Przerwy na papierosa, na które wyskakują nałogowi palacze, kosztują pracodawców 33 mln zł dziennie. Kilkuminutowy dymek co godzinę oznacza, że pracownik spędza przynajmniej kilkadziesiąt minut poza stanowiskiem pracy. Mazowiecki urząd marszałkowski zmusił swoich pracowników, by odpracowywali takie przerwy. Palacze uważają, że są dyskryminowani i tłumaczą, że ci, którzy nie wychodzą na papierosa, marnotrawią czas na surfowanie po internecie, robienie kawy czy plotki. Czy taka walka z palaczami ma sens? Może pracodawcy zamiast restrykcji powinni stawiać na motywację swoich pracowników?

Radio Szczecin