12 lat wiezienia grozi operatorowi dźwigu, który jest podejrzany o spowodowanie katastrofy na budowie nowego dworca PKP w Poznaniu. Kierowany przez niego dźwig przewrócił się na żelbetową konstrukcję. W wypadku zginął jeden z pracowników, drugi został ranny.
Operator dźwigu miał 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Mówił, że wypił w powypadkowym stresie. Jednak wstępne badania retrospektywne zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu i we krwi temu zaprzeczają.
Mężczyzna w momencie wypadku miał około dwóch promili - powiedziała Radiu Merkury rzeczniczka prokuratury okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus. Został dziś przesłuchany i usłyszał zarzut sprowadzenia zdarzenia, mającego postać katastrofy budowlanej.
Teraz prokuratura czeka na szczegółową opinię biegłego. Według naszych ustaleń, mężczyzna nie chciał składać wyjaśnień. Nie zgodził się też na udział w eksperymencie procesowym na miejscu zdarzenia. Jeszcze dziś prokuratura skieruje do sądu wniosek o areszt.
Mężczyzna w momencie wypadku miał około dwóch promili - powiedziała Radiu Merkury rzeczniczka prokuratury okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus. Został dziś przesłuchany i usłyszał zarzut sprowadzenia zdarzenia, mającego postać katastrofy budowlanej.
Teraz prokuratura czeka na szczegółową opinię biegłego. Według naszych ustaleń, mężczyzna nie chciał składać wyjaśnień. Nie zgodził się też na udział w eksperymencie procesowym na miejscu zdarzenia. Jeszcze dziś prokuratura skieruje do sądu wniosek o areszt.

Radio Szczecin