Jadąc o tej porze roku Wielką Obwodnicą Bieszczadzką – uważny turysta dostrzeże okryte kwiatami stare, zdziczałe drzewa owocowe, wystające jeszcze spośród chaszczy rozpadające się kominy chałup, rzadziej resztki zabudowań. To pozostałości po wsiach ukraińskich i łemkowskich, zniszczonych podczas Akcji Specjalnej „Wisła”. W jej ramach wywieziono stąd 140 tysięcy ludzi – Ukraińców i Łemków, i przesiedlono na Ziemie Odzyskane, między innymi na Pomorze Zachodnie.
Pretekstem do rozpoczęcia akcji był zamach na gen. Karola Świerczewskiego w Jabłonkach koło Biłgoraja, a celem – rozprawa z Ukraińską Powstańczą Armią. Był też niejawny - ostateczne rozwiązanie kwestii ukraińskiej w Polsce.
Pierwszy z nich się powiódł, drugi – niekoniecznie. Kultura zarówno ukraińska, jak i łemkowska w Polsce przetrwały, a w 1990 roku Senat potępił akcję Wisła.
W piątek mija jej 70. rocznica, główne uroczystości odbędą się w Przemyślu.
Jedna z ofiar akcji Wisła jest pani Maria Leśkiw, której wspomnień wysłuchała Małgorzata Frymus.
Pretekstem do rozpoczęcia akcji był zamach na gen. Karola Świerczewskiego w Jabłonkach koło Biłgoraja, a celem – rozprawa z Ukraińską Powstańczą Armią. Był też niejawny - ostateczne rozwiązanie kwestii ukraińskiej w Polsce.
Pierwszy z nich się powiódł, drugi – niekoniecznie. Kultura zarówno ukraińska, jak i łemkowska w Polsce przetrwały, a w 1990 roku Senat potępił akcję Wisła.
W piątek mija jej 70. rocznica, główne uroczystości odbędą się w Przemyślu.
Jedna z ofiar akcji Wisła jest pani Maria Leśkiw, której wspomnień wysłuchała Małgorzata Frymus.

Radio Szczecin