W Paryżu wybuchły zamieszki podczas demonstracji licealistów. Już od dwóch tygodni uczniowie wychodzą na ulice, domagając się większych nakładów na oświatę.
Po raz kolejny protesty przerodziły się w starcia z policją. W Paryżu przez większość dnia było spokojnie. Do zamieszek doszło pod koniec dnia, gdy służby bezpieczeństwa wezwały do opuszczenia placu Bastylii, na którym zgromadziły się tłumy demonstrantów.
Lewicowi ekstremiści zaczęli rzucać w policjantów różnymi przedmiotami, zarówno z ulicy, jak i z dachów budynków, skąd wyrywali kawałki kominów. Doszło do starć między funkcjonariuszami a demonstrantami, którzy wycofali się z placu pod naporem armatek wodnych i gazu łzawiącego.
W pozostałych miastach demonstracje przebiegały raczej spokojnie, choć ponownie doszło do podpaleń i plądrowania szkół, między innymi w Bordeaux. W Marsylii demonstranci brutalnie pobili pracownika szkoły.
Z oficjalnych danych wynika, że protesty licealistów słabną. W czwartek ponad 95 procent liceów funkcjonowało normalnie.
Lewicowi ekstremiści zaczęli rzucać w policjantów różnymi przedmiotami, zarówno z ulicy, jak i z dachów budynków, skąd wyrywali kawałki kominów. Doszło do starć między funkcjonariuszami a demonstrantami, którzy wycofali się z placu pod naporem armatek wodnych i gazu łzawiącego.
W pozostałych miastach demonstracje przebiegały raczej spokojnie, choć ponownie doszło do podpaleń i plądrowania szkół, między innymi w Bordeaux. W Marsylii demonstranci brutalnie pobili pracownika szkoły.
Z oficjalnych danych wynika, że protesty licealistów słabną. W czwartek ponad 95 procent liceów funkcjonowało normalnie.

Radio Szczecin