Kawiarenka Muzyczna
Radio SzczecinRadio Szczecin » Kawiarenka Muzyczna
Adrian Konarski – kompozytor. Fot. Materiały prasowe artysty
Adrian Konarski – kompozytor. Fot. Materiały prasowe artysty
W każdej filmowej, ale i teatralnej nucie, którą tworzy, ukryte jest jego własne serce – i to dosłownie, bo w każdym utworze osobiście zasiada za fortepianem. Jest twórcą, który potrafi przekładać obrazy i wielką poezję na język dźwięków.

Adrian Konarski – erudyta o niezwykłej inteligencji, z niesamowitą swobodą, humorem i piękną polszczyzną potrafi snuć opowieści o świecie sztuki. Ostatnio gościł w Złotej Sali Filharmonii w Szczecinie przy okazji wyjątkowego jubileuszu, 70-lecia Piwnicy pod Baranami. To właśnie z tym krakowskim kabaretem mocno związana jest jego artystyczna droga. Wracając do wspomnień, zabiera nas za kulisy swoich studiów w krakowskiej Akademii Muzycznej, gdzie szlifował talent pod okiem profesor Krystyny Moszumańskiej-Nazar. Wraca też do magicznych początków w Piwnicy i spotkania z Piotrem Skrzyneckim. Legendarny twórca kabaretu od razu wyczuł ogromny talent Konarskiego, niezwykle go chwalił i to on sam zaproponował młodemu kompozytorowi napisanie utworu o Ranigaście, który potem zachwycał piwniczną publiczność.

W jego świecie niezwykle mocno wybrzmiewa pasja do kina. Odsłania kulisy swoich wielkich filmowych sukcesów – w tym narodzin genialnej ścieżki dźwiękowej do obsypanego nagrodami dramatu „Pręgi” w reżyserii Magdaleny Piekorz, za którą kompozytor otrzymał prestiżową nominację do Polskich Nagród Filmowych Orły. Z niesamowitą plastycznością przybliża także, jak tworzył ilustrację muzyczną do niezwykłego, pełnego uciekających z płócień Jacka Malczewskiego postaci filmu Jana Jakuba Kolskiego „Republika dzieci”. Zdradza, jak przelewa emocje na papier nutowy i w jaki sposób jego osobista gra na fortepianie spaja całą przestrzeń filmową, stając się narratorem opowiadanych historii.

Z ogromnym ciepłem i szacunkiem wspomina swoich muzycznych przyjaciół. W opowieściach powracają pełne czułości chwile współpracy z genialną, nad wyraz wrażliwą Joanną Kulig oraz Jackiem Wójcickim, których głosy wyczarowały intymny klimat na albumie „Ogrody Złudzeń”. Odkrywa ponadto, jak wyglądało artystyczne porozumienie dusz z mistrzem słowa Jackiem Cyganem, a także dlaczego sam, jako kompozytor, decyduje się czasem na śpiew.

Ta głęboka miłość do X Muzy już wkrótce zyska kolejny, niezwykły wymiar. Artysta zdradza swoje najbliższe plany związane z nadchodzącym 21. Świętem Niemego Kina, które odbędzie się w dniach 5–8 listopada 2026 roku w warszawskim Iluzjonie. To właśnie tam, wraz ze swoim zespołem Semi-Invented Trio, dokona czegoś wyjątkowego – stworzy na żywo autorską oprawę muzyczną do światowej repremiery nowej, cyfrowo odrestaurowanej wersji legendarnego filmu „Kult ciała” z 1930 roku w reżyserii Michała Waszyńskiego. Zapowiada się hipnotyzujące widowisko, w którym kompozytor po raz kolejny udowodni, że przedwojenny, niemy kadr potrzebuje współczesnej wrażliwości, by w pełni przemówić do serc dzisiejszych widzów.

Adrian Konarski to postać pełna pasji, anegdot i bezgranicznej miłości do sztuki.
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z Adrianem Konarskim ilustrowanej Jego muzyką
Małgorzata Kuś, ps. ShataQS. Fot. Joanna Rybnicka
Małgorzata Kuś, ps. ShataQS. Fot. Joanna Rybnicka
Małgorzata Kuś, znana publiczności jako ShataQS, to jedna z najbardziej bezkompromisowych i świadomych artystek na polskiej scenie muzycznej. Choć szersza widownia pamięta ją z brawurowego zwycięstwa w programie „Must Be the Music”, jej muzyczna droga zaczęła się znacznie wcześniej – i to od sporego buntu.

Jako dziecko uczyła się gry na skrzypcach w szkole muzycznej. Instrument ten jednak nie od razu stał się jej przyjacielem. Mała Małgosia potrafiła... celowo gubić skrzypce w pociągach, licząc na to, że uwolni się od ćwiczeń. Na szczęście dla polskiej muzyki, jej mama z determinacją i trudem zawsze te skrzypce odnajdywała. Ten młodzieńczy przekorny duch zaprowadził ją po latach do Nowego Jorku, na azjatyckie sceny i wreszcie do głębokiej, autorskiej twórczości.

Dziś ShataQS nie musi już niczego gubić – odnalazła własny, potężny głos. Sama pisze poruszające, bliskie natury teksty i komponuje muzykę, która wymyka się sztywnym ramom gatunkowym. Jej dwa poprzednie krążki zdefiniowały jej artystyczną tożsamość. Przełomowy „Fenix” (2019) był mocnym manifestem przebudzenia, wolności i powrotu do korzeni. Z kolei wydana w 2023 roku „Weda” pogłębiła tę ścieżkę, przynosząc transowe, organiczne brzmienia zestrojone z naturalną częstotliwością 432 Hz.

Teraz artystka powraca ze swoim trzecim solowym albumem – długo wyczekiwanym „Królestwem”. To dzieło pod każdym względem mistyczne, nagrane w wyjątkowym studiu Leszka Możdżera. Wybitny pianista nie tylko udostępnił artystce swoją przestrzeń, ale osobiście zagrał na płycie, nadając całości unikalny, głęboki charakter. Królestwo stanowi zwieńczenie muzycznej i tekstowej drogi do wnętrza samego siebie – jest pełne prawdy, dojrzałości oraz głębokiego szacunku do słowa i dźwięku.

W wywiadzie dzieli się m.in. zakulisowymi opowieściami o trudnych początkach, zrzucaniu scenicznych masek, artystycznej niezależności i o tym, jak krok po kroku buduje się własne, muzyczne królestwo.
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z Małgorzatą Kuś, ps. ShataQS ilustrowanej utworami z Jej albumu „Królestwo”
Fot. Materiały prasowe organizatora
Fot. Materiały prasowe organizatora
Głównym celem tego trzydniowego święta muzyki jest stworzenie dynamicznej platformy do wymiany doświadczeń, refleksji naukowej oraz praktyki wykonawczej między wybitnymi artystami, pedagogami i badaczami z całego kraju.

5 listopada rozpocznie się Ogólnopolska Konferencja Naukowa „Akordeon/Gitara”, organizowana przez Wydział Instrumentalny Akademii Sztuki w Szczecinie. Wydarzenie potrwa do 7 listopada, a jego miejscem będą historyczne wnętrza Pałacu Ziemstwa Pomorskiego przy al. Niepodległości 40. Całość skupia się wokół współczesnego wykonawstwa, interpretacji muzycznej oraz nowoczesnej edukacji, ukazując unikalne bogactwo brzmieniowe i literaturę obu tych instrumentów. Konferencja jest kierowana do szerokiego grona odbiorców – od wykładowców akademickich i nauczycieli szkół muzycznych, przez studentów i uczniów klas akordeonu oraz gitary, aż po melomanów pragnących obcować ze sztuką na najwyższym poziomie, przy czym na wszystkie punkty programu wstęp będzie wolny.

Bogaty program wydarzenia harmonijnie łączy teorię z praktyką, na co złoży się seria wykładów naukowych, lekcji mistrzowskich (masterclasses) oraz wyjątkowych koncertów. Konferencję zainaugurują 5 listopada o godzinie 10:00 otwarte lekcje mistrzowskie w Sali Perłowej, po których o godzinie 19:00 odbędzie się uroczysty Koncert Inauguracyjny w formie recitalu gitarowego. Kulminacją bloku teoretycznego będzie piątek, 6 listopada, wypełniony prelekcjami i prezentacjami badawczymi w Sali Koncertowej, który zwieńczy wieczorny Koncert Finałowy w wykonaniu duetu akordeonowo-gitarowego.

W Szczecinie zagoszczą wybitni soliści i pedagodzy z czołowych ośrodków akademickich, którzy zaprezentują się również przed publicznością: w Koncercie Inauguracyjnym wystąpi prof. dr hab. Tomasz Zawierucha, światowej sławy gitarzysta klasyczny wykładający na Folkwang Universität der Künste w Essen, natomiast w Koncercie Finałowym zagra duet, który tworzą prof. dr hab. Rafał Grząka – wszechstronny akordeonista i kompozytor związany z Uniwersyteetm Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie oraz dr Andrzej Olewiński – ceniony gitarzysta i kameralista. W gronie prelegentów i gości znajdą się także dr Marcin Jabłoński, wybitny akordeonista reprezentujący uczelnie w Katowicach i Ostrawie, oraz dr hab. Tomasz Kandulski, uznany gitarzysta z Akademii Muzycznej w Poznaniu.

Głównymi pomysłodawcami i filarami organizacyjnymi tego przedsięwzięcia są przedstawiciele władz Wydziału Instrumentalnego szczecińskiej uczelni: prorektor ds. współpracy i innowacji dr Kacper Trębacz, utytułowany akordeonista i laureat nagród ministerialnych, oraz prodziekan dr Dawid Pajestka, znakomity gitarzysta, kameralista i współtwórca dynamicznie działającej formacji Pajestka–Kostecki DUO.
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z prorektorem dr. Kacprem Trębaczem i prodziekanem dr. Dawidem Pajestką z Akademii Sztuki w Szczecinie
Krzysztof Polański. Fot. Materiały prasowe artysty
Krzysztof Polański. Fot. Materiały prasowe artysty
Przeleciał tysiące kilometrów z Miami specjalnie na wyjątkowy koncert w Złotej Sali Filharmonii w Szczecinie, który odbędzie się w poniedziałek, 26 października 2026 roku o godzinie 18.

Krzysztof Polański – twórca poruszającej pieśni „Siebie daj”, absolwent m.in. Politechniki Szczecińskiej – to postać o niezwykłym życiorysie, który barwnie splata świat wielkiej estrady z globalną karierą zawodową. Choć od ponad 40 lat mieszka w Stanach Zjednoczonych, a jego praca rzucała go w najróżniejsze zakątki świata, w tym niemal na całą Azję, jego serce nigdy nie zapomniało o muzycznych korzeniach. Pierwsze szlify artystyczne zbierał u legendarnego profesora Jana Szyrockiego w słynnym Chórze Chłopięcym „Słowiki”, co otworzyło mu drzwi do współpracy z największymi gwiazdami polskiej estrady.

Krzysztof z niezwykłą swobodą i humorem wspomina kulisy pracy z absolutnymi ikonami naszej sceny muzycznej. W jego barwnych opowieściach ożywają wspomnienia ze wspólnych projektów i koncertów z Marylą Rodowicz, Haliną Frąckowiak, Markiem Grechutą, Stanisławem Soyką i Katarzyną Gärtner. Mało kto wie, że to właśnie spod jego pióra wyszły również teksty piosenek śpiewanych przez Alicję Majewską. Ta bogata, wielowątkowa droga artystyczna i życiowa zatacza dziś pełne koło w rodzinnym mieście. Muzyk powraca do Szczecina z utworem, który w obliczu dramatycznej walki o zdrowie jego chóralnego kolegi, dr. Mariusza Pietrzaka, zyskał zupełnie nowy, potężny wymiar.

W spotkaniu nie zabrakło głębokich wzruszeń, powrotu do dawnych lat oraz opowieści o tym, jak powstawała „Siebie daj”, mająca tak fundamentalne znaczenie dla środowiska transplantologii.
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z Krzysztofem Polańskim. Wywiad ilustrują jego autorskie utwory (muzyka i słowa)
Bartosz Kochanek, ps. Barry Black. Fot. Michał Schwierc
Bartosz Kochanek, ps. Barry Black. Fot. Michał Schwierc
Przez lata znaliśmy go jako DJ-a BRK, który z rzemiosła produkcji muzycznej uczynił prawdziwą sztukę. Jego podpis znajdziemy na płytach, singlach i koncertowych aranżacjach takich gwiazd jak GrubSon, Mrozu, Vito Bambino, Igo, Jarecki, a także Chada, Smolik, Marcelina i Cheeba. Przyszedł jednak moment, w którym zamiast tworzyć wyłącznie dla innych, poczuł potrzebę pełnej wolności. Chwycił za gitarę, odrzucił ramy gatunkowe i tak narodził się Barry Black – wokalne alter ego artysty, który wnosi na polską scenę niezwykle charakterystyczny, intrygujący i naturalnie głęboki głos o soulowej barwie.

Bartosz Kochanek przez ponad dwie dekady filar polskiej sceny muzycznej i jeden z najbardziej rozchwytywanych producentów w kraju, otwiera właśnie zupełnie nowy rozdział. Jego droga artystyczna nie zaczęła się wczoraj. U jej podstaw leży rodzinna krew. Mówiąc o Bartku, nie sposób pominąć jego kuzyna, Jarka Jareckiego. To właśnie przy ogromnym, bezwarunkowym wsparciu rodziców, na początku lat dwutysięcznych powstało legendarne, domowe Kurnik Studio. Tu Bartek stawiał pierwsze poważne producenckie kroki, tworząc muzyczny dom m.in. właśnie dla Jareckiego. Z tej braterskiej i rodzinnej chemii zrodził się debiutancki album Jareckiego „Mucha” i kultowy utwór „Tańcz”, który wygrał opolskie Debiuty w 2006 roku. Przez kolejne dwadzieścia lat byli nierozłączni na scenie, a ich niesamowitą energię słuchacze mogli podziwiać podczas rocznego epizodu w Radiu Opole. Jako prezenterzy pasma porannego, z właściwym sobie humorem, nie tylko rozmawiali o dobrej muzyce, ale potrafili z brawurą i uśmiechem przedstawić nawet prognozę pogody.

W wywiadzie Bartek z ogromnym wzruszeniem mówi o swoich korzeniach. O mamie, która karmiła go muzyką Barry White’a (stąd pseudonim), o tacie, który bezgranicznie wspierał jego pasję, oraz o żonie Kasi i córce, będące jego największym oparciem. Teraz radio wraca do niego w najbardziej prestiżowej roli.

W miniony czwartek, 15 października, odbyła się premiera singla Daleko, zapowiadającego nową solową płytę „Żagle na wiatr”, która ukaże się w kwietniu 2027 roku nakładem Agencji Muzycznej Polskiego Radia. Dla Bartka to wielki zaszczyt. Nagrywając w siedzibie nadawcy, miał okazję stanąć m.in. w legendarnym studiu koncertowym S-1 i namacalnie poczuć historię tej instytucji. Nad brzmieniem krążka pracował z absolutną czołówką muzyków i producentów: klawiszowcem Filipem Mikułą, basistą Rafałem Krzywoszem (znanym ze współpracy m.in. z zespołem Horyzont czy Pawłem Lisieckim) oraz mistrzem masteringu i cenionym producentem, Michałem „Epromem” Bajem.

Kiedy udaje się zapiąć ostatnie studyjne miksy, Bartek natychmiast szuka resetu i ucieczki od codzienności. Jego drugą ogromną miłością jest żeglarstwo. To właśnie pod żaglami – najchętniej z żoną na pokładzie, dryfując między innymi po bieszczadzkiej Solinie – łapie upragnioną ciszę, którą później zamienia w muzyczne złoto.

Brawurowy w rozmowie, genialny w studiu, niezwykle autentyczny w życiu. Człowiek, który jako uznany producent współtworzy sukcesy największych artystów, teraz z pełną mocą wchodzi na środek sceny.
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z Bartkiem Kochankiem, ps. Barry Black
Helena Majdaniec. Fot. Żródło: oficjalny Facebook Heleny Majdaniec; https://www.facebook.com/photo.php?fbid=768499295199461&set=pb.100061181933820.-2207520000&type=3
Helena Majdaniec. Fot. Żródło: oficjalny Facebook Heleny Majdaniec; https://www.facebook.com/photo.php?fbid=768499295199461&set=pb.100061181933820.-2207520000&type=3
Choć urodziła się w Mylsku na Wołyniu, to właśnie Szczecin traktowała jak swoje prawdziwe, rodzinne miasto. Trafiła tu jako mała dziewczynka tuż po wojnie i to stąd ruszyła w świat. Gdy po latach wracała z Paryża, gdzie spędziła dużą część dorosłego życia, jej pierwsze kroki w Szczecinie zawsze kierowały się w jedno miejsce – na Aleję Wojska Polskiego 73. To tutaj, w gmachu, który był i do dziś jest siedzibą Polskiego Radia Szczecin, czuła się jak w domu, a stąd miała zaledwie kawałek do swojego prywatnego azylu w kamienicy przy ulicy Wielkopolskiej.

W Szczecinie wszystko się zaczęło. W tutejszej szkole muzycznej kształciła swój wielki talent w klasie fortepianu pod okiem legendarnej profesor Małgorzaty Doliwy-Dobrowolskiej oraz dyrektora Antoniego Hübnera. To tutaj śpiewała w słynnym Chórze Akademickim Politechniki Szczecińskiej Jana Szyrockiego i to tu, podczas Festiwalu Młodych Talentów, narodziła się gwiazda, którą cała Polska okrzyknęła później Królową Twista.

W archiwalnych wywiadach, pełnych paryskiego szyku, Helena Majdaniec z właściwą sobie lekkością wracała do kompozytorów, którzy pisali dla niej ponadczasowe szlagiery. Opowiadała o Bogusławie Klimczuku, który podarował jej takie przeboje, jak „Rudy rydz” i porywający „Czarny Ali Baba”. Wspomnienia artystki były niezwykle barwnymi opowieściami o rodzinie, występach w paryskiej Olimpii, ekskluzywnym klubie „Rasputin” oraz o przyjacielskich relacjach z estradowymi koleżankami i kolegami – m.in. Karin Stanek, Czesławem Niemenem i Wojciechem Gąssowskim. Mimo światowego sukcesu w każdej rozmowie jak mantrę powtarzała jedno zdanie: „Najlepiej i najbezpieczniej czuję się w Szczecinie”.

Wśród tych radiowych taśm szczególne miejsce zajmuje rejestracja ostatnia, niezwykle poruszająca, pochodząca z 2001 roku. Niedługo później, w styczniu 2002 roku, Helena Majdaniec pojechała do Krakowa, by wziąć udział w realizacji programu „Szansa na sukces”. Los chciał, że zaraz po tym występie wróciła do ukochanego Szczecina – zaledwie dwa dni później, 18 stycznia, wielka artystka odeszła nagle w swoim szczecińskim domu.

Zgasła tam, gdzie jej serce biło najmocniej. W rocznicę urodzin Heleny Majdaniec jej głos z archiwalnych taśm przypomina nam, że prawdziwe gwiazdy nigdy nie gasną – zwłaszcza w mieście, które kochały najbardziej.
Posłuchaj: Helena Majdaniec w archiwalnych rozmowach Doroty Zamolskiej. Wspomnienie w 85. rocznicę urodzin artystki
Konrad Słoka. Fot. Materiały prasowe muzyka
Konrad Słoka. Fot. Materiały prasowe muzyka
Edukację muzyczną rozpoczął jako ośmiolatek od gry na wiolonczeli, by w szkole średniej sięgnąć po trąbkę i to właśnie w klasie tego instrumentu odebrać dyplom szczecińskiej Akademii Sztuki. Dziś gra na gitarze, śpiewa i komponuje.

Droga muzyczna Konrada Słoki prowadziła przez skrajne stylistyki. Zaczynał w lokalnych grupach alternatywnych i punk-rockowych, takich jak Road Trip's Over, Woodland czy White Crosses, by później zwrócić się w stronę surowszych, folkowych brzmień. Szersza publiczność mogła go poznać podczas występów w programie „The Voice of Poland”, gdzie doceniono przede wszystkim jego umiejętności jako songwritera. Efektem poszukiwań własnego języka był wydany przed laty debiutancki, autorski album „Stare śmieci”, na którym połączył akustyczną lirykę z rockową energią.

Artysta wziął ostatnio udział, wraz z gronem 30 szczecińskich muzyków, w nagraniu płyty „Piosenki na sprzedaż”. Swoją aktywność koncentruje teraz na nowym polu, współtworząc I Kulmova Festival, który odbędzie się w dniach 8–11 października 2026 roku. Przedsięwzięcie zorganizowane w zabytkowych wnętrzach Willi Lentza w Szczecinie ma na celu przypomnienie oraz nowe odczytanie twórczości wybitnej poetki Joanny Kulmowej. Konrad mocno zaangażował się w festiwal – między innymi w premierowy spektakl muzyczny dla dzieci od lat 5 pt. „Futrzany latawiec” (zaplanowany na 11 października), w którym wykreuje m.in. rolę Skowronka.

Wydarzenia I Kulmova Festival:

• 8 października, godz. 18:00 – Spotkanie inaugurujące pod hasłem „Biografie, autobiografie, listy”
• 9 października, godz. 11:00 – Warsztaty twórcze dla dzieci w festiwalowym ogrodzie
• 9 października, godz. 19:00 – Spektakl „Nietoperz czyli Dwoistość” w wykonaniu Teatru im. S. I. Witkiewicza
• 10 października, godz. 11:00 – Rodzinne warsztaty „Herbatka u Leokadii”
• 10 października, wieczór – Koncert Alicji Węgorzewskiej „A kiedy wszystko zgaśnie”
• 11 października, rano/popołudnie – Rodzinne zwiedzanie wystawy „Dom, który rośnie”
• 11 października, godz. 11:00 – Premierowy spektakl muzyczny dla dzieci od lat 5 pt. „Futrzany latawiec”
• 11 października, godz. 19:00 – Performatywne czytanie „Joanna Kulmowa. Czytanie siebie” w wykonaniu Olgi Adamskiej

Konrad Słoka w wywiadzie mówi m.in. o kulisach pracy nad festiwalem, wyzwaniach związanych z pisaniem muzyki do wymagających wierszy Joanny Kulmowej oraz o swoich najnowszych, autorskich kompozycjach.
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z Konradem Słoką
Urszula Dudziak. Fot. Materiały prasowe artystki. Źródło: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=446792713477655&set=pb.100044407900214.-2207520000&type=3&locale=pl_PL
Urszula Dudziak. Fot. Materiały prasowe artystki. Źródło: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=446792713477655&set=pb.100044407900214.-2207520000&type=3&locale=pl_PL
Przywiozła do Szczecina atomową energię, zaraźliwy uśmiech i dystans do siebie, którym mogłaby obdzielić kilka pokoleń.

Urszula Dudziak – ikona światowego jazzu – przyjechała w ubiegłym tygodniu do stolicy Pomorza Zachodniego z rakietą w ręku, by wziąć udział w Tenisowym Turnieju Artystów. To oficjalna impreza towarzysząca głównemu, zawodowemu challengerowi ATP o nazwie Invest in Szczecin Open. Choć o swoich sportowych zmaganiach na korcie wokalistka opowiada z ogromnym humorem i przymrużeniem oka, to w wielowątkowym, głębokim wywiadzie dotyka tematów znacznie większego kalibru.

To nie jest zwykłe spotkanie – to fascynująca podróż przez niezwykłe życie artystki, która od lat udowadnia, że wiek to tylko cyfra, a najlepsze wciąż przed nami. Z rozczulającą szczerością wraca pamięcią do dzieciństwa i rodziców, wspominając pierwsze muzyczne kroki: od nauki gry na akordeonie i fortepianie, przez szkołę w Zielonej Górze, aż po bezgraniczną miłość do jazzu. Artystka barwnie wspomina też wielki przełom – legendarną znajomość z Willisem Conoverem, odważny wyjazd do USA z Michałem Urbaniakiem, z którym podbiła Amerykę m.in. swoim rewolucyjnym śpiewem scatem i elektronicznymi nowinkami (w tym ukochanymi keyboardami).

Dziś Urszula Dudziak to kobieta spełniona. W wywiadzie z dumą mówi o swoich córkach, zdradza receptę na szczęście u boku obecnego męża oraz opowiada o swoim azylu – domu na ukochanym Podlasiu. Nie unika jednak tematów trudnych i ważnych. Głośno mówi o braku równowagi we współczesnym świecie, kryzysie męskości i o pilnej potrzebie kobiecej solidarności. To potężne, mądre przesłanie. W tej wyjątkowej rozmowie przywołuje także wiele ikonicznych postaci, w tym m.in. Agnieszkę Osiecką. Mówi ponadto o swoim nowym albumie „UlaNova” (producentem jest Jan Smoczyński) i – naturalnie – śpiewa.
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z Urszulą Dudziak
Daga Gregorowicz (od lewej) i Dana Vynnytska z zespołu DAGADANA. Fot. Anna Góra
Daga Gregorowicz (od lewej) i Dana Vynnytska z zespołu DAGADANA. Fot. Anna Góra
DAGADANA w mistrzowski sposób udowadnia, że tradycja podana w nowoczesny sposób potrafi rezonować z masową publicznością. Dzięki temu muzyka etno i folk, funkcjonująca kiedyś głównie w niszach, staje się dziś nurtem wręcz popularnym. Od dwóch dekad zespół z sukcesami dzieli się swoją niesamowitą twórczością na międzynarodowych scenach world music. W tym kolektywie każdy artysta wnosi unikalną energię i jest liderem swojego brzmienia. Ten zgrany i silny skład współtworzą: Daga Gregorowicz (wokal, elektronika), Dana Vynnytska (wokal, instrumenty klawiszowe), Mikołaj Pospieszalski (kontrabas, gitara basowa, wokal) oraz Bartosz Mikołaj Nazaruk (perkusja).

Dziś studio „Kawiarenki muzycznej” odwiedziły Daga i Dana. Wizyta przyniosła niezwykle szczerą i poruszającą rozmowę, która zeszła na tematy fundamentalne. W obliczu konfliktów na świecie, a w szczególności lęków wywołanych brutalną wojną w Ukrainie – bezpośrednio dotykającą bliskich Dany, rodowitej Ukrainki – zespół mierzy się z pytaniem, jak zachować wewnętrzny spokój i odnaleźć sens, kiedy rzeczywistość wokół pęka. Te trudne doświadczenia, przeplatane zmaganiami z depresją czy chorobą nowotworową, stały się jednak punktem wyjścia do stworzenia artystycznego manifestu. Muzycy świadomie wybierają nadzieję wbrew mrokowi, szukając w dźwiękach ukojenia i światła.

To poszukiwanie wewnętrznej harmonii doprowadziło do powstania ich najnowszego, szóstego już albumu zatytułowanego „Lumen”, który ukaże się nakładem Agencji Muzycznej Polskiego Radia. Pierwszą zapowiedzią krążka jest przepełniony ciepłem singiel Będę szczęśliwa, uderzający w bardziej piosenkowe, przystępne tony. Jak osobiste kryzysy i sytuacja geopolityczna zmieniły wrażliwość zespołu i czym dla artystów jest dziś prawdziwe szczęście?
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z Dagą Gregorowicz i Daną Vynnytską z zespołu Dagadana
Beata Molak. Fot. Marzena Stokłosa
Beata Molak. Fot. Marzena Stokłosa
Laureatka ogólnopolskich i międzynarodowych festiwali – zdobywczyni m.in. II nagrody w konkursie „Premiery” oraz Nagrody im. Karola Musioła na KFPP w Opolu, a także prestiżowej „Bursztynowej Patery” na festiwalu w Rostocku. Piosenkarka, która na początku lat 90. zachwyciła słuchaczy swoim autorskim, popowo-jazzowym albumem Wolni, współpracowała m.in. z legendarnym Big Bandem Wiesława Pieregorólki oraz formacją Walk Away. Po latach nieobecności wróciła na scenę z nową energią i planami na przyszłość.

Beata Molak bez zbędnego patosu wspomina najważniejsze momenty swojego życia. Mówi o muzycznych początkach, szkołach oraz rodzinnych korzeniach, które ukształtowały ją jako człowieka. W bardzo osobisty sposób wraca też pamięcią do swojego zmarłego męża, wybitnego kompozytora Marka Bychawskiego. Łączy przy tym wątki prywatne z ich wspólną pracą twórczą i bolesnym procesem radzenia sobie z Jego stratą mimo upływu wielu lat.
Wokalistka barwnie kreśli również realia polskiej estrady. Opowiada o dawnej i obecnej współpracy z wieloma artystami oraz o tym, jak ten świat zmieniał się na przestrzeni lat. Dziś nie tylko sama tworzy, ale też prężnie działa w środowisku muzycznym – od lat niezmiennie pełni funkcję przewodniczącej Komisji Rewizyjnej w Stowarzyszeniu Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych SAWP oraz regularnie zasiada w jury konkursów wokalnych.
Obecnie z powodzeniem koncertuje w towarzystwie m.in. pianisty i aranżera Michała Iwanka, wspierana głosami swoich chórzystek – Izy Puk oraz Niki Lubowicz. W wywiadzie dzieli się ogromnymi emocjami, jakie towarzyszą jej podczas wyjścia na scenę, oraz opowiada o niezwykle żywiołowej i ciepłej reakcji publiczności. Zdradza ponadto szczegóły dotyczące przygotowań do nagrania nowej płyty, przy której współpracuje ze swoją wieloletnią przyjaciółką, doskonałą autorką tekstów Justyną Holm.
Gorąco polecam spotkanie z Beatą Molak, artystką o wielkim doświadczeniu, patrzącą w przyszłość z ogromnym optymizmem.
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z Beatą Molak
1234567