Liczba śmiertelnych ofiar zamachu w belgijskim mieście Liege wzrosła do pięciu. W szpitalu, wskutek odniesionych ran, zmarło półtoraroczne dziecko. Wśród ofiar są także: sprawca ataku, kobieta i dwoje nastolatków.
Co najmniej 123 osoby są ranne. Do tragedii doszło wczesnym popołudniem, w centrum miasta, na placu świętego Lamberta, pełnym dzieci i klientów robiących przedświąteczne zakupy w porze obiadowej. Zamachowiec rzucił kilka grantów w tłum ludzi i otworzył ogień. Następnie, jak relacjonują świadkowie, popełnił samobójstwo. Trwa dochodzenie w tej sprawie.
Kilka godzin po zamachu policja ogłosiła, że sytuacja jest pod kontrolą, ale w centrum Liege można wyczuć jeszcze atmosferę napięcia. Ludzie przychodzą i opowiadają co słyszeli, bądź widzieli. Sprawcą zamachu jest, jak poinformowała Danielle Reynders z prokuratury w Liege, 33-letni mężczyzna, Nordine Amrani. W 2008 roku został skazany na kilka lat więzienia za posiadanie broni i narkotyków. Amrani zaczął strzelać, gdy jechał na komisariat policji, by złożyć zeznania. Danielle Reynders nie powiedziała w jakiej sprawie. Dopytywana o sprawcę zamachów dodała, że nie stwierdzono, by był chory psychicznie.
Nieznane są motywy działania sprawcy, belgijskie MSZ wykluczyło natomiast atak terrorystyczny. 33-letni mieszkaniec Liege bardzo dobrze znał się na broni, kilka lat temu w jego domu policja znalazła kilkanaście sztuk broni palnej.
Wydarzeniami w Liege jest poruszony szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. W wydanym oświadczeniu napisał, że "jego myśli są z rannymi, rodzinami i przyjaciółmi ofiar". "Życzę poszkodowanym szybkiego i pełnego powrotu do zdrowia. Jestem przekonany, że belgijskie władze w pełni wyjaśnią to okropne zdarzenie"- napisał w oświadczeniu szef Parlamentu Europejskiego.
Kilka godzin po zamachu policja ogłosiła, że sytuacja jest pod kontrolą, ale w centrum Liege można wyczuć jeszcze atmosferę napięcia. Ludzie przychodzą i opowiadają co słyszeli, bądź widzieli. Sprawcą zamachu jest, jak poinformowała Danielle Reynders z prokuratury w Liege, 33-letni mężczyzna, Nordine Amrani. W 2008 roku został skazany na kilka lat więzienia za posiadanie broni i narkotyków. Amrani zaczął strzelać, gdy jechał na komisariat policji, by złożyć zeznania. Danielle Reynders nie powiedziała w jakiej sprawie. Dopytywana o sprawcę zamachów dodała, że nie stwierdzono, by był chory psychicznie.
Nieznane są motywy działania sprawcy, belgijskie MSZ wykluczyło natomiast atak terrorystyczny. 33-letni mieszkaniec Liege bardzo dobrze znał się na broni, kilka lat temu w jego domu policja znalazła kilkanaście sztuk broni palnej.
Wydarzeniami w Liege jest poruszony szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. W wydanym oświadczeniu napisał, że "jego myśli są z rannymi, rodzinami i przyjaciółmi ofiar". "Życzę poszkodowanym szybkiego i pełnego powrotu do zdrowia. Jestem przekonany, że belgijskie władze w pełni wyjaśnią to okropne zdarzenie"- napisał w oświadczeniu szef Parlamentu Europejskiego.

Radio Szczecin