3,5 roku po spektakularnym zwycięstwie w wyborach parlamentarnych, Silvio Berlusconi pożegnał się z władzą. Zgodnie z umową zawartą kilka dni temu z prezydentem Giorgio Napolitano, szef rządu złożył na jego ręce rezygnację z urzędu, który od 1994 z przerwami piastował przez dziewięć lat.
Na placu przed Kwirynałem samochód wiozący Berlusconiego na to spotkanie musiał się przedzierać przez tłum manifestantów, którzy po raz ostatni chcieli wyrazić swą niechęć do niego, a zarazem dać wyraz radości, że odchodzi. Były premier zrezygnował w drodze powrotnej z głównego wejścia do dawnego pałacu papieży i królów i opuścił go przez boczną bramę, od strony ogrodów. Tak zakończył swoją egzystencję czwarty rząd najbogatszego człowieka we Włoszech, a być może - jak życzy sobie wielu jego przeciwników - także jego blisko 20-letnia kariera polityczna.
Takiego pożegnania nie miał żaden z włoskich premierów, a było ich ponad 60. Kancelaria prezydenta Giorgio Napolitano, z którym Berlusconi spędził ostatnie 40 minut swego urzędowania, ogłosiła, że w niedzielę odbędą się konsultacje w sprawie powołania nowego rządu. Wszystko wskazuje na to, że już wieczorem misję jego utworzenia otrzyma ekonomista Mario Monti.
Takiego pożegnania nie miał żaden z włoskich premierów, a było ich ponad 60. Kancelaria prezydenta Giorgio Napolitano, z którym Berlusconi spędził ostatnie 40 minut swego urzędowania, ogłosiła, że w niedzielę odbędą się konsultacje w sprawie powołania nowego rządu. Wszystko wskazuje na to, że już wieczorem misję jego utworzenia otrzyma ekonomista Mario Monti.

Radio Szczecin