Radio SzczecinRadio Szczecin » Muzyka
Ellie Goulding rozpoczęła wrzesień, wydając szósty album. Nowy materiał powstawał przez ponad dwa lata - artystka na początku zapisywała wersy i pomysły wywodzące się z książek i wierszy, które z nią rezonowały. Później stworzyła z tego około sześćdziesięciu piosenek. Niektóre uznała za zbyt smutne, by wydawać je na albumie.

Teksty zostały zainspirowane separacją z mężem w 2024 roku i macierzyństwem. Artystka nie chciała nagrać "płyty o rozwodzie", chociaż niektórzy jej znajomi tak właśnie charakteryzują krążek "I Know Too Much". Ellie jednak twierdzi, że wydawnictwo traktuje o "dorastaniu i odkrywaniu siebie na nowo". Utwory poruszają tematykę relacji, konfliktów emocjonalnych, przyjaźni, więzi z naturą i nowej miłości, ewoluując od gniewu i mroku ku optymizmowi.

Tytuł ma oddawać napięcie między wiedzą a niepewnością - zrodził się z przekonania, że ​​"możemy wiedzieć zbyt wiele", a "pewien rodzaj wolności płynie z łatwości nieposiadania wiedzy". Artystka postawiła na brzmienie popowe z wpływami akustycznymi i klasycznymi.

Album dotarł do 16. miejsca na liście w Wielkiej Brytanii.
Angielskie trio R'n'B wraca z nowym materiałem. Tym razem poszerza paletę swoich brzmień o wpływy popowe, romansując z muzyką dance, czy synth-popem. Inspiracją dla materiału była twórczość takich artystek jak Ariana Grande, Beyoncé, czy Christina Aguilera.

Tytułowa "Terapia w klubie" niekoniecznie odnosi się do brzmienia albumu - nie jest to tylko muzyka taneczna. Celem wokalistek było skupienie się na różnorodnych uczuciach towarzyszących pobytowi w klubie: "Chodzi raczej o emocje, jakich tam doświadczamy. Klub był dla nas miejscem, gdzie mogłyśmy się naprawdę wyluzować, spędzić ze sobą czas, poznać nowych ludzi i po prostu dobrze się bawić" - przyznały.

A jak artystki podsumowały swój muzyczny rozwój? "Zdecydowanie czuć tu większą dojrzałość. Bardzo dojrzałyśmy. Byłyśmy mocno zaangażowane w powstawanie tego krążka. Całkowicie się w nim zanurzyłyśmy, próbując zrozumieć, co wymaga uzdrowienia i o czym chcemy opowiedzieć. Całość wydaje się bardzo szczera i bardziej prawdziwa".

Płyta dotarła do 5. miejsca na brytyjskiej liście.
Brytyjski zespół Jungle zaczynał jako duet stworzony przez Josha Lloyda-Watsona i Toma McFarlanda - artyści przyjaźnili się od dziewiątego roku życia i mieszkali obok siebie w londyńskiej dzielnicy Shepherd's Bush. Najpierw grali razem w grupie Born Blonde, a w 2013 roku powołali do życia Jungle. Z biegiem lat z duetu Jungle stał się kolektywem - założyciele ukrywali swoją tożsamość, występując jako J i T, i cały czas zapraszali do współpracy muzyków tworzących w różnych gatunkach. J i T postanowili przełożyć swoje utwory na pełne, organiczne brzmienie koncertowe, dlatego skład podczas trasy powiększył się o pięć osób. W 2021 roku zespół w trasie zaczęła wspierać Lydia Kitto, która dołączyła do oficjalnego składu dwa lata później. Piąta płyta Jungle "Sunshine" jest zarazem pierwszą wydaną wspólnie z Lydią.

Skąd ten słoneczny tytuł? Jak to powiedziała Lydia Kitto: "Mieliśmy już większość utworów na płytę, zanim wybraliśmy jej tytuł; kierujemy się przy tym klimatem, bo staramy się nadać całości konkretny charakter i nastrój. Czasami nawet nie wiemy, jaki dokładnie klimat próbujemy stworzyć w danym momencie – po prostu kierujemy się intuicją. Słowo „Sunshine” [tłum. „światło słoneczne”] wydało nam się idealne zarówno jako tytuł albumu, jak i nazwa utworu tytułowego". Josh Lloyd-Watson dodaje: "Chciałbym, żeby ten album zapamiętano jako jeden z naszych najlepszych. Ma najbardziej spójny klimat i słucha się go świetnie od początku do końca – pod tym względem jest bardziej jednolity niż jakakolwiek nasza wcześniejsza płyta".

Album został już doceniony przez słuchaczy, docierając do 4. miejsca na listach w Wielkiej Brytanii i Belgii, 5. w Holandii i 9. w Australii.
Wokalista amerykańskiego zespołu The Killers wydał trzecią solową płytę. Na poprzedniej, "The Desired Effect" z 2015 roku, skupiał się na brzmieniach pop rockowych, a tym razem Brandon zwraca się ku muzyce country.

Flowers, jako nastolatek, fascynował się nową falą, post-punkiem i britpopem, które pokazał mu starszy brat, ale równie dużo czasu spędzał z ojcem, przemierzając okoliczne drogi i słuchając utworów Johnny’ego Casha.

Te pozornie odległe wpływy od dwóch dekad współistnieją w muzyce artysty, który po przekroczeniu czterdziestki zaczął częściej wracać do wspomnień z młodości. Ta podróż sentymentalna przybrała formę piosenek. Jak powiedział Flowers: "Im jestem starszy, tym częściej wracam do muzyki mojego ojca. Nazywał ją „country-western”. Odkrywam, że historie, które noszę w sobie, najlepiej odnajdują się właśnie w tej pięknej amerykańskiej tradycji".

Album "Trasher" został zarejestrowany w Nashville, a w nagraniach udział wzięli jedni z najbardziej cenionych muzyków w tym mieście. Usłyszymy tam m.in. 85-letniego Charliego McCoy'a – legendarnego harmonijkarza, którego charakterystyczną grę można usłyszeć na wszystkich czterech klasycznych albumach nagranych przez Boba Dylana w Nashville.
Angielska wokalistka Sienna Spiro zaczęła pisać pierwsze piosenki, gdy miała 10 lat - były one inspirowane muzyką Etty James i Franka Sinatry, a także hip-hopem z wczesnych lat 2000. Wśród pozostałych idoli Sienny znajdziemy m.in. Amy Winehouse, Ninę Simone, Adele, Arethę Franklin, czy Ala Greena.

W 2021 roku Sienna zaczęła publikować swoje klipy w mediach społecznościowych, przyniosło jej to pierwszych fanów, a trzy lata później artystka wydała debiutancki singiel "Need Me". Przełomowym utworem okazał się jednak ten, który trafił do nas w październiku 2025 roku - "Die on This Hill" - kompozycja zajęła 9 miejsce na brytyjskiej liście i sprzedała się w czterech milionach kopii na świecie.

Na początku lipca Spiro wydała swój debiutancki album "Visitor" - łączy on pop z soulem, opowiadając o miłości, stracie i kruchości życia. Tytuł płyty oddaje głębokie poczucie przemijania, jakie odczuwa Sienna. Jak powiedziała artystka: "To uczucie jest tak silne, że często unikam wchodzenia w nowe relacje, czy angażowania się w cokolwiek, co – jak wiem – nie przetrwa; w pewnym sensie przez większość życia czułam się jak gość – jak ktoś, kto jest tu tylko przejazdem".

Celem wokalistki było stworzenie albumu, z którego byłaby dumna od początku do końca – to coś, co jej zdaniem trudno osiągnąć we współczesnym przemyśle muzycznym. Krążek dotarł do drugiej pozycji na listach przebojów w Wielkiej Brytanii, Belgii, czy Norwegii, a w Stanach Zjednoczonych był dziewiąty.
1234567