W kioskach, na stacjach benzynowych, w drogeriach, hipermarketach, w sklepach spożywczych – leki bez recepty można obecnie kupić prawie wszędzie – ale to się wkrótce może skończyć. Naczelna Izba Aptekarska domaga się ograniczenia liczby miejsc, oferujących medykamenty bez recepty. Farmaceuci zwracają uwagę, że leki często przechowywane są w niewłaściwych warunkach, a sprzedawcy nie są w stanie udzielić klientowi żadnych informacji na ich temat. Handlowcy odbijają piłeczkę – według nich aptekarzom chodzi o wyeliminowanie konkurencji, bo leki bez recepty to ogromny rynek. Rocznie Polacy wydają na nie kilkaset milionów złotych. I dodają – że na wsiach i w małych miejscowościach nie ma nie tylko aptek, ale nawet punktów aptecznych, są tylko sklepy lub kioski. Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że prowadzi prace, mające na celu ograniczenie handlu lekami.
Hanna Borowiak - Prezes Zachodniopomorskiej Izby Aptekarskiej,
Kazimierz Polecki - wojewódzki inspektor farmaceutyczny w Szczecinie
Maria Andrzej Faliński - dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji
Marek Tomków - wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej
Kazimierz Polecki - wojewódzki inspektor farmaceutyczny w Szczecinie
Maria Andrzej Faliński - dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji
Marek Tomków - wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej

Radio Szczecin