Kilka dni po ostatecznym wyłączeniu bloków węglowych w Elektrowni Dolna Odra pod Nowym Czarnowem, politycy Prawa i Sprawiedliwości żądają od rządu natychmiastowej zmiany decyzji. PGE GiEK: decyzje podejmowane były w 2020 roku.
Instalacje przestały produkować prąd 31 sierpnia. Poseł Marek Gróbarczyk alarmuje, że pozbawienie regionu stabilnego źródła energii w dobie kryzysu geopolitycznego to skrajna nieodpowiedzialność i chce przywrócenia elektrowni do pracy.
- Chodzi o to, aby nie demontować przede wszystkim infrastruktury i pozostawić kotły rozruchowe, które są kluczowe do uruchomienia głównych kotłów. Oczywiście zapewniając wszelkiego rodzaju czynniki i infrastrukturę - mówi Gróbarczyk.
Politycy negatywnie odnosili się do pomysłu utworzenia tak zwanej zimnej rezerwy. Mowa o mechanizmie, w którym bloki elektrowni są całkowicie wyłączone i nie produkują prądu, ale ich stan techniczny pozwala na ponowne uruchomienie w sytuacji awaryjnej - tłumaczy poseł Artur Szałabawka.
- Węgiel do tej elektrowni, w momencie gdyby zimny rozruch miał nastąpić, będziemy przywozić tirami. Związkowcy wytłumaczyli mi, że na jeden rozruch jest potrzebne około 100 tirów, które musiałyby w danej chwili tutaj przyjechać - mówi Szałabawka.
Proces wygaszania działalności wytwórczej Elektrowni Dolna Odra realizowany był etapami, zgodnie z podjętymi wcześniej decyzjami, które sięgają 2020 roku. Jak podaje PGE Polska Grupa Energetyczna, ówczesny plan zakładał wyłączenie bloków do 2023 roku.
- Chodzi o to, aby nie demontować przede wszystkim infrastruktury i pozostawić kotły rozruchowe, które są kluczowe do uruchomienia głównych kotłów. Oczywiście zapewniając wszelkiego rodzaju czynniki i infrastrukturę - mówi Gróbarczyk.
Politycy negatywnie odnosili się do pomysłu utworzenia tak zwanej zimnej rezerwy. Mowa o mechanizmie, w którym bloki elektrowni są całkowicie wyłączone i nie produkują prądu, ale ich stan techniczny pozwala na ponowne uruchomienie w sytuacji awaryjnej - tłumaczy poseł Artur Szałabawka.
- Węgiel do tej elektrowni, w momencie gdyby zimny rozruch miał nastąpić, będziemy przywozić tirami. Związkowcy wytłumaczyli mi, że na jeden rozruch jest potrzebne około 100 tirów, które musiałyby w danej chwili tutaj przyjechać - mówi Szałabawka.
Proces wygaszania działalności wytwórczej Elektrowni Dolna Odra realizowany był etapami, zgodnie z podjętymi wcześniej decyzjami, które sięgają 2020 roku. Jak podaje PGE Polska Grupa Energetyczna, ówczesny plan zakładał wyłączenie bloków do 2023 roku.
Poseł Marek Gróbarczyk alarmuje, że pozbawienie regionu stabilnego źródła energii w dobie kryzysu geopolitycznego to skrajna nieodpowiedzialność i chce przywrócenia elektrowni do pracy.
Dodaj komentarz 2 komentarze
Co za cyrk! Przecież to jest realizacja Ich PiSowskich planów i projektów!
Z życzliwości podpowiem: niech złożą do prokuratury zawiadomienie celem ścigania pomysłodawców tych działań. Wtedy będzie komplet.
Komplet aberracji
@ Jan Nowak-uśmiechnięci rządzą już trzeci rok i to oni rozwalili tę inwestycję. Mają jeszcze z dziesięć lat rządzić i nadal będziesz obwiniał PiS ?

Radio Szczecin