"Gazeta Wyborcza" informuje, że prokuratura wznowi śledztwo w sprawie uprowadzenia małżeństwa Drzewińskich z Milanówka. Po latach śledczy złapali trop, który prowadzi do podejrzewanego od początku o zbrodnię Piotra B., lokatora willi Drzewińskich przy Dębowej w Milanówku, 61-letniego mężczyzny parającego się handlem nieruchomościami.
Gazeta przypomina, że Elżbieta i Wiesław Drzewińscy zaginęli w 2006 roku. Trudny lokator Piotr B. automatycznie staje się pierwszym podejrzanym. Nie ma jednak dowodów zabójstwa, nie ma corpus delicti - ciał ofiar. Sprawa jest umarzana.
Nie odpuszczają jednak dwaj synowie Drzewińskich - czytamy w "Gazecie Wyborczej". Nagłaśniają sprawę, bo policja i prokuratura popełniły błędy, które nie powinny się zdarzyć, podobnie jak w sprawie porwania Olewnika. W sądzie synowie walczą o eksmisję Piotra B. W kwietniu sąd pierwszej instancji wydaje nakaz: lokator ma się wyprowadzić.
Tymczasem do wydziału przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie zgłasza się tajemniczy X - stary znajomy Piotra B. z okolicy, który powiedział, że B. dwa razy złożył mu "propozycję" zabójstwa. W 2006 roku - państwa Drzewińskich, a na początku 2011 - ich synów. Mężczyzna twierdzi, że nie podjął rozmowy.
"Gazeta Wyborcza" dodaje, że świadka X udaje się namówić na grę. Ma doprowadzić policjantów pod przykryciem, czyli fałszywą tożsamością do Piotra B. Ten - jak wynika z zarzutów, jakie dostał dwa tygodnie temu - nie jest świadom pułapki. Łapie haczyk i dwa razy w sierpniu i we wrześniu w Warszawie spotyka się z policjantami udającymi ludzi gotowych przyjąć zlecenie na zabójstwo synów. Negocjuje jednak ostrożnie, kwotę - równowartość 10 tysięcy euro - można odczytać tylko z kontekstu rozmowy.
8 listopada antyterroryści zatrzymują Piotra B. w willi Chimera. Prokurator zarzuca mu podżeganie trzech osób (świadka X oraz dwóch świadków incognito, czyli policyjnych przykrywkowców) do dwóch zabójstw, w sumie czterech osób: Elżbiety i Wiesława Drzewińskich oraz ich dwóch synów - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
Nie odpuszczają jednak dwaj synowie Drzewińskich - czytamy w "Gazecie Wyborczej". Nagłaśniają sprawę, bo policja i prokuratura popełniły błędy, które nie powinny się zdarzyć, podobnie jak w sprawie porwania Olewnika. W sądzie synowie walczą o eksmisję Piotra B. W kwietniu sąd pierwszej instancji wydaje nakaz: lokator ma się wyprowadzić.
Tymczasem do wydziału przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie zgłasza się tajemniczy X - stary znajomy Piotra B. z okolicy, który powiedział, że B. dwa razy złożył mu "propozycję" zabójstwa. W 2006 roku - państwa Drzewińskich, a na początku 2011 - ich synów. Mężczyzna twierdzi, że nie podjął rozmowy.
"Gazeta Wyborcza" dodaje, że świadka X udaje się namówić na grę. Ma doprowadzić policjantów pod przykryciem, czyli fałszywą tożsamością do Piotra B. Ten - jak wynika z zarzutów, jakie dostał dwa tygodnie temu - nie jest świadom pułapki. Łapie haczyk i dwa razy w sierpniu i we wrześniu w Warszawie spotyka się z policjantami udającymi ludzi gotowych przyjąć zlecenie na zabójstwo synów. Negocjuje jednak ostrożnie, kwotę - równowartość 10 tysięcy euro - można odczytać tylko z kontekstu rozmowy.
8 listopada antyterroryści zatrzymują Piotra B. w willi Chimera. Prokurator zarzuca mu podżeganie trzech osób (świadka X oraz dwóch świadków incognito, czyli policyjnych przykrywkowców) do dwóch zabójstw, w sumie czterech osób: Elżbiety i Wiesława Drzewińskich oraz ich dwóch synów - czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Radio Szczecin