Giermasz
Radio SzczecinRadio Szczecin » Giermasz
GIERMASZ-Program z 30.05.20
... czyli jeżeli pytacie nas, jak uczciliśmy czterechsetne wydanie programu, to, hmm... kompletnie o tym zapomnieliśmy, heh. Wielka feta zatem w Giermaszu numer 401 (żart). A tak poważnie mówiąc, to zapraszamy do wysłuchania trzech recenzji. Michał Król świetnie się bawił w skórze rekina ludojada w grze Maneater. Oczywiście, warto nieco przymknąć oko i historii o, ekchem, zjadaniu ludzi, nie brać aż tak na poważnie. Dokładnie tak samo należy zrobić z Hatsune Miku: Project DIVA MegaMix. Andrzej Kutys zachęca, aby przyzwyczaić się do japońskiej (bardzo japońskiej) scenografii i muzyki, bo ostatecznie to naprawdę fajna, acz trudna gra rytmiczna. Bartek Czetowicz wziął się za Ion Fury, czyli współcześnie zrobioną strzelankę a wyglądającą jak absolutne klasyki sprzed wielu lat. Michał Król sprawdził też, co działo się ostatnio u polskich twórców. A Radek Lis przejrzał nowości świata nowych technologii.
Szukasz recenzji konkretnej gry? Mamy ich ponad 900... Dlatego polecamy nasz Spis Recenzji, gdzie szybko i łatwo znajdziesz interesujący Cię tekst i dźwięk.
Maneater
Maneater
W dziesiątkach gier przypadkowymi ofiarami - lub nie - są niewinne i często bezbronne zwierzęta. A co, gdyby te role odwrócić i stworzyć produkcję, gdzie to człowiek będzie na przegranej pozycji? Powstanie Maneater, w którym gracz wciela się w najpotężniejszego drapieżnika mórz i oceanów - rekina. Co prawda podstawowym pokarmem są dla niego ryby, foki, aligatory i żółwie, ale żyłka ludojada nie pozwala mu zapomnieć, że także i ludzie są smakowitym kąskiem. Tak, w tej grze pływamy rekinem, który nie wybrzydza i nie widzi różnicy pomiędzy tłustą rybką, a pływającym w morzu na dmuchanym różowym flamingu człowiekiem. Już na wstępie trzeba podkreślić, że jest to gra dla dorosłego odbiorcy, bo ofiar będą setki, krew leje się hektolitrami, a zwierzęca brutalność jest na wysokim poziomie.

Grę do recenzji dostaliśmy od polskiego dystrybutora firmy Koch Media Poland.
Hatsune Miku: Project DIVA MegaMix
Hatsune Miku: Project DIVA MegaMix
Gdy pojawiła się opcja przetestowania Hatsune Miku: Project Diva MegaMix, czyli gry z serii z którą wcześniej nigdy nie miałem do czynienia - i gdy sprawdziłem, o co w tym chodzi - to stwierdziłem: "ok, przynajmniej potrenuję układ pada od Switcha". Bo, co tu kryć, o ile rozmieszczenie przycisków w kontrolerze od PlayStation mam już niejako w podświadomości, to na "Pstryku" zdarza mi się jeszcze ten ułamek zawahania na zasadzie "tu był ten X czy tu"?. A ułamek zawahania w tak wymagającej grze jak Hatsune Miku: Project Diva MegaMix, to jak wieczność. Więc ten tytuł potraktowałem, hmm, raczej jako wyzwanie treningowe, niż produkcję, którą będę się, powiedzmy, cieszył. I to błąd był, bo oprócz naprawdę bardzo solidnego wyzwania dla refleksu, ta gra rytmiczna ma sobie "to coś", co nie pozwala odejść od konsoli.

Grę do recenzji dostaliśmy od polskiego wydawcy firmy Cenega.
Nie da się ukryć - fani mają spore oczekiwania. Demo daje nadzieję, chociaż kiedy zagramy w całość, tego nikt nie wie. Twórcy robionego od nowa Final Fantasy VII Remake tłumaczą, że musieli podzielić opowieść na części, bo do jednej produkcji wszystkiego by po prostu nie upchali. Premiera pierwszej części już za nieco ponad tydzień.

Oczywiście z tej okazji nie zabraknie też gadżetów dla fanów marki. Póki co nie tych z Europy - ale już na przykład Japończycy będą mogli kupić konsolę ozdobioną motywami z gry. Jakbyście byli uparci, to można sobie ściągnąć zza Wielkiej Wody także set figurek w orginalnej, kanciastej stylizacji z pierwotnej wersji Final Fantasy VII. Ładne, acz parę dolarów (65) to kosztuje.

Czyżbyśmy - po kilku latach na rynku - doczekali się pierwszej "poważnej" gry na gogle wirtualnej rzeczywistości. Half-Life: Alyx zbiera "dychy" w recenzjach. Nie deprecjonujemy innych produkcji VR, ale nie były traktowane jako alternatywa dla "poważnych" gier, raczej ciekawostka wciąż. Tymczasem, chociaż reakcja fanów czekających na nowy Half-Life nie była na początku przychylna - to Alyx nie zawodzi.

Zresztą - może gra zadebiutuje także w wersji "normalnej", bez użycia VR. Na razie, przy okazji problemów z koronawirusem, światową sieć obiegła informacja, jak to pewien nauczyciel matematyki wykorzystał Half-Life: Alyx do przeprowadzenia lekcji. Hmm, może jednak nie przesadzajmy - gry to gry, nie mieszajmy do tego nauki, co?

No bo niby czego nauczy się nastolatek z Resident Evil 3, hę? Zombie, krew, flaki, trupy, dużo krwi, mrok - no i zombie... Dobrze, koniec żartów, kolejny remake słynnej serii po znakomicie przyjętej kompletnie odnowionej "dwójce" szykuje się również wybornie. Premiera już w przyszłym tygodniu (w Polsce nie będzie kłopotów z dystrybucją zapewnia wydawca), w sam raz na społeczną kwarantannę młodzieży.

Bo przecież świat siedzi i gra. Rekordowe obciążenie serwerów nikogo już chyba nie dziwi, wszak gry komputerowe to znakomity "zabijacz czasu". Potwierdzają to chociażby statystyki największego i najpopularniejszego serwisu/sklepu Steam. Jednocześnie zalogowane ponad 22 i pół miliona osób w ostatnim czasie to wynik budzący respekt/grozę...

... tylko się strzelają/mordują smoki i demony albo jeszcze co gorszego, heh... No to teraz coś na znękane serca przeciwników gier komputerowych. Oto na ważnym europejskim rynku w rankingu sprzedaży w Wielkiej Brytanii króluje premierowe Animal Crossing: New Horizons (DOOM Eternal drugi). A tam: sadzimy kwiatki, łapiemy ryby czy motyle, meblujemy domek i w ogóle jest miło i słodko.

Recenzja Animal Crossing: New Horizons w Giermaszu za tydzień - ale teraz już Wam możemy powiedzieć - ta "słodkość" to tylko pozory. TA GRA JEST Z PIEKŁA RODEM - wciąga bez reszty, można godzinami siedzieć i klikać, zbierać, klikać, projektować, zbierać, sadzić kwiatki i tak dalej. Oczywiście możecie już teraz się spodziewać, że w naszej recenzji będzie MNÓSTWO pochwał.

Zresztą - oczywiście przypadkowo - ale z premierą Animal Crossing: New Horizons to trafili w "10". Produkcja, która nie wymaga zręczności, relaksuje i odpręża a jest po prostu gigantyczna i setek godzin może nie wystarczyć na jej "wymaksowanie". Twórca gry Hisashi Nogami stwierdził w jednym z wywiadów "mamy nadzieję, iż wielu fanów wykorzysta czar gry, jako formę ucieczki i odprężającą zabawę w tym trudnych czasach".

O ile oczywiście kupicie gdzieś konsolę Nintendo Switch, no oczywiście cała seria Animal Crossing to ich jedna z perełek w koronie. Co prawda w Polsce (zdalnie przez internet kupujemy) w sklepach sprzęt jest, bo u nas - paradoks - to jednak nisza. A w USA, gdzie Switch jest mega popularny, tam w wielu sklepach konsola się wyprzedała. I na razie firma w ogóle wstrzymała serwisowanie Switcha.

Aha - obiecujemy, że to ostatni news o Animal Crossig: New Horizons (swoją drogą, to obecny hit sprzedaży, więc można nieco więcej o tej produkcji, prawda?) - tak więc część graczy, głównie rodziców, bardzo jest niezadowolona, że na jednej konsoli możesz projektować jedną wyspę. Niezależnie od profilu. Niezadowoleni są zwłaszcza rodzice, bo dzieci nie mają swoich wysp... To może niech dorośli oddadzą sprzęt młodzieży, hę?

Do walki z koronawirusem przyłącza się największe polskie studio CD Projekt RED. Autorzy Wiedźmina i Cyberpunk 2077 nawiązali współpracę z WOŚP i w sumie przekażą 4 miliony złotych na wsparcie służby zdrowia w naszym kraju. Połowa kwoty pochodzi od firmy, połowa od głównych akcjonariuszy i zarządu całej grupy CD Projekt.

Także QubicGames wspiera walkę z koronawirusem. Polska spółka poinformowała, że przeznaczy część wpływów z gier - 20 procent a i w niektórych przypadkach wszystkie - na pomoc polskiej służbie zdrowia w walce z pandemią. Kupili także kilkadziesiąt tysięcy masek chirurgicznych za ponad 300 tysięcy złotych.

Inna polska firma walczy z projektem o którym słyszymy już od ładnych kilku lat. Włącznie z rozstaniem z twórcami części pierwszej, późniejszym zerwaniem umowy z innym studiem - aż do budowania własnego zespołu. I tak CI Games "dzierga" Lords of the Fallen 2. Na pewno na kolejną generację - i raczej nieprędko - bo teraz robią następcę nieźle się sprzedającego Sniper Ghost Warrior Contracts. "Dwójka" może jeszcze w tym roku.

"Tak, wiemy, że plotkujecie na ten temat, tak wiemy, że były różne przecieki - ale to wszystko nieprawda" - mniej więcej tak brzmi odpowiedź amerykańskiego oddziału Konami na pogłoski o rzekomym wskrzeszeniu marki słynnych growych horrorów Silent Hill. Ponoć miało je przejąć Sony, ponoć coś tam coś tam... Cóż, mamy stanowcze dementi, ale, jak to się mówi, pożyjemy - zobaczymy.

À propos Sony: korporacja wydała właśnie oświadczenie w sprawie koronawirusa. W interesującym nas dziale elektronicznej rozrywki Japończycy na razie nie widzą zagrożenia, tu cytat (za PPE) "Chociaż do tej pory nie pojawiły się żadne problemy, Sony uważnie monitoruje ryzyko opóźnień w harmonogramach produkcji oprogramowania do gier zarówno w swoich studiach pierwszego kontaktu, jak i w studiach partnerskich".

Panzer Dragoon: Remake wydany - i zawsze to miło, gdy grę zrobioną przez Polaków reklamuje się w ramach Nintendo Direct (ich forma prezentowania nowości jako wydarzenia w internecie). Oczywiście mowa o napisanej na nowo - na szkielecie klasycznej "smoczej" strzelanki - produkcji, która już interesuje graczy z całego świata. Recenzja w Giermaszu najprawdopodobniej za tydzień.