Rozmowy nieuczesane
Radio SzczecinRadio Szczecin » Rozmowy nieuczesane
„By dojść do źródła, trzeba płynąć pod prąd.” To jedna z „Myśli nieuczesanych” genialnego aforysty, Stanisława Jerzego Leca.

Wojciech Lizak i Marian Kalemba - ci dwaj panowie w myśleniu o historii zdają się płynąć pod prąd, a w każdym razie nie podążają utartymi ścieżkami, którymi przywykliśmy poruszać się. Nieznane lub mniej znane, a czasem skrzętnie ukrywane fakty, próba innego spojrzenia na wydarzenia i postaci ważne dla Szczecina i Pomorza Zachodniego w „Rozmowach nieuczesanych”.

„Rozmowy nieuczesane”- 10 minut o niezwykłych wydarzeniach, ważnych postaciach oraz tajemnicach Szczecina i Pomorza Zachodniego - w każdą niedzielę, od 17.45. Zaprasza - Agata Rokicka.
Kadr z PKF8/50. "Szpieg Robineau przed sadem". Data wydania: 1950-02-15
Kadr z PKF8/50. "Szpieg Robineau przed sadem". Data wydania: 1950-02-15
To była jedną z najbardziej tajemniczych historii, w którą uwikłani byli także szczecinianie. André Robineau został aresztowany 18 listopada 1949 roku. Pracował wówczas jako sekretarz konsulatu francuskiego w Szczecinie. Oskarżono go o zorganizowanie działającej na rzecz Francji siatki szpiegowskiej i kierowanie nią. Przed Wojskowym Sądem Rejonowym postawiono również Gastona Drueta, Bronisława Sokoła Klimczaka, Zbigniewa Blausztajna vel Borkowskiego, Stefana Pielackiego i Kazimierza Rachtana. Wszystkich oskarżonych uznano za winnych zarzucanych czynów i wymierzono kary więzienia od 6 lat do dożywocia. Najsurowiej sędziowie obeszli się z Bronisławem Sokołem Klimczakiem, którego skazano na karę śmierci. Wyrok wykonano. W 1953 roku Rada Państwa skorzystała z prawa łaski w stosunku do André Robineau i Gastona Drueta. Obaj zostali zwolnieni z więzienia i wydaleni z terytorium PRL. Ale sprawa Robineau to nie tylko proces. Jakie miała konsekwencje? Co zmieniła w środowisku inteligencji Szczecina?
Trybuna Ludu z 8 lutego 1950 roku.
Trybuna Ludu z 8 lutego 1950 roku.
Proces rozpoczął się 6 lutego 1950 roku i toczył się przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Szczecinie. 8 dni później ogłoszono wyroki w sprawie obywateli polskich i francuskich, którzy mieli tworzyć siatkę szpiegowską pod wodzą André Robineau, ówczesnego sekretarza Konsulatu Francji w Szczecinie. André Robineau "nadawał się" idealnie na szpiega: był obcokrajowcem, w dodatku zza żelaznej kurtyny, elegancko się ubierał, prowadził bogate życie towarzyskie.
Czy sprawa Robineau była próbą ukrócenia rzeczywistej działalności obcego wywiadu, prowokacją służb bezpieczeństwa, a może efektem szerzącej się szpiegomanii?
Plakat propagandowy czasów PRL
Plakat propagandowy czasów PRL
W poprzednim odcinku Wojciech Lizak przywoływał opinię wojewody Leonarda Borkowicza o mieszkańcach tych ziem tuż po wojnie. Często przybywali tu ludzie pozbawieni korzeni. Borkowicz miał twierdzić, że z takich łatwiej jest tworzyć nowe społeczeństwo. Czy rzeczywiście udało się tu stworzyć człowieka socjalistycznego, dającego się formować tak jak potrzebuje władza?
Ciąg dalszy rozważań o tożsamości Szczecina w "Rozmowach nieuczesanych".
Szczecin w 1949 roku. Fot. polona.pl (domena publiczna)
Szczecin w 1949 roku. Fot. polona.pl (domena publiczna)
Kiedy mówisz: poznaniak, wiesz, jakiego zestawu zalet i wad możesz się spodziewać po takim człowieku. Podobnie z mieszkańcami Krakowa czy Warszawy. I choć tego typu myślenie skazane jest na (czasem krzywdzące) uogólnienie, to jednak nieco porządkuje świat. A czy wypowiadając nazwę: szczecinianin wiesz, co się za nią kryje? O kłopotach z tożsamością Szczecina rozmawiają Wojciech Lizak, Marian Kalemba i Agata Rokicka. Zapraszamy.
Plakat propagandowy. Fot. Archiwum Państowe w Szczecinie
Plakat propagandowy. Fot. Archiwum Państowe w Szczecinie
"NA ZACHODZIE ZIEMIE CZEKAJĄ!" - to hasło z plakatu propagandowego, promującego osadnictwo na tzw. ziemiach odzyskanych. Największą grupę nowych mieszkańców Szczecina stanowili przesiedleńcy z terenów, które zarówno przed wojną, jak i po 1945 roku należały do państwa polskiego. W 1947 r. przybyszów z Polski centralnej było 63 %. Tydzień temu mówiliśmy o tzw. repatriantach zza Buga czyli osadnikach przybywających z dawnych kresów wschodnich. Ale były i inne grupy. Bo przecież Szczecin był miastem na skrzyżowaniu wielu dróg.
Wojciech Lizak, Marian Kalemba i Agata Rokicka. Zapraszamy.
Plakat propagandowy czasów PRL
Plakat propagandowy czasów PRL
Przez lata utrwalił się w świadomości Polaków mit o kresowym pochodzeniu większości mieszkańców "ziem odzyskanych". Nazywano ich "repatriantami zza Buga”, co sugeruje, że wracali do Ojczyzny. Tymczasem ich Patria (czyli Ojczyzna właśnie) od stuleci znajdowała się na wschód od Buga. Oni więc nie mogli wówczas wracać do Polski. Oni musieli opuszczać zagarnięte przez ZSRR tereny polskie i przenosić w inne rejony kraju.
W "Rozmowach nieuczesanych" o tym, kto tak naprawdę (ale i po co) przyjechał do Szczecina tuż po wojnie. Wojciech Lizak, Marian Kalemba i Agata Rokicka. Zapraszamy w wielkanocną niedzielę o 17.45.
"Bądź czujny. Wilkołaki działają". Propagandowy plakat z 1945 roku. Ze zbiorów dr. Wojciecha Lizaka. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
"Bądź czujny. Wilkołaki działają". Propagandowy plakat z 1945 roku. Ze zbiorów dr. Wojciecha Lizaka. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Pełnomocnik Rządu RP Leonard Borkowicz pisał do swoich pracodawców: „Daleki jestem od panikarstwa, robotę robimy, ale bez Waszej pomocy nie może być mowy o wykonaniu zadań na Pomorzu Zachodnim”. Donosił, że w Szczecinie „wytworzyła się ogromnie trudna sytuacja” - stacjonujący w mieście żołnierze radzieccy plądrują miasto oraz gwałcą kobiety.
Napady, grabieże, pożary, kłopoty z żywnością - to były stałe elementy codzienności szczecinian pierwszych powojennych lat. Według propagandy za powojenne niszczenie miasta miała być odpowiedzialna niemiecka partyzantka czyli oddziały Werwolfu (z niem. "wilkołak").
Plakat z zasobów Archiwum Państwowego w Szczecinie
Plakat z zasobów Archiwum Państwowego w Szczecinie
Kiedy 26 kwietnia 1945 roku Armia Czerwona zajęła Szczecin, w mieście było zaledwie 4-6 tys. Niemców. Ale ponieważ status miasta był niepewny, więc jego sowiecki wojskowy komendant, pułkownik Aleksandr Fiedotow wyraził zgodę na powstanie niemieckiego cywilnego zarządu administracyjnego. Początkowo sprawował on władzę tylko w dzielnicy Niebuszewo (gdzie zgromadzono Niemców), ale potem objął władzę nad całym miastem. W międzyczasie polska administracja dwukrotnie opuszczała Szczecin. Niemcy, którzy wcześniej wyjechli na zachód, zaczęli powracać. Na początku lipca 1945 w Szczecinie mieszkało ponad 80 tysięcy Niemców i blisko 1600 Polaków. Niepewność, czy Szczecin zostanie przy Polsce czy też wróci do Niemiec była bardzo duża. Pojawiła się nawet koncepcja powstania Wolnego Miasta Szczecina…
"Granica Państwa - 15 km". Powojenny Szczecin. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
"Granica Państwa - 15 km". Powojenny Szczecin. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
26 kwietnia 1945 r. do Szczecina wkroczyły oddziały radzieckie. Do dzisiaj panuje przekonanie, że miasto stało się polskim w wyniku ustaleń zwycięskich mocarstw podczas zakończonej z sierpniu 1945 roku konferencji w Poczdamie. Problem w tym, że słowo "Szczecin" nie pojawiło się w ustaleniach, a granica polsko-niemiecka została wytyczona w następujący sposób: "od Świnoujścia i stąd wzdłuż Odry aż do ujścia zachodniej Nysy [Łużyckiej], dalej wzdłuż zachodniej Nysy aż do granicy czeskiej". Czyli na północnym zachodzie Polska miała być oparta o Odrę i leżeć na wschód od niej. Tymczasem Szczecin (w większości) usytuowany jest na zachód od rzeki.
Jak wyglądało ustalanie granicy? Kiedy przestała być firanką poruszaną wiatrem historii? O tym w pierwszym odcinku "Rozmów nieuczesanych".