Kawiarenka Muzyczna
Radio SzczecinRadio Szczecin » Kawiarenka Muzyczna
Helena Majdaniec. Fot. Żródło: oficjalny Facebook Heleny Majdaniec; https://www.facebook.com/photo.php?fbid=768499295199461&set=pb.100061181933820.-2207520000&type=3
Helena Majdaniec. Fot. Żródło: oficjalny Facebook Heleny Majdaniec; https://www.facebook.com/photo.php?fbid=768499295199461&set=pb.100061181933820.-2207520000&type=3
Choć urodziła się w Mylsku na Wołyniu, to właśnie Szczecin traktowała jak swoje prawdziwe, rodzinne miasto. Trafiła tu jako mała dziewczynka tuż po wojnie i to stąd ruszyła w świat. Gdy po latach wracała z Paryża, gdzie spędziła dużą część dorosłego życia, jej pierwsze kroki w Szczecinie zawsze kierowały się w jedno miejsce – na Aleję Wojska Polskiego 73. To tutaj, w gmachu, który był i do dziś jest siedzibą Polskiego Radia Szczecin, czuła się jak w domu, a stąd miała zaledwie kawałek do swojego prywatnego azylu w kamienicy przy ulicy Wielkopolskiej.

W Szczecinie wszystko się zaczęło. W tutejszej szkole muzycznej kształciła swój wielki talent w klasie fortepianu pod okiem legendarnej profesor Małgorzaty Doliwy-Dobrowolskiej oraz dyrektora Antoniego Hübnera. To tutaj śpiewała w słynnym Chórze Akademickim Politechniki Szczecińskiej Jana Szyrockiego i to tu, podczas Festiwalu Młodych Talentów, narodziła się gwiazda, którą cała Polska okrzyknęła później Królową Twista.

Choć urodziła się w Mylsku na Wołyniu, to właśnie Szczecin traktowała jak swoje prawdziwe, rodzinne miasto. Trafiła tu jako mała dziewczynka tuż po wojnie i to stąd ruszyła w świat. Gdy po latach wracała z Paryża, gdzie spędziła dużą część dorosłego życia, jej pierwsze kroki w Szczecinie zawsze kierowały się w jedno miejsce – na Aleję Wojska Polskiego 73. To tutaj, w gmachu, który był i do dziś jest siedzibą Polskiego Radia Szczecin, czuła się jak w domu, a stąd miała zaledwie kawałek do swojego prywatnego azylu w kamienicy przy ulicy Wielkopolskiej.

W Szczecinie wszystko się zaczęło. W tutejszej szkole muzycznej kształciła swój wielki talent w klasie fortepianu pod okiem legendarnej profesor Małgorzaty Doliwy-Dobrowolskiej oraz dyrektora Antoniego Hübnera. To tutaj śpiewała w słynnym Chórze Akademickim Politechniki Szczecińskiej Jana Szyrockiego i to tu, podczas Festiwalu Młodych Talentów, narodziła się gwiazda, którą cała Polska okrzyknęła później Królową Twista.

W archiwalnych wywiadach, pełnych paryskiego szyku, Helena Majdaniec z właściwą sobie lekkością wracała do kompozytorów, którzy pisali dla niej ponadczasowe szlagiery. Opowiadała o Bogusławie Klimczuku, który podarował jej takie przeboje, jak „Rudy rydz” i porywający „Czarny Ali Baba”. Wspomnienia artystki były niezwykle barwnymi opowieściami o rodzinie, występach w paryskiej Olimpii, ekskluzywnym klubie „Rasputin” oraz o przyjacielskich relacjach z estradowymi koleżankami i kolegami – m.in. Karin Stanek, Czesławem Niemenem i Wojciechem Gąssowskim. Mimo światowego sukcesu w każdej rozmowie jak mantrę powtarzała jedno zdanie: „Najlepiej i najbezpieczniej czuję się w Szczecinie”.

Wśród tych radiowych taśm szczególne miejsce zajmuje rejestracja ostatnia, niezwykle poruszająca, pochodząca z 2001 roku. Niedługo później, w styczniu 2002 roku, Helena Majdaniec pojechała do Krakowa, by wziąć udział w realizacji programu „Szansa na sukces”. Los chciał, że zaraz po tym występie wróciła do ukochanego Szczecina – zaledwie dwa dni później, 18 stycznia, wielka artystka odeszła nagle w swoim szczecińskim domu.

Zgasła tam, gdzie jej serce biło najmocniej. W rocznicę urodzin Heleny Majdaniec jej głos z archiwalnych taśm przypomina nam, że prawdziwe gwiazdy nigdy nie gasną – zwłaszcza w mieście, które kochały najbardziej.
Posłuchaj: Helena Majdaniec w archiwalnych rozmowach Doroty Zamolskiej. Wspomnienie w 85. rocznicę urodzin artystki
Konrad Słoka. Fot. Materiały prasowe muzyka
Konrad Słoka. Fot. Materiały prasowe muzyka
Edukację muzyczną rozpoczął jako ośmiolatek od gry na wiolonczeli, by w szkole średniej sięgnąć po trąbkę i to właśnie w klasie tego instrumentu odebrać dyplom szczecińskiej Akademii Sztuki. Dziś gra na gitarze, śpiewa i komponuje.

Droga muzyczna Konrada Słoki prowadziła przez skrajne stylistyki. Zaczynał w lokalnych grupach alternatywnych i punk-rockowych, takich jak Road Trip's Over, Woodland czy White Crosses, by później zwrócić się w stronę surowszych, folkowych brzmień. Szersza publiczność mogła go poznać podczas występów w programie „The Voice of Poland”, gdzie doceniono przede wszystkim jego umiejętności jako songwritera. Efektem poszukiwań własnego języka był wydany przed laty debiutancki, autorski album „Stare śmieci”, na którym połączył akustyczną lirykę z rockową energią.

Artysta wziął ostatnio udział, wraz z gronem 30 szczecińskich muzyków, w nagraniu płyty „Piosenki na sprzedaż”. Swoją aktywność koncentruje teraz na nowym polu, współtworząc I Kulmova Festival, który odbędzie się w dniach 8–11 października 2026 roku. Przedsięwzięcie zorganizowane w zabytkowych wnętrzach Willi Lentza w Szczecinie ma na celu przypomnienie oraz nowe odczytanie twórczości wybitnej poetki Joanny Kulmowej. Konrad mocno zaangażował się w festiwal – między innymi w premierowy spektakl muzyczny dla dzieci od lat 5 pt. „Futrzany latawiec” (zaplanowany na 11 października), w którym wykreuje m.in. rolę Skowronka.

Wydarzenia I Kulmova Festival:

• 8 października, godz. 18:00 – Spotkanie inaugurujące pod hasłem „Biografie, autobiografie, listy”
• 9 października, godz. 11:00 – Warsztaty twórcze dla dzieci w festiwalowym ogrodzie
• 9 października, godz. 19:00 – Spektakl „Nietoperz czyli Dwoistość” w wykonaniu Teatru im. S. I. Witkiewicza
• 10 października, godz. 11:00 – Rodzinne warsztaty „Herbatka u Leokadii”
• 10 października, wieczór – Koncert Alicji Węgorzewskiej „A kiedy wszystko zgaśnie”
• 11 października, rano/popołudnie – Rodzinne zwiedzanie wystawy „Dom, który rośnie”
• 11 października, godz. 11:00 – Premierowy spektakl muzyczny dla dzieci od lat 5 pt. „Futrzany latawiec”
• 11 października, godz. 19:00 – Performatywne czytanie „Joanna Kulmowa. Czytanie siebie” w wykonaniu Olgi Adamskiej

Konrad Słoka w wywiadzie mówi m.in. o kulisach pracy nad festiwalem, wyzwaniach związanych z pisaniem muzyki do wymagających wierszy Joanny Kulmowej oraz o swoich najnowszych, autorskich kompozycjach.
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z Konradem Słoką
Urszula Dudziak. Fot. Materiały prasowe artystki. Źródło: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=446792713477655&set=pb.100044407900214.-2207520000&type=3&locale=pl_PL
Urszula Dudziak. Fot. Materiały prasowe artystki. Źródło: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=446792713477655&set=pb.100044407900214.-2207520000&type=3&locale=pl_PL
Przywiozła do Szczecina atomową energię, zaraźliwy uśmiech i dystans do siebie, którym mogłaby obdzielić kilka pokoleń.

Urszula Dudziak – ikona światowego jazzu – przyjechała w ubiegłym tygodniu do stolicy Pomorza Zachodniego z rakietą w ręku, by wziąć udział w Tenisowym Turnieju Artystów. To oficjalna impreza towarzysząca głównemu, zawodowemu challengerowi ATP o nazwie Invest in Szczecin Open. Choć o swoich sportowych zmaganiach na korcie wokalistka opowiada z ogromnym humorem i przymrużeniem oka, to w wielowątkowym, głębokim wywiadzie dotyka tematów znacznie większego kalibru.

To nie jest zwykłe spotkanie – to fascynująca podróż przez niezwykłe życie artystki, która od lat udowadnia, że wiek to tylko cyfra, a najlepsze wciąż przed nami. Z rozczulającą szczerością wraca pamięcią do dzieciństwa i rodziców, wspominając pierwsze muzyczne kroki: od nauki gry na akordeonie i fortepianie, przez szkołę w Zielonej Górze, aż po bezgraniczną miłość do jazzu. Artystka barwnie wspomina też wielki przełom – legendarną znajomość z Willisem Conoverem, odważny wyjazd do USA z Michałem Urbaniakiem, z którym podbiła Amerykę m.in. swoim rewolucyjnym śpiewem scatem i elektronicznymi nowinkami (w tym ukochanymi keyboardami).

Dziś Urszula Dudziak to kobieta spełniona. W wywiadzie z dumą mówi o swoich córkach, zdradza receptę na szczęście u boku obecnego męża oraz opowiada o swoim azylu – domu na ukochanym Podlasiu. Nie unika jednak tematów trudnych i ważnych. Głośno mówi o braku równowagi we współczesnym świecie, kryzysie męskości i o pilnej potrzebie kobiecej solidarności. To potężne, mądre przesłanie. W tej wyjątkowej rozmowie przywołuje także wiele ikonicznych postaci, w tym m.in. Agnieszkę Osiecką. Mówi ponadto o swoim nowym albumie „UlaNova” (producentem jest Jan Smoczyński) i – naturalnie – śpiewa.
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z Urszulą Dudziak
Daga Gregorowicz (od lewej) i Dana Vynnytska z zespołu DAGADANA. Fot. Anna Góra
Daga Gregorowicz (od lewej) i Dana Vynnytska z zespołu DAGADANA. Fot. Anna Góra
DAGADANA w mistrzowski sposób udowadnia, że tradycja podana w nowoczesny sposób potrafi rezonować z masową publicznością. Dzięki temu muzyka etno i folk, funkcjonująca kiedyś głównie w niszach, staje się dziś nurtem wręcz popularnym. Od dwóch dekad zespół z sukcesami dzieli się swoją niesamowitą twórczością na międzynarodowych scenach world music. W tym kolektywie każdy artysta wnosi unikalną energię i jest liderem swojego brzmienia. Ten zgrany i silny skład współtworzą: Daga Gregorowicz (wokal, elektronika), Dana Vynnytska (wokal, instrumenty klawiszowe), Mikołaj Pospieszalski (kontrabas, gitara basowa, wokal) oraz Bartosz Mikołaj Nazaruk (perkusja).

Dziś studio „Kawiarenki muzycznej” odwiedziły Daga i Dana. Wizyta przyniosła niezwykle szczerą i poruszającą rozmowę, która zeszła na tematy fundamentalne. W obliczu konfliktów na świecie, a w szczególności lęków wywołanych brutalną wojną w Ukrainie – bezpośrednio dotykającą bliskich Dany, rodowitej Ukrainki – zespół mierzy się z pytaniem, jak zachować wewnętrzny spokój i odnaleźć sens, kiedy rzeczywistość wokół pęka. Te trudne doświadczenia, przeplatane zmaganiami z depresją czy chorobą nowotworową, stały się jednak punktem wyjścia do stworzenia artystycznego manifestu. Muzycy świadomie wybierają nadzieję wbrew mrokowi, szukając w dźwiękach ukojenia i światła.

To poszukiwanie wewnętrznej harmonii doprowadziło do powstania ich najnowszego, szóstego już albumu zatytułowanego „Lumen”, który ukaże się nakładem Agencji Muzycznej Polskiego Radia. Pierwszą zapowiedzią krążka jest przepełniony ciepłem singiel Będę szczęśliwa, uderzający w bardziej piosenkowe, przystępne tony. Jak osobiste kryzysy i sytuacja geopolityczna zmieniły wrażliwość zespołu i czym dla artystów jest dziś prawdziwe szczęście?
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z Dagą Gregorowicz i Daną Vynnytską z zespołu Dagadana
Beata Molak. Fot. Marzena Stokłosa
Beata Molak. Fot. Marzena Stokłosa
Laureatka ogólnopolskich i międzynarodowych festiwali – zdobywczyni m.in. II nagrody w konkursie „Premiery” oraz Nagrody im. Karola Musioła na KFPP w Opolu, a także prestiżowej „Bursztynowej Patery” na festiwalu w Rostocku. Piosenkarka, która na początku lat 90. zachwyciła słuchaczy swoim autorskim, popowo-jazzowym albumem Wolni, współpracowała m.in. z legendarnym Big Bandem Wiesława Pieregorólki oraz formacją Walk Away. Po latach nieobecności wróciła na scenę z nową energią i planami na przyszłość.

Beata Molak bez zbędnego patosu wspomina najważniejsze momenty swojego życia. Mówi o muzycznych początkach, szkołach oraz rodzinnych korzeniach, które ukształtowały ją jako człowieka. W bardzo osobisty sposób wraca też pamięcią do swojego zmarłego męża, wybitnego kompozytora Marka Bychawskiego. Łączy przy tym wątki prywatne z ich wspólną pracą twórczą i bolesnym procesem radzenia sobie z Jego stratą mimo upływu wielu lat.
Wokalistka barwnie kreśli również realia polskiej estrady. Opowiada o dawnej i obecnej współpracy z wieloma artystami oraz o tym, jak ten świat zmieniał się na przestrzeni lat. Dziś nie tylko sama tworzy, ale też prężnie działa w środowisku muzycznym – od lat niezmiennie pełni funkcję przewodniczącej Komisji Rewizyjnej w Stowarzyszeniu Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych SAWP oraz regularnie zasiada w jury konkursów wokalnych.
Obecnie z powodzeniem koncertuje w towarzystwie m.in. pianisty i aranżera Michała Iwanka, wspierana głosami swoich chórzystek – Izy Puk oraz Niki Lubowicz. W wywiadzie dzieli się ogromnymi emocjami, jakie towarzyszą jej podczas wyjścia na scenę, oraz opowiada o niezwykle żywiołowej i ciepłej reakcji publiczności. Zdradza ponadto szczegóły dotyczące przygotowań do nagrania nowej płyty, przy której współpracuje ze swoją wieloletnią przyjaciółką, doskonałą autorką tekstów Justyną Holm.
Gorąco polecam spotkanie z Beatą Molak, artystką o wielkim doświadczeniu, patrzącą w przyszłość z ogromnym optymizmem.
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z Beatą Molak
Aleksander Nowacki. Fot. Sylwester Matulka
Aleksander Nowacki. Fot. Sylwester Matulka
Mimo, że od jego debiutu minęły dekady, artysta niezmiennie zachwyca znakomitą kondycją oraz niesłabnącą energią. Wciąż aktywnie koncertuje i tworzy, udowadniając, że prawdziwa pasja nie zna barier czasu. Legendarny twórca zabiera nas wspólnie w niezwykle barwną, sentymentalną, ale i pełną humoru podróż, przywracając blask minionym latom i dawnym wspomnieniom.

Aleksander Nowacki – założyciel i lider gigantycznie popularnej przed laty grupy Homo Homini, multiinstrumentalista, kompozytor i aranżer – barwnie opowiada o dawnej „partyzantce fonograficznej”, kiedy to muzycy potajemnie robili kopie swoich utworów na taśmach magnetofonowych i własnymi sposobami rozsyłali je po rozgłośniach radiowych, by w ogóle dotrzeć do słuchaczy. Z rozrzewnieniem wspomina też swoją wymarzoną gitarę hawajską. Kupił ją w komisie, ale zanim do tego doszło, bardzo długo się do niej przymierzał, ponieważ w ówczesnych realiach finansowych zwyczajnie nie było go na nią stać.

W rozmowie pojawiają się również głęboko poruszające wątki osobiste. Muzyk wraca pamięcią do swoich korzeni, opowiadając o przymusowym wyjeździe całej rodziny z rodzinnego Lwowa do Polski. Wspomina także ogromne perypetie z wyjazdami na Zachód w czasach komuny, gdy urzędnicy z osławionego Pagartu odmawiali mu wydania paszportu. Była to bolesna powtórka z historii, ponieważ przed laty dokładnie tego samego szykanowania doświadczył jego ojciec, Bernard Nowacki, słynny śpiewak operowy.

Lider Homo Homini przedstawia oficjalny skład formacji, kulisy zdobywania prestiżowych nagród oraz drogę do ogromnej popularności takich hitów jak m.in. „Tobie Karolino”, „Drzewa ruszają w drogę”, „W tym domu straszy” i „Liliowy wrzos”. Mówi także o swojej wyjątkowej przyjaźni z poetą Edwardem Stachurą. Legendarny twórca, który nigdy wcześniej nie pisał tekstów piosenek, zrobił wtedy absolutny wyjątek – tworzył je tylko i wyłącznie do muzyki skomponowanej przez Nowackiego.

Dziś Aleksander, mający na swoim koncie ponad 700 utworów zarejestrowanych w ZAiKS-ie i imponujące 64 lata pracy na scenie, w wieku 82 lat nadal nie zwalnia tempa. Oprócz występów, aktywnie angażuje się w działalność społeczną m.in. we władzach Stowarzyszenia Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych SAWP. Z pełną determinacją i bezkompromisowością dba o prawa autorskie oraz materialne środowiska artystycznego, nierzadko zabiegając o sprawiedliwość dla swoich kolegów bezpośrednio w sądach.

Polecam gorąco wielowątkową opowieść o życiu podporządkowanym muzyce.
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z Aleksandrem Nowackim
Jacek Janaszkiewicz, ps. Mr. Jazzek. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin/Archiwum]
Jacek Janaszkiewicz, ps. Mr. Jazzek. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin/Archiwum]
Udowodnił, że na prawdziwą pasję i rozwój nigdy nie jest za późno.

Jacek Janaszkiewicz, na scenie muzycznej znany jako Jazzek lub Mr. Jazzek, połączył dwa z pozoru skrajne światy: tętniący życiem klubowy parkiet oraz dostojne mury uczelni wyższej. Artysta zdał niedawno egzamin magisterski na kierunku Sztuka Mediów w Akademii Sztuki w Szczecinie. To naturalna kontynuacja jego drogi akademickiej, na której wcześniej uzyskał tytuł licencjata. Jego dwuczęściowa praca licencjacka, obejmująca projekt teoretyczny „48 godzin” oraz instalację artystyczną „There Is a Light That Never Goes Out”, zdobyła ogromne uznanie. Została wyróżniona prestiżową Nagrodą Krupa Art Foundation na ogólnopolskim konkursie Najlepszych Dyplomów Artystycznych.

Druga natomiast, magisterska pt. „Blind Wind” była instalacją składającą się z dwóch monumentalnych kul przypominających gałki oczne, które zamiast patrzeć emitowały niskotonowy dźwięk odczuwalny fizycznie przez odbiorcę. Praca odwracała relację pomiędzy widzeniem a słyszeniem – wzrok został zastąpiony drganiem, a obserwacja oddziaływaniem. Elementem instalacji były dwa przemysłowe wentylatory pełniące rolę pośredników pomiędzy dźwiękiem, światłem i percepcją. Dźwięk generowany przez ruch łopat był przetwarzany w czasie rzeczywistym i stał się sygnałem sterującym światłem, tworząc zamknięty system wzajemnych zależności pomiędzy ruchem, dźwiękiem i obrazem. Praca praktyczna stanowiła rozwinięcie zagadnień poruszanych w części teoretycznej pt. „Uwagi o roli sound artu w sztukach wizualnych”. Autor potraktował dźwięk jako narzędzie organizowania przestrzeni i budowania wielozmysłowego doświadczenia, w którym odbiorca stał się aktywnym uczestnikiem wydarzenia. Promotorami pracy praktycznej i teoretycznej byli: prof. dr hab. Kamil Kuskowski, dr hab. Piotr Skiba, prof. AS i dr Mikołaj Iwański, a recenzentem prof. dr hab. Prot Jarnuszkiewicz.

Jacek Janaszkiewicz jako wszechstronny twórca wizualny i audiowizualny pokazał, że muzyka i sztuka współczesna mówią tym samym językiem.

Zanim wszedł na uczelnię, zbudował potężny fundament jako didżej i producent muzyczny. To prawdziwy weteran i legenda polskiej sceny klubowej, obecny na niej od 1991 roku. Starsza publiczność pamięta go doskonale jako rezydenta kultowego szczecińskiego klubu „Quo Vadis” w latach 90. Jego wybitne umiejętności doprowadziły go do finałów legendarnych Mistrzostw Polski DJ-ów DMC, a marka Red Bull wybrała go jako promotora prestiżowej Red Bull Music Academy. Regularnie hipnotyzuje tłumy na największych festiwalach w kraju, w tym chociażby na słynnym Sunrise Festival w Kołobrzegu.

Mr. Jazzek zapisał się w historii polskiej muzyki jako niekwestionowany prekursor gatunków Electro Swing oraz Swing House. Genialnie łączy stare, retro sample i klasyczny jazz z nowoczesnym, mocnym klubowym bitem. Jego kunszt producencki doceniono daleko poza granicami Polski. Jest oficjalnym artystą renomowanej niemieckiej wytwórni Electro Swing Thing z Berlina, która promuje światowe gwiazdy tego formatu co Parov Stelar.

Jacek Janaszkiewicz jest rzadkim przykładem artysty kompletnego. Od lat dyktuje warunki na tanecznych parkietach, a dziś – z tytułem magistra sztuki i nagrodami za immersyjne instalacje multimedialne – udowadnia, że sztuka wysoka i kultura klubowa mogą tworzyć genialną, spójną całość.
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z Jackiem Janaszkiewiczem, ps. Mr. Jazzek
Karolina Charko i Piotr Lato. Fot. Katarzyna Strzelecka
Karolina Charko i Piotr Lato. Fot. Katarzyna Strzelecka
Zwyciężczyni Konkursu „Debiuty” na tegorocznym, 63. Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, odwiedziła „Kawiarenkę muzyczną” tuż po swoim klimatycznym koncercie w szczecińskich Ogrodach Śródmieście.

Karolina Charko – laureatka prestiżowej nagrody im. Anny Jantar – nie pojawiła się w studiu sama. Towarzyszył jej Piotr Lato, czyli partner życiowy i muzyczny, z którym wspólnie tworzy dźwięki poruszające najczulsze struny wrażliwości.

Choć opolska publiczność zachwyciła się nią na nowo, wokalistka ma na koncie bogatą przeszłość telewizyjną. Szersza widownia doskonale pamięta ją jako ćwierćfinalistkę programu „The Voice of Poland” (gdzie w 1. edycji śpiewała w drużynie Ani Dąbrowskiej, a po latach powróciła w 11. odsłonie show) oraz półfinalistkę 7. edycji programu „Must Be the Music”. Co ciekawe, to właśnie telewizyjny plan „The Voice of Poland” połączył drogi tego duetu.

Artyści w wywiadzie wspominają m.in. kluczową rolę rodziny w rozwijaniu muzycznej pasji od najmłodszych lat. Zdradzają także, dlaczego ciągły trening głosu i lekcje śpiewu są ważne nawet po tak dużym sukcesie. Słuchacze zajrzą za kulisy powstawania debiutanckiej płyty „Obrazki z letargu”, tworzonej we współpracy z topowymi polskimi producentami – m.in. Robertem Cichym, Buslavem, Mateuszem Brzostowskim i Jeremiaszem Hendzlem, przy wsparciu Marcina Borsa (odpowiedzialnego za brzmienie m.in. Nosowskiej, Myslovitz czy Lao Che), który zmiksował cały album.

Zapraszam na spotkanie o muzyce, rodzinnych korzeniach i magii tworzenia, podczas którego muzycy zaśpiewali i zagrali w naszym studiu specjalne, akustyczne wersje swoich utworów.
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z Karoliną Charko i Piotrem Lato
Reni Jusis. Fot. Tomek Kuczma
Reni Jusis. Fot. Tomek Kuczma
Laureatka m.in. sześciu Fryderyków, uznana przez redakcję magazynu „Glamour” za jedną z dziesięciu Kobiet Dekady – tytułu przyznawanego „najsilniejszym i najbardziej inspirującym osobowościom w polskim show-biznesie”.

RENI JUSIS – ikona polskiej muzyki klubowej, elektronicznej i popowej – koncertowała w piątek, 31 lipca, w szczecińskich Ogrody Śródmieście. Tuż po tym energetycznym występie udzieliła ekskluzywnego wywiadu, który wypełni dzisiejsze wydanie „Kawiarenki muzycznej”.

Artystka zabierze nas w podróż do czasów swojego dzieciństwa, gdy jako mała dziewczynka z wypiekami na twarzy słuchała radiowych transmisji z Konkursu Chopinowskiego. Usłyszymy też fascynującą historię o wielkim przełomie na początku jej kariery. To właśnie wtedy talent Reni dostrzegł legendarny jazzman Michał Urbaniak, który bez wahania zaprosił młodą wokalistkę do Nowego Jorku. Ta amerykańska przygoda otworzyła jej drzwi do świata, w którym miała okazję spotykać się i podpatrywać przy pracy największe tuzy światowego jazzu.

Zajrzymy również za kulisy wielkiej sceny i sprawdzimy, jak wygląda jej codzienna rzeczywistość poza blaskiem jupiterów. Artystka opowie o swoim zwyczajnym życiu domowym oraz o byciu mamą na pełen etat. Ilustracją muzyczną rozmowy będą jej kompozycje – od megahitu Zakręcona, przez rewolucyjne, klubowe albumy „Elektrenika” i „Re Trans Misja” z kultową piosenką Kiedyś Cię znajdę, aż po nowsze, świetnie przyjęte krążki „BANG!” czy Ćma.

W audycji porozmawiamy też o młodszym pokoleniu artystów, którzy z ogromnym szacunkiem sięgają po jej utwory. Usłyszymy m.in. o tym, jak klubowy producent Tribbs stworzył oficjalny, nowoczesny re-work Kiedyś Cię znajdę, a topowi reprezentanci nowej fali rapu – tacy jak Otsochodzi, OKI oraz Young Multi – tchnęli w ten sam przebój zupełnie nową energię, wplatając jego sample do swojego repertuaru.
Posłuchaj rozmowy Doroty Zamolskiej z Reni Jusis
KORA. Fot. Andrzej Świetlik z okładki płyty „Deriwsz i Anioł”. Źródło: https://www.facebook.com/photo/?fbid=1574151604059698&set=pb.100043946208206.-2207520000&locale=pl_PL
KORA. Fot. Andrzej Świetlik z okładki płyty „Deriwsz i Anioł”. Źródło: https://www.facebook.com/photo/?fbid=1574151604059698&set=pb.100043946208206.-2207520000&locale=pl_PL
Osiem lat temu, w wieku 67 lat, odeszła od nas jedna z najjaśniejszych gwiazd, najwybitniejszych polskich artystek – Kora. Właściwie Olga Aleksandra Sipowicz, z domu Ostrowska, primo voto Jackowska. W latach 1976–2008 była wokalistką i autorką tekstów w zespole Maanam. Jutro minie dokładnie ósma rocznica Jej śmierci, a w czerwcu tego roku skończyłaby 75 lat. Dziś, 27 lipca 2026 roku, wspomnimy Ją w naszym programie.

Sięgniemy ponadto do utworów z repertuaru Ewy Demarczyk, wydanych na płycie Agencji Muzycznej Polskiego Radia. Po Jej niezwykłe piosenki sięgnęły wokalistki jazzowe – Lora Szafran i Aga Zaryan. One również będą gośćmi dzisiejszej audycji.

Zapraszam do słuchania z Patrykiem Srokowskim, realizującym „Kawiarenkę muzyczną”, Dorota Zamolska
1234567