23 Października odbyła się w Szczecińskiej filharmonii konferencja AI CONNECT. Eksperci nie zastanawiali się jednak nad tym, czym jest ta technologia, ale nad tym, jaka w tym wszystkim jest rola człowieka.
Ponad 800 uczestników, dwie sceny, strefa EXPO i rozmowy o tym, co sztuczna inteligencja zmienia na rynku pracy, w edukacji, bezpieczeństwie i życiu codziennym każdego z nas. Podczas czwartej już edycji AI-CONNECT w Filharmonii imienia Mieczysława Karłowicza w Szczecinie, dnia 23.09.2026r., starano się odpowiedzieć, na tak naprawdę chyba najważniejsze pytanie współczesnego biznesu. Jaką rolę odgrywa człowiek w świecie kształtowanym przez sztuczną inteligencję?
Sztuczna inteligencja nie jest już tylko jedną wielką technologiczną ciekawostką. Zaczęła pojawiać się w naszej pracy, w naszej szkole, pomaga prowadzić nam nasz biznes i wspiera nas w podejmowaniu decyzji. Stała się asystentem naszego codziennego życia. Dlatego też podczas tegorocznej edycji konferencji uwaga miała być skierowana nie tyle na samą technologię, co przede wszystkim na człowieka.
Otwarcie konferencji:
Jeszcze przed samym rozpoczęciem konferencji organizatorka wydarzenia, pani Monika Duszkiewicz z Zachodniopomorskiego Klastra IT, opowiedziała mi o tym, że to właśnie wokół tej relacji „człowiek - technologia” zbudowano tegoroczny program.
Monika Duszkiewicz:
Pierwszych przykładów zastosowania sztucznej inteligencji nie trzeba było jednak szukać w zamkniętych laboratoryjnych salach. AI już teraz pojawia się tam, gdzie jeszcze niedawno kojarzylibyśmy ją głównie z dokumentami, arkuszami kalkulacyjnymi i urzędową administracją.
Wiceprezydent miasta Szczecin, Pan Michał Przepiera, w rozmowie ze mną zwracał przede wszystkim uwagę na jedno z zastosowań sztucznej inteligencji, jakim jest analiza danych. W przypadku miejskich inwestycji AI może porównywać informacje, wskazywać ryzyka, jak i pomagać w codziennej pracy z dokumentacją.
Michał Przepiera:
Technologia jest ogromnym wsparciem, ale w przypadku ważnych decyzji dotyczących naszych spraw nie powinna podejmować decyzji za urzędnika.
Michał Przepiera:
W biznesie natomiast zastosowanie tej technologii jest już przesunięte znacznie dalej niż w urzędach miast. Firmy coraz rzadziej traktują sztuczną inteligencję jak dodatkowe okno w naszej przeglądarce z chatbotem. Greg Margas, współtwórca AI-CONNECT, mówił, że pojawia się już coraz więcej wyspecjalizowanych narzędzi przeznaczonych do konkretnych, spersonalizowanych zadań.
Greg Margas:
Najbardziej widoczne jest to w firmach programistycznych. Greg Margas mówi wprost, że zadania, do których kiedyś potrzebny był cały zespół, dziś mogą wykonywać znacznie mniejsze grupy ludzi.
Greg Margas:
Prowadzący:
Greg Margas:
Tutaj mamy do czynienia z rzeczą, jakby się to mogło wydawać, paradoksalną, ale tylko pozornie. Dlatego że im lepiej AI radzi sobie z kodem, tym bardziej współczesnemu programiście mogą być potrzebne umiejętności miękkie niż te związane stricte z pracą przed monitorem. Rozmowa z klientem i zrozumienie jego potrzeb będzie wymagało przełożenia na zadanie do wykonania dla maszyny.
Podobnie patrzy na to pan Artur Kurasiński, przedsiębiorca, inwestor oraz autor książek. Jego zdaniem sztuczna inteligencja daje pojedynczej osobie dostęp do możliwości, które wcześniej wymagały wiedzy kilku ekspertów.
Artur Kurasiński:
Możliwości, jakie daje nam sztuczna inteligencja, rosną w zastraszającym wręcz tempie. Kurasiński przestrzega też przed sytuacją, w której to my, jako ludzie, przestajemy rozumieć to, co maszyna za nas wykonuje.
Artur Kurasiński:
Jednak ten problem zaczyna się już dużo wcześniej, zanim jeszcze młody człowiek postawi swoje pierwsze kroki na rynku pracy.
Dorota Sędek, prezeska i założycielka firmy Alterland, podczas AI-CONNECT opowiadała, z jakimi pytaniami zmaga się jej syn. Nastolatek nie pyta już o to, jak korzystać ze sztucznej inteligencji, ale zastanawia się, czego właściwie powinien się uczyć, skoro część zadań i tak potrafi już za nas wykonać maszyna.
Dorota Sędek:
Odpowiedzią na to nie jest ograniczenie dziecku świata najnowszych wynalazków. AI, jak każda tego typu technologia, ma być poznawana i używana, ale obok niej równolegle musi pozostać sport, książki, rozmowa i najzwyklejsza w świecie relacja z drugim człowiekiem.
Dorota Sędek:
Pozostawienie człowieka przy podejmowaniu decyzji ma również wymiar związany z bezpieczeństwem. Sztuczna inteligencja może pomagać ludziom zajmującym się ochroną systemów komputerowych, ale z dokładnie tej samej technologii korzystają również osoby próbujące się do tych właśnie systemów włamać.
Paula Januszkiewicz:
I nie musi tutaj chodzić o jakiś spektakularny atak na wielką firmę. AI może zbierać informacje o konkretnej osobie i pomóc przygotować wiadomość, która będzie wyglądała tak, jakby została stworzona właśnie dla niej.
Paula Januszkiewicz:
Pani Paula Januszkiewicz podała mi też prostą zasadę, którą można stosować również poza firmą i to bez posiadania zaawansowanej, specjalistycznej wiedzy. Gdy ktoś kontaktuje się z nami za pomocą telefonu komórkowego, adresu e-mail lub innego popularnego komunikatora, dobrze jest zadać tej osobie cztery konkretne pytania.
Paula Januszkiewicz:
Na konferencji nie zabrakło również tematów, które mogą brzmieć tak, jakby należały jeszcze do odległej przyszłości. Ewelina Kurtys jest neurobiologiem i współpracuje przy projekcie, którego celem jest zbudowanie komputera wykorzystującego żywe neurony.
Ewelina Kurtys:
W tych projektach nie chodzi o zbudowanie sztucznego, ludzkiego mózgu. Neurony mają być jednym z elementów stworzenia nowego rodzaju komputera. Do tego pierwsze eksperymenty, jakie zostały przeprowadzone, pokazują, że można nauczyć je wykonywania prostych zadań.
Ewelina Kurtys:
Kurtys zakłada, że w przyszłości będziemy mieli do dyspozycji wiele różnych rodzajów komputerów. Obok tych tradycyjnych, jakie mamy już dziś, mogą działać rozwiązania kwantowe i biologiczne, a każdy z nich będzie przeznaczony do wykonywania innych zadań.
Ewelina Kurtys:
Sztuczna inteligencja ma to do siebie, że oprócz wpływania na świat najnowszych technologii wpływa także na znacznie bardziej przyziemne rzeczy. Na przykład na instrukcje obsługi, jakie mamy dołączone do produktów, które kupujemy w naszych sklepach. Marcin Kaczmarek z Consileon Polska zwrócił uwagę, że użytkownicy zazwyczaj wykorzystują tylko część możliwości urządzeń, które już posiadają. Problemem często nie jest brak funkcji danego urządzenia, tylko brak wiedzy mówiącej o tym, jak z nich korzystać.
Marcin Kaczmarek:
Marcin Kaczmarek:
Rozwiązaniem tego problemu ma być instrukcja, z którą po prostu będziemy mogli rozmawiać.
Marcin Kaczmarek:
Przez kilka godzin w szczecińskiej Filharmonii sztuczna inteligencja przewijała się przez ogromną liczbę miejsc, w których możemy ją spotkać. W urzędzie, firmie, szkole, domu, systemach bezpieczeństwa i na salach laboratoryjnych kończąc. Pomimo tego, że technologia była wspólnym mianownikiem rozmów naszych ekspertów, to tak naprawdę rola człowieka jawiła się jako ta, która jest w tym wszystkim najważniejsza. Kto podejmuje decyzje, kto ponosi za nie odpowiedzialność i jakie umiejętności powinniśmy zachować, nawet jeżeli coraz więcej zadań możemy oddać maszynie.
Pod koniec dnia wróciłem więc do pani Moniki Duszkiewicz z Zachodniopomorskiego Klastra IT i zapytałem o pierwsze podsumowanie tegorocznej edycji.
Monika Duszkiewicz:
Organizatorzy wydarzenia nie deklarują jeszcze, jak będzie wyglądała następna edycja w przyszłym roku, ale jak mówi pani Monika, "apetyt rośnie".
Monika Duszkiewicz:
A gdybyśmy mieli teraz tak podsumować tegoroczną edycję AI-CONNECT, to moglibyśmy powiedzieć, iż pomimo tego, że technologia z każdym kolejnym dniem będzie coraz lepsza w tym, co robi, to nie oznacza od razu tego, że my jako ludzie przestaniemy z miejsca być do czegokolwiek potrzebni.
Jest wręcz przeciwnie. Coraz ważniejsze staje się to, co zdecydujemy się zrobić sami i to, czego sami nauczymy sztuczną inteligencję, a nie to, co ona mogłaby zrobić za nas.
To sztuczna inteligencja ma służyć człowiekowi, a nie człowiek sztucznej inteligencji.
Sztuczna inteligencja nie jest już tylko jedną wielką technologiczną ciekawostką. Zaczęła pojawiać się w naszej pracy, w naszej szkole, pomaga prowadzić nam nasz biznes i wspiera nas w podejmowaniu decyzji. Stała się asystentem naszego codziennego życia. Dlatego też podczas tegorocznej edycji konferencji uwaga miała być skierowana nie tyle na samą technologię, co przede wszystkim na człowieka.
Otwarcie konferencji:
Szanowni Państwo, obecna już czwarta edycja jest wyjątkowa. W tym roku skupiliśmy się na roli człowieka w świecie AI. Żyjemy w czasach, w których sztuczna inteligencja przestała być ciekawostką technologiczną. Dzisiaj AI to realne narzędzie, które rewolucjonizuje biznes, zmienia rynek pracy, przekształca edukację i na nowo definiuje to, jak tworzymy, zarządzamy i podejmujemy decyzje. Dzisiaj będziemy rozmawiać o tym, jak zachować i wykorzystać ludzką przewagę w erze sztucznej inteligencji. (...)
Jeszcze przed samym rozpoczęciem konferencji organizatorka wydarzenia, pani Monika Duszkiewicz z Zachodniopomorskiego Klastra IT, opowiedziała mi o tym, że to właśnie wokół tej relacji „człowiek - technologia” zbudowano tegoroczny program.
Monika Duszkiewicz:
Sztuczna inteligencja stała się już częścią, sporą częścią naszej społeczności. My w dalszym ciągu twierdzimy, że mimo wszystko to człowiek ostatecznie ma największe doświadczenie, to on końcowo podejmuje decyzje i to on jest z tych decyzji rozliczany. Więc tutaj będziemy starali się spojrzeć z kilku perspektyw, jak ten człowiek jest dalej ważny, jakie są możliwości nowych technologii i w jaki sposób możemy z tego korzystać.
Pierwszych przykładów zastosowania sztucznej inteligencji nie trzeba było jednak szukać w zamkniętych laboratoryjnych salach. AI już teraz pojawia się tam, gdzie jeszcze niedawno kojarzylibyśmy ją głównie z dokumentami, arkuszami kalkulacyjnymi i urzędową administracją.
Wiceprezydent miasta Szczecin, Pan Michał Przepiera, w rozmowie ze mną zwracał przede wszystkim uwagę na jedno z zastosowań sztucznej inteligencji, jakim jest analiza danych. W przypadku miejskich inwestycji AI może porównywać informacje, wskazywać ryzyka, jak i pomagać w codziennej pracy z dokumentacją.
Michał Przepiera:
Chociażby pełna analityka, a sztuczna inteligencja, wiemy, że w tym jest świetna. Szukanie danych, porównywanie ich, no to sztuczna inteligencja tutaj, zwłaszcza jak działa na liczbach, jest niezastąpiona, a przynajmniej człowiek robi to znacznie, znacznie dłużej i może niestety popełnić błąd. To jest takie porównanie, jak kiedyś Excel był, a nie było Excela.
Technologia jest ogromnym wsparciem, ale w przypadku ważnych decyzji dotyczących naszych spraw nie powinna podejmować decyzji za urzędnika.
Michał Przepiera:
Człowiek cały czas tymi procesami zarządza. Człowiek ma decyzję, człowiek ma też tę swobodę takiej właśnie decyzji. No i człowiek często daje te dane. Jeżeli da błędne dane, no to wiemy, jak to się może skończyć. Czyli trzeba również wyłapywać to, co mówimy o tej tak zwanej halucynacji.
W biznesie natomiast zastosowanie tej technologii jest już przesunięte znacznie dalej niż w urzędach miast. Firmy coraz rzadziej traktują sztuczną inteligencję jak dodatkowe okno w naszej przeglądarce z chatbotem. Greg Margas, współtwórca AI-CONNECT, mówił, że pojawia się już coraz więcej wyspecjalizowanych narzędzi przeznaczonych do konkretnych, spersonalizowanych zadań.
Greg Margas:
Nie jest to już eksperymentowanie, wyłącznie zabawa Chatem GPT i udostępnianiem tylko i wyłącznie narzędzi. Mamy wyspecjalizowane modele i coraz więcej firm, średnich oraz dużych firm, które wdrażają, czy to narzędzia do rekrutacji, czy to narzędzia wyspecjalizowane do danych zadań.
Kiedyś było tak, że mówiło się „wdrożyliśmy AI” i dawało się naszym pracownikom Chata GPT, co nie było prawdziwym wdrożeniem. Dzisiaj widzimy dużo większy trend wyspecjalizowanego AI.
Najbardziej widoczne jest to w firmach programistycznych. Greg Margas mówi wprost, że zadania, do których kiedyś potrzebny był cały zespół, dziś mogą wykonywać znacznie mniejsze grupy ludzi.
Greg Margas:
Projekt, który kiedyś wymagał pięciu osób, dzisiaj wymaga jednej osoby, która bardzo dobrze steruje tym modelem i która bardzo dobrze promptuje taki model.
Prowadzący:
To jak w takim razie będzie wyglądać w przyszłości klasyczne programowanie? Czy zostanie wyparte przez vibe coding? Czy jednak nadal będą potrzebni specjaliści?
Greg Margas:
Specjaliści zawsze będą potrzebni, pomimo że kiedyś, już rok temu, mówiliśmy, że do code review zawsze będą potrzebni specjaliści. Dzisiaj widzimy, że najnowsze modele bardzo dobrze same robią code review.
Myślę, że jeżeli mówimy o programistach, oni będą musieli być takim pomostem między biznesem a tym, czego biznes chce i komunikacyjnie mówić AI, tym modelom, co dokładnie się chce.
Kiedyś Linus Torvalds powiedział „Talk is cheap. Show me the code”. Teraz wydaje się, że kod zaczął już być tani i ta komunikacja z klientem, zrozumienie wizji i komunikacja ze sztuczną inteligencją staje się najważniejsza. A więc drużyny deweloperskie najprawdopodobniej będą dużo, dużo mniejsze. Dwóch zdolnych deweloperów jest w stanie dzisiaj ogarnąć pracę dziesięciu.
Tutaj mamy do czynienia z rzeczą, jakby się to mogło wydawać, paradoksalną, ale tylko pozornie. Dlatego że im lepiej AI radzi sobie z kodem, tym bardziej współczesnemu programiście mogą być potrzebne umiejętności miękkie niż te związane stricte z pracą przed monitorem. Rozmowa z klientem i zrozumienie jego potrzeb będzie wymagało przełożenia na zadanie do wykonania dla maszyny.
Podobnie patrzy na to pan Artur Kurasiński, przedsiębiorca, inwestor oraz autor książek. Jego zdaniem sztuczna inteligencja daje pojedynczej osobie dostęp do możliwości, które wcześniej wymagały wiedzy kilku ekspertów.
Artur Kurasiński:
Jedna osoba wyposażona w dobrą wiedzę, odpowiednią wiedzę o AI, może zarządzać marketingiem, sprzedażą, może budować aplikacje na potrzeby swojego biznesu. Może oczywiście też być osobą, która korzysta z zupełnie innych narzędzi, o których nie miała do tej pory pojęcia, bo ten AI będzie jej w tym pomagał.
Więc ta nowość polega na tym, że ja, jako na przykład grafik, mogę nagle mieć stronę, którą sobie stworzę, gdzie będę miał swoje portfolio, a przy okazji być może postawię sobie jakiś sklep, który będzie miał płatności podłączone, nie mając nigdy umiejętności kodowania, programowania.
I to jest niebywałe, że osoby nietechniczne nagle mogą uzyskać dostęp i możliwości tworzenia oprogramowania, tworzenia rzeczy związanych właśnie ze sferą cyfrową.
Możliwości, jakie daje nam sztuczna inteligencja, rosną w zastraszającym wręcz tempie. Kurasiński przestrzega też przed sytuacją, w której to my, jako ludzie, przestajemy rozumieć to, co maszyna za nas wykonuje.
Artur Kurasiński:
Myślę, że nie rozwiniemy się dalej jako ludzkość, jeżeli będziemy teraz tworzyli oprogramowanie, które za nas wszystko wykonuje, a my nie rozumiemy podstaw, bo my po prostu nie wiemy. To zaczyna być dla nas magia. Coś zrobiłem, nie wiem, jak to wygląda i nagle to działa. To nie jest dobra droga.
Jednak ten problem zaczyna się już dużo wcześniej, zanim jeszcze młody człowiek postawi swoje pierwsze kroki na rynku pracy.
Dorota Sędek, prezeska i założycielka firmy Alterland, podczas AI-CONNECT opowiadała, z jakimi pytaniami zmaga się jej syn. Nastolatek nie pyta już o to, jak korzystać ze sztucznej inteligencji, ale zastanawia się, czego właściwie powinien się uczyć, skoro część zadań i tak potrafi już za nas wykonać maszyna.
Dorota Sędek:
„Po co powinienem chodzić do szkoły? Po co, skoro AI wie i tak lepiej? Mamo, jak odróżnić, czy coś jest prawdziwe, czy jest wygenerowane przez AI? Mamo, dlaczego w dzisiejszych czasach ja już nie mogę się normalnie pobawić z kolegami? Dlaczego nikt nie jest już naturalnie inteligentny, tylko teraz ludzie zaczęli być fake inteligentni, bazując większość swojej wiedzy typowo na AI?”
On nie mówi, że on nie chce się uczyć. On kwestionuje sens, jak również pyta „Mamo, czego ja mam się w zasadzie uczyć? Czego AI nie będzie w stanie zrealizować w przyszłości?”.
Odpowiedzią na to nie jest ograniczenie dziecku świata najnowszych wynalazków. AI, jak każda tego typu technologia, ma być poznawana i używana, ale obok niej równolegle musi pozostać sport, książki, rozmowa i najzwyklejsza w świecie relacja z drugim człowiekiem.
Dorota Sędek:
Staramy się rozwijać te umiejętności, których właśnie AI potencjalnie nie zastąpi lub nie zastąpi ich w najbliższej przyszłości. Czyli uprawiamy dużo sportu, staramy się bardzo dużo czasu spędzać razem, budując fizyczne, ludzkie relacje, a nie relacje wirtualne.
Nadal czytamy dużo tradycyjnych, papierowych, drukowanych książek, chodzimy do lasu i przede wszystkim bardzo dużo rozmawiamy o naszych doświadczeniach.
Akurat tak się składa, że u nas w domu to, że mój syn kwestionuje czasem AI, jest o tyle paradoksalne, że zarówno ja, jak i mój mąż działamy w technologii, która opiera się w większości o AI.
Myślę sobie, że taka rzeczywista odskocznia daje możliwość nabrania nieco dystansu, a jednocześnie rozwija jego umiejętności, których AI potencjalnie nie zastąpi.
Te wszystkie kwestie związane z myśleniem kreatywnym, z takim łączeniem kropek, z wyciąganiem wniosków, z myśleniem logicznym, inteligencja emocjonalna, podejmowanie decyzji, wyciąganie wniosków po popełnianych błędach, tego nie nauczymy się z książek, tego nie do końca nauczymy się ze szkoły, ale fantastycznie uczymy się tego w sporcie, bez względu na dyscyplinę.
Pozostawienie człowieka przy podejmowaniu decyzji ma również wymiar związany z bezpieczeństwem. Sztuczna inteligencja może pomagać ludziom zajmującym się ochroną systemów komputerowych, ale z dokładnie tej samej technologii korzystają również osoby próbujące się do tych właśnie systemów włamać.
Paula Januszkiewicz:
Jeżeli na przykład mówimy o cyberprzestępcach wykorzystujących AI do szybszego znalezienia podatności albo wykorzystania modelu do automatyzowanego włamania do infrastruktury, no to po tej drugiej stronie wiadomo, są zabezpieczenia.
Jeżeli te zabezpieczenia nie zostały wcześniej odpowiednio wdrożone, skonfigurowane, to jest szansa, że to AI w rękach hakerów faktycznie będzie pozwalało hakerom na szybsze działanie, bardziej efektywne.
Natomiast też jest druga strona, czyli na przykład możliwość śledzenia tego, co się wydarzyło w trakcie ataku. I tutaj AI przychodzi nam z pomocą i możemy na pewno bardzo sprawnie dzisiaj generować zapytania do infrastruktury i zadać na przykład pytanie, kto się zalogował na komputerze A, przeszedł przez komputer B do komputera C, a potem wszedł na jakiś serwer?
I zbieranie tych informacji, korelowanie ich, to jest właśnie miejsce, w którym możemy skorzystać z AI.
I nie musi tutaj chodzić o jakiś spektakularny atak na wielką firmę. AI może zbierać informacje o konkretnej osobie i pomóc przygotować wiadomość, która będzie wyglądała tak, jakby została stworzona właśnie dla niej.
Paula Januszkiewicz:
AI może być wykorzystane do zbierania informacji na temat danej organizacji, kto w tej organizacji pracuje, jakie informacje ci ludzie publikują na przykład w internecie, w mediach społecznościowych. „Sprofiluj mi całą tę organizację i pokaż mi, co może być moim potencjalnym celem, jaka osoba, nawet jaki człowiek”.
I to jest taki pierwszy krok. Tylko haker generalnie musi wiedzieć, czego chce, więc to nie jest tak, że nagle wchodzi AI i automatyzuje hakowanie wszystkich firm. Musi być firma uznana za dany cel.
Jeżeli wiemy, czego chcemy, jak już mamy potencjalny cel, to w jaki sposób możemy na przykład zbudować phishing pod tę osobę? Czym ta osoba się para w internecie? Może ma jakieś hobby i pod to budować całą kampanię phishingową po to, żeby jeszcze lepiej, jeszcze efektywniej zaatakować organizację.
Pani Paula Januszkiewicz podała mi też prostą zasadę, którą można stosować również poza firmą i to bez posiadania zaawansowanej, specjalistycznej wiedzy. Gdy ktoś kontaktuje się z nami za pomocą telefonu komórkowego, adresu e-mail lub innego popularnego komunikatora, dobrze jest zadać tej osobie cztery konkretne pytania.
Paula Januszkiewicz:
Są tak naprawdę cztery pytania, które powinniśmy zawsze sobie zadać i mam nadzieję, że słuchacze sobie je zapamiętają.
Jedno to jest: z kim mamy do czynienia? Czyli ktoś się do nas odzywa i my zadajemy sobie pytanie: kto to jest?
Drugie: czego ty ode mnie chcesz? I analizujemy sobie, czy to jest normalna prośba.
Trzecie pytanie to jest: czy jest jakaś presja? Czy jest presja czasu, czy jest presja wyboru, czy jest presja na przykład bycia w danej sytuacji, czyli ktoś jest z kimś w windzie, przy bramie, przy drzwiach i generalnie na nas naciska.
I pytanie numer cztery, szczerze moje ulubione, choć trochę dziwne, to jest: czy ten ktoś jest niebezpieczny?
Ja czasami zadaję to pytanie w twarz albo przez telefon. I reakcja tej osoby pozwala nam już intuicyjnie stwierdzić, że coś tam pod spodem jest dziwnego, bo ktoś na przykład zaczyna nagle się tłumaczyć, bądź też, opcja druga, po prostu ktoś uzna, że nie jesteśmy celem i się rozłączy.
Na konferencji nie zabrakło również tematów, które mogą brzmieć tak, jakby należały jeszcze do odległej przyszłości. Ewelina Kurtys jest neurobiologiem i współpracuje przy projekcie, którego celem jest zbudowanie komputera wykorzystującego żywe neurony.
Ewelina Kurtys:
One są hodowane w kulturach komórkowych, które potocznie nazywa się in vitro. In vitro to znaczy „na szkiełku” po prostu, czyli jeżeli trzymamy jakieś komórki w laboratorium, no to znaczy, że trzymamy je in vitro.
To są izolowane neurony, pojedynczej komórki. My je akurat mamy w takich skupiskach składających się z około 10 tysięcy żywych neuronów, ale to nie jest coś, co zostało wycięte z żywego organizmu, tylko są to izolowane neurony wyprodukowane właściwie w bardzo ciekawy sposób. Od tego czasu możemy wyprodukować neurony z ludzkiej skóry.
W tych projektach nie chodzi o zbudowanie sztucznego, ludzkiego mózgu. Neurony mają być jednym z elementów stworzenia nowego rodzaju komputera. Do tego pierwsze eksperymenty, jakie zostały przeprowadzone, pokazują, że można nauczyć je wykonywania prostych zadań.
Ewelina Kurtys:
Możemy neurony nauczyć czegoś naprawdę prostego. Ostatnio współpracujemy z uniwersytetem w Bristolu w Anglii, któremu udało się zrobić bardzo prostą klasyfikację sygnałów za pomocą żywych neuronów.
To znaczy, że one mogły rozpoznać różne sygnały pochodzące od robota. To były sygnały dotykowe znaków Braille'a, czyli liter używanych przez osoby niewidome, i te sygnały dotykowe zostały zakodowane w żywe neurony.
Można było je nauczyć, żeby rozpoznawały je z dokładnością między 60 a 80 procent. No i to jest jakiś dowód na to, że neurony mogą się uczyć.
Kurtys zakłada, że w przyszłości będziemy mieli do dyspozycji wiele różnych rodzajów komputerów. Obok tych tradycyjnych, jakie mamy już dziś, mogą działać rozwiązania kwantowe i biologiczne, a każdy z nich będzie przeznaczony do wykonywania innych zadań.
Ewelina Kurtys:
Ja w ogóle wierzę w to, że w przyszłości będziemy mieć dużo różnych komputerów, bo to już jest taki trend, który ja osobiście widzę w technologii, że nie będzie już jednego typu komputera cyfrowego.
Będą różne. Na przykład już teraz naukowcy pracują nad różnymi płytkami cyfrowymi, które są optymalizowane pod różne zadania, czyli nie mamy już jednego GPU i CPU, ale mamy różne płytki, które mogą być specjalnie tak zbudowane, żeby jakieś określone zadanie wykonywały optymalnie.
Plus będą też nowe rodzaje hardware'u. W to bardzo głęboko wierzę. Najbardziej popularnym alternatywnym hardware'em są komputery kwantowe.
No i będą też komputery biologiczne. Być może będą jakieś inne jeszcze komputery, bo naukowcy mają bardzo różne pomysły na to, jak zbudować komputer.
Wierzę w to, że w przyszłości będziemy mieć takie systemy hybrydowe, gdzie różne rodzaje komputerów będą ze sobą współpracować i one będą optymalizowane pod różne zadania, bo niektóre zadania lepiej wykona komputer kwantowy, inne komputer biologiczny, a jeszcze inne komputer cyfrowy.
Sztuczna inteligencja ma to do siebie, że oprócz wpływania na świat najnowszych technologii wpływa także na znacznie bardziej przyziemne rzeczy. Na przykład na instrukcje obsługi, jakie mamy dołączone do produktów, które kupujemy w naszych sklepach. Marcin Kaczmarek z Consileon Polska zwrócił uwagę, że użytkownicy zazwyczaj wykorzystują tylko część możliwości urządzeń, które już posiadają. Problemem często nie jest brak funkcji danego urządzenia, tylko brak wiedzy mówiącej o tym, jak z nich korzystać.
Marcin Kaczmarek:
Średnio użytkownik korzysta z 10 do 20 procent funkcjonalności produktu. Bardzo często dlatego, że nie wie albo nie rozumie, jak sobie z tym poradzić.
Prowadzący:
Czy możemy przez to powiedzieć, że AI może sprawić tak naprawdę, że instrukcja obsługi przestanie być dokumentem, a stanie się rozmową z urządzeniem?
Marcin Kaczmarek:
Tak, rozmową tudzież dowolną formą komunikacji, która dostosowuje się do potrzeby użytkownika. Dlatego że dla niektórych wystarczy obrazek, ale dla młodzieży, która przyzwyczajona jest do tego TikTokowego trybu krótkiego filmiku, najlepszą formą instrukcji będzie pokazanie im w formie krótkiego wideo przygotowanego przez producenta danego produktu, jak daną rzecz obsługiwać.
Rozwiązaniem tego problemu ma być instrukcja, z którą po prostu będziemy mogli rozmawiać.
Marcin Kaczmarek:
Taka osoba starsza nie tylko może mieć problem z czytaniem tego małego druczku w instrukcji, ale też w ogóle z czytaniem. Dlatego u nas to, co normalnie producent pokazałby jako tekst, można dostać jako formę głosową, gdzie po prostu konwersuje się w sposób głosowy z treścią instrukcji i można dopytywać swoim językiem, nie używając wcale nomenklatury technicznej, o pewne elementy.
A jak nie wie się, jak czegoś nazwać, robimy zdjęcie i wrzucamy do AI, które umie sklasyfikować daną część urządzenia.
Przez kilka godzin w szczecińskiej Filharmonii sztuczna inteligencja przewijała się przez ogromną liczbę miejsc, w których możemy ją spotkać. W urzędzie, firmie, szkole, domu, systemach bezpieczeństwa i na salach laboratoryjnych kończąc. Pomimo tego, że technologia była wspólnym mianownikiem rozmów naszych ekspertów, to tak naprawdę rola człowieka jawiła się jako ta, która jest w tym wszystkim najważniejsza. Kto podejmuje decyzje, kto ponosi za nie odpowiedzialność i jakie umiejętności powinniśmy zachować, nawet jeżeli coraz więcej zadań możemy oddać maszynie.
Pod koniec dnia wróciłem więc do pani Moniki Duszkiewicz z Zachodniopomorskiego Klastra IT i zapytałem o pierwsze podsumowanie tegorocznej edycji.
Monika Duszkiewicz:
Cieszę się bardzo, że podczas dzisiejszego wydarzenia zgromadziliśmy tutaj ponad 800 osób. Ponownie taka liczba osób odwiedziła Filharmonię jak w ubiegłym roku.
W tym roku wydarzenie organizowaliśmy na dwie sale. Sale w pełni wypełnione. Wszyscy słuchają z zainteresowaniem. Widzę, że prelegenci też cieszą się dużym zainteresowaniem. Uczestnicy dopytują i kontynuują rozmowy podczas networkingu w strefach. Także cieszymy się bardzo z takiego dużego zainteresowania naszą konferencją.
Organizatorzy wydarzenia nie deklarują jeszcze, jak będzie wyglądała następna edycja w przyszłym roku, ale jak mówi pani Monika, "apetyt rośnie".
Monika Duszkiewicz:
Na pewno z biegiem czasu apetyt rośnie i pewnie będziemy chcieli zorganizować coś równie dużego, jak nie jeszcze większego.
A gdybyśmy mieli teraz tak podsumować tegoroczną edycję AI-CONNECT, to moglibyśmy powiedzieć, iż pomimo tego, że technologia z każdym kolejnym dniem będzie coraz lepsza w tym, co robi, to nie oznacza od razu tego, że my jako ludzie przestaniemy z miejsca być do czegokolwiek potrzebni.
Jest wręcz przeciwnie. Coraz ważniejsze staje się to, co zdecydujemy się zrobić sami i to, czego sami nauczymy sztuczną inteligencję, a nie to, co ona mogłaby zrobić za nas.
To sztuczna inteligencja ma służyć człowiekowi, a nie człowiek sztucznej inteligencji.

Radio Szczecin