Rozmawiasz ze znajomym o nowej pralce. Kilka godzin później w telefonie pojawia się reklama pralek. Przypadek? A może podsłuch? W drugim odcinku cyklu „Sekrety Sztucznej Inteligencji” przyglądamy się mechanizmowi reklam i wyjaśniamy, dlaczego algorytmy potrafią tak trafnie przewidywać nasze potrzeby.
Rozmawiasz ze znajomym o nowej pralce. Kilka godzin później na ekranie telefonu pojawia się reklama pralek. W głowie natychmiast rodzi się myśl: czy telefon mnie słucha? To bardzo popularne przekonanie. I w pełni zrozumiałe. Tyle że w praktyce system reklamowy nie potrzebuje mikrofonu, aby przewidywać nasze zainteresowania. Potrzebuje danych.
Za każdym razem, gdy korzystamy z internetu, zostawiamy cyfrowe ślady. Co wyszukujemy. W co klikamy. Jak długo przeglądamy konkretną stronę. Czy wracamy do tego samego produktu. Czy czytamy opinie. To dane o zachowaniu użytkowników w sieci. System je zapisuje, porównuje z zachowaniami milionów innych użytkowników i szuka wzorców. Wzorzec to schemat, który często się powtarza. Jeżeli duża grupa osób najpierw czyta o przeprowadzce, potem przegląda oferty mieszkań, a następnie szuka sprzętu AGD, algorytm to zauważa. Nie wie, co planujemy. Oblicza prawdopodobieństwo kolejnego kroku. To właśnie nazywa się predykcją.
Czasem reklama pojawia się po rozmowie ze znajomym. Nie dlatego, że telefon słuchał, lecz dlatego, że system analizuje inne sygnały. Wspólna lokalizacja. To samo Wi-Fi. Podobne zachowania w sieci. Jeżeli jedna osoba intensywnie szuka konkretnego produktu, a druga znajduje się w jej bliskim otoczeniu, algorytm może uznać, że zainteresowanie przeniesie się również na drugiego użytkownika. To nie analiza rozmowy. To analiza korelacji.
Warto spojrzeć na to technicznie. Ciągłe nagrywanie rozmów milionów użytkowników byłoby ekstremalnie kosztowne. Zużywałoby baterię, generowałoby ogromny transfer danych, byłoby stosunkowo łatwe do wykrycia i bardzo ryzykowne prawnie. Z punktu widzenia firm znacznie prostsze i skuteczniejsze jest analizowanie kliknięć niż analizowanie dźwięku. To, co odbieramy jako „czytanie w myślach”, jest w rzeczywistości dobrze działającym systemem predykcyjnym. Systemem, który porównuje zachowania i wylicza prawdopodobieństwo naszej decyzji zakupowej.
Czy to oznacza, że problemu nie ma? Nie. Podsłuch to mit, ale profilowanie jest realne. Profilowanie polega na tworzeniu naszego cyfrowego obrazu na podstawie danych o tym, jak zachowujemy się w internecie. Nie tego, co mówimy, lecz tego, co robimy. Telefon nie musi nas podsłuchiwać, aby wiedzieć o nas bardzo dużo. Wystarczy, że analizuje dane, które sami zostawiamy każdego dnia. I być może właśnie to jest bardziej niepokojące niż mikrofon w kieszeni.
Za każdym razem, gdy korzystamy z internetu, zostawiamy cyfrowe ślady. Co wyszukujemy. W co klikamy. Jak długo przeglądamy konkretną stronę. Czy wracamy do tego samego produktu. Czy czytamy opinie. To dane o zachowaniu użytkowników w sieci. System je zapisuje, porównuje z zachowaniami milionów innych użytkowników i szuka wzorców. Wzorzec to schemat, który często się powtarza. Jeżeli duża grupa osób najpierw czyta o przeprowadzce, potem przegląda oferty mieszkań, a następnie szuka sprzętu AGD, algorytm to zauważa. Nie wie, co planujemy. Oblicza prawdopodobieństwo kolejnego kroku. To właśnie nazywa się predykcją.
Czasem reklama pojawia się po rozmowie ze znajomym. Nie dlatego, że telefon słuchał, lecz dlatego, że system analizuje inne sygnały. Wspólna lokalizacja. To samo Wi-Fi. Podobne zachowania w sieci. Jeżeli jedna osoba intensywnie szuka konkretnego produktu, a druga znajduje się w jej bliskim otoczeniu, algorytm może uznać, że zainteresowanie przeniesie się również na drugiego użytkownika. To nie analiza rozmowy. To analiza korelacji.
Warto spojrzeć na to technicznie. Ciągłe nagrywanie rozmów milionów użytkowników byłoby ekstremalnie kosztowne. Zużywałoby baterię, generowałoby ogromny transfer danych, byłoby stosunkowo łatwe do wykrycia i bardzo ryzykowne prawnie. Z punktu widzenia firm znacznie prostsze i skuteczniejsze jest analizowanie kliknięć niż analizowanie dźwięku. To, co odbieramy jako „czytanie w myślach”, jest w rzeczywistości dobrze działającym systemem predykcyjnym. Systemem, który porównuje zachowania i wylicza prawdopodobieństwo naszej decyzji zakupowej.
Czy to oznacza, że problemu nie ma? Nie. Podsłuch to mit, ale profilowanie jest realne. Profilowanie polega na tworzeniu naszego cyfrowego obrazu na podstawie danych o tym, jak zachowujemy się w internecie. Nie tego, co mówimy, lecz tego, co robimy. Telefon nie musi nas podsłuchiwać, aby wiedzieć o nas bardzo dużo. Wystarczy, że analizuje dane, które sami zostawiamy każdego dnia. I być może właśnie to jest bardziej niepokojące niż mikrofon w kieszeni.

Radio Szczecin