Grupa krajów, w tym Polska, wkroczyła na unijnym szczycie na drogę, która ma doprowadzić do złagodzenia jednego z przepisów klimatycznych. Chodzi o dodatkowe opłaty za tankowanie aut czy ogrzewanie domów, czyli ETS 2.
Premier Donald Tusk, wracając wczoraj ze szczytu, na pokładzie samolotu zapowiedział walkę o odłożenie lub rezygnację z nowych opłat, które mają zacząć obowiązywać od 2028 roku.
Polska wraz z Grupą Wyszehradzką, Grecją i Włochami przeforsowała zapisy we wnioskach ze szczytu, że nowy podatek klimatyczny będzie zrewidowany.
- Co do skutków społecznych i gospodarczych finansowych zarówno wobec ludzi, rodzin, mieszkań, jak i przedsiębiorstw - powiedział Tusk.
Premier Donald Tusk mówił, że nowa opłata klimatyczna, czyli ETS2, musi być oceniona pod kątem cen energii, kosztów i dokuczliwości. Ale to na razie pierwszy krok.
- Na razie wybiliśmy, powiedzmy jeden ząb trzonowy i jeden siekacz, ale mnie to nie satysfakcjonuje - dodał premier.
Polska najchętniej tę nową opłatę klimatyczną w transporcie i budownictwie wyrzuciłaby do kosza. Ale jeśli to się nie uda, to przynajmniej chce odsunąć wprowadzenie jej do 2030 roku.
Polska wraz z Grupą Wyszehradzką, Grecją i Włochami przeforsowała zapisy we wnioskach ze szczytu, że nowy podatek klimatyczny będzie zrewidowany.
- Co do skutków społecznych i gospodarczych finansowych zarówno wobec ludzi, rodzin, mieszkań, jak i przedsiębiorstw - powiedział Tusk.
Premier Donald Tusk mówił, że nowa opłata klimatyczna, czyli ETS2, musi być oceniona pod kątem cen energii, kosztów i dokuczliwości. Ale to na razie pierwszy krok.
- Na razie wybiliśmy, powiedzmy jeden ząb trzonowy i jeden siekacz, ale mnie to nie satysfakcjonuje - dodał premier.
Polska najchętniej tę nową opłatę klimatyczną w transporcie i budownictwie wyrzuciłaby do kosza. Ale jeśli to się nie uda, to przynajmniej chce odsunąć wprowadzenie jej do 2030 roku.

Radio Szczecin