Sprawa Jakuba Tomczaka trafi do Trybunału Konstytucyjnego - zapowiadają obrońcy mężczyzny, skazanego w Wielkiej Brytanii za gwałt i ciężkie pobicie kobiety. Dziś Sąd Apelacyjny w Poznaniu potwierdził orzeczenie Sądu Najwyższego, że Tomczak ma spędzić w więzieniu 12 lat, a nie o 10 więcej.
Chodzi o równoczesne odbywanie w Polsce kary za gwałt i pobicie - powiedziała Radiu Merkury Poznań rzeczniczka Sądu Apelacyjnego Elżbieta Fijałkowska. Dodała, że kary za oba przestępstwa będą przez skazanego odbywane jednocześnie. W związku z tym spędzi za kratkami 12 lat, z prawem ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po 9 latach.
Dzisiejszy wyrok Sądu Apelacyjnego był formalnością - sąd musiał potwierdzić wcześniejsze orzeczenie Sądu Najwyższego. Obrońcy Tomczaka zapowiadają, że teraz skierują sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o skrócenie czasu warunkowego zwolnienia z 9 do 6 lat - tłumaczy mecenas Mariusz Paplaczyk. Podkreśla jednocześnie, że obecny wyrok jest sprzeczny z zasadą o równości wszystkich wobec prawa.
W styczniu 2008 roku sąd w Exeter w Wielkiej Brytanii skazał Jakuba Tomczaka na dwie kary dożywotniego więzienia za gwałt i ciężkie pobicie dwa lata wcześniej mieszkanki tego miasta. W październiku 2008 roku poznański sąd okręgowy po odesłaniu Tomczaka do Polski uznał, że mężczyzna odbędzie w Polsce taką karę, jaką zasądzili mu Anglicy. Decyzję o wznowieniu sprawy podjął Sąd Najwyższy w czerwcu po tym, jak w marcu weszła w życie nowelizacja kodeksu karnego, która zezwala między innymi na zmienianie kar dla Polaków wydanych za granicę na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Jeśli kara orzeczona przez obcy sąd przekroczy maksymalny pułap przewidziany w naszym prawie, polskie sądy muszą złagodzić wyrok.
Podczas wakacji w 2006 roku Jakub Tomczak, student prawa z Poznania, pracował jako portier w hotelu w Exeter. Gdy wrócił do kraju, oskarżono go o gwałt i ciężkie pobicie 48-letniej Jane H. Skazany poznaniak nigdy nie przyznał się do winy. Podstawą wyroku sądu w Exeter była zbieżność jego materiału DNA ze znalezionym na ciele ofiary. Ten dowód kwestionują obrońcy Tomczaka. W Kancelarii Prezydenta na rozpatrzenie czeka prośba Tomczaka o ułaskawienie.
Dzisiejszy wyrok Sądu Apelacyjnego był formalnością - sąd musiał potwierdzić wcześniejsze orzeczenie Sądu Najwyższego. Obrońcy Tomczaka zapowiadają, że teraz skierują sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o skrócenie czasu warunkowego zwolnienia z 9 do 6 lat - tłumaczy mecenas Mariusz Paplaczyk. Podkreśla jednocześnie, że obecny wyrok jest sprzeczny z zasadą o równości wszystkich wobec prawa.
W styczniu 2008 roku sąd w Exeter w Wielkiej Brytanii skazał Jakuba Tomczaka na dwie kary dożywotniego więzienia za gwałt i ciężkie pobicie dwa lata wcześniej mieszkanki tego miasta. W październiku 2008 roku poznański sąd okręgowy po odesłaniu Tomczaka do Polski uznał, że mężczyzna odbędzie w Polsce taką karę, jaką zasądzili mu Anglicy. Decyzję o wznowieniu sprawy podjął Sąd Najwyższy w czerwcu po tym, jak w marcu weszła w życie nowelizacja kodeksu karnego, która zezwala między innymi na zmienianie kar dla Polaków wydanych za granicę na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Jeśli kara orzeczona przez obcy sąd przekroczy maksymalny pułap przewidziany w naszym prawie, polskie sądy muszą złagodzić wyrok.
Podczas wakacji w 2006 roku Jakub Tomczak, student prawa z Poznania, pracował jako portier w hotelu w Exeter. Gdy wrócił do kraju, oskarżono go o gwałt i ciężkie pobicie 48-letniej Jane H. Skazany poznaniak nigdy nie przyznał się do winy. Podstawą wyroku sądu w Exeter była zbieżność jego materiału DNA ze znalezionym na ciele ofiary. Ten dowód kwestionują obrońcy Tomczaka. W Kancelarii Prezydenta na rozpatrzenie czeka prośba Tomczaka o ułaskawienie.

Radio Szczecin