Mołdawia nie zamierza wracać do zakupów rosyjskiego gazu - deklaruje Lilian Carp, przewodniczący parlamentarnej komisji bezpieczeństwa i deputowany rządzącej Partii Akcji i Solidarności. W rozmowie z mołdawskimi mediami odrzucił propozycje opozycji dotyczące wznowienia importu z Rosji, argumentując, że Kiszyniów nie może kupować surowca od państwa, które prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie.
Carp przypomniał również, że to rosyjski Gazprom ograniczał, a następnie wstrzymał dostawy do Mołdawii. Od grudnia 2022 roku prawy brzeg Dniestru nie kupuje rosyjskiego gazu, a zapotrzebowanie pokrywane jest surowcem sprowadzanym z rynku europejskiego.
Temat powrotu do rosyjskich dostaw jest jednak nadal obecny w mołdawskiej debacie. Obowiązujący kontrakt między Moldovagazem a Gazpromem wygasł 30 września 2026 roku, a wcześniej mołdawskie władze pozostawiały go formalnie w mocy, mimo że rosyjski koncern nie realizował dostaw.
Prezydent Maia Sandu również sprzeciwia się powrotowi do rosyjskiego gazu. Argumentuje, że pieniądze z eksportu rosyjskich surowców energetycznych finansują rosyjską agresję przeciwko Ukrainie.
Temat powrotu do rosyjskich dostaw jest jednak nadal obecny w mołdawskiej debacie. Obowiązujący kontrakt między Moldovagazem a Gazpromem wygasł 30 września 2026 roku, a wcześniej mołdawskie władze pozostawiały go formalnie w mocy, mimo że rosyjski koncern nie realizował dostaw.
Prezydent Maia Sandu również sprzeciwia się powrotowi do rosyjskiego gazu. Argumentuje, że pieniądze z eksportu rosyjskich surowców energetycznych finansują rosyjską agresję przeciwko Ukrainie.

Radio Szczecin