Polscy wojskowi będą mogli szybciej zestrzeliwać obiekty wlatujące do naszej przestrzeni powietrznej. Dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych, generał Ireneusz Nowak, podjął decyzję o zmianach w procedurach wojskowych.
Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk podkreślił, że do tej pory wojskowi rozpoznawali wzrokowo, czy dany obiekt latający należy do wroga.
- W związku z zagrożeniami zdecydowaliśmy o zmianie. Odchodzimy od identyfikacji wizualnej, na rzecz tak zwanej identyfikacji pozytywnej. Co to znaczy? Od tej pory pilot, jeśli będzie miał kilka czynników, które świadczą o tym, że to może być wrogi statek powietrzny, np. odczyt radarowy oraz przykładowo wlot do strefy objętej zakazem lotu oraz na przykład informacji od strony ukraińskiej, będzie mógł użyć uzbrojenia z dystansu. Wykorzystując do tego systemy samolotu czy śmigłowca - tłumaczy Tomczyk.
Wiceminister obrony narodowej dodał, że zmiany w procedurach wojskowych będą wdrażane stopniowo.
- W związku z zagrożeniami zdecydowaliśmy o zmianie. Odchodzimy od identyfikacji wizualnej, na rzecz tak zwanej identyfikacji pozytywnej. Co to znaczy? Od tej pory pilot, jeśli będzie miał kilka czynników, które świadczą o tym, że to może być wrogi statek powietrzny, np. odczyt radarowy oraz przykładowo wlot do strefy objętej zakazem lotu oraz na przykład informacji od strony ukraińskiej, będzie mógł użyć uzbrojenia z dystansu. Wykorzystując do tego systemy samolotu czy śmigłowca - tłumaczy Tomczyk.
Wiceminister obrony narodowej dodał, że zmiany w procedurach wojskowych będą wdrażane stopniowo.

Radio Szczecin