Giermasz
Radio SzczecinRadio Szczecin » Giermasz
John Carpenter's Toxic Commando
John Carpenter's Toxic Commando
Giermasz #694 - Ditto, Commando, Wiedźmin i... parking
Kolejny tydzień i kolejne gry sprawdzone w Giermaszu. W tym programie uratujemy świat Pokemonów w inny sposób niż zwykle, zwalczymy z potworem wywołanym przez nieudane próby jądrowe, połączymy Wiedźmina z aplikacją randkową, a także zgubimy się na parkingu – fizycznie i psychicznie.

Gra o następujących założeniach: postapo, odbudowa świata, crafting i Pokemony. Zestawienie skrajnie nieintuicyjne, ale jednak ukazało się na najnowszego Switcha. W bezkształtnego bloba w Pokemon: Pokopia przemieniającego się w człowieka wcielił się Kacper Narodzonek, który w sumie jest podobny do Ditto, bo każdy jest podobny do Ditto.

Grad pocisków, potwór zrodzony po nieudanych eksperymentach atomowych i zombiaki do ubicia. Sygnowana nazwiskiem reżysera horrorów Johna Carpentera strzelanka o podtytule Toxic Commando gwarantuje mnóstwo akcji, a w głównego bohatera tej produkcji wcielił się Jarek Gowin.

Seria gier Reigns opiera się głównie na przewijaniu w lewo i w prawo, znanym głównie z aplikacji randkowej. Po romansach z różnymi uniwersami teraz na randkę został wzięty Wiedźmin. Profil w Reigns: The Witcher założył Patryk Srokowski, który próbował zmatchować się z najlepszym zakończeniem.

Prawdopodobnie każdy kierujący zapomniał kiedyś, w którym miejscu zostawił auto na parkingu pod sklepem lub domem. Mało komu jednak śnią się parkingi, a jeszcze mniej osób zastanawia się, czy to wynik zmęczenia, zagubienia czy relacji z rodzicami. Na parkingową kozetkę w A Dream About Parking Lots trafił Kacper Narodzonek.

Polecamy też obserwować nas na Facebooku i słuchać na Spotify.
Szukasz recenzji konkretnej gry? Mamy ich PONAD 1500. Dlatego polecamy nasz Spis Recenzji, gdzie szybko i łatwo znajdziesz interesujący Cię tekst i dźwięk. W nawiasie kwadratowym przy tytule informujemy, na jakiej platformie testowaliśmy grę.
Pokemon Pokopia
Pokemon Pokopia
Weźmy do kotła kilka gier, tak rzucając z powietrza – Stardew Valley, Fallouta, Minecrafta i tak dla śmiechu wrzućmy to w uniwersum Pokemon. Wiem, jak to brzmi, dajcie mi moment. Pokemon Pokopia to spin-off głównej serii, w którym jednak nie uświadczymy walki między stworkami, a odbudowywanie świata, z którego wyparowali zarówno ludzie, jak i Pokemony. Czyli takie post-apo i city builder w jednym. I teraz jeszcze wymieszamy w tym gatunkowym tyglu – wszystko zrobione jest bardzo… przytulnie.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od firmy ConQuest, dystrybutora Nintendo na terenie Polski.
John Carpenter's Toxic Commando
John Carpenter's Toxic Commando
Epoka VHS-ów, dużo przemocy, brzydkich słów i żenujących żartów no i czasem jakiś one liner. No i mnóstwo strzelania. John Carpenter's Toxic Commando przypomina nam minioną epokę, która przypadała jakieś dwie epoki temu. Chodzi oczywiście przede wszystkim o epokę filmową, sprzed 30 i więcej lat, kiedy to nazwisko Johna Carpentera na plakacie gwarantowało solidne dawki składników, które wymieniłem na początku. Co ciekawe - teraz też ma to szansę się sprawdzić. Przynajmniej w większości.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od polskiego oddziału firmy Plaion.
A Dream About Parking Lots
A Dream About Parking Lots
Parkingi bardziej niż z lękiem mogą się kojarzyć bardziej ze smutną koniecznością poszukiwania miejsca. Tak nam spowszedniały, że raczej nie zastanawiamy się głębiej nad sensem parkowania czy co oznacza dane miejsce, które akurat wybraliśmy. W identyczny sposób myślałem o A Dream About Parking Lots. Ot, pochodzimy po parkingach i musimy znaleźć auto. Potem jednak zaczęło robić się filozoficznie.

Kod na grę dostaliśmy za pośrednictwem serwisu Press Engine.
Reigns The Witcher
Reigns The Witcher
Wyobraźcie sobie przez chwilę świat Wiedźmina. Mroczny Kontynent, potwory czające się w lasach, polityczne intrygi i Geralt z Rivii, który próbuje zachować resztki zdrowego rozsądku. A teraz wyobraźcie sobie, że cała ta historia trafia w ręce Jaskra. Barda, poety i człowieka, który potrafi z prostej opowieści zrobić trzyaktową tragedię, romans i komedię jednocześnie. I właśnie na tym pomyśle opiera się Reigns: The Witcher. Gra, która pokazuje, że losy Geralta można opowiadać nawet wtedy, kiedy wszystko sprowadza się do jednego ruchu palcem po ekranie.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od agencji Cosmocover.
Hamster Playground
Hamster Playground
Rozmowa - Michał Azarewicz ze studia Mass Creation
Tym razem moim gościem był Michał Azarewicz ze studia Mass Creation. Porozmawialiśmy o ich początkach, endless runnerach, grze Corridor Z i powiązanej z nim nowelce wizualnej Date Z oraz oczywiście Shing!, które na rynku azjatyckim przeszło wizualną metamorfozę. Sporo czasu poświęciliśmy ich najnowszej grze Hamster Playground (tu karta Steam), która wyjdzie 11 lipca oraz wydawnictwu We Dig Games, którego Disco Samurai prezentuje się wyjątkowo ciekawie. Zapraszam, Michał Król.

"Przygotuj się na potężną dawkę słodkości, wytrwały trening i ostrą rywalizację, gdy razem ze swoim chomikiem staniecie do wyścigu w labiryncie oraz na deskorolce – kolejne tryby rozgrywki już wkrótce! Pierwsi przekroczcie linię mety by zdobyć nagrody i smakołyki!"

Grand Theft Auto IV
Grand Theft Auto IV
Stare ale jare - Grand Theft Auto IV (2008 r.)
Niko it’s Roman, let’s go bowling! - jest coś symbolicznego w tym telefonie od Romana. Świat się wali, misje się piętrzą, a kuzyn chce iść na kręgle. Ten mem przetrwał lata i nie jest tylko żartem. Jest esencją Grand Theft Auto IV. Bo to nie była gra o przestępczości. To była gra o rozczarowaniu. Kiedy w 2008 roku gra wchodziła na rynek, była wydarzeniem większym niż premiera filmu. 310 milionów dolarów w pierwsze 24 godziny. Rekord branży. Wejście w erę HD, nowy silnik Rage, fizyka Euphoria. Wszyscy spodziewali się większego, głośniejszego San Andreas, a dostali coś zupełnie innego.

Niko Bellic nie przyjeżdża do Ameryki po zabawę. Przyjeżdża po nowe życie, po spokój, po sens. A dostaje Liberty City, miasto ciężkie, wilgotne i betonowe. To nie jest kolorowa satyra. To dramat imigranta, który zderza się z marketingową wersją American Dream. Każda decyzja ma smak straty, a oba zakończenia są gorzkie. I mechanika to podkreśla. Samochody są ciężkie, hamują długo. W zakrętach czujesz bezwładność. Postrzelony przeciwnik nie pada jak manekin, chwieje się, łapie za ranę, próbuje utrzymać równowagę. Miasto reaguje. Deszcz zmienia prowadzenie. NPC chowają się pod dachami. To nie był plac zabaw. To była symulacja życia w brutalnym mieście.

Dlatego wielu graczy było zawiedzionych. Za mało luzu, za mało groteski, za mało lekkości. Nawet Roman dzwoniący w środku strzelaniny działał, jak ironiczny komentarz: „Chodź na kręgle. Udawajmy, że wszystko jest normalne”.Dziś? Ponad 25 milionów sprzedanych egzemplarzy do 2013 roku. Wersja Complete Edition nadal ma mocną społeczność. Na komputerach ta historia miała niestety sporo technicznych zgrzytów. Część muzyki zniknęła przez wygasłe licencje. A jednak Liberty City wciąż oddycha. Bo GTA IV nie chciało nas bawić. Chciało nas zostawić z czymś cięższym. To nie jest najlepsze GTA. Ale jest najbardziej prawdziwe ze wszystkich części, które do tej pory się ukazały.