1 października minie rok od wprowadzenia systemu kaucyjnego. Zdaniem ekspertów i uczestników rynku to „połowiczny sukces”. Z jednej strony Polacy masowo ruszyli do butelkomatów, z drugiej – ujawniło się wiele tzw. chorób wieku dziecięcego, obciążeń logistycznych i finansowych. Plusy - ogromna skala zbiórki i skok recyklingu. Finansowa motywacja sprawiła, że porzucone odpady znikają z ulic i parków. Największą wadą z perspektywy konsumentów jest konieczność przechowywania i transportowania butelek oraz puszek w nienaruszonym stanie (z czytelnym kodem kreskowym). Małe i średnie sklepy mierzą się z zamrożeniem środków obrotowych. Muszą wypłacać kaucję klientom „od ręki”, podczas gdy rozliczenia z operatorami systemu trwają długo. Samorządy alarmują, że z tradycyjnych żółtych kontenerów zniknęły najbardziej wartościowe frakcje, które wcześniej miasta sprzedawały recyklerom. Luka ta przekłada się na presję na podwyżki opłat za wywóz śmieci komunalnych dla mieszkańców. Wiele skarg dotyczyło zbyt krótkiego czasu na zrealizowanie wydrukowanego przez butelkomat vouchera. Nowe przepisy mają wydłużyć ważność bonów kaucyjnych, by klient nie tracił pieniędzy, jeśli nie zrobi zakupów natychmiast. Co należy poprawić w systemie kaucyjnym?