Młodzież uważa, że konferencje i szkolenia dotyczące bezpieczeństwa, prowadzone przez placówki oświaty są niewystarczające.
- Młodzi nie ufają instytucjom, więc jeśli dorośli chcą przychodzić do młodych przez instytucje, przez szkoły, przez różnego rodzaju fundacje czy inne organy działające w miastach, my często im nie ufamy. Wiemy, że może to jakoś rezonować na nas na zewnątrz - dodaje Kurpiewski.
Pedagog i psychotraumatolog Beata Berdzik dodaje, że działania profilaktyczne powinny skupiać się nie tylko na dzieciach - ale i na dorosłych.
- Za nasze dzieci, za młodych ludzi odpowiadają dorośli. I tylko tam ci wszyscy mogą znaleźć i poczuć to bezpieczeństwo, którego dzisiaj zwyczajnie brakuje. To tylko dorosły może przyjść z pomocą - mówi Berdzik.
Hanna Przepióra radna Młodzieżowego Semiku Województwa Zachodniopomorskiego twierdzi, że młodym brakuje autorytetów i "bezpiecznych" osób w środowisku szkolnym.
- U mnie osobiście osobą, do której mogę się zwrócić jest moja mama, ewentualnie, ale w szkole, w miejscu, w którym jestem codziennie nie mamy takich osób, do których możemy się zwrócić - dodaje Przepióra.
Z badania UCE Reserach z platformą ePsycholodzy wynika, że ponad połowa dorosłych negatywnie ocenia poziom bezpieczeństwa w szkołach.

Radio Szczecin
