Radio SzczecinRadio Szczecin » Muzyka
Remi Wolf to amerykańska wokalistka, która jak sama mówi "próbuje nieustannie wprowadzać innowacje do brzmienia muzyki pop i zrywać z jej zasadami". Remi jest na scenie już od dwunastu lat, w tym czasie występowała na festiwalach Coachella, Lollapalooza, czy Bonnaroo, a koncertowała u boku Paramore, Lorde i Olivii Rodrigo. Wcześniej w tym roku zadebiutowała także jako aktorka w serialu Amazon Prime Video „Off Campus”, w którym wykorzystano kilka jej utworów.

Jej trzecia płyta nosi tytuł "Mud" i narodziła się po kilku latach nieustannego koncertowania, pisania i nagrywania. Pierwsze sesje odbyły się w Nashville, jednak prawdziwe centrum albumu ukształtowało się podczas wyjazdu do Big Bear z wieloletnim współpracownikiem Jaredem Solomonem oraz niewielką grupą zaufanych przyjaciół. Dni upływały im na pisaniu, wspólnych kolacjach i przekazywaniu sobie mikrofonów w kuchni, podczas gdy pomysły rozwijały się bez presji. Wolf zaczęła czule określać tę ekipę mianem "rodzinnego zespołu".

Ta atmosfera towarzyszyła całemu procesowi pracy nad "Mud". Muzycy spotkali się później w nowojorskim Electric Lady Studios, a ostatni etap nagrań odbył się w Joshua Tree. Zamiast dążyć do perfekcji, postawili na spontaniczność, granie razem w jednym pomieszczeniu i żywe instrumentarium. Sama Wolf często siadała za perkusją, a melodie i teksty mogły rozwijać się swobodnie. Efektem jest brzmienie bardziej organiczne - oparte na melodii, opowieści i wykonaniach, które zachowują energię chwili.
Ostatnia płyta Miley Cyrus "Something Beautiful" ukazała się w maju minionego roku i już wtedy artystka ujawniła, że wybrała dwanaście kompozycji na kolejny krążek. Miała trzymać je na swojej prywatnej playliście w serwisie Spotify. Teraz i my możemy dodać do swoich playlist dziesiąty album Miley. Był on zainspirowany relacją z jej narzeczonym, Maxxem Morando, ale także zupełnie innym rodzajem miłości, co wyjaśnia sama artystka:

"Ten album to historia miłosna, ale historie miłosne nigdy nie są jednowymiarowe. Zawsze mają wiele warstw. Z pewnością przewija się przez niego wątek romantyczny, ponieważ – jak wszystkie moje płyty – jest on odzwierciedleniem tego, w jakim momencie życia się znajduję. Motywem przewodnim moich trzech ostatnich płyt stała się miłość pełna spokoju – nie tylko ta, którą dzielę z drugą osobą, ale i ta, którą odnalazłam w sobie. To chyba najważniejsza przemiana. Gdy zmienia się relacja z samym sobą, zmieniają się też wszystkie inne relacje wokół nas. Myślę, że ten album w równym stopniu celebruje oba te aspekty".

Szwedzki producent Max Martin przekonał Miley, by przekształciła napisane przez siebie ballady w taneczne hymny, stąd dance-popowe brzmienie materiału.

Płyta dotarła do 1. miejsca na liście najlepiej sprzedających się albumów w Stanach Zjednoczonych.
Siódma płyta Mroza była zapowiadana, jako album "pełny słońca, swobody i dobrej energii" - ta obietnica została spełniona. "Wszystko czego chciałem” to muzyczna podróż i opowieści w klimacie road trip. Materiał łączy dwa oblicza artysty: chilloutowy groove z elementami soulu oraz gitarową, rockandrollową energię. Tytuł albumu oddaje moment, w którym Mrozu z przekonaniem może powiedzieć, że jest dokładnie tam, gdzie chciał być.

Artysta przyznał, że gdy 18 lat temu rozpoczynał karierę, nie spodziewał się, że dotrze do takiego miejsca - siedem płyt, wyprzedane sale koncertowe i największe w Polsce hale widowiskowe. Dobrze ma się także jego życie prywatne. Nowa płyta jest emanacją tego stanu i wysyła do słuchaczy dużo optymizmu.

Gościnnie na krążku pojawili się Zalia, Julia Pietrucha i bracia Kacperczyk. 2 października artysta wyjeżdża w trasę z nowymi piosenkami - zagra w Łodzi, Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku i Krakowie.
To trzeci solowy album Artura Rojka i pierwsze studyjne wydawnictwo artysty od czasu "Kundla" z 2020 roku, a zarazem zbiór historii o dorastaniu, rodzicielstwie, pamięci i próbie pogodzenia się z samym sobą.

Sam autor porównuje nową płytę do rodzinnego albumu ze zdjęciami. Osobiste obrazy i wspomnienia są tu punktem wyjścia do znacznie szerszej opowieści: o relacji z dziećmi, żoną i zmieniającym się światem.

Tytuł albumu pochodzi z wypowiedzi młodszego syna Artura Rojka - artysta nawet sobie to stwierdzenie wytatuował: "To zdanie jest z pozoru nieporadne, wypowiedziane przez kilkuletnie dziecko, ale mieści w sobie jedne z najważniejszych życiowych potrzeb, jak przekraczanie własnych słabości czy nieograniczona wolność".

W studiu wokalistę wsparli między innymi Olek Świerkot, Dawid Podsiadło, Daria ze Śląska, Kortez, czy Zbigniew Preisner. A po wyprzedaniu jesiennych koncertów, Artur Rojek zapowiedział wiosenną trasę - Szczecin odwiedzi 8 maja.
Ellie Goulding rozpoczęła wrzesień, wydając szósty album. Nowy materiał powstawał przez ponad dwa lata - artystka na początku zapisywała wersy i pomysły wywodzące się z książek i wierszy, które z nią rezonowały. Później stworzyła z tego około sześćdziesięciu piosenek. Niektóre uznała za zbyt smutne, by wydawać je na albumie.

Teksty zostały zainspirowane separacją z mężem w 2024 roku i macierzyństwem. Artystka nie chciała nagrać "płyty o rozwodzie", chociaż niektórzy jej znajomi tak właśnie charakteryzują krążek "I Know Too Much". Ellie jednak twierdzi, że wydawnictwo traktuje o "dorastaniu i odkrywaniu siebie na nowo". Utwory poruszają tematykę relacji, konfliktów emocjonalnych, przyjaźni, więzi z naturą i nowej miłości, ewoluując od gniewu i mroku ku optymizmowi.

Tytuł ma oddawać napięcie między wiedzą a niepewnością - zrodził się z przekonania, że ​​"możemy wiedzieć zbyt wiele", a "pewien rodzaj wolności płynie z łatwości nieposiadania wiedzy". Artystka postawiła na brzmienie popowe z wpływami akustycznymi i klasycznymi.

Album dotarł do 16. miejsca na liście w Wielkiej Brytanii.
1234567