Zachodniopomorskie: 5540 zł długu przy 5588 zł pensji
W Zachodniopomorskiem mediana przeterminowanych zobowiązań wyniosła 5540 zł. Mediana wynagrodzenia netto została oszacowana na 5588 zł. Relacja długu do miesięcznej pensji sięgnęła tym samym 99 proc. Dla porównania w całej Polsce mediana zadłużenia odpowiadała około 86 proc. wynagrodzenia netto.
Mediana zaległego długu jest więc niemal równa miesięcznej pensji netto w regionie. Tyle że z tej samej wypłaty trzeba jeszcze opłacić mieszkanie, rachunki, jedzenie i transport. Przy zaległości rzędu 5,5 tys. zł trudno więc mówić o spłacie z jednej pensji bez mocnego ograniczenia innych wydatków.
Powiat łobeski: dług odpowiada 137 proc. pensji
Jeszcze wyraźniej dysproporcję widać w powiecie łobeskim. Mediana przeterminowanego zadłużenia wyniosła tam 6915 zł, a oszacowana mediana wynagrodzenia netto 5061 zł. Zaległość odpowiada więc 137 proc. miesięcznej pensji. Łobeski znalazł się pod tym względem w pierwszej dziesiątce powiatów w całej Polsce.
Powiat łobeski wypada słabo również w innych danych dotyczących zaległości mieszkańców. Pod koniec 2025 r., przy porównaniu wysokości zaległości w przeliczeniu na 1000 mieszkańców, powiat łobeski również znalazł się w krajowej pierwszej dziesiątce. Łączne zaległości jego mieszkańców wynosiły wówczas 7,5 mln zł, a około 7,6 proc. ludności miało nieuregulowane zobowiązania.
Białogardzki również pojawia się w krajowej czołówce
Na finansowej mapie województwa wyróżnia się także powiat białogardzki. W zestawieniu z końca 2025 r. zajął czwarte miejsce w Polsce wśród powiatów ziemskich pod względem zadłużenia przypadającego na 1000 mieszkańców. Na każdy tysiąc mieszkańców przypadało tam około 2 mln zł zaległych zobowiązań.
Jeśli spojrzeć na oba zestawienia łącznie, powiat łobeski wypada wysoko zarówno przy porównaniu mediany długu z wynagrodzeniem, jak i przy zadłużeniu liczonym na 1000 mieszkańców. Powiat białogardzki wyróżnia się natomiast w tym drugim ujęciu, czyli pod względem skali zaległości przypadających na lokalną społeczność.
Znaczenie ma przy tym również struktura lokalnego rynku pracy. W powiatach, gdzie większą rolę odgrywają turystyka, rolnictwo czy inne branże sezonowe, dochody mogą mocno zmieniać się w ciągu roku. Wysokie wpływy w jednym okresie muszą wtedy finansować miesiące, w których zarobki są znacznie niższe. Regularne pokrywanie takiej luki kolejnymi pożyczkami zwiększa ryzyko narastania zaległości.
Analiza danych i wnioski dla regionu
O analizę i wyjaśnienie znaczenia tych danych poprosiliśmy ekspertów z doradztwa finansowego Outloop. Zaznaczają oni, że kwota zadłużenia jest stanem zobowiązań zgromadzonych w czasie, natomiast wynagrodzenie opisuje dochód osiągany w jednym miesiącu. Porównanie tych wartości pokazuje więc skalę długu względem możliwości dochodowych, a nie udział miesięcznej raty w pensji.
Jeżeli mediana zaległości jest zbliżona do mediany miesięcznego wynagrodzenia, oznacza to, że jej uregulowanie z bieżących dochodów może wymagać znacznie więcej niż jednej wypłaty. Z wynagrodzenia trzeba przecież jednocześnie pokrywać koszty mieszkania, żywności, transportu i pozostałe stałe wydatki. Im wyższa relacja długu do dochodu, tym mniej przestrzeni pozostaje na spłatę zaległości bez rozłożenia jej w czasie albo ograniczenia innych wydatków.
Eksperci zwracają też uwagę, że sama kwota długu nie pokazuje jeszcze miesięcznego obciążenia gospodarstwa domowego. Dwie osoby z zadłużeniem na tym samym poziomie mogą być w zupełnie innej sytuacji, jeśli jedna spłaca je w jednej lub dwóch ratach, a druga ma kilka zobowiązań z różnymi terminami płatności i wysokimi kosztami. Dlatego przy ocenie kondycji domowego budżetu trzeba zestawić wysokość długu z miesięcznymi ratami, dochodem oraz kwotą, która zostaje po pokryciu podstawowych kosztów życia.
Kilka kredytów naraz. Jak ocenić obciążenie domowego budżetu?
Przy kilku zobowiązaniach problem z płynnością finansową może pojawić się jeszcze wtedy, gdy wszystkie raty są płacone terminowo, bo ich łączna wysokość zaczyna zabierać zbyt dużą część miesięcznych dochodów. Kredyt gotówkowy, zakupy ratalne, karta kredytowa i kilka pożyczek mogą osobno wyglądać na niewielkie obciążenia, ale razem mocno ograniczają pieniądze dostępne na bieżące wydatki.
W takiej sytuacji większy rachunek, naprawa samochodu albo chwilowy spadek dochodów może wystarczyć, żeby zabrakło środków na kolejną ratę. Dlatego znaczenie ma nie tylko wysokość całego zadłużenia, ale też suma miesięcznych płatności, pozostałe kwoty do spłaty oraz koszty poszczególnych umów. Dopiero takie zestawienie pokazuje, jak duża część domowego budżetu jest już zajęta przez zobowiązania.
Kiedy warto rozważyć konsolidację kredytów?
Jednym z rozwiązań przy kilku równoległych ratach jest ich konsolidacja. Nowe finansowanie służy wówczas do zamknięcia wcześniejszych zobowiązań, a kredytobiorca spłaca jedną ratę według nowego harmonogramu.
Niższa miesięczna rata często wynika z wydłużenia okresu spłaty. Z tego powodu przed podpisaniem umowy trzeba porównać nie tylko wysokość raty przed i po konsolidacji, lecz także całkowitą kwotę do zapłaty, RRSO, prowizje i długość nowej umowy. Przy ocenie możliwości konsolidacji znaczenie mają również dochody, historia spłat, obecne zobowiązania i ogólna zdolność kredytowa. Wcześniejsze poważne opóźnienia mogą ograniczyć dostępne możliwości.
Najwięcej pola do działania pozostaje więc na etapie, gdy zobowiązania są jeszcze obsługiwane, lecz ich suma zaczyna nadmiernie obciążać miesięczne dochody. Regionalne 99 proc. oraz 137 proc. w powiecie łobeskim dobrze pokazują, jak niewielki może być dystans między typową wypłatą a kwotą zaległego długu. Przy kilku ratach kluczowe staje się wychwycenie tego momentu, zanim do miesięcznych zobowiązań dołączą kolejne opóźnienia.

Radio Szczecin