Meczów reprezentacji Polski po tak niskich stawkach, jakie proponuje prezes PZPN Grzegorz Lato, nie opłaca się organizować na Stadionie Narodowym. Tak mówi "Gazecie Wyborczej" Rafał Kapler, prezes Narodowego Centrum Sportu.
Szef spółki zarządzającej stadionem przyznaje, że po piłkarskim Euro 2012 nie zobaczymy wielu sportowych imprez na 55-tysięcznym gigancie w centrum Warszawy. By obiekt zarabiał na siebie, musi organizować koncerty i wynajmować powierzchnie na targi - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
Rafał Kapler wyjaśnia, że negocjacje z PZPN trwają od dawna. Według niego jednak sumy, które związek proponuje za wynajem są "dużo, dużo niższe" niż jakiekolwiek inne na rynku. Kapler podkreśla, że meczów kadry po takich stawkach nie opłaca się organizować.
Według "Gazety Wyborczej", żeby Stadion Narodowy nie przynosił strat, musi co roku zarobić około 30 milionów złotych. Jak mówi Rafał Kapler, PZPN proponuje "tyle, ile zarobi potem na wynajmie pięciu lóż". Zdaniem dziennika, to najwyżej 100 tysięcy złotych. Tymczasem dochód z dnia meczowego to ponad 5 milionów złotych, bo lóż jest kilkadziesiąt. Do tego dochodzą wpływy z biletów i konsumpcji. PZPN te ogromne kwoty chciałby zatrzymać dla siebie - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
Rafał Kapler wyjaśnia, że negocjacje z PZPN trwają od dawna. Według niego jednak sumy, które związek proponuje za wynajem są "dużo, dużo niższe" niż jakiekolwiek inne na rynku. Kapler podkreśla, że meczów kadry po takich stawkach nie opłaca się organizować.
Według "Gazety Wyborczej", żeby Stadion Narodowy nie przynosił strat, musi co roku zarobić około 30 milionów złotych. Jak mówi Rafał Kapler, PZPN proponuje "tyle, ile zarobi potem na wynajmie pięciu lóż". Zdaniem dziennika, to najwyżej 100 tysięcy złotych. Tymczasem dochód z dnia meczowego to ponad 5 milionów złotych, bo lóż jest kilkadziesiąt. Do tego dochodzą wpływy z biletów i konsumpcji. PZPN te ogromne kwoty chciałby zatrzymać dla siebie - czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Radio Szczecin