Ile powojennych pokoleń szczecinian musi narodzić się i umrzeć, by mieszkańcy naszego miasta uznali je za swoje? Jakie sukcesy powinniśmy odnieść, jak przetrawić porażki, by wyciągnąć z nich wnioski na przyszłość i mieć powody do dumy?
Dziś instynktownie czujemy, że nie wykorzystujemy swojego potencjału, zarówno jako mieszkańcy, jak i miasto samo. Z goryczą i ironią jednocześnie konstatujemy, że bliżej mamy do Berlina, niż Warszawy. Wrocławiowi zazdrościmy akademickości, Gdańskowi siły politycznej. Wraz z upadkiem PRL utraciliśmy znaczenie gospodarcze i niewiele wypracowaliśmy w zamian.
Miasto na którego mieszkańców złożyli się niechętni lub wręcz wrogo nastawieni repatrianci, osadnicy z utraconych terenów Rzeczpospolitej, ludzie, szukający tu azylu, bo gdzie indziej było dla nich zbyt niebezpiecznie... To miasto i jego mieszkańcy ciągle szukają odpowiedzi na pytanie, kim są.
Dziś instynktownie czujemy, że nie wykorzystujemy swojego potencjału, zarówno jako mieszkańcy, jak i miasto samo. Z goryczą i ironią jednocześnie konstatujemy, że bliżej mamy do Berlina, niż Warszawy. Wrocławiowi zazdrościmy akademickości, Gdańskowi siły politycznej. Wraz z upadkiem PRL utraciliśmy znaczenie gospodarcze i niewiele wypracowaliśmy w zamian.
Miasto na którego mieszkańców złożyli się niechętni lub wręcz wrogo nastawieni repatrianci, osadnicy z utraconych terenów Rzeczpospolitej, ludzie, szukający tu azylu, bo gdzie indziej było dla nich zbyt niebezpiecznie... To miasto i jego mieszkańcy ciągle szukają odpowiedzi na pytanie, kim są.

Radio Szczecin