W poprzedniej części mówiliśmy o tym, czym jest generatywny sharenting i jak sztuczna inteligencja może wykorzystywać zdjęcia dzieci. Teraz przechodzimy do konkretów. Co mogą zrobić rodzice, szkoły i przedszkola, żeby realnie ograniczyć ryzyko? Czy zamazanie twarzy na zdjęciu z wycieczki wystarczy? I co zrobić w sytuacji, kiedy wizerunek dziecka trafi już do systemów AI? Czy da się to jeszcze cofnąć? O systemowym podejściu do higieny cyfrowej i o granicach naszej kontroli nad danymi rozmawiam z Joanną Szumiło-Jackowską.
W poprzedniej części mówiliśmy o tym, czym jest generatywny sharenting i jak sztuczna inteligencja może wykorzystać zdjęcia dzieci. Teraz pytanie praktyczne. Co mogą zrobić rodzice, szkoły i przedszkola, żeby ograniczyć ryzyko? O tym rozmawiam z Joanną Szumiło-Jackowską, nauczycielką SAIL International School i doktorantką w szkole doktorskiej Uniwersytetu Szczecińskiego.
W jaki sposób możemy uświadamiać rodziców przed tym zagrożeniem? Oprócz samej informacji przed zamieszczeniem czy umieszczeniem zdjęcia, może potrzebne są jakieś kampanie społeczne?
Joanna Szumiło-Jackowska: Ja w ogóle myślę, że to powinno być podejście systemowe. Nie możemy obciążać tylko wybranych grup. Sharenting najczęściej dotyczy dzieci małych, tak mniej więcej do piątego roku życia jest to szczyt, kiedy w mediach społecznościowych pojawia się najwięcej treści. Potem to się zmniejsza, aczkolwiek w dalszym ciągu występuje. Więc na pewno trzeba by było w mojej ocenie zacząć szerzyć informacje o higienie cyfrowej i o tym, jak wpływają ekrany na rozwój dziecka, znacznie wcześniej. Nie w przedszkolu czy w żłobku, ale w momencie, kiedy rodzic przygotowuje się do tego, żeby być rodzicem, czyli w szkołach rodzenia. Jest to pierwsza placówka, pierwszy punkt, w którym rodzic spotyka się ze specjalistą i może usłyszeć o różnych obszarach rozwoju dziecka. Nie mówimy tu tylko o opiece pielęgnacyjnej, ale musimy od samego początku uświadamiać rodziców o zagrożeniach w innych obszarach. Mamy też zjawisko jak parental sharenting, gdzie mama już w ciąży publikuje zdjęcia swojego brzuszka i dzieli się tą informacją. Ona jest szczęśliwa, chce o tym powiedzieć całemu światu, co jest zrozumiałe. Więc trzeba wykorzystać ten moment, kiedy dziecko jest jeszcze w brzuchu, i już wtedy zacząć uświadamiać rodziców, jakie są potencjalne zagrożenia.
A co w przypadkach, w których nasze dziecko staje się ofiarą sharentingu w sposób nieświadomy? W jaki sposób możemy się przed tym bronić?
Joanna Szumiło-Jackowska: Ale ma pan na myśli udostępnienie zdjęcia przez placówkę czy przez na przykład innego rodzica?
Na przykład przez rodzica bądź przez placówkę. Tak, to się nie wyklucza, może chodzić o jedno i drugie.
Joanna Szumiło-Jackowska: Myślę, że warto mieć na uwadze to, że udostępnienie jednego zdjęcia na Facebooku to nie jest jeszcze sharenting. O sharentingu mówimy wtedy, kiedy ktoś rzeczywiście regularnie postuje. Oczywiście, jeśli widzimy, że nasze dziecko jest na zdjęciu, na przykład z wycieczki czy z urodzin, a nie chcemy tego, to ja bym się w ogóle nie ograniczała i zwracała uwagę, czy to rodzicowi, czy komukolwiek, żeby tę twarz zamazać, żeby zrobić ją niewidoczną. Nie jest to stuprocentowa ochrona, ale zawsze stanowi swego rodzaju barierę, dzięki której ten wizerunek nie będzie rozpoznawany.
A w sytuacji, kiedy to już się wydarzyło? Gdzieś jakiś model sztucznej inteligencji naszą twarz już sobie zmapował, ma ją w swojej bazie, a my nie wiemy za bardzo, gdzie to jest i co się z tym dzieje. Wiemy tylko, że to istnieje, bo natrafiliśmy na jakiś ślad. Jak w tej sytuacji reagować? Czy jest jakaś instytucja, do której możemy się odwołać, czy istnieje jakiś proces?
Joanna Szumiło-Jackowska: Jeśli zdjęcie trafi już do narzędzia AI, to tak naprawdę nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Tak jak mówiłam wcześniej, ta baza danych już tam się znajduje, dane zostały wprowadzone i narzędzie może na nich trenować.
Ja widać, jest to istotne zagrożenie.
Joanna Szumiło-Jackowska: Nie jesteśmy w stanie tego usunąć. Chyba żeby pisać do osoby, która stworzyła dany program.
Przypuszczam, że to by niewiele zmieniło, z racji tego, że sztuczna inteligencja może się też uczyć od innej sztucznej inteligencji.
Joanna Szumiło-Jackowska: Sztuczna Inteligencja to jest wynalazek fascynujący, nie oszukujmy się, ale w tej swojej fascynacji jest jednocześnie trochę przerażający.
W jaki sposób możemy uświadamiać rodziców przed tym zagrożeniem? Oprócz samej informacji przed zamieszczeniem czy umieszczeniem zdjęcia, może potrzebne są jakieś kampanie społeczne?
Joanna Szumiło-Jackowska: Ja w ogóle myślę, że to powinno być podejście systemowe. Nie możemy obciążać tylko wybranych grup. Sharenting najczęściej dotyczy dzieci małych, tak mniej więcej do piątego roku życia jest to szczyt, kiedy w mediach społecznościowych pojawia się najwięcej treści. Potem to się zmniejsza, aczkolwiek w dalszym ciągu występuje. Więc na pewno trzeba by było w mojej ocenie zacząć szerzyć informacje o higienie cyfrowej i o tym, jak wpływają ekrany na rozwój dziecka, znacznie wcześniej. Nie w przedszkolu czy w żłobku, ale w momencie, kiedy rodzic przygotowuje się do tego, żeby być rodzicem, czyli w szkołach rodzenia. Jest to pierwsza placówka, pierwszy punkt, w którym rodzic spotyka się ze specjalistą i może usłyszeć o różnych obszarach rozwoju dziecka. Nie mówimy tu tylko o opiece pielęgnacyjnej, ale musimy od samego początku uświadamiać rodziców o zagrożeniach w innych obszarach. Mamy też zjawisko jak parental sharenting, gdzie mama już w ciąży publikuje zdjęcia swojego brzuszka i dzieli się tą informacją. Ona jest szczęśliwa, chce o tym powiedzieć całemu światu, co jest zrozumiałe. Więc trzeba wykorzystać ten moment, kiedy dziecko jest jeszcze w brzuchu, i już wtedy zacząć uświadamiać rodziców, jakie są potencjalne zagrożenia.
A co w przypadkach, w których nasze dziecko staje się ofiarą sharentingu w sposób nieświadomy? W jaki sposób możemy się przed tym bronić?
Joanna Szumiło-Jackowska: Ale ma pan na myśli udostępnienie zdjęcia przez placówkę czy przez na przykład innego rodzica?
Na przykład przez rodzica bądź przez placówkę. Tak, to się nie wyklucza, może chodzić o jedno i drugie.
Joanna Szumiło-Jackowska: Myślę, że warto mieć na uwadze to, że udostępnienie jednego zdjęcia na Facebooku to nie jest jeszcze sharenting. O sharentingu mówimy wtedy, kiedy ktoś rzeczywiście regularnie postuje. Oczywiście, jeśli widzimy, że nasze dziecko jest na zdjęciu, na przykład z wycieczki czy z urodzin, a nie chcemy tego, to ja bym się w ogóle nie ograniczała i zwracała uwagę, czy to rodzicowi, czy komukolwiek, żeby tę twarz zamazać, żeby zrobić ją niewidoczną. Nie jest to stuprocentowa ochrona, ale zawsze stanowi swego rodzaju barierę, dzięki której ten wizerunek nie będzie rozpoznawany.
A w sytuacji, kiedy to już się wydarzyło? Gdzieś jakiś model sztucznej inteligencji naszą twarz już sobie zmapował, ma ją w swojej bazie, a my nie wiemy za bardzo, gdzie to jest i co się z tym dzieje. Wiemy tylko, że to istnieje, bo natrafiliśmy na jakiś ślad. Jak w tej sytuacji reagować? Czy jest jakaś instytucja, do której możemy się odwołać, czy istnieje jakiś proces?
Joanna Szumiło-Jackowska: Jeśli zdjęcie trafi już do narzędzia AI, to tak naprawdę nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Tak jak mówiłam wcześniej, ta baza danych już tam się znajduje, dane zostały wprowadzone i narzędzie może na nich trenować.
Ja widać, jest to istotne zagrożenie.
Joanna Szumiło-Jackowska: Nie jesteśmy w stanie tego usunąć. Chyba żeby pisać do osoby, która stworzyła dany program.
Przypuszczam, że to by niewiele zmieniło, z racji tego, że sztuczna inteligencja może się też uczyć od innej sztucznej inteligencji.
Joanna Szumiło-Jackowska: Sztuczna Inteligencja to jest wynalazek fascynujący, nie oszukujmy się, ale w tej swojej fascynacji jest jednocześnie trochę przerażający.

Radio Szczecin