Rozpoczęły się testy aplikacji służącej do powiadamiania o zagrożeniach. Jak poinformował w Gdańsku Marcin Kierwiński, minister spraw wewnętrznych i administracji, aplikacja jest już przygotowana pod względem programistycznym, a do użytkowników ma trafić w grudniu.
- W tym tygodniu rozpoczęliśmy zaawansowane testy, do których zaprosimy i ekspertów z innych resortów, i wojsko, i ekspertów z Ministerstwa Cyfryzacji, ale także te najbardziej aktywne młodzieżowe drużyny pożarnicze, żeby ten produkt, który zamierzamy przedstawić w grudniu, był produktem całościowym, dobrym, przetestowanym, żeby gwarantował właściwą jakość pracy - poinformował Kierwiński.
Aplikacja o nazwie ALARM.SOIA ma być gotowa do końca tego roku. Według wcześniejszych zapowiedzi, komunikaty alarmowe będą podzielone na cztery poziomy. Najwyższy, P1, ma oznaczać bezpośrednie zagrożenie życia. W takim przypadku telefon ma odtworzyć alarm z pełną głośnością, uruchomić wibracje oraz miganie latarki. Takiego alarmu nie będzie można zablokować.
Alarmy niższego poziomu mają dotyczyć ostrzeżeń o poważnych zagrożeniach, np. powodzi lub pożarze. Użytkownicy będą również otrzymywać powiadomienia o niebezpiecznych zjawiskach pogodowych, takich jak burze, upały czy silny wiatr.
Aplikacja o nazwie ALARM.SOIA ma być gotowa do końca tego roku. Według wcześniejszych zapowiedzi, komunikaty alarmowe będą podzielone na cztery poziomy. Najwyższy, P1, ma oznaczać bezpośrednie zagrożenie życia. W takim przypadku telefon ma odtworzyć alarm z pełną głośnością, uruchomić wibracje oraz miganie latarki. Takiego alarmu nie będzie można zablokować.
Alarmy niższego poziomu mają dotyczyć ostrzeżeń o poważnych zagrożeniach, np. powodzi lub pożarze. Użytkownicy będą również otrzymywać powiadomienia o niebezpiecznych zjawiskach pogodowych, takich jak burze, upały czy silny wiatr.

Radio Szczecin