbywa się w Szczecinie od 1985 roku.&lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/28/2023-03-04_1677947950.png&quot; alt=&quot;Tablica ku czci Teodora Firlika&quot; title=&quot;Tablica ku czci Teodora Firlika&quot; /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Tablica ku czci Teodora Firlika&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,28,23-maj-1945-r-strazak-teofil-firlik-zostaje-pier</link>
		<guid>434-28-434_167784505410.mp3</guid>
		<pubDate>Fri, 03 Mar 2023 13:04:14 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167784505410.mp3' length='4026618' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>252</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>23. Maj 1945 r. Strażak Teofil Firlik zostaje pierwszym polskim bohaterem Szczecina. Wystarczyło do tego tylko pięć dni pobytu w metropolii nad Odrą (3.03.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>23. Maj 1945 r. Strażak Teofil Firlik zostaje pierwszym polskim bohaterem Szczecina. Wystarczyło do tego tylko pięć dni pobytu w metropolii nad Odrą (3.03.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,28,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,28&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Teofil Firlik pochodził z rodziny stolarzy. Podobnie jak ojciec i bracia do 1939 roku pracował w Fabryce Mebli w Swarzędzu. Po wybuchu wojny wskutek konfliktu z miejscowym Niemcem, który pragnął przejąć dom Firlików, rodzina pana Teofila musiała&lt;br /&gt; opuścić Swarzędz i wyjechać do Starachowic, do Generalnej Guberni, gdzie mężczyźni znaleźli pracę w miejscowej fabryce zbrojeniowej. W kwietniu 1945 roku, po ucieczce Niemców z Wielkopolski, Firlikowie są już ponownie w Swarzędzu. Za namową kuzyna ojca, Teofil Firlik przystępuje do miejscowej drużyny strażackiej, która została wysłana z Poznania do Szczecina, w celu opanowywania pożarów, które trawiły miasto. Nad Odrę&lt;br /&gt; ekipa przybywa 4 maja 1945 roku. Strażacy zamieszkali w remizie przy dzisiejszej ulicy&lt;br /&gt; Grodzkiej. Ocalała ona jakimś cudem, z wojennej pożogi i była pierwszą siedzibą&lt;br /&gt; polskiej straży pożarnej w mieście. Pożary wybuchają co i rusz z rozmaitych przyczyn. Strażacy mają więc pełne ręce roboty.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; 9 maja ekipa, w której służy Teofil Firlik otrzymuje pilne wezwanie do pożaru w odległej od centrum dzielnicy Krzekowo. Na skrzyżowaniu ulicy Jagiellońskiej i alei Piastów, wóz strażacki zderza się z pędzącą z naprzeciwka sowiecką ciężarówką wojskową, kierowaną przez nietrzeźwego kierowcę. Ginie Teofil Firlik a dwóch jego kolegów strażaków jest ciężko rannych wypadku. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Dziś można tylko domniemywać, dlaczego śmierć Firlika wywołała tak ogromne wrażenie na wszystkich ówczesnych szczecińskich Polakach. Emocje te oddaje tekst specjalnego plakatu, rozlepionego 10 maja na murach Szczecina:&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/28/2023-03-04_1677948389.png&quot; alt=&quot;Odezwa ws Firlika 24 Maja 1945 Od Agi CDP&quot; title=&quot;Odezwa ws Firlika 24 Maja 1945 Od Agi CDP&quot; /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Odezwa ws Firlika 24 Maja 1945&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; „Obywatele, jeden z naszej awangardy, strażak Firlik, w wypełnianiu ciężkich obowiązków, padł na posterunku. Eksportacja zwłok ze strażnicy pożarnej przy ulicy Mönchenstrasse do Kościoła Farnego Świętego Jana Chrzciciela odbędzie się jutro, dnia 11 maja 1945 roku o godzinie 8. Uczcijmy jego pamięć tłumnym wzięciem udziału w pogrzebie. Dokumentując w ten sposób, gotowość do każdych czynów ofiarnych w obronie naszego grodu, Szczecina.” &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:75%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/28/2023-03-04_1677948249.png&quot; alt=&quot;10 Maja 1945 Pogrzeb Teofila Firlika&quot; title=&quot;10 Maja 1945 Pogrzeb Teofila Firlika&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;10 Maja 1945 Pogrzeb Teofila Firlika&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Czemu wypadek samochodowy wywołał aż takie wzburzenie? Czy liczny udział polskich pionierów w pogrzebie - trumnie Firlika towarzyszyła orkiestra polskich strażaków, w galowych mundurach z polskimi orzełkami – był protestem przeciwko skandalicznemu zachowywaniu się żołnierzy sowieckich w mieście? A może władze polskie wobec groźby powrotu miasta do Niemiec potrzebowały jakichś demonstracji, obecności Polaków w mieście? Tak czy inaczej, Teofil Firlik został uroczyście pochowany na terenie kościoła&lt;br /&gt; Świętego Jana Chrzciciela, przy dzisiejszej ulicy Bogurodzicy. Pamięć o nim, była na tyle silna, że parę miesięcy potem, jego imieniem nazwano ulicę Mnisią. W 1958 roku tamtej ulicy przywrócono tradycyjną nazwę - Grodzka a imię Firlika dostała ulica Mosiężna w dzielnicy Drzetowo-Grabowo, która nosi to miano do dziś. W 1974 roku szczątki strażaka przeniesiono na Cmentarz Centralny, zaś Teofil Firlik został patronem memoriału konkursu strażaków, który odbywa się w Szczecinie od 1985 roku.&lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/28/2023-03-04_1677947950.png&quot; alt=&quot;Tablica ku czci Teodora Firlika&quot; title=&quot;Tablica ku czci Teodora Firlika&quot; /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Tablica ku czci Teodora Firlika&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167794727110.jpg' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>20. Ksiądz Florian Berlik odprawia 6 maja 1945 roku pierwsze polskie nabożeństwo po wojnie w Szczecinie (10.02.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,25,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,25&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;To on był pierwszym polskim kapłanem, który przybył do płonącego jeszcze Szczecina i to on w trakcie pierwszego powojennego nabożeństwa 6 maja oddał Szczecin, pod opiekę Matki Boskiej Królowej Korony Polskiej. Pamiątką po tym akcie oddania, jest do dziś szczecińska ulica - Królowej Korony Polskiej, przy której znajduje się kościół pod tym samym wezwaniem.&lt;br /&gt; Był księdzem zgromadzenia Chrystusowców na zagranicę, które Prymas Polski August Hlond powołał w 1932 roku. 30 kwietnia 1945 roku wojskowy adiutant pomocnika rządu na Pomorze Zachodnie, kapitan Witold Jaśkiewicz przybywa do rezydencji biskupa pomocniczego diecezji poznańskiej Wincentego Dymka, który jednocześnie zastępował nieobecnego jeszcze wówczas w Polsce prymasa Hlonda. Oficer poprosił o wysłanie kapłana dla Polaków, którzy napływają do Szczecina. Wybór hierarchy pada na 36-letniego wówczas księdza Floriana Berlika. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &quot;Jesteście do posługi dla emigracji, nie wiadomo czy Szczecin będzie Polski, Ci ludzie są tam na emigracji, to wyście tam powinni pojechać&quot; - miał powiedzieć księdzu wówczas, biskup Dymek. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 3 maja 1945 roku po mszy polowej na poznańskim Placu Wolności, ksiądz Berlik wsiada do jednej z 17 ciężarówek z pionierami, do wolnego dopiero od hitlerowców, od tygodnia Szczecina. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Do miasta kolumna dociera 4 maja. Chrystusowcy odnajdują przedwojenny katolicki kościół świętego Jana Chrzciciela - jedyny katolicki dom boży w centrum miasta. Świątynia jest bez dachu, całkowicie zrujnowana. Na szczęście przetrwała plebania na podwórku z kompletnym wyposażeniem mszalnym. Rosyjscy wojskowi stacjonujący na plebanii zgodzili się na odprawienie mszy. &lt;br /&gt; W tym nieistniejącym dziś budynku, w niedzielę 6 maja ksiądz Berlik odprawia pierwszą mszę po polsku. Uczestniczą w niej tłumnie wszyscy Polacy osiedleni w mieście. Nie było wtedy żadnych zawiadomień, informacja o mszy dotarła do wiernych pocztą pantoflową.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Decyzją prezydenta Zaremby kapłan zostaje członkiem zarządu miasta do spraw kościelnych. Święci budynek poczty, którą uruchamiają pocztowcy i wyznacza tereny dla grobów Polaków na Cmentarzu Centralnym. Te pierwsze groby są smutną koniecznością, bo już swoje żniwo zbiera tyfus, ale i wypadki skrytobójczych ataków na Polaków. Niestety są też ofiary w postaci ludzi, których zastrzelili pijani Rosjanie. &lt;br /&gt; Ksiądz Berlin pisze do biskupa Dymka z prośbą o przysłanie nowych polskich księży, bo szybko okazuje się, że nie daje już rady z licznymi obowiązkami, a ponadto ma swoje obowiązki w Poznaniu. Zakładał, że wyjeżdża na parę dni a okazało się, że spada na niego mnóstwo obowiązków.&lt;br /&gt; 16 maja próbuje przybyć do Szczecina trzech kolejnych polskich duchownych z Poznania, ksiądz Tadeusz Długopolski, ks. Edmund Gagajko oraz zakonnik Michał Wycisk. Zostają zatrzymani na rosyjskim posterunku na rogatkach miasta, gdyż Sowieci zarządzają wycofanie instytucji polskich ze Szczecina.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 17 maja przed ewakuacją grupy Polaków, ksiądz Berlik odprawia pożegnalne nabożeństwo i raz jeszcze oddaje Szczecin w opiekę Matce Bożej Królowej Polski. Po powrocie miasta do Polski, ksiądz Berlik zostaje oddelegowany przez prymasa Hlonda na objazd Pomorza Zachodniego, aby zbadać potrzeby duszpasterskie na nowych ziemiach. Szczeciński epizod sprawił, że stał się w Zgromadzeniu Chrystusowców żywą legendą. Gdy zmarł w 1983 roku jego pogrzeb zgromadził dziesiątki księży, ale i też pierwszych szczecińskich pionierów, którzy pamiętali jego dramatyczny szczeciński epizod z maja 1945 roku.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:75%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/25/2023-02-10_1676042676.jpg&quot; alt=&quot;kosciolll BSW JCh po wojnie,z arch BSwJCH&quot; title=&quot;kosciolll BSW JCh po wojnie,z arch BSwJCH&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt; Kościół pw. Św. Jan Chrzciciela po wojnie&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,25,20-ksiadz-florian-berlik-odprawia-6-maja-1945-ro</link>
		<guid>434-25-434_167604282710.mp3</guid>
		<pubDate>Fri, 10 Feb 2023 16:27:07 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167604282710.mp3' length='4655229' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>291</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>20. Ksiądz Florian Berlik odprawia 6 maja 1945 roku pierwsze polskie nabożeństwo po wojnie w Szczecinie (10.02.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>20. Ksiądz Florian Berlik odprawia 6 maja 1945 roku pierwsze polskie nabożeństwo po wojnie w Szczecinie (10.02.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,25,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,25&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;To on był pierwszym polskim kapłanem, który przybył do płonącego jeszcze Szczecina i to on w trakcie pierwszego powojennego nabożeństwa 6 maja oddał Szczecin, pod opiekę Matki Boskiej Królowej Korony Polskiej. Pamiątką po tym akcie oddania, jest do dziś szczecińska ulica - Królowej Korony Polskiej, przy której znajduje się kościół pod tym samym wezwaniem.&lt;br /&gt; Był księdzem zgromadzenia Chrystusowców na zagranicę, które Prymas Polski August Hlond powołał w 1932 roku. 30 kwietnia 1945 roku wojskowy adiutant pomocnika rządu na Pomorze Zachodnie, kapitan Witold Jaśkiewicz przybywa do rezydencji biskupa pomocniczego diecezji poznańskiej Wincentego Dymka, który jednocześnie zastępował nieobecnego jeszcze wówczas w Polsce prymasa Hlonda. Oficer poprosił o wysłanie kapłana dla Polaków, którzy napływają do Szczecina. Wybór hierarchy pada na 36-letniego wówczas księdza Floriana Berlika. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &quot;Jesteście do posługi dla emigracji, nie wiadomo czy Szczecin będzie Polski, Ci ludzie są tam na emigracji, to wyście tam powinni pojechać&quot; - miał powiedzieć księdzu wówczas, biskup Dymek. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 3 maja 1945 roku po mszy polowej na poznańskim Placu Wolności, ksiądz Berlik wsiada do jednej z 17 ciężarówek z pionierami, do wolnego dopiero od hitlerowców, od tygodnia Szczecina. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Do miasta kolumna dociera 4 maja. Chrystusowcy odnajdują przedwojenny katolicki kościół świętego Jana Chrzciciela - jedyny katolicki dom boży w centrum miasta. Świątynia jest bez dachu, całkowicie zrujnowana. Na szczęście przetrwała plebania na podwórku z kompletnym wyposażeniem mszalnym. Rosyjscy wojskowi stacjonujący na plebanii zgodzili się na odprawienie mszy. &lt;br /&gt; W tym nieistniejącym dziś budynku, w niedzielę 6 maja ksiądz Berlik odprawia pierwszą mszę po polsku. Uczestniczą w niej tłumnie wszyscy Polacy osiedleni w mieście. Nie było wtedy żadnych zawiadomień, informacja o mszy dotarła do wiernych pocztą pantoflową.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Decyzją prezydenta Zaremby kapłan zostaje członkiem zarządu miasta do spraw kościelnych. Święci budynek poczty, którą uruchamiają pocztowcy i wyznacza tereny dla grobów Polaków na Cmentarzu Centralnym. Te pierwsze groby są smutną koniecznością, bo już swoje żniwo zbiera tyfus, ale i wypadki skrytobójczych ataków na Polaków. Niestety są też ofiary w postaci ludzi, których zastrzelili pijani Rosjanie. &lt;br /&gt; Ksiądz Berlin pisze do biskupa Dymka z prośbą o przysłanie nowych polskich księży, bo szybko okazuje się, że nie daje już rady z licznymi obowiązkami, a ponadto ma swoje obowiązki w Poznaniu. Zakładał, że wyjeżdża na parę dni a okazało się, że spada na niego mnóstwo obowiązków.&lt;br /&gt; 16 maja próbuje przybyć do Szczecina trzech kolejnych polskich duchownych z Poznania, ksiądz Tadeusz Długopolski, ks. Edmund Gagajko oraz zakonnik Michał Wycisk. Zostają zatrzymani na rosyjskim posterunku na rogatkach miasta, gdyż Sowieci zarządzają wycofanie instytucji polskich ze Szczecina.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; 17 maja przed ewakuacją grupy Polaków, ksiądz Berlik odprawia pożegnalne nabożeństwo i raz jeszcze oddaje Szczecin w opiekę Matce Bożej Królowej Polski. Po powrocie miasta do Polski, ksiądz Berlik zostaje oddelegowany przez prymasa Hlonda na objazd Pomorza Zachodniego, aby zbadać potrzeby duszpasterskie na nowych ziemiach. Szczeciński epizod sprawił, że stał się w Zgromadzeniu Chrystusowców żywą legendą. Gdy zmarł w 1983 roku jego pogrzeb zgromadził dziesiątki księży, ale i też pierwszych szczecińskich pionierów, którzy pamiętali jego dramatyczny szczeciński epizod z maja 1945 roku.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:75%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/25/2023-02-10_1676042676.jpg&quot; alt=&quot;kosciolll BSW JCh po wojnie,z arch BSwJCH&quot; title=&quot;kosciolll BSW JCh po wojnie,z arch BSwJCH&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt; Kościół pw. Św. Jan Chrzciciela po wojnie&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167604284210.jpg' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>19. W płonącym Szczecinie, Józef Kijowski szuka książek i ratuje cenne księgozbiory przed zniszczeniem (3.02.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,24,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,24&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Był barwną postacią pierwszych miesięcy polskiego Szczecina. To on założył pierwszy w Szczecinie antykwariat. Józef Kijowski urodził się w 1901 roku w Milczy koło Sanoka. Tam też ukończył gimnazjum. Ojciec był drobnym rolnikiem, a zarazem pisarzem gminnym. W połowie lat dwudziestych jego rodzina przeniosła się do Poznania, gdzie prowadził sklepik, ale prawdziwą pasją pana Józefa były książki. Ta namiętność bibliofilska sprawiła, że zgromadził dużą bibliotekę. Wszystko to przerwała wojna. Spędził ją, pracując u niemieckiego bauera i dorabiając sobie jako stolarz. Bezpośrednio jak tylko skończyła się wojna, pojawił się w Poznaniu i tam podążając przez Piłę, z podręcznym bagażem, składającym się z worka polskich książek ruszył do Szczecina. Pojawił się na zgliszczach miast w towarzystwie kilku klasyków polskiej literatury i z bezcenną dlań książką Józefa Kisielewskiego „Ziemia gromadzi prochy”, o słowiańskich śladach na Pomorzu Zachodnim. A teraz zacytujmy jego wspomnienia z dnia przybycia do metropolii nad Odrą:&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;„Słońce już dawno zaszło jedynie na horyzoncie zachodnim, szeroką smugą świeciły zorze, po przeciwnej stronie Szczecina coraz wyraźniej pod pułapem ciężkiej chmury dymu z pożarów, odbijała się łuna. Życie miasta zawarło się w pozamykanych mieszkaniach. Zalegała uroczysta cisza, którą od czasu do czasu mącił łoskot walących się stropów.&quot;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Jak pisał jego przyjaciel, Mariusz Czarnecki - pan Józef rozpoczął pracę w miejskim urzędzie propagandy, był przez nawet kilka dni jego kierownikiem. W tamtych czasach pojęcie kierownik, które potem brzmiało humorystycznie, oznaczało raczej najczarniejszą harówkę, a nie apanaże. Znajomi, którzy dobrze znali Józefa Kijowskiego z tamtego czasu , opowiadali o nieopanowanej gorączce, z jaką lustrował opustoszałe kamienice i plądrowane przez szabrowników domy w poszukiwaniu książek. Sam siebie nazywał szabrownikiem, tyle że w owym książkowym asortymencie szabrownictwa, tu konkurentów nie znajdował. Wiedziony osobliwą różdżką swoich zainteresowań, penetrował domowe biblioteki, antykwariaty, zbiory prywatne, wynajdował właściwie dzieła, wiele z nich ocalił od zniszczenia lub pożaru. Szczególnie wyczulony był na książki o tematyce Pomorza. Wiele z tych znalezisk uratował, zabezpieczył przed zniszczeniem.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Dla swoich przyjaciół był symbolem niezniszczalności, dobroczynnego, działania ludzkiego, pośród pożogi, gdzie wszystko zaprzecza powołaniu człowieka do tworzenia. Był symbolem wiecznego odrodzenia, bo książka jest symbolem, znakiem i syntezą życia. I właśnie z tym posłannictwem Józef Kijowski ratował książki w płonącym jeszcze Szczecinie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/24/2023-02-03_1675441732.jpg&quot; alt=&quot;ksiazzzz&quot; title=&quot;ksiazzzz&quot; /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Dawna Biblioteka miejska w Szczecinie, późniejsza Książnica Pomorska tuż po wojnie&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,24,19-w-plonacym-szczecinie-jozef-kijowski-szuka-ks</link>
		<guid>434-24-434_167528886210.mp3</guid>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2023 23:01:02 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167528886210.mp3' length='3499154' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>219</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>19. W płonącym Szczecinie, Józef Kijowski szuka książek i ratuje cenne księgozbiory przed zniszczeniem (3.02.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>19. W płonącym Szczecinie, Józef Kijowski szuka książek i ratuje cenne księgozbiory przed zniszczeniem (3.02.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,24,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,24&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Był barwną postacią pierwszych miesięcy polskiego Szczecina. To on założył pierwszy w Szczecinie antykwariat. Józef Kijowski urodził się w 1901 roku w Milczy koło Sanoka. Tam też ukończył gimnazjum. Ojciec był drobnym rolnikiem, a zarazem pisarzem gminnym. W połowie lat dwudziestych jego rodzina przeniosła się do Poznania, gdzie prowadził sklepik, ale prawdziwą pasją pana Józefa były książki. Ta namiętność bibliofilska sprawiła, że zgromadził dużą bibliotekę. Wszystko to przerwała wojna. Spędził ją, pracując u niemieckiego bauera i dorabiając sobie jako stolarz. Bezpośrednio jak tylko skończyła się wojna, pojawił się w Poznaniu i tam podążając przez Piłę, z podręcznym bagażem, składającym się z worka polskich książek ruszył do Szczecina. Pojawił się na zgliszczach miast w towarzystwie kilku klasyków polskiej literatury i z bezcenną dlań książką Józefa Kisielewskiego „Ziemia gromadzi prochy”, o słowiańskich śladach na Pomorzu Zachodnim. A teraz zacytujmy jego wspomnienia z dnia przybycia do metropolii nad Odrą:&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;„Słońce już dawno zaszło jedynie na horyzoncie zachodnim, szeroką smugą świeciły zorze, po przeciwnej stronie Szczecina coraz wyraźniej pod pułapem ciężkiej chmury dymu z pożarów, odbijała się łuna. Życie miasta zawarło się w pozamykanych mieszkaniach. Zalegała uroczysta cisza, którą od czasu do czasu mącił łoskot walących się stropów.&quot;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Jak pisał jego przyjaciel, Mariusz Czarnecki - pan Józef rozpoczął pracę w miejskim urzędzie propagandy, był przez nawet kilka dni jego kierownikiem. W tamtych czasach pojęcie kierownik, które potem brzmiało humorystycznie, oznaczało raczej najczarniejszą harówkę, a nie apanaże. Znajomi, którzy dobrze znali Józefa Kijowskiego z tamtego czasu , opowiadali o nieopanowanej gorączce, z jaką lustrował opustoszałe kamienice i plądrowane przez szabrowników domy w poszukiwaniu książek. Sam siebie nazywał szabrownikiem, tyle że w owym książkowym asortymencie szabrownictwa, tu konkurentów nie znajdował. Wiedziony osobliwą różdżką swoich zainteresowań, penetrował domowe biblioteki, antykwariaty, zbiory prywatne, wynajdował właściwie dzieła, wiele z nich ocalił od zniszczenia lub pożaru. Szczególnie wyczulony był na książki o tematyce Pomorza. Wiele z tych znalezisk uratował, zabezpieczył przed zniszczeniem.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Dla swoich przyjaciół był symbolem niezniszczalności, dobroczynnego, działania ludzkiego, pośród pożogi, gdzie wszystko zaprzecza powołaniu człowieka do tworzenia. Był symbolem wiecznego odrodzenia, bo książka jest symbolem, znakiem i syntezą życia. I właśnie z tym posłannictwem Józef Kijowski ratował książki w płonącym jeszcze Szczecinie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/24/2023-02-03_1675441732.jpg&quot; alt=&quot;ksiazzzz&quot; title=&quot;ksiazzzz&quot; /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Dawna Biblioteka miejska w Szczecinie, późniejsza Książnica Pomorska tuż po wojnie&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167544205010.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>18. Przełom kwietnia i maja 1945 - Niemcy pozostawili w mieście przed ucieczką nie tylko grupy podpalaczy. Do aktów dywersji w porcie szczecińskim wyznaczono specjalne grupy nurków (27.01.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,23,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,23&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Zablokowanie pracy portu w Szczecinie po zajęciu miasta przez Rosjan, było w planach nazistów bardzo ważnym zadaniem. W jednym z poprzednich odcinków tej opowieści o 1945 roku wspominaliśmy, że już 1 maja, czyli po wyjściu Niemców z miasta, niemieccy dywersanci podpalili w piwnicach gmachu dawnej Rejencji szczecińskiej, składowane tam dokumenty planów portu szczecińskiego. Z wspomnień, wiadomo, że w porcie działały dywersyjne grupy nurków, które wysadzały najbardziej strategiczne obiekty. O tym epizodzie wiemy jeszcze mniej niż o grupach dywersantów - podpalaczy. Port od razu po zdobyciu miasta przejęła Armia Czerwona i polskie władze nie były tam wpuszczane, ale Piotr Zaremba, powołując się na informacje od wojennego komendanta miasta, pułkownika Aleksandra Fiedotowa pisze w swoich wspomnieniach:&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; „10 maja ujęto na wyspach nadodrzańskich grupę niemieckich nurków, których zadaniem było dokończenie niszczenia dźwigów portowych. Niemcy dokonywali też zamachy na prowizoryczne mosty wojskowe zbudowane w poprzek Odry. Mimo, że nie wiedzieli o zakończeniu się wojny, skorzystali z pierwszego starcia, by się poddać bez oporu.” &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Tyle Zaremba. Kim byli nurkowie? Historyk Jan Sinius wskazuje, że mogliby to być członkowie grupy porucznika Alfreda Kellera, tak zwana „Einsatzgruppe Keller” wyspecjalizowana w wysadzaniu mostów. W marcu i kwietniu 1945 roku grupa ta operowała nad Odrą w rejonie Dziwnowa, Wolina i miasta Schwedt. Pod samym Szczecinem udało im się wysadzić dwa mosty pontonowe. O tym, co się stało z dywersantami po wpadnięciu w ręce Rosjan, nic nie wiemy, ale zazwyczaj rozstrzeliwano ich po przesłuchaniach.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/23/2023-01-28_1674913883.png&quot; alt=&quot;FS Kampfschwimmergruppe Ost z dowóca kellerem png&quot; title=&quot;FS Kampfschwimmergruppe Ost z dowóca kellerem png&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Płetwonurkowie dywersanci od porucznika Kellera w trakcie ćwiczeń na poligonie koło Szczecina&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Był jeszcze jeden dywersyjny czynnik pozostawiony przez Niemców. Do Urzędu Miejskiego w Szczecinie przywieziono na początku maja 1945 roku parę skrzyń z niemiecką czekoladą, znalezionych w porzuconym niemieckim wagonie na dworcu w Pile. Czekolada była wtedy niesłychanym rarytasem i nic dziwnego, że tabliczki z czekoladą szybko znalazły amatorów. Zaczęły się kłopoty. Okazało się, że była to specjalna czekolada produkowana dla pilotów Luftwaffe, naszpikowana środkami przeciwko senności, choć na opakowaniu nic o tym nie było. Taką czekoladę faszerowano specyfikiem o nazwie „Pervitin” , który przypominał działaniem metaamfetaminę.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Jak wspominał Piotr Zaremba przez kolejne dni, wielu jego podwładnych słaniało się ze zmęczenia po korytarzach urzędu na Wałach Chrobrego, bo nie mogli zasnąć przez kolejne noce. Czekoladka z „amfą” nie wyszła im na zdrowie.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:50%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/23/2023-01-27_1674831952.png&quot; alt=&quot;Pervitin Fiolka&quot; title=&quot;Pervitin Fiolka&quot; /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Fiolka Pervitinu. Cudowny środek na utrzymywanie żołnierzy Luftwaffe i załóg niemieckich czołgów w &quot;przedłużonej gotowości bojowej&quot;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,23,18-przelom-kwietnia-i-maja-1945-niemcy-pozostawi</link>
		<guid>434-23-434_167457247210.mp3</guid>
		<pubDate>Tue, 24 Jan 2023 16:01:12 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167457247210.mp3' length='3296444' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>206</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>18. Przełom kwietnia i maja 1945 - Niemcy pozostawili w mieście przed ucieczką nie tylko grupy podpalaczy. Do aktów dywersji w porcie szczecińskim wyznaczono specjalne grupy nurków (27.01.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>18. Przełom kwietnia i maja 1945 - Niemcy pozostawili w mieście przed ucieczką nie tylko grupy podpalaczy. Do aktów dywersji w porcie szczecińskim wyznaczono specjalne grupy nurków (27.01.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,23,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,23&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Zablokowanie pracy portu w Szczecinie po zajęciu miasta przez Rosjan, było w planach nazistów bardzo ważnym zadaniem. W jednym z poprzednich odcinków tej opowieści o 1945 roku wspominaliśmy, że już 1 maja, czyli po wyjściu Niemców z miasta, niemieccy dywersanci podpalili w piwnicach gmachu dawnej Rejencji szczecińskiej, składowane tam dokumenty planów portu szczecińskiego. Z wspomnień, wiadomo, że w porcie działały dywersyjne grupy nurków, które wysadzały najbardziej strategiczne obiekty. O tym epizodzie wiemy jeszcze mniej niż o grupach dywersantów - podpalaczy. Port od razu po zdobyciu miasta przejęła Armia Czerwona i polskie władze nie były tam wpuszczane, ale Piotr Zaremba, powołując się na informacje od wojennego komendanta miasta, pułkownika Aleksandra Fiedotowa pisze w swoich wspomnieniach:&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; „10 maja ujęto na wyspach nadodrzańskich grupę niemieckich nurków, których zadaniem było dokończenie niszczenia dźwigów portowych. Niemcy dokonywali też zamachy na prowizoryczne mosty wojskowe zbudowane w poprzek Odry. Mimo, że nie wiedzieli o zakończeniu się wojny, skorzystali z pierwszego starcia, by się poddać bez oporu.” &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Tyle Zaremba. Kim byli nurkowie? Historyk Jan Sinius wskazuje, że mogliby to być członkowie grupy porucznika Alfreda Kellera, tak zwana „Einsatzgruppe Keller” wyspecjalizowana w wysadzaniu mostów. W marcu i kwietniu 1945 roku grupa ta operowała nad Odrą w rejonie Dziwnowa, Wolina i miasta Schwedt. Pod samym Szczecinem udało im się wysadzić dwa mosty pontonowe. O tym, co się stało z dywersantami po wpadnięciu w ręce Rosjan, nic nie wiemy, ale zazwyczaj rozstrzeliwano ich po przesłuchaniach.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/23/2023-01-28_1674913883.png&quot; alt=&quot;FS Kampfschwimmergruppe Ost z dowóca kellerem png&quot; title=&quot;FS Kampfschwimmergruppe Ost z dowóca kellerem png&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Płetwonurkowie dywersanci od porucznika Kellera w trakcie ćwiczeń na poligonie koło Szczecina&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Był jeszcze jeden dywersyjny czynnik pozostawiony przez Niemców. Do Urzędu Miejskiego w Szczecinie przywieziono na początku maja 1945 roku parę skrzyń z niemiecką czekoladą, znalezionych w porzuconym niemieckim wagonie na dworcu w Pile. Czekolada była wtedy niesłychanym rarytasem i nic dziwnego, że tabliczki z czekoladą szybko znalazły amatorów. Zaczęły się kłopoty. Okazało się, że była to specjalna czekolada produkowana dla pilotów Luftwaffe, naszpikowana środkami przeciwko senności, choć na opakowaniu nic o tym nie było. Taką czekoladę faszerowano specyfikiem o nazwie „Pervitin” , który przypominał działaniem metaamfetaminę.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Jak wspominał Piotr Zaremba przez kolejne dni, wielu jego podwładnych słaniało się ze zmęczenia po korytarzach urzędu na Wałach Chrobrego, bo nie mogli zasnąć przez kolejne noce. Czekoladka z „amfą” nie wyszła im na zdrowie.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:50%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/23/2023-01-27_1674831952.png&quot; alt=&quot;Pervitin Fiolka&quot; title=&quot;Pervitin Fiolka&quot; /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Fiolka Pervitinu. Cudowny środek na utrzymywanie żołnierzy Luftwaffe i załóg niemieckich czołgów w &quot;przedłużonej gotowości bojowej&quot;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167491340510.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>17. Dnia 24 kwietnia 1945 roku, do obiegu wchodzi pierwszy znaczek Poczty Polskiej nawiązujący do polskiego Szczecina. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że miasto było wtedy jeszcze pod władzą Niemców a Rosjanie dopiero zaczynali zdobywać miasto</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,22,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,22&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego czyli komunistyczny pseudorząd powstały pod kuratelą Stalina, od początku swego istnienia w Chełmie a potem Lublinie, w lipcu 1944 roku bardzo dbał o wszelkie atrybuty legalności. To dlatego już we wrześniu tego roku lubelska Dyrekcja Okręgowa Poczty i Telegrafów z błogosławieństwem Bolesława Bieruta, zamówiła druk nowych znaczków w moskiewskiej drukarni skarbowej. Sowietom też zależało na nadaniu PKWN-owi atrybutów legalnej władzy, więc zamówienie z Lublina&lt;br /&gt; mimo wojennych warunków wykonano w Moskwie szybko i sprawnie. Jak to wtedy mawiano: „sprawa była najwyższej rangi państwowej”. Pierwsze znaczki przedstawiały piastowskiego orła z czapek żołnierze Armii kościuszkowskiej. Zwany on był złośliwie przez polskich patriotów w Lublinie „wroną”, ale od początku 1945 roku wydawano już kolejne serie znaczków. Uczczono między innymi rocznicę Powstania Styczniowego, a potem wybuchu Powstania Kościuszkowskiego i wreszcie wyzwolenie dziesięciu polskich miast.&lt;br /&gt; Na kwiecień 1945 roku zaplanowano specjalną serię znaczków, nawiązujących do Święta Morza, które to święto było obchodzone wówczas 20 lutego, na pamiątkę wydarzeń z 1920 roku, kiedy to generał Józef Haller rzucił pierścień do Bałtyku w ramach zaślubin z morzem. I oto właśnie Liga Morska, zasłużona instytucja lansująca polska politykę morską, którą wskrzeszono w Lublinie w 1944 roku, miała otrzymać część zysków z emisji tego znaczka. &lt;br /&gt; Co może dziwić w tym znaczku? Dwie rzeczy. &lt;br /&gt; Po pierwsze władze PKWN miały wówczas, co prawda podpisany ze Stalinem traktat, który zapowiadał, że Polska uzyska Szczecin, ale oficjalnie w propagandzie PKWN o tym milczano. Jeśli mówiono o przyszłych granicach, to bardziej o linii Odry, bez jednoznacznego deklarowania, że gród Gryfa będzie polski. Po drugie, gdy znaczek trafiał do obiegu w Polsce, nad Szczecinem powiewała jeszcze flaga ze swastyką i nie było wiadomo dokładnie, jak długo będzie trwało zdobywanie miasta. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Miasto ogłoszono twierdzą i Niemcy mieli bronić go do upadłego jak Wrocław. Poszło akurat szczęśliwie, Armia Czerwona zdobyła już 26 kwietnia metropolię nad Odrą, ale i tak jeszcze potem przez dwa miesiące trwały targi wokół przekazania metropolii nad Odrą Polsce. &lt;br /&gt; Znaczek był wyrazem wiary, że państwo polskie obejmie ujście Odry. Jest on dzisiaj stosunkowo rzadki. Wśród szczecińskich filatelistów darzony jest wyjątkowym&lt;br /&gt; sentymentem i nic dziwnego, bo była to w kwestii przyszłych losów Szczecina i jego&lt;br /&gt; przynależności do Polski – był on całkiem szczęśliwą wróżbą.&lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:75%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/22/2023-01-19_1674153794.png&quot; alt=&quot;znaczek 2&quot; title=&quot;znaczek 2&quot; /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Zdjęcie listonoszy z 1947 r. wykonane w Sianowie na Pomorzu Zachodnim&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,22,17-dnia-24-kwietnia-1945-roku-do-obiegu-wchodzi-</link>
		<guid>434-22-434_167406723910.mp3</guid>
		<pubDate>Wed, 18 Jan 2023 19:40:39 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167406723910.mp3' length='3733629' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>233</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>17. Dnia 24 kwietnia 1945 roku, do obiegu wchodzi pierwszy znaczek Poczty Polskiej nawiązujący do polskiego Szczecina. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że miasto było wtedy jeszcze pod władzą Niemców a Rosjanie dopiero zaczynali zdobywać miasto</itunes:title>
		<itunes:subtitle>17. Dnia 24 kwietnia 1945 roku, do obiegu wchodzi pierwszy znaczek Poczty Polskiej nawiązujący do polskiego Szczecina. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że miasto było wtedy jeszcze pod władzą Niemców a Rosjanie dopiero zaczynali zdobywać miasto</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,22,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,22&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego czyli komunistyczny pseudorząd powstały pod kuratelą Stalina, od początku swego istnienia w Chełmie a potem Lublinie, w lipcu 1944 roku bardzo dbał o wszelkie atrybuty legalności. To dlatego już we wrześniu tego roku lubelska Dyrekcja Okręgowa Poczty i Telegrafów z błogosławieństwem Bolesława Bieruta, zamówiła druk nowych znaczków w moskiewskiej drukarni skarbowej. Sowietom też zależało na nadaniu PKWN-owi atrybutów legalnej władzy, więc zamówienie z Lublina&lt;br /&gt; mimo wojennych warunków wykonano w Moskwie szybko i sprawnie. Jak to wtedy mawiano: „sprawa była najwyższej rangi państwowej”. Pierwsze znaczki przedstawiały piastowskiego orła z czapek żołnierze Armii kościuszkowskiej. Zwany on był złośliwie przez polskich patriotów w Lublinie „wroną”, ale od początku 1945 roku wydawano już kolejne serie znaczków. Uczczono między innymi rocznicę Powstania Styczniowego, a potem wybuchu Powstania Kościuszkowskiego i wreszcie wyzwolenie dziesięciu polskich miast.&lt;br /&gt; Na kwiecień 1945 roku zaplanowano specjalną serię znaczków, nawiązujących do Święta Morza, które to święto było obchodzone wówczas 20 lutego, na pamiątkę wydarzeń z 1920 roku, kiedy to generał Józef Haller rzucił pierścień do Bałtyku w ramach zaślubin z morzem. I oto właśnie Liga Morska, zasłużona instytucja lansująca polska politykę morską, którą wskrzeszono w Lublinie w 1944 roku, miała otrzymać część zysków z emisji tego znaczka. &lt;br /&gt; Co może dziwić w tym znaczku? Dwie rzeczy. &lt;br /&gt; Po pierwsze władze PKWN miały wówczas, co prawda podpisany ze Stalinem traktat, który zapowiadał, że Polska uzyska Szczecin, ale oficjalnie w propagandzie PKWN o tym milczano. Jeśli mówiono o przyszłych granicach, to bardziej o linii Odry, bez jednoznacznego deklarowania, że gród Gryfa będzie polski. Po drugie, gdy znaczek trafiał do obiegu w Polsce, nad Szczecinem powiewała jeszcze flaga ze swastyką i nie było wiadomo dokładnie, jak długo będzie trwało zdobywanie miasta. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Miasto ogłoszono twierdzą i Niemcy mieli bronić go do upadłego jak Wrocław. Poszło akurat szczęśliwie, Armia Czerwona zdobyła już 26 kwietnia metropolię nad Odrą, ale i tak jeszcze potem przez dwa miesiące trwały targi wokół przekazania metropolii nad Odrą Polsce. &lt;br /&gt; Znaczek był wyrazem wiary, że państwo polskie obejmie ujście Odry. Jest on dzisiaj stosunkowo rzadki. Wśród szczecińskich filatelistów darzony jest wyjątkowym&lt;br /&gt; sentymentem i nic dziwnego, bo była to w kwestii przyszłych losów Szczecina i jego&lt;br /&gt; przynależności do Polski – był on całkiem szczęśliwą wróżbą.&lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:75%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/22/2023-01-19_1674153794.png&quot; alt=&quot;znaczek 2&quot; title=&quot;znaczek 2&quot; /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Zdjęcie listonoszy z 1947 r. wykonane w Sianowie na Pomorzu Zachodnim&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167415373810.gif' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>16. Przełom kwietnia i maja 1945 - plaga podpaleń w Szczecinie. Na mieście grasują nazistowskie grupy dywersyjne (13.01.2023)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,21,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,21&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Ten motyw powtarza się we wszystkich wspomnieniach z pierwszych trzech tygodni po odbiciu Szczecina spod władzy Niemców. Plaga pożarów i podpaleń. Hitlerowcy wycofując się z miasta, pozostawili grupy dywersyjne złożone z najbardziej fanatycznych SS-manów i członków Hitlerjugend. Dywersanci spod znaku swastyki mieli przygotowane kryjówki w gruzach Szczecina i okolicznych lasach. Przebrani w cywilne ubrania, działali w nocy, inicjując pożary w różnych punktach miasta. Ich zwalczaniem zajmowały się sowieckie patrole, złapanych dywersantów często rozstrzeliwano na miejscu lub wysyłano z innymi niemieckimi jeńcami na Sybir. Zatrzymywania podejrzanych grup niemieckich cywili, dokonywała też polska milicja, ale byli to w większości ochotnicy, którzy nie mieli jeszcze wojskowego, czy milicyjnego doświadczenia. Do dzisiaj cała ta sprawa nie jest odpowiednio zbadana. Mało kto wtedy prowadził dokumentacje incydentów z udziałem niemieckich dywersantów.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/21/2023-01-12_1673521835.png&quot; alt=&quot;Szczecin ulica Staromiejska w pierwszych dniach po wesciu Rosjan. W takich ruinach urządzały swoje kryjowki niemieckie grupy dywersyjne&quot; title=&quot;Szczecin ulica Staromiejska w pierwszych dniach po wesciu Rosjan. W takich ruinach urządzały swoje kryjowki niemieckie grupy dywersyjne&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt; Ulica Staromłyńska tuż po zajęciu miasta przez Rosjan. W takich gruzach ukrywały się grupy nazistowskich podpalaczy.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Nieco światła na te wydarzenia rzuciłaby dokumentacja sowieckiej NKWD ale ta spoczywa w pilnie strzeżonych archiwach w Moskwie. Ale nieco śladów po tamtych atakach pogrobowców III Rzeszy pozostało we wspomnieniach Polaków z tamtych dni. Były to dni wytężonej służby dla pierwszych polskich strażaków, którzy objęli remizę przy ulicy Grodzkiej. Do gaszenia pożarów skierowano wtedy wielu Polaków, którzy zgłaszali się do władz miasta, gotowi do ochotniczej służby. W raporcie polskich władz miejskich dla urzędu Pełnomocnika Rządu w Pile z 1 maja 1945 czytamy:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;blockquote&gt; „Proszę o niezwłoczne zarządzenie przysłania obsad straży pożarnej z Poznania i innych miast do Szczecina. Dziś było 21 pożarów, z czego 17 dywersyjnych, według oświadczenia komendanta miasta. W tej chwili gasimy podpalony gmach Urzędu wojewódzkiego (skrzydło północne). Pożar wybuchł w piwnicy – wyraźne podpalenie przez dywersję, mimo posterunków”.&lt;br /&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;br /&gt; Wspomniany w raporcie pożar zniszczył bezcenną dokumentację i plany portu szczecińskiego. Utrudniło to potem odbudowę urządzeń portowych.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Piotr Zaremba pisząc o wydarzeniach w dniu 4 maja 1945 roku wspominał:&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; „Pożary w mieście nie ustawały i podpalacze działali nadal, omijając fragmenty dzielnic już przez nas zaludnionych. O tym, że niemieckie grupy wojskowe wciąż jeszcze działają z ukrycia świadczy incydent, jaki wydarzył się 4 maja o godzinie 15. Gdy Jan Lesikowski wciągał biało-czerwoną flagę na maszt gmachu zarządu miejskiego przy Jasnych Błoniach, strzelano do niego i jego kolegów z ruin narożnego domu przy ulicy Felczaka. Natychmiastowa obława przeprowadzona przez znajdujących się w gmachu poznańskich milicjantów pod dowództwem sierżanta Stefana Koniecznego, doprowadziła do ujęcia dwóch uzbrojonych hitlerowców w cywilnych ubraniach. Reszta Niemców dywersantów wycofała się do pobliskiego Lasu Arkońskiego, gdyż (jak się to za pięć dni okazało)- tam właśnie znajdował się zawczasu przygotowana baza do długotrwałej działalności dywersyjnej.&quot;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; Ostatnią wielką akcją wzniecenia pożaru, którą przypisywano niemieckim dywersantom był pożar tak zwanego „Czerwonego ratusza” przy Placu Tobruckim. Według innej wersji gmach podpalił, strzegący go niemiecki strażnik, który w ataku szału wymordował własną rodzinę i podpalił gmach za pomocą kanistrów z benzyną. Tak czy inaczej budynek spłonął w całości, pełen bezcennej wtedy powierzchni biurowej. Przy okazji spłonęło też bardzo wiele dokumentacji miejskiej. Budynek odbudowano dopiero w 1959 roku. Od połowy maja liczba podpaleń o typowo dywersyjnym charakterze spada, ale pojawia się za to nowy problem - to pożary wzniecane przez pijanych żołnierzy sowieckich, lub podpalenia mające zamaskować działalność polskich szabrowników.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/21/2023-01-12_1673521965.png&quot; alt=&quot;Ruiny spalonego tzw Czerwonego ratusza przy Placu Tobruckim w Szczecinie&quot; title=&quot;Ruiny spalonego tzw Czerwonego ratusza przy Placu Tobruckim w Szczecinie&quot; /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Ruiny Czerwonego ratusza przy Placu Tobruckim pozostałe po podpaleniu gmachu w pierwszych dniach maja 1945.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,21,16-przelom-kwietnia-i-maja-1945-plaga-podpalen-w</link>
		<guid>434-21-434_167337729010.mp3</guid>
		<pubDate>Tue, 10 Jan 2023 20:01:30 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167337729010.mp3' length='3284323' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>205</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>16. Przełom kwietnia i maja 1945 - plaga podpaleń w Szczecinie. Na mieście grasują nazistowskie grupy dywersyjne (13.01.2023)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>16. Przełom kwietnia i maja 1945 - plaga podpaleń w Szczecinie. Na mieście grasują nazistowskie grupy dywersyjne (13.01.2023)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,21,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,21&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Ten motyw powtarza się we wszystkich wspomnieniach z pierwszych trzech tygodni po odbiciu Szczecina spod władzy Niemców. Plaga pożarów i podpaleń. Hitlerowcy wycofując się z miasta, pozostawili grupy dywersyjne złożone z najbardziej fanatycznych SS-manów i członków Hitlerjugend. Dywersanci spod znaku swastyki mieli przygotowane kryjówki w gruzach Szczecina i okolicznych lasach. Przebrani w cywilne ubrania, działali w nocy, inicjując pożary w różnych punktach miasta. Ich zwalczaniem zajmowały się sowieckie patrole, złapanych dywersantów często rozstrzeliwano na miejscu lub wysyłano z innymi niemieckimi jeńcami na Sybir. Zatrzymywania podejrzanych grup niemieckich cywili, dokonywała też polska milicja, ale byli to w większości ochotnicy, którzy nie mieli jeszcze wojskowego, czy milicyjnego doświadczenia. Do dzisiaj cała ta sprawa nie jest odpowiednio zbadana. Mało kto wtedy prowadził dokumentacje incydentów z udziałem niemieckich dywersantów.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/21/2023-01-12_1673521835.png&quot; alt=&quot;Szczecin ulica Staromiejska w pierwszych dniach po wesciu Rosjan. W takich ruinach urządzały swoje kryjowki niemieckie grupy dywersyjne&quot; title=&quot;Szczecin ulica Staromiejska w pierwszych dniach po wesciu Rosjan. W takich ruinach urządzały swoje kryjowki niemieckie grupy dywersyjne&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt; Ulica Staromłyńska tuż po zajęciu miasta przez Rosjan. W takich gruzach ukrywały się grupy nazistowskich podpalaczy.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Nieco światła na te wydarzenia rzuciłaby dokumentacja sowieckiej NKWD ale ta spoczywa w pilnie strzeżonych archiwach w Moskwie. Ale nieco śladów po tamtych atakach pogrobowców III Rzeszy pozostało we wspomnieniach Polaków z tamtych dni. Były to dni wytężonej służby dla pierwszych polskich strażaków, którzy objęli remizę przy ulicy Grodzkiej. Do gaszenia pożarów skierowano wtedy wielu Polaków, którzy zgłaszali się do władz miasta, gotowi do ochotniczej służby. W raporcie polskich władz miejskich dla urzędu Pełnomocnika Rządu w Pile z 1 maja 1945 czytamy:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;blockquote&gt; „Proszę o niezwłoczne zarządzenie przysłania obsad straży pożarnej z Poznania i innych miast do Szczecina. Dziś było 21 pożarów, z czego 17 dywersyjnych, według oświadczenia komendanta miasta. W tej chwili gasimy podpalony gmach Urzędu wojewódzkiego (skrzydło północne). Pożar wybuchł w piwnicy – wyraźne podpalenie przez dywersję, mimo posterunków”.&lt;br /&gt; &lt;/blockquote&gt; &lt;br /&gt; Wspomniany w raporcie pożar zniszczył bezcenną dokumentację i plany portu szczecińskiego. Utrudniło to potem odbudowę urządzeń portowych.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Piotr Zaremba pisząc o wydarzeniach w dniu 4 maja 1945 roku wspominał:&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; „Pożary w mieście nie ustawały i podpalacze działali nadal, omijając fragmenty dzielnic już przez nas zaludnionych. O tym, że niemieckie grupy wojskowe wciąż jeszcze działają z ukrycia świadczy incydent, jaki wydarzył się 4 maja o godzinie 15. Gdy Jan Lesikowski wciągał biało-czerwoną flagę na maszt gmachu zarządu miejskiego przy Jasnych Błoniach, strzelano do niego i jego kolegów z ruin narożnego domu przy ulicy Felczaka. Natychmiastowa obława przeprowadzona przez znajdujących się w gmachu poznańskich milicjantów pod dowództwem sierżanta Stefana Koniecznego, doprowadziła do ujęcia dwóch uzbrojonych hitlerowców w cywilnych ubraniach. Reszta Niemców dywersantów wycofała się do pobliskiego Lasu Arkońskiego, gdyż (jak się to za pięć dni okazało)- tam właśnie znajdował się zawczasu przygotowana baza do długotrwałej działalności dywersyjnej.&quot;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; Ostatnią wielką akcją wzniecenia pożaru, którą przypisywano niemieckim dywersantom był pożar tak zwanego „Czerwonego ratusza” przy Placu Tobruckim. Według innej wersji gmach podpalił, strzegący go niemiecki strażnik, który w ataku szału wymordował własną rodzinę i podpalił gmach za pomocą kanistrów z benzyną. Tak czy inaczej budynek spłonął w całości, pełen bezcennej wtedy powierzchni biurowej. Przy okazji spłonęło też bardzo wiele dokumentacji miejskiej. Budynek odbudowano dopiero w 1959 roku. Od połowy maja liczba podpaleń o typowo dywersyjnym charakterze spada, ale pojawia się za to nowy problem - to pożary wzniecane przez pijanych żołnierzy sowieckich, lub podpalenia mające zamaskować działalność polskich szabrowników.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/21/2023-01-12_1673521965.png&quot; alt=&quot;Ruiny spalonego tzw Czerwonego ratusza przy Placu Tobruckim w Szczecinie&quot; title=&quot;Ruiny spalonego tzw Czerwonego ratusza przy Placu Tobruckim w Szczecinie&quot; /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Ruiny Czerwonego ratusza przy Placu Tobruckim pozostałe po podpaleniu gmachu w pierwszych dniach maja 1945.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167352169510.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>14. Dnia 30 kwietnia 1945 roku Franciszek Jamroży wciąga polską flagę na maszt, na szczycie gmachu na Wałach Chrobrego (30.12.2022)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,18,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,18&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; Wstyd przyznać, ale porucznik Franciszek Jamroży, pierwszy zastępca Piotra Zaremby, w kwietniu 1945 roku, tuż po objęciu miasta, został uczczony na mapie Szczecina dopiero we wrześniu tego roku. Jego imieniem nazwano skwer na rogu ulic: Bolesława Prusa i Jana Kochanowskiego. Można powiedzieć, że lepiej późno niż wcale, bo 30 kwietnia, gdy polska ekipa objęła gmach, to on wciągnął pierwszą polską flagę nad Szczecinem.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Piotr Zaremba wspominał, 30 kwietnia 1945 r. że po objęciu gmachu dawnej rejencji szczecińskiej na obecnych Wałach Chrobrego wraz z Jamrożym, natychmiast zaczęli szukać wejścia na wieżę budynku późniejszego urzędu wojewódzkiego. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;„Torując sobie drogę, wśród zwałów leżącej na schodach broni, doszliśmy szerokimi na najwyższe piętro, skąd węższe drewniane drzwi prowadziły przez strych do platformy na ściętej wieżyczce, górującej nad stromym wysokim dachem”. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Jak wspominał Zaremba, widok z tarasu wieży „zapierał dech”. Widać było taflę Jeziora Dąbie, doskonale było widać zgliszcza portu, zwalone dźwigi portowe, zniszczone nabrzeża, sterczące z wody szczyty zatopionych statków. Jak notował Zaremba:&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;„Od zachodu ponad szczytami drzew, widniały spalone, zakręcone, ruiny Śródmieścia, dął silny wiatr. Niełatwo przyszło nam umocować naszą ogromną biało-czerwoną flagę i wciągnąć ją na wysoki maszt, spuściwszy uprzednio biały obrus, który jako biała flaga kapitulacyjna zawisł z wieży. Jeszcze chwile patrzyliśmy w łopocącą chorągiew i w ogrom zniszczeń”. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Kim był zastępca Zaremby, który razem z nim wciągał biało-czerwoną flagę na Wałach Chrobrego? Porucznik Franciszek Jamroży został wzięty do niewoli we wrześniu 1939 roku. W marcu 1945 roku został wyzwolony z obozu jenieckiego, w czasie wypychania Niemców z Pomorza zachodniego. Szybko zgłosił się do grupy technicznej, która miała objąć Lębork a potem dołączył do grupy Zaremby, która wyruszyła do Szczecina. Przez najbliższe trzy miesiące będzie najbliższym współpracownikiem Zaremby, odpowiedzialnym jako były wojskowy za utworzenie pierwszej polskiej milicji w mieście.&lt;br /&gt; Dla udokumentowania aktu wciągnięcia polskiej flagi nad Szczecinem Zaremba i Jamroży sporządzili specjalny akt. Nie było jeszcze papierów firmowych. Orła bez korony wyrysowano ręcznie a nagłówek urzędowy odbito za pomocą zabawki - dziecięcego zestawu liter, które jeden z członków polskiej ekipy przywiózł z Poznania. No cóż, takie to były czasy, tak trzeba było sobie radzić. Jak wspominał Zaremba „nie mieliśmy jeszcze ani pieczęci, ani innego emblematu władzy, wystarczyło tylko to, że już byliśmy w Szczecinie”. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:33%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/18/2022-12-29_1672331193.png&quot; alt=&quot;dokument&quot; title=&quot;dokument&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Po uroczystym akcie wciągnięcia flagi odbyła się krótka odprawa polskiej ekipy. Po niej pierwsi polscy milicjanci wraz z porucznikiem Jamrożym przystąpili do zajmowania kolejnego gmachu na Wałach Chrobrego. Był to gmach późniejszej Wyższej Szkoły Morskiej, która dzisiaj nosi nazwę Politechniki Morskiej.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,18,14-dnia-30-kwietnia-1945-roku-franciszek-jamrozy</link>
		<guid>434-18-434_167224123610.mp3</guid>
		<pubDate>Wed, 28 Dec 2022 16:27:16 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167224123610.mp3' length='3497064' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>219</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>14. Dnia 30 kwietnia 1945 roku Franciszek Jamroży wciąga polską flagę na maszt, na szczycie gmachu na Wałach Chrobrego (30.12.2022)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>14. Dnia 30 kwietnia 1945 roku Franciszek Jamroży wciąga polską flagę na maszt, na szczycie gmachu na Wałach Chrobrego (30.12.2022)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,18,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,18&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; Wstyd przyznać, ale porucznik Franciszek Jamroży, pierwszy zastępca Piotra Zaremby, w kwietniu 1945 roku, tuż po objęciu miasta, został uczczony na mapie Szczecina dopiero we wrześniu tego roku. Jego imieniem nazwano skwer na rogu ulic: Bolesława Prusa i Jana Kochanowskiego. Można powiedzieć, że lepiej późno niż wcale, bo 30 kwietnia, gdy polska ekipa objęła gmach, to on wciągnął pierwszą polską flagę nad Szczecinem.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Piotr Zaremba wspominał, 30 kwietnia 1945 r. że po objęciu gmachu dawnej rejencji szczecińskiej na obecnych Wałach Chrobrego wraz z Jamrożym, natychmiast zaczęli szukać wejścia na wieżę budynku późniejszego urzędu wojewódzkiego. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;„Torując sobie drogę, wśród zwałów leżącej na schodach broni, doszliśmy szerokimi na najwyższe piętro, skąd węższe drewniane drzwi prowadziły przez strych do platformy na ściętej wieżyczce, górującej nad stromym wysokim dachem”. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Jak wspominał Zaremba, widok z tarasu wieży „zapierał dech”. Widać było taflę Jeziora Dąbie, doskonale było widać zgliszcza portu, zwalone dźwigi portowe, zniszczone nabrzeża, sterczące z wody szczyty zatopionych statków. Jak notował Zaremba:&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;„Od zachodu ponad szczytami drzew, widniały spalone, zakręcone, ruiny Śródmieścia, dął silny wiatr. Niełatwo przyszło nam umocować naszą ogromną biało-czerwoną flagę i wciągnąć ją na wysoki maszt, spuściwszy uprzednio biały obrus, który jako biała flaga kapitulacyjna zawisł z wieży. Jeszcze chwile patrzyliśmy w łopocącą chorągiew i w ogrom zniszczeń”. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Kim był zastępca Zaremby, który razem z nim wciągał biało-czerwoną flagę na Wałach Chrobrego? Porucznik Franciszek Jamroży został wzięty do niewoli we wrześniu 1939 roku. W marcu 1945 roku został wyzwolony z obozu jenieckiego, w czasie wypychania Niemców z Pomorza zachodniego. Szybko zgłosił się do grupy technicznej, która miała objąć Lębork a potem dołączył do grupy Zaremby, która wyruszyła do Szczecina. Przez najbliższe trzy miesiące będzie najbliższym współpracownikiem Zaremby, odpowiedzialnym jako były wojskowy za utworzenie pierwszej polskiej milicji w mieście.&lt;br /&gt; Dla udokumentowania aktu wciągnięcia polskiej flagi nad Szczecinem Zaremba i Jamroży sporządzili specjalny akt. Nie było jeszcze papierów firmowych. Orła bez korony wyrysowano ręcznie a nagłówek urzędowy odbito za pomocą zabawki - dziecięcego zestawu liter, które jeden z członków polskiej ekipy przywiózł z Poznania. No cóż, takie to były czasy, tak trzeba było sobie radzić. Jak wspominał Zaremba „nie mieliśmy jeszcze ani pieczęci, ani innego emblematu władzy, wystarczyło tylko to, że już byliśmy w Szczecinie”. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:33%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/18/2022-12-29_1672331193.png&quot; alt=&quot;dokument&quot; title=&quot;dokument&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Po uroczystym akcie wciągnięcia flagi odbyła się krótka odprawa polskiej ekipy. Po niej pierwsi polscy milicjanci wraz z porucznikiem Jamrożym przystąpili do zajmowania kolejnego gmachu na Wałach Chrobrego. Był to gmach późniejszej Wyższej Szkoły Morskiej, która dzisiaj nosi nazwę Politechniki Morskiej.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167233105010.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>13. Przełom kwietnia i maja 1945. Rosjanie stawiają na niemieckich burmistrzów w zdobytym Szczecinie choć nie bronią Polakom obsadzenia miasta. Powstaje stan dwuwładzy (23.12.2022)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,17,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,17&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Przełom kwietnia i maja 1945 roku. Rosjanie, owszem, nie przeszkadzają Piotrowi Zarembie objąć miasta, ale wynajdują sobie niemieckich burmistrzów i jak się okazuje, ich władza będzie trwała jeszcze całkiem długo.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;W jednym z poprzednich odcinków naszej sagi o Szczecinie w 1945 roku, opowiedzieliśmy o tym jak niemiecki komunista Erich Wiesner, zorganizował bramę triumfalną ku czci Armii Czerwonej. Ci, którzy wpadli na ten wspaniały dowód sympatii byli zdziwieni i całkiem serdecznie wyściskali Wiesnera. Ale idący za żołnierzami specjaliści z NKWD, nie byli już tacy ufni. Wiesner trafił do obozu filtrującego NKWD, gdzie w trakcie skrupulatnych przesłuchań był badany, czy tak naprawdę jest ukrywającym się działaczem KPD, a może hitlerowskim prowokatorem. Gdy Wiesnera maglowali śledczy, inny komunista niemiecki ze Szczecina, Ernst Rauch, został obwołany przez Rosjan pierwszym powojennym burmistrzem. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:50%;&quot; src=&quot;&quot; alt=&quot;&quot; title=&quot;&quot; /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:33%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/17/2022-12-22_1671735017.jpg&quot; alt=&quot;Erich Rauch&quot; title=&quot;Erich Rauch&quot; /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Ernst Rauch&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Początkowo polem jego działania było tylko Pogodno, potem, gdy ten rejon Szczecina przeznaczono na dzielnicę dla oficerów i żołnierzy rosyjskich, Niemców postanowiono osiedlić i zgrupować na terenie Niebuszewa. Rauch musiał czymś podpaść sowietom, bo już po dwóch tygodniach, 5. maja został zastąpiony Erichem Spieglem, tym razem z partii socjaldemokratycznej. Rosjanie preferowali komunistów, ale byli też pragmatykami, więc jeśli znaleźli kogoś lepszego, to i nie wadziła im etykietka SPD. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Spiegel, rodem z Goleniowa trafił w 1944 r. do sowieckiej niewoli i tam jego indoktrynacją zajął się Narodowy Komitet Wolne Niemcy, za pomocą którego Sowieci przygotowywali lokalne kadry na potrzeby okupowanych powojennych Niemiec. Spiegel jako niemiecki burmistrz okazał się wyjątkowo wierny usługom Rosjan, nawet doczekał się decyzji wielkich mocarstw z 16 maja, kiedy to kazano polskiemu prezydentowi opuścić Szczecin i mógł poczuć się, wygranym i jedynym na ringu.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:33%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/17/2022-12-22_1671735099.jpg&quot; alt=&quot;Ernst Spiegel&quot; title=&quot;Ernst Spiegel&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Erich Spiegel&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; W magistracie niemieckim na Niebuszewie, powiało optymizmem, tym bardziej, że szanse na to, że da się utrzymać Szczecin przy Niemcach mogły zdawać się rosłe. Tworzono komitety blokowe z tak zwanymi niemieckimi „mężami zaufania”, zaczęła działać niemiecka poczta, rozpoczęto wydawanie tymczasowych niemieckich dowodów tożsamości, a do Szczecina zaczęło powracać coraz więcej mieszkańców, który musieli opuścić w ramach ewakuacji. Zaczęły krążyć plotki, że alianci, stworzą ze Szczecina wolne miasto z dzielnicami: polską, niemiecką i - uwaga - czechosławacką. Nasi południowi sąsiedzi mieli rzekomo otrzymać swój własny sektor w wolnym mieście Szczecin, jako rekompensatę za straty wojenne i element uzyskania dostępu do morza. Ktoś, kto bardzo chce wierzyć w cuda, uwierzy we wszystko, dlatego Niemcy łykali tego typu plotki mając nadzieję, że jakoś to będzie. Z kolei Polacy, którzy już osiedlili się w Szczecinie i musieli obserwować jak polskie władze opuszczają miasto, mogli tylko trwać w nadziei na zmianę sytuacji i twardo wierzyć, że może szczęście za jakiś czas uśmiechnie się do Polaków.&lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,17,13-przelom-kwietnia-i-maja-1945-rosjanie-stawiaj</link>
		<guid>434-17-434_167173341310.mp3</guid>
		<pubDate>Thu, 22 Dec 2022 19:23:33 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167173341310.mp3' length='3833939' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>240</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>13. Przełom kwietnia i maja 1945. Rosjanie stawiają na niemieckich burmistrzów w zdobytym Szczecinie choć nie bronią Polakom obsadzenia miasta. Powstaje stan dwuwładzy (23.12.2022)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>13. Przełom kwietnia i maja 1945. Rosjanie stawiają na niemieckich burmistrzów w zdobytym Szczecinie choć nie bronią Polakom obsadzenia miasta. Powstaje stan dwuwładzy (23.12.2022)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,17,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,17&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Przełom kwietnia i maja 1945 roku. Rosjanie, owszem, nie przeszkadzają Piotrowi Zarembie objąć miasta, ale wynajdują sobie niemieckich burmistrzów i jak się okazuje, ich władza będzie trwała jeszcze całkiem długo.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;W jednym z poprzednich odcinków naszej sagi o Szczecinie w 1945 roku, opowiedzieliśmy o tym jak niemiecki komunista Erich Wiesner, zorganizował bramę triumfalną ku czci Armii Czerwonej. Ci, którzy wpadli na ten wspaniały dowód sympatii byli zdziwieni i całkiem serdecznie wyściskali Wiesnera. Ale idący za żołnierzami specjaliści z NKWD, nie byli już tacy ufni. Wiesner trafił do obozu filtrującego NKWD, gdzie w trakcie skrupulatnych przesłuchań był badany, czy tak naprawdę jest ukrywającym się działaczem KPD, a może hitlerowskim prowokatorem. Gdy Wiesnera maglowali śledczy, inny komunista niemiecki ze Szczecina, Ernst Rauch, został obwołany przez Rosjan pierwszym powojennym burmistrzem. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:50%;&quot; src=&quot;&quot; alt=&quot;&quot; title=&quot;&quot; /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:33%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/17/2022-12-22_1671735017.jpg&quot; alt=&quot;Erich Rauch&quot; title=&quot;Erich Rauch&quot; /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Ernst Rauch&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Początkowo polem jego działania było tylko Pogodno, potem, gdy ten rejon Szczecina przeznaczono na dzielnicę dla oficerów i żołnierzy rosyjskich, Niemców postanowiono osiedlić i zgrupować na terenie Niebuszewa. Rauch musiał czymś podpaść sowietom, bo już po dwóch tygodniach, 5. maja został zastąpiony Erichem Spieglem, tym razem z partii socjaldemokratycznej. Rosjanie preferowali komunistów, ale byli też pragmatykami, więc jeśli znaleźli kogoś lepszego, to i nie wadziła im etykietka SPD. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Spiegel, rodem z Goleniowa trafił w 1944 r. do sowieckiej niewoli i tam jego indoktrynacją zajął się Narodowy Komitet Wolne Niemcy, za pomocą którego Sowieci przygotowywali lokalne kadry na potrzeby okupowanych powojennych Niemiec. Spiegel jako niemiecki burmistrz okazał się wyjątkowo wierny usługom Rosjan, nawet doczekał się decyzji wielkich mocarstw z 16 maja, kiedy to kazano polskiemu prezydentowi opuścić Szczecin i mógł poczuć się, wygranym i jedynym na ringu.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:33%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/17/2022-12-22_1671735099.jpg&quot; alt=&quot;Ernst Spiegel&quot; title=&quot;Ernst Spiegel&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Erich Spiegel&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; W magistracie niemieckim na Niebuszewie, powiało optymizmem, tym bardziej, że szanse na to, że da się utrzymać Szczecin przy Niemcach mogły zdawać się rosłe. Tworzono komitety blokowe z tak zwanymi niemieckimi „mężami zaufania”, zaczęła działać niemiecka poczta, rozpoczęto wydawanie tymczasowych niemieckich dowodów tożsamości, a do Szczecina zaczęło powracać coraz więcej mieszkańców, który musieli opuścić w ramach ewakuacji. Zaczęły krążyć plotki, że alianci, stworzą ze Szczecina wolne miasto z dzielnicami: polską, niemiecką i - uwaga - czechosławacką. Nasi południowi sąsiedzi mieli rzekomo otrzymać swój własny sektor w wolnym mieście Szczecin, jako rekompensatę za straty wojenne i element uzyskania dostępu do morza. Ktoś, kto bardzo chce wierzyć w cuda, uwierzy we wszystko, dlatego Niemcy łykali tego typu plotki mając nadzieję, że jakoś to będzie. Z kolei Polacy, którzy już osiedlili się w Szczecinie i musieli obserwować jak polskie władze opuszczają miasto, mogli tylko trwać w nadziei na zmianę sytuacji i twardo wierzyć, że może szczęście za jakiś czas uśmiechnie się do Polaków.&lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167173365410.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>12.  Polska szczecinianka, pani Anna Łabędziowa, wychodzi 30 kwietnia z kryjówki w okolicach Placu Zwycięstwa po wodę i nagle dostrzega coś, co ją totalnie zdumiewa (16.12.2022)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,16,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,16&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;Czy znacie Państwo zabytkowe pompy, które jeszcze do dzisiaj widoczne są w centrum Szczecina? Jedna z takich pomp stała na obecnym Placu Zwycięstwa i właśnie 30 kwietnia 1945 roku, gdy Piotr Zaremba wjeżdżał swoim samochodem na Plac Zwycięstwa, zauważył starszą kobietę, która trzymała dwa wiadra, do których chciała właśnie przy tej pompie nabrać wody. Jak wspomina:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;blockquote&gt; „Na nasz widok kobieta zmartwiała, ale po chwili, zamiast uciekać porzuciwszy na jezdni wiadra, pobiegła przez plac wprost w kierunku naszego samochodu. Siwa staruszka nie mogła złapać tchu. Wykrzykiwała coś bezwładnie. Wysiadłem, pytając po niemiecku czego chce. Odpowiedziała, że wraz z mężem Janem Łabędziem, mieszka od trzydziestu lat w Szczecinie, że słyszała, że Polacy mają wejść do Szczecina i że właśnie zobaczyła polską flagę.” &lt;br /&gt; &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt; &lt;div&gt;Dziś trudno nam wyobrazić sobie, jakie wrażenie robiła na Polakach niewielka polska chorągiewka przymocowana do polskiego fiata Piotra Zaremby. W czasie niemieckiej okupacji była to rzecz, której nie można było zauważyć nigdzie. Przez długich 6 lat wojny, nawet najmniejsza chorągiewka mogła ściągnąć na Polaka mieszkającego w Szczecinie karę śmierci. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Zaremba dowiedział się od pani Łabędziowej, że w Szczecinie są Polacy, choć nieliczni. Chowają się dalej w piwnicach, gdyż nie wiedzą do końca, do kogo należy miasto i kiedy nastąpi jakakolwiek stabilizacja. To dogadywanie się jak Polak z Polką poszło bardzo udanie. Pani Łabędziowa obiecała, że jeszcze tego samego dnia przyprowadzi znanych jej Polaków ukrywających się w gruzach Szczecina do budynku na Wałach Chrobrego i tam zaczną zastanawiać się, jak mogą pomóc nowej polskiej ekipie przybyłej do miasta. Ci Polacy, którzy doskonale znali miasto w czasie wojny i wcześniej, byli doskonałym początkiem polskiej administracji. Wiedzieli, gdzie są odpowiednie magazyny żywności, gdzie są byłe urzędy, gdzie wreszcie można znaleźć pierwsze kuchnie do rozpoczęcia wydawania posiłków. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Polacy ci, z dumą nazywali się &amp;#039;pierwszymi szczecinianami&amp;#039; i zasługiwali na ten tytuł z całkowitą pewnością.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,16,12-polska-szczecinianka-pani-anna-labedziowa-wyc</link>
		<guid>434-16-434_167094560110.mp3</guid>
		<pubDate>Tue, 13 Dec 2022 16:33:21 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167094560110.mp3' length='3321521' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>208</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>12.  Polska szczecinianka, pani Anna Łabędziowa, wychodzi 30 kwietnia z kryjówki w okolicach Placu Zwycięstwa po wodę i nagle dostrzega coś, co ją totalnie zdumiewa (16.12.2022)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>12.  Polska szczecinianka, pani Anna Łabędziowa, wychodzi 30 kwietnia z kryjówki w okolicach Placu Zwycięstwa po wodę i nagle dostrzega coś, co ją totalnie zdumiewa (16.12.2022)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,16,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,16&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;Czy znacie Państwo zabytkowe pompy, które jeszcze do dzisiaj widoczne są w centrum Szczecina? Jedna z takich pomp stała na obecnym Placu Zwycięstwa i właśnie 30 kwietnia 1945 roku, gdy Piotr Zaremba wjeżdżał swoim samochodem na Plac Zwycięstwa, zauważył starszą kobietę, która trzymała dwa wiadra, do których chciała właśnie przy tej pompie nabrać wody. Jak wspomina:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;blockquote&gt; „Na nasz widok kobieta zmartwiała, ale po chwili, zamiast uciekać porzuciwszy na jezdni wiadra, pobiegła przez plac wprost w kierunku naszego samochodu. Siwa staruszka nie mogła złapać tchu. Wykrzykiwała coś bezwładnie. Wysiadłem, pytając po niemiecku czego chce. Odpowiedziała, że wraz z mężem Janem Łabędziem, mieszka od trzydziestu lat w Szczecinie, że słyszała, że Polacy mają wejść do Szczecina i że właśnie zobaczyła polską flagę.” &lt;br /&gt; &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt; &lt;div&gt;Dziś trudno nam wyobrazić sobie, jakie wrażenie robiła na Polakach niewielka polska chorągiewka przymocowana do polskiego fiata Piotra Zaremby. W czasie niemieckiej okupacji była to rzecz, której nie można było zauważyć nigdzie. Przez długich 6 lat wojny, nawet najmniejsza chorągiewka mogła ściągnąć na Polaka mieszkającego w Szczecinie karę śmierci. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Zaremba dowiedział się od pani Łabędziowej, że w Szczecinie są Polacy, choć nieliczni. Chowają się dalej w piwnicach, gdyż nie wiedzą do końca, do kogo należy miasto i kiedy nastąpi jakakolwiek stabilizacja. To dogadywanie się jak Polak z Polką poszło bardzo udanie. Pani Łabędziowa obiecała, że jeszcze tego samego dnia przyprowadzi znanych jej Polaków ukrywających się w gruzach Szczecina do budynku na Wałach Chrobrego i tam zaczną zastanawiać się, jak mogą pomóc nowej polskiej ekipie przybyłej do miasta. Ci Polacy, którzy doskonale znali miasto w czasie wojny i wcześniej, byli doskonałym początkiem polskiej administracji. Wiedzieli, gdzie są odpowiednie magazyny żywności, gdzie są byłe urzędy, gdzie wreszcie można znaleźć pierwsze kuchnie do rozpoczęcia wydawania posiłków. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Polacy ci, z dumą nazywali się &amp;#039;pierwszymi szczecinianami&amp;#039; i zasługiwali na ten tytuł z całkowitą pewnością.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_167120275210.jpg' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>11. 29 kwietnia 1945 r. mały fiat Piotra Zaremby krąży po wyludnionym Szczecinie. Na Gumieńcach, polscy robotnicy wracający z Niemiec ze zdumieniem dowiadują się od polskiego prezydenta miasta, że są już w Polsce (2.12.2022)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,15,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,15&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;28 kwietnia 1945 roku Piotr Zaremba z grupą operacyjną wjeżdża po raz pierwszy w życiu do Szczecina. Od dwóch dni ma nominację na polskiego prezydenta Szczecina. Podróżował warz z kpt. Wiktorem Jaśkiewiczem niewielkim Polskim Fiatem 508 ze sporą polską chorągiewką i wjechał do miasta przez dzisiejszą ulicę Ku Słońcu. &lt;br /&gt; Bardzo szybko natrafiono na poważne problemy. Zwały olbrzymiego wiaduktu tarasowały ulicę. Nie było rady, przybysze musieli dostać się do centrum miasta okrężną drogą przez Pogodno, przez Brunner Alee - dzisiejszą ulicą Witkiewicza. Kolejny raz zagrodziły im drogę zasieki na Jahnstrasse - obecnej ulicy Kazimierza Twardowskiego. Po odsunięciu kilku zapór z drewna, mały fiat polskiej ekipy przecisnął się między barykadami i przejechał pod wiaduktem kolejowym. Zaremba, jak wspominał, miał szczęście. Wszystkie inne przejazdy kolejowe były wtedy w Szczecinie zaminowane, z wyjątkiem tego jednego, ale wtedy, jeszcze o tym nie wiedział.&lt;br /&gt; Miasto było przerażająco puste i ciche. Trzeba było jechać niezwykle uważnie, aby się nie zaplątać w druty tramwajowe leżące na jezdni. Zaremba wspominał:&lt;br /&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt; &lt;/i&gt; &lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;„Idziemy chodnikiem dzisiejszej alei Wojska Polskiego (wtedy Falkenwalderstrasse- przyp.aut.), echo odbija się od ścian niezniszczonych kamienic. Byłem już przyzwyczajony do ruin, do zniszczeń i pożarów, natomiast to, co wówczas było przerażające w Szczecinie, to cicha pustka opuszczonego miasta, ani żywego ducha, cisza, którą przerwały jedynie szumy naszego samochodu. Stanowimy z kapitanem Jaśkiewiczem pierwszą i jedyną parę nowych mieszkańców Szczecina, miasta porzuconego”.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt; &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt; Owa pustka na ulicach Szczecina była efektem bardzo rygorystycznej akcji ewakuacji niemieckiej ludności Szczecina, dokonanej przez władze III Rzeszy. Ta okoliczność od początku była bardzo korzystna dla Zaremby. Powracający z Niemiec przez Szczecin Polacy, wracający z robót i obozów jenieckich, mogli od razu zasiedlać puste centrum Szczecina. &lt;br /&gt; Zaremba nie zdecydował się tamtego dnia nocować w mieście i postanowił wrócić do Piły, ale już wtedy spotykał Polaków. I znów sięgnijmy, do jego wspomnień:&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;i&gt;Było już późno, kiedy jadąc z miasta tą samą drogą, przejeżdżaliśmy przez Gumieńce. Znów spotykamy grupy Polaków kierujących się pieszo do odrzańskiej przeprawy, z pominięciem śródmieścia, do którego boją się wejść.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Polacy nadciągający z zachodu, z zaskoczeniem dowiadywali się, że są już w Polsce.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,15,11-29-kwietnia-1945-r-maly-fiat-piotra-zaremby-k</link>
		<guid>434-15-434_166983540110.mp3</guid>
		<pubDate>Wed, 30 Nov 2022 20:10:01 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166983540110.mp3' length='3068238' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>192</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>11. 29 kwietnia 1945 r. mały fiat Piotra Zaremby krąży po wyludnionym Szczecinie. Na Gumieńcach, polscy robotnicy wracający z Niemiec ze zdumieniem dowiadują się od polskiego prezydenta miasta, że są już w Polsce (2.12.2022)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>11. 29 kwietnia 1945 r. mały fiat Piotra Zaremby krąży po wyludnionym Szczecinie. Na Gumieńcach, polscy robotnicy wracający z Niemiec ze zdumieniem dowiadują się od polskiego prezydenta miasta, że są już w Polsce (2.12.2022)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,15,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,15&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;28 kwietnia 1945 roku Piotr Zaremba z grupą operacyjną wjeżdża po raz pierwszy w życiu do Szczecina. Od dwóch dni ma nominację na polskiego prezydenta Szczecina. Podróżował warz z kpt. Wiktorem Jaśkiewiczem niewielkim Polskim Fiatem 508 ze sporą polską chorągiewką i wjechał do miasta przez dzisiejszą ulicę Ku Słońcu. &lt;br /&gt; Bardzo szybko natrafiono na poważne problemy. Zwały olbrzymiego wiaduktu tarasowały ulicę. Nie było rady, przybysze musieli dostać się do centrum miasta okrężną drogą przez Pogodno, przez Brunner Alee - dzisiejszą ulicą Witkiewicza. Kolejny raz zagrodziły im drogę zasieki na Jahnstrasse - obecnej ulicy Kazimierza Twardowskiego. Po odsunięciu kilku zapór z drewna, mały fiat polskiej ekipy przecisnął się między barykadami i przejechał pod wiaduktem kolejowym. Zaremba, jak wspominał, miał szczęście. Wszystkie inne przejazdy kolejowe były wtedy w Szczecinie zaminowane, z wyjątkiem tego jednego, ale wtedy, jeszcze o tym nie wiedział.&lt;br /&gt; Miasto było przerażająco puste i ciche. Trzeba było jechać niezwykle uważnie, aby się nie zaplątać w druty tramwajowe leżące na jezdni. Zaremba wspominał:&lt;br /&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt; &lt;/i&gt; &lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;„Idziemy chodnikiem dzisiejszej alei Wojska Polskiego (wtedy Falkenwalderstrasse- przyp.aut.), echo odbija się od ścian niezniszczonych kamienic. Byłem już przyzwyczajony do ruin, do zniszczeń i pożarów, natomiast to, co wówczas było przerażające w Szczecinie, to cicha pustka opuszczonego miasta, ani żywego ducha, cisza, którą przerwały jedynie szumy naszego samochodu. Stanowimy z kapitanem Jaśkiewiczem pierwszą i jedyną parę nowych mieszkańców Szczecina, miasta porzuconego”.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt; &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt; Owa pustka na ulicach Szczecina była efektem bardzo rygorystycznej akcji ewakuacji niemieckiej ludności Szczecina, dokonanej przez władze III Rzeszy. Ta okoliczność od początku była bardzo korzystna dla Zaremby. Powracający z Niemiec przez Szczecin Polacy, wracający z robót i obozów jenieckich, mogli od razu zasiedlać puste centrum Szczecina. &lt;br /&gt; Zaremba nie zdecydował się tamtego dnia nocować w mieście i postanowił wrócić do Piły, ale już wtedy spotykał Polaków. I znów sięgnijmy, do jego wspomnień:&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;i&gt;Było już późno, kiedy jadąc z miasta tą samą drogą, przejeżdżaliśmy przez Gumieńce. Znów spotykamy grupy Polaków kierujących się pieszo do odrzańskiej przeprawy, z pominięciem śródmieścia, do którego boją się wejść.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Polacy nadciągający z zachodu, z zaskoczeniem dowiadywali się, że są już w Polsce.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166992543010.jpg' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>10. Dnia 27 kwietnia 1945 roku, Piotr Zaremba dowiaduje się o zajęciu Szczecina i wykazuje się refleksem. Potwierdza się zasada „kto szybko daje, ten dwa razy daje” (25.11.2022)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,14,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,14&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style=&quot;margin-bottom: 0.5cm&quot; align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=&quot;margin-bottom: 0.5cm&quot; align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;27 kwietnia 1945 roku był piątek. Piotr Zaremba był już mianowany szefem ekipy techniczno-budowlanej, która miała objąć Szczecin. Nic dziwnego, że z niecierpliwością czekał na informację o tym, kiedy miasto wpadnie w ręce Rosjan i będzie mógł wyjechać, by obsadzić metropolię nad Odrą. Czekając na wieści z frontu w Poznaniu kompletował potrzebną ekipę techników miejskich. W rzeczony piątek, przechadzając się na poznańskim placu Wyspiańskiego, zobaczył nagle grupę ludzi gromadzącą się wokół głośnika. Z megafonu ogłaszano właśnie, że „wojska 2. Frontu Białoruskiego zdobyły główne miasto Pomorza - Szczecin”. Jak wspomina Zaremba, natychmiast przerwał swój spacer i już po kilku minutach znalazł się przy willi przy ulicy Konopnickiej 6, gdzie swoją siedzibę miał pełnomocnik rządu lubelskiego na Pomorze Zachodnie – pułkownik Leonard Borkowicz. W Poznaniu przebywał akurat zastępca Borkowicza kapitan Wiktor Jaśkiewicz.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;Zaremba chciał się dowiedzieć o szczegółach zdobycia miasta i poprosić o jakiś samochód, bo wtedy to był towar deficytowy, aby dostać się do Szczecina. Jak wspominał po latach:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt; &lt;p style=&quot;margin-bottom: 0cm&quot; align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;p style=&quot;margin-bottom: 0cm&quot; align=&quot;JUSTIFY&quot;&gt;„&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Była trzecia po południu, gdy nacisnąłem dzwonek furtki wiodącej do ogródka willi. W tej samej chwili otworzyły się drzwi i stanął w nich kapitan Jaśkiewicz w płaszczu ubrany do wyjścia. Spotkaliśmy się na schodach. Jego pierwszym pytaniem było, co ja robię w Poznaniu, miałem być w Pile. Przerwał mi, gdy zacząłem tłumaczyć i wciągnął mnie do swojego gabinetu.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;p style=&quot;margin-bottom: 0cm&quot; align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt; &lt;span style=&quot;font-style: normal&quot;&gt;Jak się okazało, Jaśkiewicz pokazał Zarembie depeszę od Borkowicza, która nakazywała mu natychmiast objąć miasto.&lt;/span&gt; Jaśkiewicz dał Zarembie do zrozumienia, że spadł mu z nieba. Zapytał czy pojechałby z nim do Szczecina i czy zgodziłbym się zostać prezydentem miasta. Zaremba pisał: „&lt;i&gt;Oszołomiony tymi perspektywami zgodziłem się na wyjazd do Szczecina, nie bardzo zdając sobie sprawę z konsekwencji tej decyzji.”&lt;/i&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Już pół godziny później, małym przedwojennym polskim fiatem jechał z Jaśkiewiczem w kierunku metropolii nad Odrą, by po noclegu w Pile dotrzeć do Szczecina 28 kwietnia 1945 roku. Jak wspomina Zaremba: „&lt;i&gt;Zastanawiałem się wielokrotnie, jakby się potoczyło moje dalsze życie, gdybym przyszedł do willi przy Konopnickiej pół godziny później?” &lt;/i&gt;No właśnie, dobre pytanie. Jaśkiewicz pewnie znalazłby w Pile - tymczasowej siedzibie województwa zachodniopomorskiego - jakiegoś innego kandydata na prezydenta grodu Gryfa. Traf chciał, że Zaremba wykazał się refleksem. I potem już swej historycznej szansy długo nie dał sobie wyrwać z rąk.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=&quot;margin-bottom: 0cm&quot; align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; &lt;style type=&quot;text/css&quot;&gt; &lt;!-- P { margin-bottom: 0.21cm }BLOCKQUOTE { margin-left: 1cm; margin-right: 1cm } --&gt; &lt;/style&gt;&lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,14,10-dnia-27-kwietnia-1945-roku-piotr-zaremba-dowi</link>
		<guid>434-14-434_166922307710.mp3</guid>
		<pubDate>Wed, 23 Nov 2022 18:04:37 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166922307710.mp3' length='2809521' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>176</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>10. Dnia 27 kwietnia 1945 roku, Piotr Zaremba dowiaduje się o zajęciu Szczecina i wykazuje się refleksem. Potwierdza się zasada „kto szybko daje, ten dwa razy daje” (25.11.2022)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>10. Dnia 27 kwietnia 1945 roku, Piotr Zaremba dowiaduje się o zajęciu Szczecina i wykazuje się refleksem. Potwierdza się zasada „kto szybko daje, ten dwa razy daje” (25.11.2022)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,14,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,14&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style=&quot;margin-bottom: 0.5cm&quot; align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=&quot;margin-bottom: 0.5cm&quot; align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;27 kwietnia 1945 roku był piątek. Piotr Zaremba był już mianowany szefem ekipy techniczno-budowlanej, która miała objąć Szczecin. Nic dziwnego, że z niecierpliwością czekał na informację o tym, kiedy miasto wpadnie w ręce Rosjan i będzie mógł wyjechać, by obsadzić metropolię nad Odrą. Czekając na wieści z frontu w Poznaniu kompletował potrzebną ekipę techników miejskich. W rzeczony piątek, przechadzając się na poznańskim placu Wyspiańskiego, zobaczył nagle grupę ludzi gromadzącą się wokół głośnika. Z megafonu ogłaszano właśnie, że „wojska 2. Frontu Białoruskiego zdobyły główne miasto Pomorza - Szczecin”. Jak wspomina Zaremba, natychmiast przerwał swój spacer i już po kilku minutach znalazł się przy willi przy ulicy Konopnickiej 6, gdzie swoją siedzibę miał pełnomocnik rządu lubelskiego na Pomorze Zachodnie – pułkownik Leonard Borkowicz. W Poznaniu przebywał akurat zastępca Borkowicza kapitan Wiktor Jaśkiewicz.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;Zaremba chciał się dowiedzieć o szczegółach zdobycia miasta i poprosić o jakiś samochód, bo wtedy to był towar deficytowy, aby dostać się do Szczecina. Jak wspominał po latach:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt; &lt;p style=&quot;margin-bottom: 0cm&quot; align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;p style=&quot;margin-bottom: 0cm&quot; align=&quot;JUSTIFY&quot;&gt;„&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Była trzecia po południu, gdy nacisnąłem dzwonek furtki wiodącej do ogródka willi. W tej samej chwili otworzyły się drzwi i stanął w nich kapitan Jaśkiewicz w płaszczu ubrany do wyjścia. Spotkaliśmy się na schodach. Jego pierwszym pytaniem było, co ja robię w Poznaniu, miałem być w Pile. Przerwał mi, gdy zacząłem tłumaczyć i wciągnął mnie do swojego gabinetu.&quot;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;p style=&quot;margin-bottom: 0cm&quot; align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt; &lt;span style=&quot;font-style: normal&quot;&gt;Jak się okazało, Jaśkiewicz pokazał Zarembie depeszę od Borkowicza, która nakazywała mu natychmiast objąć miasto.&lt;/span&gt; Jaśkiewicz dał Zarembie do zrozumienia, że spadł mu z nieba. Zapytał czy pojechałby z nim do Szczecina i czy zgodziłbym się zostać prezydentem miasta. Zaremba pisał: „&lt;i&gt;Oszołomiony tymi perspektywami zgodziłem się na wyjazd do Szczecina, nie bardzo zdając sobie sprawę z konsekwencji tej decyzji.”&lt;/i&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Już pół godziny później, małym przedwojennym polskim fiatem jechał z Jaśkiewiczem w kierunku metropolii nad Odrą, by po noclegu w Pile dotrzeć do Szczecina 28 kwietnia 1945 roku. Jak wspomina Zaremba: „&lt;i&gt;Zastanawiałem się wielokrotnie, jakby się potoczyło moje dalsze życie, gdybym przyszedł do willi przy Konopnickiej pół godziny później?” &lt;/i&gt;No właśnie, dobre pytanie. Jaśkiewicz pewnie znalazłby w Pile - tymczasowej siedzibie województwa zachodniopomorskiego - jakiegoś innego kandydata na prezydenta grodu Gryfa. Traf chciał, że Zaremba wykazał się refleksem. I potem już swej historycznej szansy długo nie dał sobie wyrwać z rąk.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=&quot;margin-bottom: 0cm&quot; align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; &lt;style type=&quot;text/css&quot;&gt; &lt;!-- P { margin-bottom: 0.21cm }BLOCKQUOTE { margin-left: 1cm; margin-right: 1cm } --&gt; &lt;/style&gt;&lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166937726910.jpg' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>9. Korespondent frontowy, Kowalewski opisuje rajd zwiadowców do centrum Szczecina (18.11.2022)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,13,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,13&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;W sowieckiej propagandzie wojennej, gazetkom frontowym i redagującym je korespondentom wojennym, wyznaczano bardzo ważną rolę. Mieli dbać o morale żołnierzy i zagrzewać ich swymi tekstami do walki. Dowódcy otrzymali polecenie ułatwiania reporterom w mundurach docierania na pierwszą linię walki, a specjalne mobilne frontowe drukarnie produkowały tysiące egzemplarzy pisemek dla żołnierzy. Podczas oblężenia Szczecina przez wojska sowieckie, w kwietniu 1945 r. jednym z takich korespondentów był Wiaczesław Aleksandrowicz Kowalewski, piszący dla frontowego pisemka „Na rozgrom wraga” (pokonać wroga).&lt;br /&gt; Tekst odnalazł w rosyjskim internecie i przetłumaczył Jan Sinius. Jest to relacja z rajdu sowieckich zwiadowców do centrum Szczecina. Data rajdu nie został podana ale wydaje się, ze może chodzić o środę 25 kwietnia. Tego dnia Niemcy wycofywali się z miasta ale Rosjanie jeszcze obawiali się wkraczać do centrum. Nie wiedzieli jakie siły przeciwnika mogą okopać się w mieście. Tę wiedzę musieli zdobyć zwiadowcy, a byli to niekiedy prawdziwi wirtuozi dyskretnego poruszania się w mieście, w którym jeszcze był wróg. Tekst ten, Kowalawski zamieścił po wojnie w zbiorze swoich opowiadań &quot;Zeszyty z wojskowego chlebaka&quot;. Książkę tę wydano w 1968 roku:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;i&gt;Pachniało trupami. Słodkawo tak. Bardzo nieprzyjemny zapach do którego nie da się przyzwyczaić. Mówią, że na wojnie do wszystkiego można się przyzwyczaić, lecz ja się z tym nie zgadzam. Prawie do wszystkiego, lecz nie do trupiego smrodu. Skąd tyle zwłok? O miasto nawet jeszcze nie było walk. Niemniej na obrzeżach Szczecina wręcz roiło się od zwłok. Nie ma niczego gorszego dla ludności cywilnej, niż anarchia. Władze Rzeszy zdążyły stąd uciec, a sowieckie jeszcze nie nadeszły. Strefa buforowa pomiędzy wojskami i anarchia to raj dla maruderów, dezerterów, przestępców i wszelkiego rodzaju szumowin.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Zadaniem naszego maleńkiego, lecz odważnego oddziału było właśnie dowiedzenie się w którym miejscu ta strefa buforowa się kończy i gdzie zaczyna się obrona oraz pozycje niemieckich regularnych wojsk. Co prawda, teraz ciężko było odróżnić oddziały liniowe od spontanicznie zebranych ludzi z pospolitego ruszenia – Volkssturmu. Wszyscy są ubrani byle jak i uzbrojeni w co tylko popadło. Rodzaje wojsk są kompletnie przemieszane. W jednych okopach walczą u nich czołgiści wraz z byłymi lotnikami Göringa, a marynarze z okrętów podwodnych ruszają do ataków razem z piechotą. Wczoraj akurat nasz batalion odbijał natarcie takich marynarzy. Mówiono, że to ci, których Niemcy ewakuowali z bazy okrętów podwodnych spod Gdańska.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Ta ziemia niczyja i brak niemieckich wojsk sprawiają tylko pozory bezpieczeństwa. Jedynie niedoświadczony żołnierz mógłby się poczuć spokojny. My wiedzieliśmy, że na tych szarych, zapylonych ulicach, kulę można dostać z każdej strony. Zza pleców, z góry - z dachu, lub dostać swoją serię od przodu, z mglistego pyłu. Na szczęście są ze mną śmiali, doświadczeni i ostrzelani ludzie. Wezmę ich ze sobą, jeśli uda nam się wrócić z tego rajdu. Ze zwiadowcami teraz ciężko, zwiad jest teraz w cenie. Wojska nacierają na całej linii frontu. Armijni i dywizyjni zwiadowcy są niczym skierowane naprzód anteny, których celem jest sprawdzić i zrozumieć po czym prą nasze oddziały, jaką spotkają obronę, jaką zasadzkę szykuje wróg. Mi nie starczało doświadczonych zwiadowców, lecz pozwolili mi zebrać grupę z piechoty. Zgodzili się bym wziął ludzi na własną odpowiedzialność i według własnego uznania. I ja oczywiście przeszedłem się, wybierając samych bandytów. [...]&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Nie skłamię, jeśli powiem, że w tym oddziale dowodziłem prawdziwymi bestiami. Oczywiście, w dobrym sensie. Lecz jeśli mam być szczery, sam nie spodziewałem się tego, na ile śmiali ludzie mi się dostali. Kiedy w jednej z alejek natknęliśmy się na dwóch niemieckich strzelców – może dezerterów, a może odciętych od swojej jednostki – nawet nie zdążyłem wydać rozkazu, jak Stiepan złamał jednemu z nich szyję, aż chrupnęła, a drugiego uderzył nożem, rozcinając od brzucha do pachwiny, tak, że na chodnik wyleciały jego wnętrzności. „Stiopa Morderca” – w czasie pokoju, przed wojną Stiepan Jewgieniewicz Malietin był szkolnym nauczycielem w młodszych klasach. Nie wiem jak on po wojnie będzie mógł uczyć dzieci. […]&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Teraz oni zabijali bez mrugnięcia oka. Zabijali rutynowo, jak co dzień. Bez zadowolenia i smakowania, lecz mimo tego robili to tak, jakby przez całe życie zajmowali się tylko tym. […]&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Przemieszczaliśmy się jak najciszej i najostrożniej, starając się nie angażować w niepotrzebne starcia i wymiany ogniowe. W dół ulicy ciągnął się smog i dym. Wszędzie pożary, będące efektem bombardowań i podpaleń maruderów, zacierających swoje ślady. Na skrajach ulic walały się wywrócone wozy i złom. Samochody, którym zabrakło benzyny, stały niczym martwe pomniki. Od czasu do czasu trafialiśmy na kolumny uchodźców, którzy, zdawało się, że nie zwracali na nas nawet uwagi. Skoncentrowani byli głównie na tym, by przemieszczać naprzód nogi i patrzeć gdzieś w dal, w jeden punkt. Jak można było tu nie wspomnieć 1941 roku i dróg Smoleńszczyzny, Briańszczyzny i takie same kolumny, lecz naszych uchodźców, od których my wtedy ze wstydem odwracaliśmy wzrok.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Przechodziliśmy przez dom, z którego dobiegały jęki i krzyki. W domu wyraźnie &quot;zabawiano się&quot; i znęcano nad kobietą. Rubien i Jasienkow chcieli interweniować, lecz ja im nie pozwoliłem. Nie mogliśmy. Nie mogłem przerwać naszego zadania – zwiadu, dla Niemki cierpiącej od jakiegoś marudera lub jakiejś innej kreatury. Dima Gunderiow, chłopak ciekawski w swojej naturze, był zaskoczony architekturą budynków, jakością dróg i chodników. Cały czas cicho cmokał językiem i szeptał: „Takie rzeczy! Umie Niemczura tworzyć z sercem. Oto jest i Europa. Oto kultura.&lt;br /&gt; &lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/13/2022-11-10_1668100053.jpg&quot; alt=&quot;fotko&quot; title=&quot;fotko&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Fot.: Rosyjskie Państwowe Archiwum Dokumentacji Kinowej i Fotograficznej &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; Ciekawa jest informacja zawarta w tekście o znalezieniu zwłok, bestialsko torturowanych sowieckich jeńców w gmachu określonym jako biblioteka. Zdaje się chodziło o dzisiejszy gmach Książnicy pomorskiej, wówczas budynek Stadtbibliothek:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;Gdy doszliśmy do budynku miejskiej biblioteki publicznej, to po bruku zagruchotały gąsienice i zagrzechotały ciężarówki. Zabłąkany, oderwany od swoich wojsk, niemiecki oddział śpieszył, wijąc się po ulicach. My, chcąc znaleźć się jak najdalej od nich, ukryliśmy się w budynku biblioteki. Był czas żeby się rozejrzeć i przeczekać. Na piętrze znaleźliśmy osiem ciał naszych zabitych żołnierzy, nad którymi Niemcy się znęcali. Trzech miało odcięte głowy, które leżały osobno od tułowia. Inni byli przebici żelaznymi prętami, które nadal sterczały z ich ciał. Na jednym z chłopców próbowali wyciąć nożem gwiazdę, lecz nie udało im się i po prostu zakłuli go bagnetem. Patrzyliśmy się w milczeniu na to bestialstwo, paląc papierosy, skrzypiąc zębami i nie mogąc niczego zrobić. „Oto i masz Dima, europejską kulturę.” – były to jedyne słowa, jakie mogłem w tej chwili z siebie wydusić. […]&lt;br /&gt; Z tego zwiadu wszyscy wrócili żywi. Szczecin został zdobyty przez nasze wojska 26 kwietnia. Pochowaliśmy zwłoki bestialsko zamordowanych chłopców. Bez identyfikatorów, bez imion.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt; &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Ile w tym opisie jest autentycznych doświadczeń a ile fikcji? Badacz, Jan Sinius wskazuje, że autor, będąc pisarzem i redaktorem frontowej gazetki, raczej nie mógł dowodzić oddziałem zwiadowczym. Skłania go to ku opinii, że opis ten został zmyślony lub powstał w oparciu o przeżycia innych ludzi. Ale jeśli nawet opowieść Kowalewskiego powstała na bazie opowieści zwykłych zwiadowców, to i tak ocaliła dla nas barwny epizod z walk o Szczecin. A tych jest niezwykle mało.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,13,9-korespondent-frontowy-kowalewski-opisuje-rajd-</link>
		<guid>434-13-434_166802444910.mp3</guid>
		<pubDate>Wed, 09 Nov 2022 21:07:29 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166802444910.mp3' length='5719353' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>357</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>9. Korespondent frontowy, Kowalewski opisuje rajd zwiadowców do centrum Szczecina (18.11.2022)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>9. Korespondent frontowy, Kowalewski opisuje rajd zwiadowców do centrum Szczecina (18.11.2022)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,13,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,13&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;W sowieckiej propagandzie wojennej, gazetkom frontowym i redagującym je korespondentom wojennym, wyznaczano bardzo ważną rolę. Mieli dbać o morale żołnierzy i zagrzewać ich swymi tekstami do walki. Dowódcy otrzymali polecenie ułatwiania reporterom w mundurach docierania na pierwszą linię walki, a specjalne mobilne frontowe drukarnie produkowały tysiące egzemplarzy pisemek dla żołnierzy. Podczas oblężenia Szczecina przez wojska sowieckie, w kwietniu 1945 r. jednym z takich korespondentów był Wiaczesław Aleksandrowicz Kowalewski, piszący dla frontowego pisemka „Na rozgrom wraga” (pokonać wroga).&lt;br /&gt; Tekst odnalazł w rosyjskim internecie i przetłumaczył Jan Sinius. Jest to relacja z rajdu sowieckich zwiadowców do centrum Szczecina. Data rajdu nie został podana ale wydaje się, ze może chodzić o środę 25 kwietnia. Tego dnia Niemcy wycofywali się z miasta ale Rosjanie jeszcze obawiali się wkraczać do centrum. Nie wiedzieli jakie siły przeciwnika mogą okopać się w mieście. Tę wiedzę musieli zdobyć zwiadowcy, a byli to niekiedy prawdziwi wirtuozi dyskretnego poruszania się w mieście, w którym jeszcze był wróg. Tekst ten, Kowalawski zamieścił po wojnie w zbiorze swoich opowiadań &quot;Zeszyty z wojskowego chlebaka&quot;. Książkę tę wydano w 1968 roku:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; &lt;blockquote&gt; &lt;i&gt;Pachniało trupami. Słodkawo tak. Bardzo nieprzyjemny zapach do którego nie da się przyzwyczaić. Mówią, że na wojnie do wszystkiego można się przyzwyczaić, lecz ja się z tym nie zgadzam. Prawie do wszystkiego, lecz nie do trupiego smrodu. Skąd tyle zwłok? O miasto nawet jeszcze nie było walk. Niemniej na obrzeżach Szczecina wręcz roiło się od zwłok. Nie ma niczego gorszego dla ludności cywilnej, niż anarchia. Władze Rzeszy zdążyły stąd uciec, a sowieckie jeszcze nie nadeszły. Strefa buforowa pomiędzy wojskami i anarchia to raj dla maruderów, dezerterów, przestępców i wszelkiego rodzaju szumowin.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Zadaniem naszego maleńkiego, lecz odważnego oddziału było właśnie dowiedzenie się w którym miejscu ta strefa buforowa się kończy i gdzie zaczyna się obrona oraz pozycje niemieckich regularnych wojsk. Co prawda, teraz ciężko było odróżnić oddziały liniowe od spontanicznie zebranych ludzi z pospolitego ruszenia – Volkssturmu. Wszyscy są ubrani byle jak i uzbrojeni w co tylko popadło. Rodzaje wojsk są kompletnie przemieszane. W jednych okopach walczą u nich czołgiści wraz z byłymi lotnikami Göringa, a marynarze z okrętów podwodnych ruszają do ataków razem z piechotą. Wczoraj akurat nasz batalion odbijał natarcie takich marynarzy. Mówiono, że to ci, których Niemcy ewakuowali z bazy okrętów podwodnych spod Gdańska.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Ta ziemia niczyja i brak niemieckich wojsk sprawiają tylko pozory bezpieczeństwa. Jedynie niedoświadczony żołnierz mógłby się poczuć spokojny. My wiedzieliśmy, że na tych szarych, zapylonych ulicach, kulę można dostać z każdej strony. Zza pleców, z góry - z dachu, lub dostać swoją serię od przodu, z mglistego pyłu. Na szczęście są ze mną śmiali, doświadczeni i ostrzelani ludzie. Wezmę ich ze sobą, jeśli uda nam się wrócić z tego rajdu. Ze zwiadowcami teraz ciężko, zwiad jest teraz w cenie. Wojska nacierają na całej linii frontu. Armijni i dywizyjni zwiadowcy są niczym skierowane naprzód anteny, których celem jest sprawdzić i zrozumieć po czym prą nasze oddziały, jaką spotkają obronę, jaką zasadzkę szykuje wróg. Mi nie starczało doświadczonych zwiadowców, lecz pozwolili mi zebrać grupę z piechoty. Zgodzili się bym wziął ludzi na własną odpowiedzialność i według własnego uznania. I ja oczywiście przeszedłem się, wybierając samych bandytów. [...]&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Nie skłamię, jeśli powiem, że w tym oddziale dowodziłem prawdziwymi bestiami. Oczywiście, w dobrym sensie. Lecz jeśli mam być szczery, sam nie spodziewałem się tego, na ile śmiali ludzie mi się dostali. Kiedy w jednej z alejek natknęliśmy się na dwóch niemieckich strzelców – może dezerterów, a może odciętych od swojej jednostki – nawet nie zdążyłem wydać rozkazu, jak Stiepan złamał jednemu z nich szyję, aż chrupnęła, a drugiego uderzył nożem, rozcinając od brzucha do pachwiny, tak, że na chodnik wyleciały jego wnętrzności. „Stiopa Morderca” – w czasie pokoju, przed wojną Stiepan Jewgieniewicz Malietin był szkolnym nauczycielem w młodszych klasach. Nie wiem jak on po wojnie będzie mógł uczyć dzieci. […]&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Teraz oni zabijali bez mrugnięcia oka. Zabijali rutynowo, jak co dzień. Bez zadowolenia i smakowania, lecz mimo tego robili to tak, jakby przez całe życie zajmowali się tylko tym. […]&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Przemieszczaliśmy się jak najciszej i najostrożniej, starając się nie angażować w niepotrzebne starcia i wymiany ogniowe. W dół ulicy ciągnął się smog i dym. Wszędzie pożary, będące efektem bombardowań i podpaleń maruderów, zacierających swoje ślady. Na skrajach ulic walały się wywrócone wozy i złom. Samochody, którym zabrakło benzyny, stały niczym martwe pomniki. Od czasu do czasu trafialiśmy na kolumny uchodźców, którzy, zdawało się, że nie zwracali na nas nawet uwagi. Skoncentrowani byli głównie na tym, by przemieszczać naprzód nogi i patrzeć gdzieś w dal, w jeden punkt. Jak można było tu nie wspomnieć 1941 roku i dróg Smoleńszczyzny, Briańszczyzny i takie same kolumny, lecz naszych uchodźców, od których my wtedy ze wstydem odwracaliśmy wzrok.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Przechodziliśmy przez dom, z którego dobiegały jęki i krzyki. W domu wyraźnie &quot;zabawiano się&quot; i znęcano nad kobietą. Rubien i Jasienkow chcieli interweniować, lecz ja im nie pozwoliłem. Nie mogliśmy. Nie mogłem przerwać naszego zadania – zwiadu, dla Niemki cierpiącej od jakiegoś marudera lub jakiejś innej kreatury. Dima Gunderiow, chłopak ciekawski w swojej naturze, był zaskoczony architekturą budynków, jakością dróg i chodników. Cały czas cicho cmokał językiem i szeptał: „Takie rzeczy! Umie Niemczura tworzyć z sercem. Oto jest i Europa. Oto kultura.&lt;br /&gt; &lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/13/2022-11-10_1668100053.jpg&quot; alt=&quot;fotko&quot; title=&quot;fotko&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Fot.: Rosyjskie Państwowe Archiwum Dokumentacji Kinowej i Fotograficznej &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; Ciekawa jest informacja zawarta w tekście o znalezieniu zwłok, bestialsko torturowanych sowieckich jeńców w gmachu określonym jako biblioteka. Zdaje się chodziło o dzisiejszy gmach Książnicy pomorskiej, wówczas budynek Stadtbibliothek:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;Gdy doszliśmy do budynku miejskiej biblioteki publicznej, to po bruku zagruchotały gąsienice i zagrzechotały ciężarówki. Zabłąkany, oderwany od swoich wojsk, niemiecki oddział śpieszył, wijąc się po ulicach. My, chcąc znaleźć się jak najdalej od nich, ukryliśmy się w budynku biblioteki. Był czas żeby się rozejrzeć i przeczekać. Na piętrze znaleźliśmy osiem ciał naszych zabitych żołnierzy, nad którymi Niemcy się znęcali. Trzech miało odcięte głowy, które leżały osobno od tułowia. Inni byli przebici żelaznymi prętami, które nadal sterczały z ich ciał. Na jednym z chłopców próbowali wyciąć nożem gwiazdę, lecz nie udało im się i po prostu zakłuli go bagnetem. Patrzyliśmy się w milczeniu na to bestialstwo, paląc papierosy, skrzypiąc zębami i nie mogąc niczego zrobić. „Oto i masz Dima, europejską kulturę.” – były to jedyne słowa, jakie mogłem w tej chwili z siebie wydusić. […]&lt;br /&gt; Z tego zwiadu wszyscy wrócili żywi. Szczecin został zdobyty przez nasze wojska 26 kwietnia. Pochowaliśmy zwłoki bestialsko zamordowanych chłopców. Bez identyfikatorów, bez imion.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt; &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Ile w tym opisie jest autentycznych doświadczeń a ile fikcji? Badacz, Jan Sinius wskazuje, że autor, będąc pisarzem i redaktorem frontowej gazetki, raczej nie mógł dowodzić oddziałem zwiadowczym. Skłania go to ku opinii, że opis ten został zmyślony lub powstał w oparciu o przeżycia innych ludzi. Ale jeśli nawet opowieść Kowalewskiego powstała na bazie opowieści zwykłych zwiadowców, to i tak ocaliła dla nas barwny epizod z walk o Szczecin. A tych jest niezwykle mało.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166802447510.png' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>8. Gen. Paweł Batow, zdobywca Szczecina, specjalista od mokrej roboty (4.11.2022)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,12,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,12&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Już tylko najstarsi szczecinianie pamiętają, że obecna ulica generała Stanisława Taczaka, dowódcy Powstania Wielkopolskiego, kiedyś, przed 1992 rokiem, nosiła nazwę generała Pawła Batowa. Kult sowieckiego zdobywcy Szczecina w latach powojennych miał być bardzo ważnym elementem tożsamości miasta, lansowanej przyjaźni polsko-radzieckiej. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Kim był Paweł Iwanowicz Batow? Urodził się 1897 roku w małej wsi Filisowo w guberni jarosławskiej. Gdy wybuchła I wojna światowa, zgłosił się do Armii Carskiej na ochotnika. W walkach frontowych zdobył stopień podoficerski, a w 1918 roku przeszedł do Armii Czerwonej. Po rewolucji wysłano go na kursy oficerskie, walczył nawet w Hiszpanii, po stronie Republiki, za co został odznaczony orderem Lenina. Być może przez to, że walczył w Hiszpanii, przetrwał czystki stalinowskie i jako dowódca III Korpusu Strzeleckiego mógł wziąć udział w napadzie Związku Radzieckiego na Polskę we wrześniu 1939 roku. &lt;br /&gt; We wrześniu 1942 roku Batów trafia pod dowództwo generała Konstantego Rokossowskiego i wraz z nim uczestniczy w okrążaniu armii Paulusa pod Stalingradem. Od tego czasu Rokossowski trzyma go przy sobie, jako speca od operacji forsowania wielkich rzek.&lt;br /&gt; W 1943 roku dowodził przeprawą przez Dniepr i zyskał sobie bardzo pozytywną reputację wśród żołnierzy. W odróżnieniu od innych dowódców sowieckich nie szafował krwią swych podwładnych. Bardzo dokładnie przygotowywał swoje operacje, nie należał do tych dowódców, którzy dowodzili w stanie upojenia alkoholowego. Otrzymawszy w kwietniu 1945 roku od Rokossowskiego rozkaz zdobycia Szczecina, do operacji wojennej wraz ze swoją 65 Armią II frontu Białoruskiego, przygotował się skrupulatnie. Zachowały się zdjęcia jak w Puszczy Bukowej odbywał planowanie sztabowe. Korzystając z makiety przestrzennej miasta, Batow wyjaśniał swoim oficerom jak zająć metropolię nad Odrą. Sowiecki dowódca nie zdecydował się na czołowy atak, ale najpierw postanowił opanować Międzyodrze, odciąć Niemców od południowego-zachodu i dopiero wtedy, gdy już rozpoczęła się operacja berlińska, 22 kwietnia, ruszył na Szczecin.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/12/2022-11-03_1667503573.png&quot; alt=&quot;Batow na planowaniu w Puszczy Bukowej&quot; title=&quot;Batow na planowaniu w Puszczy Bukowej&quot; /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Batow na planowaniu w Puszczy Bukowej&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Po zdobyciu stolicy Pomorza Zachodniego - Batow otrzymał zadanie opanowania wyspy Rugii. 2 czerwca 1945 r. na wniosek Rokossowskiego, za wzorowe kierowanie operacjami, otrzymał drugi już medal Złotej Gwiazdy. Po wojnie próbowano wokół Batowa zrobić symbol przyjaźni polsko-radzieckiej. W 1965 roku z okazji 20 rocznicy zajęcia miasta, władze Szczecina zaprosiły generała do rodu Gryfa i urządziły na jego cześć cały cykl imprez, na których fetowano go na wszystkie możliwe sposoby. Po upadku PRL został wykreślony z listy honorowych obywateli Szczecina.&lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,12,8-gen-pawel-batow-zdobywca-szczecina-specjalista</link>
		<guid>434-12-434_166723073110.mp3</guid>
		<pubDate>Mon, 31 Oct 2022 16:38:51 +0100</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166723073110.mp3' length='3574386' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>223</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>8. Gen. Paweł Batow, zdobywca Szczecina, specjalista od mokrej roboty (4.11.2022)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>8. Gen. Paweł Batow, zdobywca Szczecina, specjalista od mokrej roboty (4.11.2022)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,12,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,12&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Już tylko najstarsi szczecinianie pamiętają, że obecna ulica generała Stanisława Taczaka, dowódcy Powstania Wielkopolskiego, kiedyś, przed 1992 rokiem, nosiła nazwę generała Pawła Batowa. Kult sowieckiego zdobywcy Szczecina w latach powojennych miał być bardzo ważnym elementem tożsamości miasta, lansowanej przyjaźni polsko-radzieckiej. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Kim był Paweł Iwanowicz Batow? Urodził się 1897 roku w małej wsi Filisowo w guberni jarosławskiej. Gdy wybuchła I wojna światowa, zgłosił się do Armii Carskiej na ochotnika. W walkach frontowych zdobył stopień podoficerski, a w 1918 roku przeszedł do Armii Czerwonej. Po rewolucji wysłano go na kursy oficerskie, walczył nawet w Hiszpanii, po stronie Republiki, za co został odznaczony orderem Lenina. Być może przez to, że walczył w Hiszpanii, przetrwał czystki stalinowskie i jako dowódca III Korpusu Strzeleckiego mógł wziąć udział w napadzie Związku Radzieckiego na Polskę we wrześniu 1939 roku. &lt;br /&gt; We wrześniu 1942 roku Batów trafia pod dowództwo generała Konstantego Rokossowskiego i wraz z nim uczestniczy w okrążaniu armii Paulusa pod Stalingradem. Od tego czasu Rokossowski trzyma go przy sobie, jako speca od operacji forsowania wielkich rzek.&lt;br /&gt; W 1943 roku dowodził przeprawą przez Dniepr i zyskał sobie bardzo pozytywną reputację wśród żołnierzy. W odróżnieniu od innych dowódców sowieckich nie szafował krwią swych podwładnych. Bardzo dokładnie przygotowywał swoje operacje, nie należał do tych dowódców, którzy dowodzili w stanie upojenia alkoholowego. Otrzymawszy w kwietniu 1945 roku od Rokossowskiego rozkaz zdobycia Szczecina, do operacji wojennej wraz ze swoją 65 Armią II frontu Białoruskiego, przygotował się skrupulatnie. Zachowały się zdjęcia jak w Puszczy Bukowej odbywał planowanie sztabowe. Korzystając z makiety przestrzennej miasta, Batow wyjaśniał swoim oficerom jak zająć metropolię nad Odrą. Sowiecki dowódca nie zdecydował się na czołowy atak, ale najpierw postanowił opanować Międzyodrze, odciąć Niemców od południowego-zachodu i dopiero wtedy, gdy już rozpoczęła się operacja berlińska, 22 kwietnia, ruszył na Szczecin.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:66%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/12/2022-11-03_1667503573.png&quot; alt=&quot;Batow na planowaniu w Puszczy Bukowej&quot; title=&quot;Batow na planowaniu w Puszczy Bukowej&quot; /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Batow na planowaniu w Puszczy Bukowej&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Po zdobyciu stolicy Pomorza Zachodniego - Batow otrzymał zadanie opanowania wyspy Rugii. 2 czerwca 1945 r. na wniosek Rokossowskiego, za wzorowe kierowanie operacjami, otrzymał drugi już medal Złotej Gwiazdy. Po wojnie próbowano wokół Batowa zrobić symbol przyjaźni polsko-radzieckiej. W 1965 roku z okazji 20 rocznicy zajęcia miasta, władze Szczecina zaprosiły generała do rodu Gryfa i urządziły na jego cześć cały cykl imprez, na których fetowano go na wszystkie możliwe sposoby. Po upadku PRL został wykreślony z listy honorowych obywateli Szczecina.&lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166723115610.gif' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>7. Gauleiter Schwede-Coburg ucieka ze Szczecina nie zapominając zrabować dzieł sztuki (28.10.2022)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,11,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,11&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Już od końca stycznia 1945 roku niemiecki Szczecin szykował się do obrony przed Armią Sowiecką. W gruzach starówki budowano okopy dla piechoty, z cegieł zburzonych domów układano barykady. Oficjalnie miasto mianowano tytułem „Festung Stettin” – czyli twierdza Szczecin, która miała bronić się do upadłego. Przystosowywaniem Szczecina do obrony kierował Gauleiter Pomorza Zachodniego, Franz Schwede-Coburg, komisarz obrony Rzeszy na Pomorze. Na jego rozkaz rozpoczęto budowę rozbudowanych umocnień wokół miasta. Jak pisze badacz walk o Pomorze, Jan Sinius: &lt;i&gt;„Według niemieckich źródeł na terenie Szczecina i dookoła miasta miały zostać wykopane 103 kilometry okopów i 32 kilometry rowów przeciwczołgowych (oraz kolejne 54 kilometry w rejonie Polic)&quot;.&lt;/i&gt; Do pracy przy kopaniu okopów i rowów przeciwczołgowych zaangażowano pozostałą na miejscu ludność cywilną, robotników przymusowych, członków Służby Pracy Rzeszy, organizacji &quot;Todt&quot;, Volkssturmistów i żołnierzy.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:50%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/11/2022-10-26_1666809918.gif&quot; alt=&quot;Szczecin, ulica Sienna -takie barykady budowali Niemcy na potrzeby planowanych obronnych walk ulicznych&quot; title=&quot;Szczecin, ulica Sienna -takie barykady budowali Niemcy na potrzeby planowanych obronnych walk ulicznych&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Szczecin, ulica Sienna - takie barykady budowali Niemcy na potrzeby planowanych obronnych walk ulicznych&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;W rejonie Polic znaczna część robót ziemnych została wykonana przez więźniów tamtejszej filii obozu koncentracyjnego KL Stutthof oraz żołnierzy Łotewskiego Zapasowego Polowego Składu Uzupełnień Waffen-SS (w rejonie Szczecina i Polic znajdowało się ponad 3000 Łotyszy). Prace kontynuowane były nawet w drugiej połowie kwietnia, pod oczami sowieckich obserwatorów artyleryjskich i żołnierzy zabezpieczających prawy brzeg Odry.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Gauleiter Schwede-Coburg odpowiadał też za ewakuację mieszkańców Szczecina. Pociągi ewakuacyjne wyjeżdżały z paru istniejących jeszcze dworców. Niemieccy szczecinianie musieli zostawić mieszkania w nienaruszonym stanie i mogli zabrać ze sobą tylko jedną walizkę. Ludzi opuszczających miasto uspokajano, że po odparciu sowieckiego ataku będą mogli wrócić do swoich domów, a o mienie dbać będzie żandarmeria wojskowa, która miała uniemożliwić próby szabru. Saperzy niemieccy zaminowywali port i stocznię, a specjalne oddziały dywersyjne rozmieszczono w rozmaitych kryjówkach w porcie, w celu wysadzania urządzeń portowych w razie wejścia Rosjan. Dodatkowo przygotowano też komanda, które miały podpalać miasto w razie zdobycia go przez Rosjan. Kryjówki dla dywersantów powstały też w Lesie Arkońskim. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:50%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/11/2022-10-26_1666810079.gif&quot; alt=&quot;1945 Szczecin Strasse gesperrt - ten napis zabranial przejscia prez ulice pod obstrzałem sowieckiej artylerii&quot; title=&quot;1945 Szczecin Strasse gesperrt - ten napis zabranial przejscia prez ulice pod obstrzałem sowieckiej artylerii&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;1945 Szczecin, &quot;Strasse gesperrt&quot; - ten napis zabraniał przejścia przez ulicę pod obstrzałem sowieckiej artylerii&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Do walki o Szczecin na wzór obrony Wrocławia nigdy nie doszło. Sytuacja frontowa zmieniła się tak szybko na niekorzyść Niemców, że musieli oni opuścić Szczecin, bez większych walk, w nocy z 25 na 26 kwietnia. Wraz z nimi wycofał się na Rugię statkiem sam Gauleiter Pomorza. Przedtem zadbał, by zrabować ze zbiorów Miejskiego Muzeum wybrane dzieła sztuki. Z szacownego władcy Pomorza wyszedł zwykły rabuś. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:50%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/11/2022-10-26_1666810181.gif&quot; alt=&quot;Muzeum miejskie w Szczecinie -To tu gauleiter Schwede-Coburg szabrował najcenniejsze dzieła sztulki&quot; title=&quot;Muzeum miejskie w Szczecinie -To tu gauleiter Schwede-Coburg szabrował najcenniejsze dzieła sztulki&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Muzeum Miejskie w Szczecinie, w którym gauleiter Schwede-Coburg szabrował najcenniejsze dzieła sztuki&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Ale nazistowski kacyk nie zaznał zbyt wiele oddechu. 4 maja 1945 r. rosyjskie wojska znów niemal dognały Gauleitera na Rugii i wtedy jeszcze raz będzie zmuszony uciekać statkiem - tym razem do Szlezwika-Holsteina. Tam, 13 maja 1945 roku dostał się do niewoli brytyjskiej i był trzymany w specjalnym obozie filtracyjnym do 1947 roku. W 1951 roku skazano go w Coburgu za współudział za zbrodnie w 1933 roku, kiedy to kierował mordami na przeciwnikach politycznych. Otrzymał nawet stosunkowo wysoki wyrok, 10 lat więzienia. Jednak po 5 latach wyrok zawieszono.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Niegdysiejszy &quot;Pan życia i śmierci&quot; w Szczecinie i na Pomorzu zachodnim mógł w 1956 roku spokojnie i zupełnie legalnie wrócić do domu. Nigdy nie odpowiedział za rozkaz eksterminacji osób chorych psychicznie na terenie Pomorza, ani za deportacje szczecińskich Żydów do gett w Europie wschodniej. Zmarł w Coburgu w 1960 roku we własnym łóżku. Zachodnioniemiecka Temida okazała się dla Franza Schwede-Coburga oburzająco łaskawa.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Jak podaje encyklopedia internetowa Pomeranica.pl, znaczna część najcenniejszych dzieł Muzeum Miejskiego – niezależnie od ucieczkowego szabru gauleitera Pomorza z kwietnia 1945 r. - została już wcześniej w marcu, wywieziona w głąb Niemiec, do Coburga i zdeponowana w pobliskim barokowym zamku Tambach. W okresie powojennym, w 1970 roku zbiory te – jako Fundacja Pomorska (Stiftung Pommern) – trafiły do Kilonii, były prezentowane w północnym skrzydle zamku Rantzaubau, a po zjednoczeniu Niemiec, w 1999 roku stały się podstawą kolekcji Pomorskiego Muzeum Krajowego w Greifswaldzie, gdzie 27 maja 2000 roku uroczyście otwarto galerię prezentującą gros dzieł pochodzących ze zbiorów dawnego szczecińskiego Muzeum Miejskiego.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,11,7-gauleiter-schwede-coburg-ucieka-ze-szczecina-n</link>
		<guid>434-11-434_166670806910.mp3</guid>
		<pubDate>Tue, 25 Oct 2022 16:27:49 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166670806910.mp3' length='3210344' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>201</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>7. Gauleiter Schwede-Coburg ucieka ze Szczecina nie zapominając zrabować dzieł sztuki (28.10.2022)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>7. Gauleiter Schwede-Coburg ucieka ze Szczecina nie zapominając zrabować dzieł sztuki (28.10.2022)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,11,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,11&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Już od końca stycznia 1945 roku niemiecki Szczecin szykował się do obrony przed Armią Sowiecką. W gruzach starówki budowano okopy dla piechoty, z cegieł zburzonych domów układano barykady. Oficjalnie miasto mianowano tytułem „Festung Stettin” – czyli twierdza Szczecin, która miała bronić się do upadłego. Przystosowywaniem Szczecina do obrony kierował Gauleiter Pomorza Zachodniego, Franz Schwede-Coburg, komisarz obrony Rzeszy na Pomorze. Na jego rozkaz rozpoczęto budowę rozbudowanych umocnień wokół miasta. Jak pisze badacz walk o Pomorze, Jan Sinius: &lt;i&gt;„Według niemieckich źródeł na terenie Szczecina i dookoła miasta miały zostać wykopane 103 kilometry okopów i 32 kilometry rowów przeciwczołgowych (oraz kolejne 54 kilometry w rejonie Polic)&quot;.&lt;/i&gt; Do pracy przy kopaniu okopów i rowów przeciwczołgowych zaangażowano pozostałą na miejscu ludność cywilną, robotników przymusowych, członków Służby Pracy Rzeszy, organizacji &quot;Todt&quot;, Volkssturmistów i żołnierzy.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:50%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/11/2022-10-26_1666809918.gif&quot; alt=&quot;Szczecin, ulica Sienna -takie barykady budowali Niemcy na potrzeby planowanych obronnych walk ulicznych&quot; title=&quot;Szczecin, ulica Sienna -takie barykady budowali Niemcy na potrzeby planowanych obronnych walk ulicznych&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Szczecin, ulica Sienna - takie barykady budowali Niemcy na potrzeby planowanych obronnych walk ulicznych&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;W rejonie Polic znaczna część robót ziemnych została wykonana przez więźniów tamtejszej filii obozu koncentracyjnego KL Stutthof oraz żołnierzy Łotewskiego Zapasowego Polowego Składu Uzupełnień Waffen-SS (w rejonie Szczecina i Polic znajdowało się ponad 3000 Łotyszy). Prace kontynuowane były nawet w drugiej połowie kwietnia, pod oczami sowieckich obserwatorów artyleryjskich i żołnierzy zabezpieczających prawy brzeg Odry.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Gauleiter Schwede-Coburg odpowiadał też za ewakuację mieszkańców Szczecina. Pociągi ewakuacyjne wyjeżdżały z paru istniejących jeszcze dworców. Niemieccy szczecinianie musieli zostawić mieszkania w nienaruszonym stanie i mogli zabrać ze sobą tylko jedną walizkę. Ludzi opuszczających miasto uspokajano, że po odparciu sowieckiego ataku będą mogli wrócić do swoich domów, a o mienie dbać będzie żandarmeria wojskowa, która miała uniemożliwić próby szabru. Saperzy niemieccy zaminowywali port i stocznię, a specjalne oddziały dywersyjne rozmieszczono w rozmaitych kryjówkach w porcie, w celu wysadzania urządzeń portowych w razie wejścia Rosjan. Dodatkowo przygotowano też komanda, które miały podpalać miasto w razie zdobycia go przez Rosjan. Kryjówki dla dywersantów powstały też w Lesie Arkońskim. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:50%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/11/2022-10-26_1666810079.gif&quot; alt=&quot;1945 Szczecin Strasse gesperrt - ten napis zabranial przejscia prez ulice pod obstrzałem sowieckiej artylerii&quot; title=&quot;1945 Szczecin Strasse gesperrt - ten napis zabranial przejscia prez ulice pod obstrzałem sowieckiej artylerii&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;1945 Szczecin, &quot;Strasse gesperrt&quot; - ten napis zabraniał przejścia przez ulicę pod obstrzałem sowieckiej artylerii&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Do walki o Szczecin na wzór obrony Wrocławia nigdy nie doszło. Sytuacja frontowa zmieniła się tak szybko na niekorzyść Niemców, że musieli oni opuścić Szczecin, bez większych walk, w nocy z 25 na 26 kwietnia. Wraz z nimi wycofał się na Rugię statkiem sam Gauleiter Pomorza. Przedtem zadbał, by zrabować ze zbiorów Miejskiego Muzeum wybrane dzieła sztuki. Z szacownego władcy Pomorza wyszedł zwykły rabuś. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:50%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/11/2022-10-26_1666810181.gif&quot; alt=&quot;Muzeum miejskie w Szczecinie -To tu gauleiter Schwede-Coburg szabrował najcenniejsze dzieła sztulki&quot; title=&quot;Muzeum miejskie w Szczecinie -To tu gauleiter Schwede-Coburg szabrował najcenniejsze dzieła sztulki&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Muzeum Miejskie w Szczecinie, w którym gauleiter Schwede-Coburg szabrował najcenniejsze dzieła sztuki&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Ale nazistowski kacyk nie zaznał zbyt wiele oddechu. 4 maja 1945 r. rosyjskie wojska znów niemal dognały Gauleitera na Rugii i wtedy jeszcze raz będzie zmuszony uciekać statkiem - tym razem do Szlezwika-Holsteina. Tam, 13 maja 1945 roku dostał się do niewoli brytyjskiej i był trzymany w specjalnym obozie filtracyjnym do 1947 roku. W 1951 roku skazano go w Coburgu za współudział za zbrodnie w 1933 roku, kiedy to kierował mordami na przeciwnikach politycznych. Otrzymał nawet stosunkowo wysoki wyrok, 10 lat więzienia. Jednak po 5 latach wyrok zawieszono.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Niegdysiejszy &quot;Pan życia i śmierci&quot; w Szczecinie i na Pomorzu zachodnim mógł w 1956 roku spokojnie i zupełnie legalnie wrócić do domu. Nigdy nie odpowiedział za rozkaz eksterminacji osób chorych psychicznie na terenie Pomorza, ani za deportacje szczecińskich Żydów do gett w Europie wschodniej. Zmarł w Coburgu w 1960 roku we własnym łóżku. Zachodnioniemiecka Temida okazała się dla Franza Schwede-Coburga oburzająco łaskawa.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Jak podaje encyklopedia internetowa Pomeranica.pl, znaczna część najcenniejszych dzieł Muzeum Miejskiego – niezależnie od ucieczkowego szabru gauleitera Pomorza z kwietnia 1945 r. - została już wcześniej w marcu, wywieziona w głąb Niemiec, do Coburga i zdeponowana w pobliskim barokowym zamku Tambach. W okresie powojennym, w 1970 roku zbiory te – jako Fundacja Pomorska (Stiftung Pommern) – trafiły do Kilonii, były prezentowane w północnym skrzydle zamku Rantzaubau, a po zjednoczeniu Niemiec, w 1999 roku stały się podstawą kolekcji Pomorskiego Muzeum Krajowego w Greifswaldzie, gdzie 27 maja 2000 roku uroczyście otwarto galerię prezentującą gros dzieł pochodzących ze zbiorów dawnego szczecińskiego Muzeum Miejskiego.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166680971210.gif' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>6. Prof. Michał Kaczorowski wysyła Piotra Zarembę na Pomorze Zachodnie (21.10.2022)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,10,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,10&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Nazwisko Piotra Zaremby, polskiego pierwszego prezydenta Szczecina zna dziś prawie każdy, ale nie każdy wie, jak zaczęła się jego przygoda z metropolią nad Odrą.&lt;br /&gt; Zaremba, urbanista po Politechnice Lwowskiej przeżył lata wojny pracując w Poznaniu jako kreślarz i technik w niemieckiej dyrekcji ogrodów miejskich&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Gdy Rosjanie zajęli Poznań w lutym 1945 roku, Piotr Zaremba zgłosił się do pracy w magistracie, ale jako że był ambitny i chciał zdobyć doświadczenie w zagospodarowaniu ziem zachodnich, zgłosił się 16 lutego 1945 roku do biura pełnomocnika komitetu ekonomicznego rządu na województwo poznańskie. Było to przedstawicielstwo tzw. rządu &quot;Polski Lubelskiej&quot; podległego Bolesławowi Bierutowi, szefowi Krajowej Rady Narodowej. W odróżnieniu od rządu w Londynie, był on zdominowany przez komunistów i ścisłe podległy Stalinowi. Ale dla wielu ludzi w Poznaniu, uwolnionych od długiej i brutalnej okupacji niemieckiej, była to jedyna istniejąca forma polskiej państwowości. Wiele lat walki o przetrwanie pod władzą nazistów, budziło głód działania i powrotu do przedwojennych pól aktywności. Łudzono się, że kwestie ideologiczne związane z nową władzą, wobec ogromu wyzwań dzieła odbudowy, da się zepchnąć na dalszy plan.&lt;br /&gt; W swoim dzienniku Zaremba wspomina, że w biurze pełnomocnika rządu musiał wypełnić ankietę z pytaniem „czy chciałby pracować na przyłączonych ziemiach poniemieckich?”. Zaremba notował: „oddałem dziś ankietę na Gdańsk lub Szczecin, ale wolę Szczecin&quot;.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Skąd zainteresowanie grodem Gryfitów? Trzeba cofnąć się do 1943 roku, kiedy jeden ze znajomych Zaremby, architekt Stanisław Kirkin, który działał w zespole studialnym polskiego państwa podziemnego, przygotowującego do zagospodarowania ziem poniemieckich, zaproponował mu zajęcie się Szczecinem. Zaremba zaczął czytać dostępne w Poznaniu niemieckie gazety szczecińskie, analizował dostępne w niemieckiej prasie materiały o szczecińskim porcie i gospodarczych uwarunkowaniach miasta. Nic więc dziwnego, że gdy 27 marca 1945 roku przyjechał do Warszawy, do Biura Planowania i Odbudowy przy Prezydium Rządu, szef tego biura i przyszły minister odbudowy kraju, profesor Michał Kaczorowski, zaproponował mu, aby zorganizował grupę biura na Pomorze Zachodnie, docelowo z zadaniem objęcia Szczecina.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Profesor Kaczorowski był ciekawą, bardzo złożoną postacią. W latach 1918-1920 walczył w Wojsku Polskim, wspomagał Powstania Śląskie. W 1930 podjął pracę w Biurze Ekonomicznym Prezesa Rady Ministrów, był redaktorem tygodnika „Polska Gospodarka”. Był współorganizatorem Towarzystwa Osiedli Robotniczych. Sympatie PPS-owskie nie przeszkadzały mu we wspieraniu rządów sanacyjnych. Był „organicznikiem”, zależało mu na realizacji swoich koncepcji ekonomiczno - urbanistycznych przez tych, którzy akurat są u władzy. Dlatego do 1939 pracował w Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej, Ministerstwie Przemysłu i Handlu, i w Ministerstwie Skarbu. Podczas II wojny światowej, w trakcie kampanii wrześniowej uczestniczył w obronie Warszawy, a następnie – do 1944 – był członkiem Konspiracyjnej Komisji Urbanistycznej i pracownikiem Biura Planu Regionalnego i Biura Planu Krajowego. Jako &quot;pragmatyk&quot; w 1944 podjął decyzję, by zgłosić się do pracy w komunistycznym Polskim Komitecie Wyzwolenia Narodowego. Namówił go ponoć premier tego marionetkowego rządu, pepeesowiec Edward Osóbka-Morawski. Ekipa Bieruta pilnie potrzebowała wtedy przedwojennych fachowców. Kaczorowski został kierownikiem Biura Planowania i Odbudowy przy PKWN. Od 11 czerwca 1945 do 1 kwietnia 1949 był ministrem odbudowy kraju w Rządzie Tymczasowym. Potem odsunięto go na dalszy plan.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:33%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/10/2022-10-21_1666388135.gif&quot; alt=&quot;Piotr Zaremba&quot; title=&quot;Piotr Zaremba&quot; /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Piotr Zaremba&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; Wróćmy do dnia 28 marca 1945 roku. Zaremba zaskoczony propozycją zgodził się, ale dopiero jak wyszedł z gabinetu prof. Kaczorowskiego, uświadomił sobie skalę wyzwań jakie wziął na siebie. Jak wspominał: „a więc zakres działania absolutnie niesprecyzowany, instrukcji żadnych, do pomocy nikogo, wręcz przeciwnie, liczono, że sam przeprowadzę rekrutację fachowców w Poznaniu, sam ich przywiozę do Szczecina i porozmieszczam według swojego uznania. Jako fundusz podstawowy dostałem 3 tysiące złotych starej waluty, z których połowę od razu musiałem wydać na swoje utrzymanie w Warszawie”.&lt;br /&gt; 29 marca Zaremba wraca pociągiem do Poznania i jedynym jego przywilejem jako świeżo upieczonego urzędnika rządowego było to, że mógł jechać wagonem pocztowym a nie gnieść się w zatłoczonych wagonach. W praktyce oznaczało to „luksus” spania na workach z listami. A jednak to wtedy, na mniej więcej miesiąc przed opuszczeniem przez Niemców rodu Gryfa, rozpoczęła się szczecińska epopeja Piotra Zaremby.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,10,6-prof-michal-kaczorowski-wysyla-piotra-zarembe-</link>
		<guid>434-10-434_166628038910.mp3</guid>
		<pubDate>Thu, 20 Oct 2022 17:39:49 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166628038910.mp3' length='3252140' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>203</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>6. Prof. Michał Kaczorowski wysyła Piotra Zarembę na Pomorze Zachodnie (21.10.2022)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>6. Prof. Michał Kaczorowski wysyła Piotra Zarembę na Pomorze Zachodnie (21.10.2022)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,10,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,10&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Nazwisko Piotra Zaremby, polskiego pierwszego prezydenta Szczecina zna dziś prawie każdy, ale nie każdy wie, jak zaczęła się jego przygoda z metropolią nad Odrą.&lt;br /&gt; Zaremba, urbanista po Politechnice Lwowskiej przeżył lata wojny pracując w Poznaniu jako kreślarz i technik w niemieckiej dyrekcji ogrodów miejskich&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Gdy Rosjanie zajęli Poznań w lutym 1945 roku, Piotr Zaremba zgłosił się do pracy w magistracie, ale jako że był ambitny i chciał zdobyć doświadczenie w zagospodarowaniu ziem zachodnich, zgłosił się 16 lutego 1945 roku do biura pełnomocnika komitetu ekonomicznego rządu na województwo poznańskie. Było to przedstawicielstwo tzw. rządu &quot;Polski Lubelskiej&quot; podległego Bolesławowi Bierutowi, szefowi Krajowej Rady Narodowej. W odróżnieniu od rządu w Londynie, był on zdominowany przez komunistów i ścisłe podległy Stalinowi. Ale dla wielu ludzi w Poznaniu, uwolnionych od długiej i brutalnej okupacji niemieckiej, była to jedyna istniejąca forma polskiej państwowości. Wiele lat walki o przetrwanie pod władzą nazistów, budziło głód działania i powrotu do przedwojennych pól aktywności. Łudzono się, że kwestie ideologiczne związane z nową władzą, wobec ogromu wyzwań dzieła odbudowy, da się zepchnąć na dalszy plan.&lt;br /&gt; W swoim dzienniku Zaremba wspomina, że w biurze pełnomocnika rządu musiał wypełnić ankietę z pytaniem „czy chciałby pracować na przyłączonych ziemiach poniemieckich?”. Zaremba notował: „oddałem dziś ankietę na Gdańsk lub Szczecin, ale wolę Szczecin&quot;.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Skąd zainteresowanie grodem Gryfitów? Trzeba cofnąć się do 1943 roku, kiedy jeden ze znajomych Zaremby, architekt Stanisław Kirkin, który działał w zespole studialnym polskiego państwa podziemnego, przygotowującego do zagospodarowania ziem poniemieckich, zaproponował mu zajęcie się Szczecinem. Zaremba zaczął czytać dostępne w Poznaniu niemieckie gazety szczecińskie, analizował dostępne w niemieckiej prasie materiały o szczecińskim porcie i gospodarczych uwarunkowaniach miasta. Nic więc dziwnego, że gdy 27 marca 1945 roku przyjechał do Warszawy, do Biura Planowania i Odbudowy przy Prezydium Rządu, szef tego biura i przyszły minister odbudowy kraju, profesor Michał Kaczorowski, zaproponował mu, aby zorganizował grupę biura na Pomorze Zachodnie, docelowo z zadaniem objęcia Szczecina.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Profesor Kaczorowski był ciekawą, bardzo złożoną postacią. W latach 1918-1920 walczył w Wojsku Polskim, wspomagał Powstania Śląskie. W 1930 podjął pracę w Biurze Ekonomicznym Prezesa Rady Ministrów, był redaktorem tygodnika „Polska Gospodarka”. Był współorganizatorem Towarzystwa Osiedli Robotniczych. Sympatie PPS-owskie nie przeszkadzały mu we wspieraniu rządów sanacyjnych. Był „organicznikiem”, zależało mu na realizacji swoich koncepcji ekonomiczno - urbanistycznych przez tych, którzy akurat są u władzy. Dlatego do 1939 pracował w Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej, Ministerstwie Przemysłu i Handlu, i w Ministerstwie Skarbu. Podczas II wojny światowej, w trakcie kampanii wrześniowej uczestniczył w obronie Warszawy, a następnie – do 1944 – był członkiem Konspiracyjnej Komisji Urbanistycznej i pracownikiem Biura Planu Regionalnego i Biura Planu Krajowego. Jako &quot;pragmatyk&quot; w 1944 podjął decyzję, by zgłosić się do pracy w komunistycznym Polskim Komitecie Wyzwolenia Narodowego. Namówił go ponoć premier tego marionetkowego rządu, pepeesowiec Edward Osóbka-Morawski. Ekipa Bieruta pilnie potrzebowała wtedy przedwojennych fachowców. Kaczorowski został kierownikiem Biura Planowania i Odbudowy przy PKWN. Od 11 czerwca 1945 do 1 kwietnia 1949 był ministrem odbudowy kraju w Rządzie Tymczasowym. Potem odsunięto go na dalszy plan.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:33%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/10/2022-10-21_1666388135.gif&quot; alt=&quot;Piotr Zaremba&quot; title=&quot;Piotr Zaremba&quot; /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Piotr Zaremba&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; Wróćmy do dnia 28 marca 1945 roku. Zaremba zaskoczony propozycją zgodził się, ale dopiero jak wyszedł z gabinetu prof. Kaczorowskiego, uświadomił sobie skalę wyzwań jakie wziął na siebie. Jak wspominał: „a więc zakres działania absolutnie niesprecyzowany, instrukcji żadnych, do pomocy nikogo, wręcz przeciwnie, liczono, że sam przeprowadzę rekrutację fachowców w Poznaniu, sam ich przywiozę do Szczecina i porozmieszczam według swojego uznania. Jako fundusz podstawowy dostałem 3 tysiące złotych starej waluty, z których połowę od razu musiałem wydać na swoje utrzymanie w Warszawie”.&lt;br /&gt; 29 marca Zaremba wraca pociągiem do Poznania i jedynym jego przywilejem jako świeżo upieczonego urzędnika rządowego było to, że mógł jechać wagonem pocztowym a nie gnieść się w zatłoczonych wagonach. W praktyce oznaczało to „luksus” spania na workach z listami. A jednak to wtedy, na mniej więcej miesiąc przed opuszczeniem przez Niemców rodu Gryfa, rozpoczęła się szczecińska epopeja Piotra Zaremby.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166635981610.gif' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>5. SS-Brigadeführer Jürgen Wagner - &quot;wieszatiel&quot; ze Szczecina (14.10.2022)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,9,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,9&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;W maju 1945 roku jeden z amerykańskich fotoreporterów wojennych uwiecznił jednego z najważniejszych dowódców SS w chwili oddani się do niewoli. Był to SS Brigadeführer Jürgen Wagner, jeden z najbardziej cenionych przez Heinricha Himmlera dowódców jednostek frontowych spod znaku trupiej czaszki. Na zdjęciu widać, że twarz dowódcy ściągnięta jest złością. Esesman zareagował furią, że ktoś bez zgody ośmiela się go fotografować. Ale esesman musiał zachowywać spokój. Uświadomił sobie szybko, że jest już w rękach Amerykanów i nie może nikomu rozkazywać.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; Dwa miesiące wcześniej było zupełnie inaczej. 17 marca 1945 roku Wagner jako dowódca dywizji SS „Nederlanden” został wyznaczony dowódcą obrony przepraw na Odrze. Znany z żelaznej ręki esesman za punkt honoru postawił sobie opanowanie chaosu, jaki powstał na lewobrzeża w trakcie zdobywaniu przez Rosjan Dąbia. Swoją funkcję pełnił niedługo, ale zdążył się zapisać czarnymi literami w księdze dziejów Grodu Gryfa. Jak wskazuje Jan Sinius, badacz walk o Szczecin – Wagner cenił wiernych rozkazom żołnierzy, ale wobec tych, którym nie starczało odwagi, był bezlitosny. Z jego rozkazu przy moście cłowym i moście portowym powstał otwarty otoczony drutem obóz, w którym zbierano rozproszonych żołnierzy z rozbitych jednostek. Rozkaz, aby dezerterów złapanych i skazanych przez sąd wojenny wieszać na moście cłowym i portowym w samym centrum miasta. Wszyscy Szczecinianie, którzy przechodzili przez ten most, musieli oglądać upiorny widok niemieckich skazańców w mundurach z napisem „nie wystarczyło mi odwagi, aby bronić rzeszy”. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:50%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/9/2022-10-14_1665753658.jpg&quot; alt=&quot;jurgen wisielec&quot; title=&quot;jurgen wisielec&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Kadr z filmu USA &quot;Decyzja przed świtem&quot; z 1951 roku&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Dowodzona przez Jürgena Wagnera brygada Niederland, składała się z holenderskich zdrajców, których zafascynował nazizm. Nic dziwnego, że oddziały te walczyły do upadłego, Holenderscy kolaboranci wiedzieli, że w razie wzięcia do niewoli albo zostaną rozstrzelani przez Rosjan, albo wrócą do Holandii, gdzie będą wytoczone im procesy.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Koniec wojny zastał Wagnera w Tangermünde, gdzie poddał się Amerykanom. On, który wszystkich, którzy zwątpili w sens walki od końca wysyłał na śmierć, sam nie zdecydował się na samobójstwo. Być może uznał, że Amerykanom na pewno przyda się ktoś taki jak on. Nie przydał się. Władze USA w 1947 roku wydały go Jugosłowianom. Wagner na jej terenie Jugosławii odpowiadał za liczne zbrodnie na ludności cywilnej. I tak oto w sierpniu 1947 roku „Wieszatiel ze Szczecina” sam zawisł na szubienicy, tym razem w serbskim Belgradzie.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:33%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/9/2022-10-14_1665754053.gif&quot; alt=&quot;jurgen wagner Honorowy Pierśćień SS&quot; title=&quot;jurgen wagner Honorowy Pierśćień SS&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Honorowy Pierścień Trupiej Główki. Wagner był jednym z dowódców uhonorowanych tym znakiem przynależności do najwyższego kręgu elity Czarnego Zakonu&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:50%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/9/2022-10-14_1665754474.gif&quot; alt=&quot;Juergen Wagner w czasie walk nad Narwą w 1944 r.&quot; title=&quot;Juergen Wagner w czasie walk nad Narwą w 1944 r.&quot; /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt; Jürgen Wagner w czasie walk nad Narwą w Estonii, w maju 1944 roku&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,9,5-ss-brigadefzhrer-jzrgen-wagner-quotwieszatielq</link>
		<guid>434-9-434_166541338710.mp3</guid>
		<pubDate>Mon, 10 Oct 2022 16:49:47 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166541338710.mp3' length='3143471' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>196</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>5. SS-Brigadeführer Jürgen Wagner - &quot;wieszatiel&quot; ze Szczecina (14.10.2022)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>5. SS-Brigadeführer Jürgen Wagner - &quot;wieszatiel&quot; ze Szczecina (14.10.2022)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,9,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,9&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;W maju 1945 roku jeden z amerykańskich fotoreporterów wojennych uwiecznił jednego z najważniejszych dowódców SS w chwili oddani się do niewoli. Był to SS Brigadeführer Jürgen Wagner, jeden z najbardziej cenionych przez Heinricha Himmlera dowódców jednostek frontowych spod znaku trupiej czaszki. Na zdjęciu widać, że twarz dowódcy ściągnięta jest złością. Esesman zareagował furią, że ktoś bez zgody ośmiela się go fotografować. Ale esesman musiał zachowywać spokój. Uświadomił sobie szybko, że jest już w rękach Amerykanów i nie może nikomu rozkazywać.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; Dwa miesiące wcześniej było zupełnie inaczej. 17 marca 1945 roku Wagner jako dowódca dywizji SS „Nederlanden” został wyznaczony dowódcą obrony przepraw na Odrze. Znany z żelaznej ręki esesman za punkt honoru postawił sobie opanowanie chaosu, jaki powstał na lewobrzeża w trakcie zdobywaniu przez Rosjan Dąbia. Swoją funkcję pełnił niedługo, ale zdążył się zapisać czarnymi literami w księdze dziejów Grodu Gryfa. Jak wskazuje Jan Sinius, badacz walk o Szczecin – Wagner cenił wiernych rozkazom żołnierzy, ale wobec tych, którym nie starczało odwagi, był bezlitosny. Z jego rozkazu przy moście cłowym i moście portowym powstał otwarty otoczony drutem obóz, w którym zbierano rozproszonych żołnierzy z rozbitych jednostek. Rozkaz, aby dezerterów złapanych i skazanych przez sąd wojenny wieszać na moście cłowym i portowym w samym centrum miasta. Wszyscy Szczecinianie, którzy przechodzili przez ten most, musieli oglądać upiorny widok niemieckich skazańców w mundurach z napisem „nie wystarczyło mi odwagi, aby bronić rzeszy”. &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:50%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/9/2022-10-14_1665753658.jpg&quot; alt=&quot;jurgen wisielec&quot; title=&quot;jurgen wisielec&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Kadr z filmu USA &quot;Decyzja przed świtem&quot; z 1951 roku&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Dowodzona przez Jürgena Wagnera brygada Niederland, składała się z holenderskich zdrajców, których zafascynował nazizm. Nic dziwnego, że oddziały te walczyły do upadłego, Holenderscy kolaboranci wiedzieli, że w razie wzięcia do niewoli albo zostaną rozstrzelani przez Rosjan, albo wrócą do Holandii, gdzie będą wytoczone im procesy.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Koniec wojny zastał Wagnera w Tangermünde, gdzie poddał się Amerykanom. On, który wszystkich, którzy zwątpili w sens walki od końca wysyłał na śmierć, sam nie zdecydował się na samobójstwo. Być może uznał, że Amerykanom na pewno przyda się ktoś taki jak on. Nie przydał się. Władze USA w 1947 roku wydały go Jugosłowianom. Wagner na jej terenie Jugosławii odpowiadał za liczne zbrodnie na ludności cywilnej. I tak oto w sierpniu 1947 roku „Wieszatiel ze Szczecina” sam zawisł na szubienicy, tym razem w serbskim Belgradzie.&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:33%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/9/2022-10-14_1665754053.gif&quot; alt=&quot;jurgen wagner Honorowy Pierśćień SS&quot; title=&quot;jurgen wagner Honorowy Pierśćień SS&quot; /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;Honorowy Pierścień Trupiej Główki. Wagner był jednym z dowódców uhonorowanych tym znakiem przynależności do najwyższego kręgu elity Czarnego Zakonu&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;img class=&quot;image borderefx1&quot; style=&quot; width:50%;&quot; src=&quot;https://radioszczecin.pl/public/434/9/2022-10-14_1665754474.gif&quot; alt=&quot;Juergen Wagner w czasie walk nad Narwą w 1944 r.&quot; title=&quot;Juergen Wagner w czasie walk nad Narwą w 1944 r.&quot; /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;center&quot;&gt; Jürgen Wagner w czasie walk nad Narwą w Estonii, w maju 1944 roku&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166575355310.gif' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>4. Komunista Erich Wiesner wita w Szczecinie Armię Czerwoną transparentem w nienagannej ruszczyźnie (7.10.2022)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,8,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,8&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;W sierpniu 1944 r. z hitlerowskiego obozu pracy w Wałczu, na Pomorzu uciekł jeden z więźniów. Nazywał się Erich Wiesner i był niemieckim komunistą, który został aresztowany tuż po dojściu do władzy Hitlera w 1933r. Miał za sobą długą partyjną karierę w Komunistycznej Partii Niemiec (KPD) . Urodził się w Weimarze w Turyngii w 1897 r. Musiał się wyróżniać w pracy agitatora gdyż w1927. został wysłany do Szkoły leninowskiej Kominternu w Moskwie. Niemieccy komuniści szykowali się wtedy do przejęcia władzy i do przygotowywania doświadczonych kadr rewolucyjnych podchodzili z iście niemiecką dokładnością. Po powrocie do kraju w 1930 r. gdy amnestionowano go po jednym z przestępstw przeciwko republice weimarskiej, partia skierowała go właśnie do Szczecina. Miasto Gryfa miało reputację czerwonego bastionu nad Bałtykiem. Robotnicy ze stoczni, portu, czy takich fabryk jak wytwórnia samochodów „Stoewer” tworzyli sporą, ok 50 tysięczną grupę mieszkańców miasta.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Kiedy NSDAP doszło do władzy, został aresztowany i wtrącony do obozu koncentracyjnego. Zwoniony w 1936 r pracował krótko jako introligator po czym po wykryciu jego dalszej konspiracyjnej pracy został znów wtrącony do wiezień. W sierpniu 1944 roku uciekł z obozu i postanowił ukrywać się wśród byłych szczecińskich komunistów. Liczył na szybkie przybycie Rosjan ale musiał czekać na sowieckich wyzwolicieli aż do kwietnia 1945 r. gdy było już wiadomo, że Szczecin jest niemal całkowicie otoczony kordonem rosyjskiego oblężenia. Jak opowiadał w swoich wspomnieniach, napisanych po wojnie w NRD :&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt; &lt;/i&gt; &lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;- Byłem przerażony widokiem tego dużego miasta, niegdyś ośrodka przemysłowego i portowego zamieszkałego przez ćwierć miliona ludzi. Tam, gdzie kiedyś kwitło ruchliwe życie i wrzała praca, było teraz pusto i bezludnie. Wszędzie widoczne były ruiny i sterty gruzu. Także z domu, w którym znajdowało się moje małe mieszkanie, pozostała tylko sterta gruzu. Nieco na uboczu całkowicie zniszczonego centrum miasta odkryliśmy odpowiedni dla nas dom. Z zewnątrz wyglądał jak ruina, jednak przez wpół zasypaną piwnicę można było dostać się do kilku nadających się do zamieszkania pomieszczeń.&lt;br /&gt; &lt;/i&gt; &lt;/blockquote&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt; Opis zburzonego nalotami Szczecina jest bardzo plastyczny, ale jeszcze bardziej ciekawy jest zapis dotyczący ostatnich godzin przed zmianą władzy, kiedy już Szczecin opuścili Niemcy a jeszcze nie weszli Sowieci. Erich Wiesner pisał w swoich wspomnieniach:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt; &lt;/i&gt; &lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;Coraz wyraźniej było słychać kanonadę. Front był już coraz bliżej. Naziści byli zajęci jedynie tym, aby na czas opuścić miasto. Głośniki po raz ostatni nawoływały pozostałych w Szczecinie cywili do natychmiastowego opuszczenia miasta. Żandarmeria wojskowa przeszukiwała zrujnowane miasto w celu znalezienia ludzi, którzy nie posłuchali rozkazu o ewakuacji. [...] Nikogo nie widać, żadnych cywili, żadnego wojska. A zatem faszyści opuścili Szczecin! Nasi towarzysze powychodzili teraz z piwnic. Byli to ci, którzy do końca należeli do ruchu oporu. Do tego doszli jeszcze uciekinierzy z obozów koncentracyjnych, następnie dezerterzy z Wehrmachtu, nie chcący brać dalszego udziału w bezsensownym mordowaniu, oraz kilka kobiet. W największym pośpiechu zszyto duży transparent z czerwonego materiału. Jednocześnie inni towarzysze rysowali na białym papierze duże, rosyjskie litery, które po wycięciu przyczepili do czerwonego materiału. Litery składały się na zdanie, brzmiące: &amp;#039;&amp;#039;Witamy naszych wyzwolicieli - Armię Czerwoną&amp;#039;&amp;#039;. Transparent został rozciągnięty w poprzek nad ulicą, przed domem, w którym się ukrywaliśmy. Miały godziny. Nasze nerwy napięte były do niemożliwości. Nagle dostrzegliśmy przed transparentem dwóch żołnierzy radzieckich z przewieszonymi przez ramiona karabinami. Wśród bezkresnego pola gruzów zbombardowanego miasta stali przed jaskrawoczerwoną materią z wypisanym przez nas pozdrowieniami. Na twarzach obu żołnierzy widniało osłupienie. Nie mogliśmy już dłużej się powstrzymać. Uwolnieni od niesamowitego ciężaru, wyszliśmy z naszych piwnic na powierzchnię i wyciągnęliśmy ręce w stronę wyzwolicieli.&lt;br /&gt; &lt;/i&gt; &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Zapalonego szczecińskiego niemieckiego komunistę, czekało bardzo szybko ponure rozczarowanie. Owszem, Rosjanie, którzy wkraczali do miasta poklepali go po plecach, ale zaraz potem pojawiły się oddziały Smierszu i NKWD, które już nie ufały nikomu. Erich Wiesner trafił do obozu filtracyjnego, który szybko stworzyły organy śledcze sowieckiej administracji frontowej. Jak zaznacza gorzko w swoich wspomnieniach - nigdy nie przypuszczał, że pierwszy dzień maja - święto robotników - po objęciu władzy nad Szczecinem przez Rosjan, będzie spędzać za kratkami.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; O dalszych losach Ericha Wiesnera, który przez pewien czas był niemieckim komunistycznym burmistrzem Szczecina, więcej w jednym z kolejnych felietonów.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,8,4-komunista-erich-wiesner-wita-w-szczecinie-armi</link>
		<guid>434-8-434_166506633210.mp3</guid>
		<pubDate>Thu, 06 Oct 2022 16:25:32 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166506633210.mp3' length='5666272' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>354</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>4. Komunista Erich Wiesner wita w Szczecinie Armię Czerwoną transparentem w nienagannej ruszczyźnie (7.10.2022)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>4. Komunista Erich Wiesner wita w Szczecinie Armię Czerwoną transparentem w nienagannej ruszczyźnie (7.10.2022)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,8,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,8&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;W sierpniu 1944 r. z hitlerowskiego obozu pracy w Wałczu, na Pomorzu uciekł jeden z więźniów. Nazywał się Erich Wiesner i był niemieckim komunistą, który został aresztowany tuż po dojściu do władzy Hitlera w 1933r. Miał za sobą długą partyjną karierę w Komunistycznej Partii Niemiec (KPD) . Urodził się w Weimarze w Turyngii w 1897 r. Musiał się wyróżniać w pracy agitatora gdyż w1927. został wysłany do Szkoły leninowskiej Kominternu w Moskwie. Niemieccy komuniści szykowali się wtedy do przejęcia władzy i do przygotowywania doświadczonych kadr rewolucyjnych podchodzili z iście niemiecką dokładnością. Po powrocie do kraju w 1930 r. gdy amnestionowano go po jednym z przestępstw przeciwko republice weimarskiej, partia skierowała go właśnie do Szczecina. Miasto Gryfa miało reputację czerwonego bastionu nad Bałtykiem. Robotnicy ze stoczni, portu, czy takich fabryk jak wytwórnia samochodów „Stoewer” tworzyli sporą, ok 50 tysięczną grupę mieszkańców miasta.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Kiedy NSDAP doszło do władzy, został aresztowany i wtrącony do obozu koncentracyjnego. Zwoniony w 1936 r pracował krótko jako introligator po czym po wykryciu jego dalszej konspiracyjnej pracy został znów wtrącony do wiezień. W sierpniu 1944 roku uciekł z obozu i postanowił ukrywać się wśród byłych szczecińskich komunistów. Liczył na szybkie przybycie Rosjan ale musiał czekać na sowieckich wyzwolicieli aż do kwietnia 1945 r. gdy było już wiadomo, że Szczecin jest niemal całkowicie otoczony kordonem rosyjskiego oblężenia. Jak opowiadał w swoich wspomnieniach, napisanych po wojnie w NRD :&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt; &lt;/i&gt; &lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;- Byłem przerażony widokiem tego dużego miasta, niegdyś ośrodka przemysłowego i portowego zamieszkałego przez ćwierć miliona ludzi. Tam, gdzie kiedyś kwitło ruchliwe życie i wrzała praca, było teraz pusto i bezludnie. Wszędzie widoczne były ruiny i sterty gruzu. Także z domu, w którym znajdowało się moje małe mieszkanie, pozostała tylko sterta gruzu. Nieco na uboczu całkowicie zniszczonego centrum miasta odkryliśmy odpowiedni dla nas dom. Z zewnątrz wyglądał jak ruina, jednak przez wpół zasypaną piwnicę można było dostać się do kilku nadających się do zamieszkania pomieszczeń.&lt;br /&gt; &lt;/i&gt; &lt;/blockquote&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt; Opis zburzonego nalotami Szczecina jest bardzo plastyczny, ale jeszcze bardziej ciekawy jest zapis dotyczący ostatnich godzin przed zmianą władzy, kiedy już Szczecin opuścili Niemcy a jeszcze nie weszli Sowieci. Erich Wiesner pisał w swoich wspomnieniach:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;i&gt;&lt;br /&gt; &lt;/i&gt; &lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;Coraz wyraźniej było słychać kanonadę. Front był już coraz bliżej. Naziści byli zajęci jedynie tym, aby na czas opuścić miasto. Głośniki po raz ostatni nawoływały pozostałych w Szczecinie cywili do natychmiastowego opuszczenia miasta. Żandarmeria wojskowa przeszukiwała zrujnowane miasto w celu znalezienia ludzi, którzy nie posłuchali rozkazu o ewakuacji. [...] Nikogo nie widać, żadnych cywili, żadnego wojska. A zatem faszyści opuścili Szczecin! Nasi towarzysze powychodzili teraz z piwnic. Byli to ci, którzy do końca należeli do ruchu oporu. Do tego doszli jeszcze uciekinierzy z obozów koncentracyjnych, następnie dezerterzy z Wehrmachtu, nie chcący brać dalszego udziału w bezsensownym mordowaniu, oraz kilka kobiet. W największym pośpiechu zszyto duży transparent z czerwonego materiału. Jednocześnie inni towarzysze rysowali na białym papierze duże, rosyjskie litery, które po wycięciu przyczepili do czerwonego materiału. Litery składały się na zdanie, brzmiące: &amp;#039;&amp;#039;Witamy naszych wyzwolicieli - Armię Czerwoną&amp;#039;&amp;#039;. Transparent został rozciągnięty w poprzek nad ulicą, przed domem, w którym się ukrywaliśmy. Miały godziny. Nasze nerwy napięte były do niemożliwości. Nagle dostrzegliśmy przed transparentem dwóch żołnierzy radzieckich z przewieszonymi przez ramiona karabinami. Wśród bezkresnego pola gruzów zbombardowanego miasta stali przed jaskrawoczerwoną materią z wypisanym przez nas pozdrowieniami. Na twarzach obu żołnierzy widniało osłupienie. Nie mogliśmy już dłużej się powstrzymać. Uwolnieni od niesamowitego ciężaru, wyszliśmy z naszych piwnic na powierzchnię i wyciągnęliśmy ręce w stronę wyzwolicieli.&lt;br /&gt; &lt;/i&gt; &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Zapalonego szczecińskiego niemieckiego komunistę, czekało bardzo szybko ponure rozczarowanie. Owszem, Rosjanie, którzy wkraczali do miasta poklepali go po plecach, ale zaraz potem pojawiły się oddziały Smierszu i NKWD, które już nie ufały nikomu. Erich Wiesner trafił do obozu filtracyjnego, który szybko stworzyły organy śledcze sowieckiej administracji frontowej. Jak zaznacza gorzko w swoich wspomnieniach - nigdy nie przypuszczał, że pierwszy dzień maja - święto robotników - po objęciu władzy nad Szczecinem przez Rosjan, będzie spędzać za kratkami.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; O dalszych losach Ericha Wiesnera, który przez pewien czas był niemieckim komunistycznym burmistrzem Szczecina, więcej w jednym z kolejnych felietonów.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166516486310.gif' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>2. Marszałek Konstanty Rokossowski zdobywa Pomorze ale przegrywa z Georgijem Żukowem rywalizację o to, kto zdobędzie Berlin (23.09.2022)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,6,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,6&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Konstanty Rokossowski był jednym z niewielu Polaków, którzy w latach 30. utrzymali się na czołowych stanowiskach armii sowieckiej. Ten urodzony w Warszawie, mieszkaniec robotniczej Woli, wskutek ewakuacji, podczas I wojny światowej, trafił na dalekie Kresy Rosji. Tam został powołany do rosyjskiej armii, w której szybko awansował, gdyż doceniono jego osobistą odwagę i inicjatywę.&lt;br /&gt; W 1918 roku przyłączył się do Armii Czerwonej i wkrótce zdobył sławę jednego z najlepszych dowódców młodego pokolenia. Polskie pochodzenie początkowo nie było problemem ale w czasie czystek lat 30. został poddany brutalnym represjom Stalina. Aresztowany, był bestialsko torturowany ale nikogo nie wydał. Wybito mu wiele zębów, złamano mu trzy żebra, jednak zachował honor.&lt;br /&gt; Stalin w 1940 roku, już spodziewając się wojny, wyciągnął z łagru swoją ofiarę. Ten, ponownie został skierowany do pracy liniowej. Opłaciło się to Stalinowi. Rokossowski był jednym z głównych autorów zwyciężenia armii gen. Friedricha Paulusa pod Stalingradem. Potem zabłysnął walkami w ramach tzw. Operacji Bagration, w wyniku których, zajęto Białoruś.&lt;br /&gt; W końcu 1944 roku, Rokossowski zaczął planować operację, której celem było przebić się na Berlin. Po drodze była oczywiście Polska. Wkrótce wywiązała się dosyć ciekawa rywalizacja, bo zarówno marszałek Gieorgij Żukow jak i Rokossowski chcieli zdobyć stolicę III Rzeszy. Ostatecznie, Polak w sowieckim mundurze musiał przełknąć gorzką pigułkę. Stalin zadbał, aby to Żukow, rdzenny Rosjanin dobił &quot;faszystowskiego zwierza w jego leżu&quot; - jak mówiło się wówczas w oficjalnej propagandzie. W tej sytuacji Rokossowski w trakcie ofensywy w styczniu 1945 r. –Rokossowski musiał zająć się nieco mniej ważnym strategicznym celem, czyli zajęciem Pomorza. I szło mu to bardzo dobrze. Już około 18 stycznie, czołówki pancerne 2. Frontu Białoruskiego dotarły w okolice Elbląga, a potem jego wojska oddzieliły niemieckie oddziały w worku wokół Trójmiasta od reszty Pomorza Zachodniego. Tymczasem 27 lutego, 1 Front Białoruski pod wodzą Żukowa zdobył Szczecinek a następnie wojska te żmudnie przebijały się w kierunku północnego ujścia Odry, po drodze zdobywając Wał Pomorski, Dąbie, a następnie Międzyodrze. Zdobycie Szczecina, mniej istotnego strategicznie niż Berlina, zostawiono niejako na deser i zajęły się tym właśnie podległe Rokossowskiemu wojska gen. Pawła Batowa.&lt;br /&gt; 22 lutego 1945 roku, główna szczecińska gazeta NSDAP, „Pommersche Zeitung”, z ironią opublikowało na pierwszej stronie notatkę: &quot;Szczecin słowiański!&quot;. Pod nagłówkiem mogliśmy przeczytać: Moskwa chce oddać Pomorze i Szczecin &quot;prawowitym właścicielom&quot;. Zacytowano jedną z moskiewskich gazet, która ujawniła, że na konferencji w Jałcie została rozstrzygnięta kwestia przynależności Szczecina do Polski. Dla gazety „Pommersche Zeitung” był to taki absurd, że cały tekst ukazał się w wyraźnie ironicznej tonacji. A jednak, to właśnie Rokossowski, Polak w rosyjskim mundurze, miał spowodować, że 26 kwietnia 1945 roku, sowieckie oddziały wkroczyły do Szczecina. Parę dni później, 30 kwietnia, Piotr Zaremba, który przybył tu z grupą operacyjną, rozkazał aby na budynku obecnego Urzędu Wojewódzkiego, na Wałach Chrobrego zawisła biało-czerwona flaga.&lt;br /&gt; Przepowiednia „Pommersche Zeitung” ziściła się znacznie szybciej niż wydawało się to niemieckim dziennikarzom piszącym frontową niemiecką gazetę.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Po wojnie krążył kąśliwy dowcip: &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;- Czy słyszałeś, że Rokossowski przeszedł nową operację? &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;- Jak to, co się stało? &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;- Chirurdzy poszerzali mu pierś, bo już nie mieściły mu się ordery.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,6,2-marszalek-konstanty-rokossowski-zdobywa-pomorz</link>
		<guid>434-6-434_166377672610.mp3</guid>
		<pubDate>Wed, 21 Sep 2022 18:12:06 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166377672610.mp3' length='5260016' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>329</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>2. Marszałek Konstanty Rokossowski zdobywa Pomorze ale przegrywa z Georgijem Żukowem rywalizację o to, kto zdobędzie Berlin (23.09.2022)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>2. Marszałek Konstanty Rokossowski zdobywa Pomorze ale przegrywa z Georgijem Żukowem rywalizację o to, kto zdobędzie Berlin (23.09.2022)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,6,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,6&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Konstanty Rokossowski był jednym z niewielu Polaków, którzy w latach 30. utrzymali się na czołowych stanowiskach armii sowieckiej. Ten urodzony w Warszawie, mieszkaniec robotniczej Woli, wskutek ewakuacji, podczas I wojny światowej, trafił na dalekie Kresy Rosji. Tam został powołany do rosyjskiej armii, w której szybko awansował, gdyż doceniono jego osobistą odwagę i inicjatywę.&lt;br /&gt; W 1918 roku przyłączył się do Armii Czerwonej i wkrótce zdobył sławę jednego z najlepszych dowódców młodego pokolenia. Polskie pochodzenie początkowo nie było problemem ale w czasie czystek lat 30. został poddany brutalnym represjom Stalina. Aresztowany, był bestialsko torturowany ale nikogo nie wydał. Wybito mu wiele zębów, złamano mu trzy żebra, jednak zachował honor.&lt;br /&gt; Stalin w 1940 roku, już spodziewając się wojny, wyciągnął z łagru swoją ofiarę. Ten, ponownie został skierowany do pracy liniowej. Opłaciło się to Stalinowi. Rokossowski był jednym z głównych autorów zwyciężenia armii gen. Friedricha Paulusa pod Stalingradem. Potem zabłysnął walkami w ramach tzw. Operacji Bagration, w wyniku których, zajęto Białoruś.&lt;br /&gt; W końcu 1944 roku, Rokossowski zaczął planować operację, której celem było przebić się na Berlin. Po drodze była oczywiście Polska. Wkrótce wywiązała się dosyć ciekawa rywalizacja, bo zarówno marszałek Gieorgij Żukow jak i Rokossowski chcieli zdobyć stolicę III Rzeszy. Ostatecznie, Polak w sowieckim mundurze musiał przełknąć gorzką pigułkę. Stalin zadbał, aby to Żukow, rdzenny Rosjanin dobił &quot;faszystowskiego zwierza w jego leżu&quot; - jak mówiło się wówczas w oficjalnej propagandzie. W tej sytuacji Rokossowski w trakcie ofensywy w styczniu 1945 r. –Rokossowski musiał zająć się nieco mniej ważnym strategicznym celem, czyli zajęciem Pomorza. I szło mu to bardzo dobrze. Już około 18 stycznie, czołówki pancerne 2. Frontu Białoruskiego dotarły w okolice Elbląga, a potem jego wojska oddzieliły niemieckie oddziały w worku wokół Trójmiasta od reszty Pomorza Zachodniego. Tymczasem 27 lutego, 1 Front Białoruski pod wodzą Żukowa zdobył Szczecinek a następnie wojska te żmudnie przebijały się w kierunku północnego ujścia Odry, po drodze zdobywając Wał Pomorski, Dąbie, a następnie Międzyodrze. Zdobycie Szczecina, mniej istotnego strategicznie niż Berlina, zostawiono niejako na deser i zajęły się tym właśnie podległe Rokossowskiemu wojska gen. Pawła Batowa.&lt;br /&gt; 22 lutego 1945 roku, główna szczecińska gazeta NSDAP, „Pommersche Zeitung”, z ironią opublikowało na pierwszej stronie notatkę: &quot;Szczecin słowiański!&quot;. Pod nagłówkiem mogliśmy przeczytać: Moskwa chce oddać Pomorze i Szczecin &quot;prawowitym właścicielom&quot;. Zacytowano jedną z moskiewskich gazet, która ujawniła, że na konferencji w Jałcie została rozstrzygnięta kwestia przynależności Szczecina do Polski. Dla gazety „Pommersche Zeitung” był to taki absurd, że cały tekst ukazał się w wyraźnie ironicznej tonacji. A jednak, to właśnie Rokossowski, Polak w rosyjskim mundurze, miał spowodować, że 26 kwietnia 1945 roku, sowieckie oddziały wkroczyły do Szczecina. Parę dni później, 30 kwietnia, Piotr Zaremba, który przybył tu z grupą operacyjną, rozkazał aby na budynku obecnego Urzędu Wojewódzkiego, na Wałach Chrobrego zawisła biało-czerwona flaga.&lt;br /&gt; Przepowiednia „Pommersche Zeitung” ziściła się znacznie szybciej niż wydawało się to niemieckim dziennikarzom piszącym frontową niemiecką gazetę.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Po wojnie krążył kąśliwy dowcip: &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;- Czy słyszałeś, że Rokossowski przeszedł nową operację? &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;- Jak to, co się stało? &lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;- Chirurdzy poszerzali mu pierś, bo już nie mieściły mu się ordery.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166525747610.jpg' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>1.Gauleiter Pomorza odkrywa, że Rzesza się sypie (16.09.2022)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,5,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,5&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Styczeń 1945. Nowy rok, gauleiter Pomorza, Franz Schwede-Coburg rozpoczynał w atmosferze urzędowego optymizmu. Uspokajał swoich poddanych, że Niemcy dysponują już Wunderwaffe, która zmieni losy wojny. Poza tym w szczecińskiej elicie NSDAP pocieszano się że Volkssturm zatrzyma wrogie oddziały amerykańskie i sowieckie, powtarzając antynapoleoński ludowy zryw z 1813 roku, kiedy to Niemcy pokonali francuskie cesarstwo. Sam Schwede-Coburg, trzymał żelazną dłonią swoją krainę. Przez życie nauczył się przepychać łokciami.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Pochodził z nizin społecznych, urodził się w małej wiosce Drawöhnen, koło Kłajpedy ale po pewnej karierze w cesarskiej marynarce, należał do tych Niemców, którzy znaleźli na bruku w latach 20., gdy kryzys rozłożył na łopatki niemiecką gospodarkę. Właśnie wtedy znalazł swoją szansę w NSDAP. Był jednym z pierwszych aktywistów nazistowskich, którzy zwrócili na siebie uwagę Adolfa Hitlera. Usłyszał mowę führera w 1922 roku i natychmiast stał się zapalonym zwolennikiem nowego wodza.. Na początku lat 20., trafił do Coburga w Bawarii, gdzie założył silne koło partii nazistowskiej. Było to jedno z pierwszych miast w Niemczech, w których w 1930 roku wybory wygrali naziści. O znaczeniu, jakie dla Hitlera miała wygrana w Coburgu, świadczy fakt, że po zdobyciu władzy, pozwolił swojemu paladynowi dorzucić nazwę miasta jako drugi człon nazwiska. W 1934 roku, Hitler wysyła Schwede-Coburga do Szczecina jako gaulaitera pomorskiej organizacji NSDAP. Po zdobyciu władzy przez brunatny ruch - bardzo szybko pokazuje, że będzie rządził swoją żelazną rękę: prześladuje Żydów, demonstruje niechęć do Polaków, ustanawia pomniki, tak zwanej &quot;krwawiącej granicy&quot;, czyli monumenty mające przypominać jak to zdradliwi Polacy zabrali Rzeszy Pomorze Gdańskie. W 1938 roku, w czasie wizyty w Szczecinie – Hitler stawia pomorskich nazistów jako wzor do anślaowania w całej Rzeszy. Gdy w 1939 roku wybucha wojna, staje się patronem Akcji T4 - eksterminacji osób psychicznie chorych i niedorozwiniętych z domów opieki w Treptow, Ueckermünde, Lauenburgu i Stralsundzie. W 1940 roku też jako pierwszy gauleiter w Rzeszy -rozpoczyna akcję deportacji około tysiąca szczecińskich Żydów do getta w Lublinie. Z czasem przybywa mu coraz więcej problemów. Od 1942 roku zmorą Szczecina stają się alianckie naloty. Jako gauleiter, osobiście dogląda systemu kontroli i wyzysku robotników przymusowych, szczególnie przy budowie zakładu benzyny syntetycznej w Policach. Ale gdy rozpoczyna się 1945 rok, Schwede-Coburg wciąż patrzy w przyszłość z optymizmem. Front w końcu stoi na Wiśle, czyli kilkaset kilometrów od Szczecina. Zimny prysznic nadchodzi szybko. W końcu stycznia, nie wiedząc jak szybko posuwają się czołówki sowieckie, wybiera się na zebranie partyjne do Trzcianki. Po powrocie do Szczecina, ze zdumieniem dowiaduje się, że tuż po jego wyjeździe, Rosjanie zajęli miasto. I wtedy do gauleietra Pomorza dociera brutalna prawda - jego rządy nad Pomorzem Zachodnim i Szczecinem, wcale nie muszą potrwać długo. Gmach III Rzeszy sypał się z wolna w gruzy.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,5,1gauleiter-pomorza-odkrywa-ze-rzesza-sie-sypie-1</link>
		<guid>434-5-434_166308894610.mp3</guid>
		<pubDate>Tue, 13 Sep 2022 19:09:06 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166308894610.mp3' length='3603226' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>225</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>1.Gauleiter Pomorza odkrywa, że Rzesza się sypie (16.09.2022)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>1.Gauleiter Pomorza odkrywa, że Rzesza się sypie (16.09.2022)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,5,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,5&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Styczeń 1945. Nowy rok, gauleiter Pomorza, Franz Schwede-Coburg rozpoczynał w atmosferze urzędowego optymizmu. Uspokajał swoich poddanych, że Niemcy dysponują już Wunderwaffe, która zmieni losy wojny. Poza tym w szczecińskiej elicie NSDAP pocieszano się że Volkssturm zatrzyma wrogie oddziały amerykańskie i sowieckie, powtarzając antynapoleoński ludowy zryw z 1813 roku, kiedy to Niemcy pokonali francuskie cesarstwo. Sam Schwede-Coburg, trzymał żelazną dłonią swoją krainę. Przez życie nauczył się przepychać łokciami.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Pochodził z nizin społecznych, urodził się w małej wiosce Drawöhnen, koło Kłajpedy ale po pewnej karierze w cesarskiej marynarce, należał do tych Niemców, którzy znaleźli na bruku w latach 20., gdy kryzys rozłożył na łopatki niemiecką gospodarkę. Właśnie wtedy znalazł swoją szansę w NSDAP. Był jednym z pierwszych aktywistów nazistowskich, którzy zwrócili na siebie uwagę Adolfa Hitlera. Usłyszał mowę führera w 1922 roku i natychmiast stał się zapalonym zwolennikiem nowego wodza.. Na początku lat 20., trafił do Coburga w Bawarii, gdzie założył silne koło partii nazistowskiej. Było to jedno z pierwszych miast w Niemczech, w których w 1930 roku wybory wygrali naziści. O znaczeniu, jakie dla Hitlera miała wygrana w Coburgu, świadczy fakt, że po zdobyciu władzy, pozwolił swojemu paladynowi dorzucić nazwę miasta jako drugi człon nazwiska. W 1934 roku, Hitler wysyła Schwede-Coburga do Szczecina jako gaulaitera pomorskiej organizacji NSDAP. Po zdobyciu władzy przez brunatny ruch - bardzo szybko pokazuje, że będzie rządził swoją żelazną rękę: prześladuje Żydów, demonstruje niechęć do Polaków, ustanawia pomniki, tak zwanej &quot;krwawiącej granicy&quot;, czyli monumenty mające przypominać jak to zdradliwi Polacy zabrali Rzeszy Pomorze Gdańskie. W 1938 roku, w czasie wizyty w Szczecinie – Hitler stawia pomorskich nazistów jako wzor do anślaowania w całej Rzeszy. Gdy w 1939 roku wybucha wojna, staje się patronem Akcji T4 - eksterminacji osób psychicznie chorych i niedorozwiniętych z domów opieki w Treptow, Ueckermünde, Lauenburgu i Stralsundzie. W 1940 roku też jako pierwszy gauleiter w Rzeszy -rozpoczyna akcję deportacji około tysiąca szczecińskich Żydów do getta w Lublinie. Z czasem przybywa mu coraz więcej problemów. Od 1942 roku zmorą Szczecina stają się alianckie naloty. Jako gauleiter, osobiście dogląda systemu kontroli i wyzysku robotników przymusowych, szczególnie przy budowie zakładu benzyny syntetycznej w Policach. Ale gdy rozpoczyna się 1945 rok, Schwede-Coburg wciąż patrzy w przyszłość z optymizmem. Front w końcu stoi na Wiśle, czyli kilkaset kilometrów od Szczecina. Zimny prysznic nadchodzi szybko. W końcu stycznia, nie wiedząc jak szybko posuwają się czołówki sowieckie, wybiera się na zebranie partyjne do Trzcianki. Po powrocie do Szczecina, ze zdumieniem dowiaduje się, że tuż po jego wyjeździe, Rosjanie zajęli miasto. I wtedy do gauleietra Pomorza dociera brutalna prawda - jego rządy nad Pomorzem Zachodnim i Szczecinem, wcale nie muszą potrwać długo. Gmach III Rzeszy sypał się z wolna w gruzy.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166489909610.jpg' />
	</item>
					
	
	<item>
		<title>Nowy cykl felietonów. O kim? (9.09.2022)</title>
		<description> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,4,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,4&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Mam zaszczyt zainaugurować dziś nowy cykl krótkich felietonów na antenie Radia Szczecin. Nosi on nazwę „Szczecin 1945 - bohaterowie, antybohaterowie i zwykli pionierzy&amp;#039;&amp;#039;. Już po skierowaniu tego tytułu do opracowania graficznego, pomyślałem: - jak można o ówczesnych pionierach, którzy w 1945 roku przybywali do płonącego, zrujnowanego Szczecina, mówić &quot;zwykli&quot;? Przecież, oni wszyscy byli niezwykli!&lt;br /&gt; Nie będę zmieniał tytułu, jednak chciałbym zaznaczyć swój ogromny szacunek dla pokolenia, które stawiało tutaj pierwsze kroki po wojennym koszmarze, po długich 6-ciu latach prześladowań niemieckich i sowieckich, czy walce na wszystkich frontach II Wojny Światowej. Dochodziło niekiedy do paradoksów, np. polscy lotnicy, którzy bombardowali Szczecin w czasie wojny w samolotach Royal Air Force, niekiedy po wojnie tenże Szczecin odbudowywali. Bardzo często bywało tak, że jedni przybywali nad Odrę, bo ich wygnano z rodzimych wsi na Kresach. Inni wracali z Syberii czy niemieckich obozów pracy, bardzo często wracając z Dortmundu czy Monachium byli zdziwieni, że Polska zaczyna się już na Odrze. Ich przedwojenny świat rozpadł się w gruzy, a nowego świata jeszcze nie zbudowali. Przez wiele lat byli gnębieni troską czy granica się utrzyma, zastanawiali się czy to jest prawda, że Rosjanie mogą oddać Szczecin Niemcom. Byli też tacy, którzy chcieli zniknąć w tłumie lub musieli, bo ścigał ich urząd bezpieczeństwa. Tu w Szczecinie wydawało się, że można roztopić się w masie ludzkiej i rozpocząć nowe życie. Niektórym to się udawało, a niektórych UB wyłuskiwało, nawet gdy rozpoczynali już spokojną pracą zawodową. Tutaj było najdalej od dawnego życia, ale i dość długi czas było niebezpiecznie, w zawieszeniu.&lt;br /&gt; Szczecin w 1945 roku był miastem, w którym istniał margines przestępczy, w lasach byli niemieccy maruderzy, a rosyjscy żołnierze byli okrutnymi okupantami. Szczecin aż trzy razy był oddawany polskiej władzy wobec braku jednomyślności wielkich mocarstw. Administracja aliantów dwukrotnie zmuszała polskie władze do opuszczenia miasta. Piątego lipca pojawiła się decyzja o przyznaniu miasta Polsce. Obawy trwały jednak długo, jak stwierdzają socjolodzy - bardzo często nie rozpakowywano do końca części walizek, mając nadzieję, że może uda się wrócić do Wilna, Lwowa czy na Polesie. Obawy przed czasowością osiedlenia się na terenach najdalszej Polski zderzały się z naturalną ludzką chęcią zakorzenienia się na nowym skrawku ziemi. I właśnie o tym, kto budował komunistyczną utopię, a kto budował życie kościelne - również innych wyznań, będą felietony. Będą to sylwetki krwiste, wyraziste, ale zawsze ciekawe.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Szczecin powojennych lat był niesamowicie ciekawym miejscem, trzeba tylko zadać sobie trud, aby zbadać dokumenty, książki historyków i opowiedzieć o tamtym czasie. Właśnie to mam zamiar robić w najbliższych miesiącach - Piotr Semka.&lt;/div&gt;</description>
		<link>https://radioszczecin.pl/434,4,nowy-cykl-felietonow-o-kim-9092022</link>
		<guid>434-4-434_166299270410.mp3</guid>
		<pubDate>Mon, 12 Sep 2022 16:25:04 +0200</pubDate>
		
	<enclosure url='https://radioszczecin.pl/public/434/434_166299270410.mp3' length='4796081' type='audio/mpeg' />
	<itunes:duration>300</itunes:duration>
					
		<itunes:author>Radio Szczecin</itunes:author>
		<itunes:title>Nowy cykl felietonów. O kim? (9.09.2022)</itunes:title>
		<itunes:subtitle>Nowy cykl felietonów. O kim? (9.09.2022)</itunes:subtitle>
		<itunes:summary> &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&#039;https://radioszczecin.pl/434,4,szczecin-1945-bohaterowie-antybohaterowie-i-zwyk&#039;&gt;radioszczecin.pl/434,4&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Mam zaszczyt zainaugurować dziś nowy cykl krótkich felietonów na antenie Radia Szczecin. Nosi on nazwę „Szczecin 1945 - bohaterowie, antybohaterowie i zwykli pionierzy&amp;#039;&amp;#039;. Już po skierowaniu tego tytułu do opracowania graficznego, pomyślałem: - jak można o ówczesnych pionierach, którzy w 1945 roku przybywali do płonącego, zrujnowanego Szczecina, mówić &quot;zwykli&quot;? Przecież, oni wszyscy byli niezwykli!&lt;br /&gt; Nie będę zmieniał tytułu, jednak chciałbym zaznaczyć swój ogromny szacunek dla pokolenia, które stawiało tutaj pierwsze kroki po wojennym koszmarze, po długich 6-ciu latach prześladowań niemieckich i sowieckich, czy walce na wszystkich frontach II Wojny Światowej. Dochodziło niekiedy do paradoksów, np. polscy lotnicy, którzy bombardowali Szczecin w czasie wojny w samolotach Royal Air Force, niekiedy po wojnie tenże Szczecin odbudowywali. Bardzo często bywało tak, że jedni przybywali nad Odrę, bo ich wygnano z rodzimych wsi na Kresach. Inni wracali z Syberii czy niemieckich obozów pracy, bardzo często wracając z Dortmundu czy Monachium byli zdziwieni, że Polska zaczyna się już na Odrze. Ich przedwojenny świat rozpadł się w gruzy, a nowego świata jeszcze nie zbudowali. Przez wiele lat byli gnębieni troską czy granica się utrzyma, zastanawiali się czy to jest prawda, że Rosjanie mogą oddać Szczecin Niemcom. Byli też tacy, którzy chcieli zniknąć w tłumie lub musieli, bo ścigał ich urząd bezpieczeństwa. Tu w Szczecinie wydawało się, że można roztopić się w masie ludzkiej i rozpocząć nowe życie. Niektórym to się udawało, a niektórych UB wyłuskiwało, nawet gdy rozpoczynali już spokojną pracą zawodową. Tutaj było najdalej od dawnego życia, ale i dość długi czas było niebezpiecznie, w zawieszeniu.&lt;br /&gt; Szczecin w 1945 roku był miastem, w którym istniał margines przestępczy, w lasach byli niemieccy maruderzy, a rosyjscy żołnierze byli okrutnymi okupantami. Szczecin aż trzy razy był oddawany polskiej władzy wobec braku jednomyślności wielkich mocarstw. Administracja aliantów dwukrotnie zmuszała polskie władze do opuszczenia miasta. Piątego lipca pojawiła się decyzja o przyznaniu miasta Polsce. Obawy trwały jednak długo, jak stwierdzają socjolodzy - bardzo często nie rozpakowywano do końca części walizek, mając nadzieję, że może uda się wrócić do Wilna, Lwowa czy na Polesie. Obawy przed czasowością osiedlenia się na terenach najdalszej Polski zderzały się z naturalną ludzką chęcią zakorzenienia się na nowym skrawku ziemi. I właśnie o tym, kto budował komunistyczną utopię, a kto budował życie kościelne - również innych wyznań, będą felietony. Będą to sylwetki krwiste, wyraziste, ale zawsze ciekawe.&lt;br /&gt; &lt;/div&gt; &lt;div align=&quot;justify&quot;&gt; Szczecin powojennych lat był niesamowicie ciekawym miejscem, trzeba tylko zadać sobie trud, aby zbadać dokumenty, książki historyków i opowiedzieć o tamtym czasie. Właśnie to mam zamiar robić w najbliższych miesiącach - Piotr Semka.&lt;/div&gt;</itunes:summary>
		<itunes:image href='https://radioszczecin.pl/assets/css/images/logo_square.png' />
	</item>
					
	
		</channel>
		</rss>
		