Jak sam mówi: "Nie ma tu zwariowanych riffów i ostrego grania. Widziałbym tę płytę jak zbiór opowiastek. Jakbym siedział gdzieś przy barze, z papierosem, ze szklaneczką czegoś przyjemnego, i opowiadał przyjacielowi krótkie historie z obserwacji lub osobiste. Przy pisaniu dla Lady Pank musiałem pamiętać o stylu zespołu. Nie mogłem przegiąć, zagłębiać się w osobiste historie. Teraz nie mam żadnych ograniczeń, sam za wszystko odpowiadam, pod własnym nazwiskiem mogę sobie na wiele pozwolić." Za muzyczną stronę albumu odpowiada kilku kompozytorów. Jednym z nich jest Bodek Kowalewski były basista Maanamu. Pomysł aby zrobić coś wspólnie, w oderwaniu od Lady Pank, powstał już kilka lat temu. Ale muzyczne pomysły wciąż oscylowały wokół grania bardzo gitarowego. Dopiero, gdy te kompozycje zyskały nowe aranżacje, panowie zaczęli pracować nad płytą w prywatnym studiu Bodka Kowalewskiego. I faktycznie, muzycznie piosenki są bardzo odległe od tych, które znamy z repertuaru Lady Pank, ale głos Panasewicza jest raczej rozpoznawalny od razu, o czym będziemy się mogli przekonać w tym tygodniu.

Radio Szczecin