Sprawcom grozi do ośmiu lat więzienia. Alarmy doprowadziły do ewakuacji chorych.
Pierwszy z nich miał miejsce w sobotę, tuż po godz. 16. Pacjenci zostali ewakuowani. W tym samym czasie policjanci z psami, strażacy, pogotowie gazowe i energetyczne sprawdzało budynek. Okazało się, że alarm jest fałszywy.
Drugi telefon o bombie został wykonany późnym wieczorem. Akcję trzeba było powtórzyć. O godz. 1.30 wiadomo było, że to znów fałszywy alarm.
W tym czasie w szpitalu było 400 chorych, w tym 80 noworodków i niemowląt w inkubatorach. 70 osób było podłączonych do respiratorów. Podczas drugiego alarmu jeden z pacjentów zmarł. Jednak lekarze przekonują, że nie miało to związku z ewakuacją.
Drugi telefon o bombie został wykonany późnym wieczorem. Akcję trzeba było powtórzyć. O godz. 1.30 wiadomo było, że to znów fałszywy alarm.
W tym czasie w szpitalu było 400 chorych, w tym 80 noworodków i niemowląt w inkubatorach. 70 osób było podłączonych do respiratorów. Podczas drugiego alarmu jeden z pacjentów zmarł. Jednak lekarze przekonują, że nie miało to związku z ewakuacją.

Radio Szczecin