We Francji od rana trwają protesty „żółtych kamizelek”. Po kilku latach przerwy ruch ponownie wychodzi na ulice, sprzeciwiając się rosnącym kosztom życia i wyrażając poparcie dla mobilizujących się od miesiąca licealistów. W wielu miejscach interweniowała policja.
Od rana demonstracje odbywają się między innymi w Nancy, Grenoble, Rennes i Lille. „Żółte kamizelki” próbują blokować ulice, drogi, sklepy i obiekty energetyczne, ale policja szybko rozprasza demonstrantów.
„Ceny wszystkiego rosną i coraz trudniej sobie poradzić. Nie jesteśmy już w stanie związać końca z końcem. Gniew pracowników może zostać usłyszany tylko wtedy, gdy dojdzie do masowej mobilizacji wszystkich” – powiedzieli telewizji France 2 uczestnicy protestów.
W dużych miastach sytuacja jest bardziej napięta. W Lyonie i Marsylii służby użyły gazu łzawiącego przeciwko demonstrantom. W Paryżu zatrzymano 40 osób, między innymi za posiadanie noży i fałszywych opasek policyjnych. Rano kilkudziesięciu demonstrantów zaatakowało siedzibę prawicowej stacji telewizyjnej CNews.
Władze najbardziej obawiają się jednak ataków na instytucje państwowe, do których może dojść podczas popołudniowej demonstracji w stolicy. Sytuację monitoruje sztab kryzysowy zwołany przez premiera Francji. Na ulicach Paryża porządku pilnuje około 5 tysięcy policjantów i żandarmów.
„Ceny wszystkiego rosną i coraz trudniej sobie poradzić. Nie jesteśmy już w stanie związać końca z końcem. Gniew pracowników może zostać usłyszany tylko wtedy, gdy dojdzie do masowej mobilizacji wszystkich” – powiedzieli telewizji France 2 uczestnicy protestów.
W dużych miastach sytuacja jest bardziej napięta. W Lyonie i Marsylii służby użyły gazu łzawiącego przeciwko demonstrantom. W Paryżu zatrzymano 40 osób, między innymi za posiadanie noży i fałszywych opasek policyjnych. Rano kilkudziesięciu demonstrantów zaatakowało siedzibę prawicowej stacji telewizyjnej CNews.
Władze najbardziej obawiają się jednak ataków na instytucje państwowe, do których może dojść podczas popołudniowej demonstracji w stolicy. Sytuację monitoruje sztab kryzysowy zwołany przez premiera Francji. Na ulicach Paryża porządku pilnuje około 5 tysięcy policjantów i żandarmów.

Radio Szczecin