Niemieckie media opisały zdarzenia w Kolonii dopiero 4 stycznia. Jako powód podawano przede wszystkim politykę informacyjną policji oraz to, że w pierwszy dzień nowego roku redakcje nie pracowały na pełnych obrotach.
Wśród wielu zarzutów wobec niemieckich dziennikarzy pojawiło się także: celowe przemilczenie imigranckiego pochodzenia sprawców co miało świadczyć o nadmiernej politycznej poprawności. Niemieckich dziennikarzy na polskich łamach broniła dziennikarka Newsweeka Renata Kim. Jej argumenty nie zostały jednak pozytywnie ocenione. Czy przypadek zachowania niemieckich mediów można nazwać współczesną cenzurą? Jakie ograniczenia nakładają dziś redakcje na swoich dziennikarzy? Na ile to co możemy przeczytać, usłyszeć i zobaczyć jest uzależnione od tzw. Linii programowej redakcji?

Radio Szczecin