Unijny budżet ma być wzięty na tapetę w czwartek po południu. O wydatkach Wspólnoty będą dyskutować europejscy przywódcy na szczycie w Brukseli.
To pierwsza okazja dla liderów "27" do debaty na temat najnowszego projektu budżetu, przedstawionego w sobotę przez irlandzką prezydencję. Oczekiwana jest wysoka temperatura rozmów, bo jedni uważają, że zaproponowane cięcia są za małe, inni, że w ogóle ich nie powinno być.
- Propozycja Irlandii to krok w dobrym kierunku, ale daleki od oczekiwań Berlina - mówił w Brukseli kanclerz Niemiec Friedrich Merz. - Musimy znacząco ograniczyć unijny budżet.
Niemcy należą do grupy krajów, które żądają znacznych, kilkuset miliardowych cięć wydatków. Sprzeciwia się temu 17 państw, w tym Polska. Do grupy zwanej "przyjaciele spójności" należy także Grecja.
- Nie zaakceptujemy cięć w polityce spójności, ani w polityce rolnej, czyli w kluczowych obszarach, które są związane z ideą integracji europejskiej - odpowiedział premier Kyriakos Mitsotakis.
Rozbieżności wśród tych dwóch obozów w Unii są tak duże, że wiele osób wątpi czy uda się porozumieć w sprawie budżetu jeszcze w tym roku.
- Propozycja Irlandii to krok w dobrym kierunku, ale daleki od oczekiwań Berlina - mówił w Brukseli kanclerz Niemiec Friedrich Merz. - Musimy znacząco ograniczyć unijny budżet.
Niemcy należą do grupy krajów, które żądają znacznych, kilkuset miliardowych cięć wydatków. Sprzeciwia się temu 17 państw, w tym Polska. Do grupy zwanej "przyjaciele spójności" należy także Grecja.
- Nie zaakceptujemy cięć w polityce spójności, ani w polityce rolnej, czyli w kluczowych obszarach, które są związane z ideą integracji europejskiej - odpowiedział premier Kyriakos Mitsotakis.
Rozbieżności wśród tych dwóch obozów w Unii są tak duże, że wiele osób wątpi czy uda się porozumieć w sprawie budżetu jeszcze w tym roku.

Radio Szczecin