Jak Polska długa i szeroka, przez kraj niesie się jęk pił mechanicznych. To obywatele korzystają z tzw. "Lex Szyszko", czyli znowelizowanych przepisów ustawy o ochronie przyrody. Od 1 stycznia 2017 roku nie są już potrzebne pozwolenia lokalnej administracji na wycięcie drzewa z własnej posesji, pod warunkiem, że nie czyni się tego w celach gospodarczych i drzewo jest stosunkowo młode. Właściciele firm zajmujących się zielenią przyznają, że liczba zamówień na ścięcie drzew od nowego roku wzrosła im o sto procent. Polacy się spieszą, bo politycy partii rządzącej zreflektowali się i zapowiedzieli zmianę przepisów. Przyczyniły się do tego medialne doniesienia o drzewach w centrach miast, padających pod ciosami siekier, o wycinaniu często zabytkowego drzewostanu na skwerach i w parkach. Jednak problem nie jest taki jednoznaczny. Sami samorządowcy mówią, że kary za nielegalne wycięcie drzewa na własnej posesji były zbyt wysokie. A z uzyskaniem pozwolenia zazwyczaj nie było problemu. Problemem jest raczej chciwość części Polaków i brak poszanowania dla przyrody.
W poniedziałek poseł PiS Jacek Sasin zapowiedział, że posłowie zajmą się zmianami w ustawie na najbliższym posiedzeniu Sejmu, czyli w przyszłym tygodniu.
W środę 1 marca rozpoczyna się okres lęgowy ptaków, co oznacza, że drzewa będą pod większa ochroną, ale nie całkowitą. Nie będzie można wycinać tych, na których są gniazda.
W poniedziałek poseł PiS Jacek Sasin zapowiedział, że posłowie zajmą się zmianami w ustawie na najbliższym posiedzeniu Sejmu, czyli w przyszłym tygodniu.
W środę 1 marca rozpoczyna się okres lęgowy ptaków, co oznacza, że drzewa będą pod większa ochroną, ale nie całkowitą. Nie będzie można wycinać tych, na których są gniazda.

Radio Szczecin