Radio SzczecinRadio Szczecin » Muzyka
Brytyjski zespół Jungle zaczynał jako duet stworzony przez Josha Lloyda-Watsona i Toma McFarlanda - artyści przyjaźnili się od dziewiątego roku życia i mieszkali obok siebie w londyńskiej dzielnicy Shepherd's Bush. Najpierw grali razem w grupie Born Blonde, a w 2013 roku powołali do życia Jungle. Z biegiem lat z duetu Jungle stał się kolektywem - założyciele ukrywali swoją tożsamość, występując jako J i T, i cały czas zapraszali do współpracy muzyków tworzących w różnych gatunkach. J i T postanowili przełożyć swoje utwory na pełne, organiczne brzmienie koncertowe, dlatego skład podczas trasy powiększył się o pięć osób. W 2021 roku zespół w trasie zaczęła wspierać Lydia Kitto, która dołączyła do oficjalnego składu dwa lata później. Piąta płyta Jungle "Sunshine" jest zarazem pierwszą wydaną wspólnie z Lydią.

Skąd ten słoneczny tytuł? Jak to powiedziała Lydia Kitto: "Mieliśmy już większość utworów na płytę, zanim wybraliśmy jej tytuł; kierujemy się przy tym klimatem, bo staramy się nadać całości konkretny charakter i nastrój. Czasami nawet nie wiemy, jaki dokładnie klimat próbujemy stworzyć w danym momencie – po prostu kierujemy się intuicją. Słowo „Sunshine” [tłum. „światło słoneczne”] wydało nam się idealne zarówno jako tytuł albumu, jak i nazwa utworu tytułowego". Josh Lloyd-Watson dodaje: "Chciałbym, żeby ten album zapamiętano jako jeden z naszych najlepszych. Ma najbardziej spójny klimat i słucha się go świetnie od początku do końca – pod tym względem jest bardziej jednolity niż jakakolwiek nasza wcześniejsza płyta".

Album został już doceniony przez słuchaczy, docierając do 4. miejsca na listach w Wielkiej Brytanii i Belgii, 5. w Holandii i 9. w Australii.
Wokalista amerykańskiego zespołu The Killers wydał trzecią solową płytę. Na poprzedniej, "The Desired Effect" z 2015 roku, skupiał się na brzmieniach pop rockowych, a tym razem Brandon zwraca się ku muzyce country.

Flowers, jako nastolatek, fascynował się nową falą, post-punkiem i britpopem, które pokazał mu starszy brat, ale równie dużo czasu spędzał z ojcem, przemierzając okoliczne drogi i słuchając utworów Johnny’ego Casha.

Te pozornie odległe wpływy od dwóch dekad współistnieją w muzyce artysty, który po przekroczeniu czterdziestki zaczął częściej wracać do wspomnień z młodości. Ta podróż sentymentalna przybrała formę piosenek. Jak powiedział Flowers: "Im jestem starszy, tym częściej wracam do muzyki mojego ojca. Nazywał ją „country-western”. Odkrywam, że historie, które noszę w sobie, najlepiej odnajdują się właśnie w tej pięknej amerykańskiej tradycji".

Album "Trasher" został zarejestrowany w Nashville, a w nagraniach udział wzięli jedni z najbardziej cenionych muzyków w tym mieście. Usłyszymy tam m.in. 85-letniego Charliego McCoy'a – legendarnego harmonijkarza, którego charakterystyczną grę można usłyszeć na wszystkich czterech klasycznych albumach nagranych przez Boba Dylana w Nashville.
Angielska wokalistka Sienna Spiro zaczęła pisać pierwsze piosenki, gdy miała 10 lat - były one inspirowane muzyką Etty James i Franka Sinatry, a także hip-hopem z wczesnych lat 2000. Wśród pozostałych idoli Sienny znajdziemy m.in. Amy Winehouse, Ninę Simone, Adele, Arethę Franklin, czy Ala Greena.

W 2021 roku Sienna zaczęła publikować swoje klipy w mediach społecznościowych, przyniosło jej to pierwszych fanów, a trzy lata później artystka wydała debiutancki singiel "Need Me". Przełomowym utworem okazał się jednak ten, który trafił do nas w październiku 2025 roku - "Die on This Hill" - kompozycja zajęła 9 miejsce na brytyjskiej liście i sprzedała się w czterech milionach kopii na świecie.

Na początku lipca Spiro wydała swój debiutancki album "Visitor" - łączy on pop z soulem, opowiadając o miłości, stracie i kruchości życia. Tytuł płyty oddaje głębokie poczucie przemijania, jakie odczuwa Sienna. Jak powiedziała artystka: "To uczucie jest tak silne, że często unikam wchodzenia w nowe relacje, czy angażowania się w cokolwiek, co – jak wiem – nie przetrwa; w pewnym sensie przez większość życia czułam się jak gość – jak ktoś, kto jest tu tylko przejazdem".

Celem wokalistki było stworzenie albumu, z którego byłaby dumna od początku do końca – to coś, co jej zdaniem trudno osiągnąć we współczesnym przemyśle muzycznym. Krążek dotarł do drugiej pozycji na listach przebojów w Wielkiej Brytanii, Belgii, czy Norwegii, a w Stanach Zjednoczonych był dziewiąty.
Pod pseudonimem Role Model ukrywa się Tucker Harrington Pillsbury - amerykański wokalistka, który pierwszą epkę wydał niezależnie już dziewięć lat temu, co od razu przyniosło mu kontrakt z Interscope Records.

"Chuck Timely & the Hourglass" to trzecia płyta w jego dorobku - artysta oparł się tu na jednej zasadzie: żadnych syntezatorów ani programowanych perkusji. Pillsbury przyznaje, że na etapie koncepcyjnym słuchał dużo muzyki Madonny oraz nurtu „yacht rock”, jednak narzucił sobie wyzwanie, by oddać ducha tej muzyki bez sięgania po oczywiste brzmienia. W ten sposób powstało dwanaście kompozycji opowiadających o wzlotach i upadkach życia singla, eksplorując temat czasu i miłości.

We wrześniu Role Model wyruszy w trasę „Chuck on Tour”. Jej północnoamerykańska część rozpocznie się 9 września w Bend w stanie Oregon, następnie obejmie m.in. Nowy Jork, Nashville i Los Angeles. Europejska odsłona rozpocznie się 11 lutego 2027 roku w Berlinie.
Ariana Grande po tym, jak skupiła się na aktorstwie i zagrała m.in. z Robertem De Niro (premiera filmu "Poznaj swojego teścia" już w listopadzie), wraca do muzyki.

Jej ósmy album "Petal" zapożyczył swój tytuł od koncepcji płatka leżącego na chodniku, która traktuje o czymś pełnym życia, co przebija się przez szczeliny w czymś zimnym, twardym i trudnym. Jak powiedziała sama artystka:

"To swego rodzaju opowieść o zrywaniu z wszelkiego rodzaju negatywnymi więzami – czy to z własnymi wewnętrznymi demonami, głosami z zewnątrz, czy z rzeczami, które przestały mi służyć. Wykorzystanie tego motywu jako punktu wyjścia było dla mnie eksperymentem twórczym: chciałam mówić o konkretnej sprawie i dzielić się czymś osobistym, a jednocześnie pozwolić ludziom interpretować to na własny sposób i odnosić do własnego życia. Jest w tym też pewna dzikość; to zdecydowanie coś, do czego wcześniej – może przez nadmierną nieśmiałość, czy grzeczność – nie miałam odwagi sięgnąć".

Ariana śpiewa o związkach, poczuciu własnej wartości i ciemnych stronach sławy. Całość jest utrzymana w stylistyce popu i R'n'B z elementami synth-popu, muzyki elektronicznej, czy hip-hopu.
1234567