Przywiozła do Szczecina atomową energię, zaraźliwy uśmiech i dystans do siebie, którym mogłaby obdzielić kilka pokoleń.
Urszula Dudziak – ikona światowego jazzu – przyjechała w ubiegłym tygodniu do stolicy Pomorza Zachodniego z rakietą w ręku, by wziąć udział w Tenisowym Turnieju Artystów. To oficjalna impreza towarzysząca głównemu, zawodowemu challengerowi ATP o nazwie Invest in Szczecin Open. Choć o swoich sportowych zmaganiach na korcie wokalistka opowiada z ogromnym humorem i przymrużeniem oka, to w wielowątkowym, głębokim wywiadzie dotyka tematów znacznie większego kalibru.
To nie jest zwykłe spotkanie – to fascynująca podróż przez niezwykłe życie artystki, która od lat udowadnia, że wiek to tylko cyfra, a najlepsze wciąż przed nami. Z rozczulającą szczerością wraca pamięcią do dzieciństwa i rodziców, wspominając pierwsze muzyczne kroki: od nauki gry na akordeonie i fortepianie, przez szkołę w Zielonej Górze, aż po nastoletnią, bezgraniczną miłość do jazzu. Artystka barwnie wspomina też wielki przełom – legendarną znajomość z Willisem Conoverem, odważny wyjazd do USA z Michałem Urbaniakiem, z którym podbiła Amerykę m.in. swoim rewolucyjnym śpiewem scatem i elektronicznymi nowinkami (w tym ukochanymi keyboardami).
Dziś Urszula Dudziak to kobieta spełniona. W wywiadzie z dumą mówi o swoich córkach, zdradza receptę na szczęście u boku obecnego męża oraz opowiada o swoim azylu – domu na ukochanym Podlasiu. Nie unika jednak tematów trudnych i ważnych. Głośno mówi o braku równowagi we współczesnym świecie, kryzysie męskości i o pilnej potrzebie kobiecej solidarności. To potężne, mądre przesłanie. W tej wyjątkowej rozmowie przywołuje także wiele ikonicznych postaci, w tym m.in. Agnieszkę Osiecką. Mówi ponadto o swoim nowym albumie „UlaNova” i – naturalnie – śpiewa.

Radio Szczecin