Radio SzczecinRadio Szczecin » Muzyka » Płyta tygodnia » ARCHIWUM - 2010 rok » ARCHIWUM - 2010 rok, grudzień
"Babagada" - JOLA SZCZEPANIAK
"Babagada" - JOLA SZCZEPANIAK
W tym tygodniu na jazzowo. Pierwsza solowa płyta Naszej Joli Kochanej, Joli Szczepaniak ze Szczecina "Babagada", nad którą prace trwały blisko dziesięć lat, ale wreszcie jest! Pierwszy solowy, bo nie możemy powiedzieć debiutancki album, ponieważ Jola Szczepaniak w środowisku jazzowym jest znana od wielu lat. Skończyła Akademię Muzyczną w Poznaniu, przez rok uczyła się śpiewu w prestiżowej szkole Berklee College of Music w Bostonie u osób, które na co dzień pracują z Bobby McFerrinem czy Natalie Cole, a dziś sama przekazuje swoją wiedzę i doświadczenie studentom Akademii Sztuki w Szczecinie.
Wygrywała wiele festiwali m.in. jazzowy w Zamościu w 1992 roku, czy Piosenki Francuskiej w Poznaniu w 1994. Wystąpiła również w Debiutach Festiwalu Piosenki Opole 2005, a w roku 2004 wraz z zespołem wokalnym Basanda, którego była liderem, zdobyła Główną Nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Gospel w Osieku. Nagrywała m.in. z Edytą Geppert, Mietkiem Szcześniakiem, grupą Deus Meus, czy pianistą Andrzejem Jagodzińskim, który przyjął zaproszenie i zagrał w dwóch utworach na jej solowej płycie. Muzykę na cały album w większości napisał Piotr Klimek, teksty głównie Konrad Dworakowski (autor piosenek do "Pippi Piratki"), ale też sama Jola Szczepaniak i nasz redakcyjny kolega Konrad Pawicki.

11 grudnia 2010 r. odbyła się w studiu koncertowym Radia Szczecin im. Jana Szyrockiego, oficjalna premiera tej płyty, połączona z koncertem i wtedy tak naprawdę można było zobaczyć ile osób wzięło udział w jej nagraniu, bo i Baltic Neopolis Quartet, i Szczecin Gospel Choir, berlińskie trio jazzowe Ye:Solar, Marcin Pospieszalski i wspomniany Andrzej Jagodziński. Cała płyta to głównie melancholijny, emocjonalny, kobiecy jazz, ale zdarzają się również utwory bardziej energetyczne w stylu nu jazzu i gospel. Jest także piosenka wyjątkowa, zaśpiewana a capella, tytułowa "Babagada", napisana z miłości do Bobby McFerrina, której ze względów technicznych nie da się zagrać na żywo.