Miały być mowy końcowe i wyczekiwane ogłoszenie wyroku, a jest kolejny termin rozprawy. Hania miała zaledwie 6 lat, gdy rozpoczął się jej dramat. Dziewczynka przez niemal 8 lat miała być molestowana przez własnego dziadka.
Prawdę wyznała mamie dopiero po latach, a dziadek usłyszał zarzuty w lipcu 2023 roku. We wtorek sąd uznał, że opinia biegłej psycholog, która była obecna podczas przesłuchania dziewczynki, nie była wystarczająca i musi zostać uzupełniona.
Bliscy dziewczynki nie kryją rozczarowania, że nie usłyszeli dziś wyroku sądu.
- Dla mnie to jest jedna wielka farsa. Ten człowiek powinien już dawno siedzieć. Dziecko nie żyje (przyp. red. - Hania zmarła w maju 2023 roku na sepsę). On jest na wolności. - Jesteśmy źli, bo przeciągamy kolejny raz sprawę. Jestem bardzo zawiedziona, rozczarowana, bo liczyłam, że dzisiaj się to skończy. Cała rodzina na to liczyła, a to się tak przeciąga. - Wszyscy czekamy na to. Jesteśmy całą rodziną tutaj. Sprawa się odbywa trzy lata. Może w końcu Hania zaznałaby spokoju. Zwłaszcza jej mama, która walczy o sprawiedliwość. Chce, żeby Hani imię zostało oczyszczone - to głosy członków rodziny.
Choć mama dziewczynki rozumie decyzję sędziego, to mówi, że każde kolejne przełożenie rozprawy jest bardzo bolesne. Uważa również, że dochodziło do przerzucania odpowiedzialności.
- Podczas całej tej rozprawy o samym dziadku, o tym co zrobił, o tym dlaczego to zrobił, tak naprawdę było bardzo mało. Większość zarzutów jest kierowana do mnie, do samej Haneczki, czy do wszystkich innych okoliczności w życiu naszej rodziny, które się wydarzyły - mówi matka.
Kolejny termin rozprawy wyznaczono na koniec listopada.
Bliscy dziewczynki nie kryją rozczarowania, że nie usłyszeli dziś wyroku sądu.
- Dla mnie to jest jedna wielka farsa. Ten człowiek powinien już dawno siedzieć. Dziecko nie żyje (przyp. red. - Hania zmarła w maju 2023 roku na sepsę). On jest na wolności. - Jesteśmy źli, bo przeciągamy kolejny raz sprawę. Jestem bardzo zawiedziona, rozczarowana, bo liczyłam, że dzisiaj się to skończy. Cała rodzina na to liczyła, a to się tak przeciąga. - Wszyscy czekamy na to. Jesteśmy całą rodziną tutaj. Sprawa się odbywa trzy lata. Może w końcu Hania zaznałaby spokoju. Zwłaszcza jej mama, która walczy o sprawiedliwość. Chce, żeby Hani imię zostało oczyszczone - to głosy członków rodziny.
Choć mama dziewczynki rozumie decyzję sędziego, to mówi, że każde kolejne przełożenie rozprawy jest bardzo bolesne. Uważa również, że dochodziło do przerzucania odpowiedzialności.
- Podczas całej tej rozprawy o samym dziadku, o tym co zrobił, o tym dlaczego to zrobił, tak naprawdę było bardzo mało. Większość zarzutów jest kierowana do mnie, do samej Haneczki, czy do wszystkich innych okoliczności w życiu naszej rodziny, które się wydarzyły - mówi matka.
Kolejny termin rozprawy wyznaczono na koniec listopada.

Radio Szczecin