Polsce może grozić kolejny proces przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości.
Tym razem chodzi o pełne wdrożenie i stosowanie dyrektywy, zgodnie z którą za każdą wypożyczoną z biblioteki książkę jej autorowi powinniśmy zapłacić honorarium.
- To niezbyt mądre - mówi jedna ze szczecińskich bibliotekarek z niemal 30-letnim stażem pracy. - Uważam to za błędne założenie i dostęp do książek, tym bardziej w bibliotekach, powinien być bezpłatny, tak jak to było do tej pory.
Wypożyczający książki są przerażeni. - Na pewno spadnie czytelnictwo, ja będę korzystał z internetu, a zapach książki to jest najfajniejsza rzecz w tym wszystkim - mówią czytelnicy.
Maciej Babczyński, rzecznik Ministerstwa Kultury po kilku godzinach zapewniania, że udzieli odpowiedzi na nurtujące nas pytania niestety nie znalazł dla nas czasu.
Odpowiedź z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyszła do naszej redakcji już po naszej audycji. Prezentujemy pełną odpowiedź, jaką dostaliśmy:
"Public Lending Right, rozumiane jako prawo twórców do otrzymywania wynagrodzenia z tytułu nieodpłatnego wypożyczania (użyczania) egzemplarzy ich utworów przez instytucje publiczne, jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych zagadnień w prawie autorskim. Przeciwstawione zostają tu bowiem dwie wartości – z jednej strony majątkowe prawo twórcy i prowadzona przez państwo polityka w zakresie zapewnienia szerokiego (a więc najlepiej bezpłatnego) dostępu do kultury, realizowana w znacznym stopniu przez biblioteki dlatego zadaniem prowadzonego przez Ministerstwo kultury Wieloletniego Programu Rządowy Kultura+ jest zagwarantowanie lepszego dostępu do niej na terenach wiejskich i wiejsko-miejskich, poprzez modernizację i budowę infrastruktury bibliotecznej oraz digitalizację zasobów kultury.
W polskiej ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych przyjęto bardzo szeroką konstrukcję praw majątkowych twórcy. Zgodnie z art. 17 obejmują one „wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu”. Co do zasady, na te uprawnienia nie ma wpływu fakt nieosiągania korzyści majątkowych przez korzystającego. Użyczenie, zdefiniowane w art. 6 ust. 1 pkt 8 ustawy jako „przekazanie do ograniczonego czasowo korzystania, niemające na celu bezpośredniego lub pośredniego uzyskania korzyści majątkowej”, jest uznawane za odrębne pole eksploatacji, co dodatkowo potwierdza treść art. 50 pkt 2 ustawy. Dyrektywa w art. 6 ust. 1 dopuściła możliwość ustanowienia przez państwa członkowskie wyjątków od wyłącznego prawa twórców w zakresie publicznego użyczenia (public lending right), jednak pod warunkiem przyznania im wynagrodzenia (ang. remuneration) z tego tytułu. Państwom członkowskim została przyznana swoboda przy ustalaniu tego wynagrodzenia i możliwość uwzględnienia w tym zakresie „celów promocji kultury”. Dodatkowo, zgodnie z art. 6 ust. 3, państwa członkowskie zostały upoważnione do wyłączenia określonej kategorii instytucji z obowiązku płatności wynagrodzenia. Polski ustawodawca wprowadził wyjątek od prawa do publicznego użyczenia na rzecz bibliotek, archiwów i szkół. Zgodnie z art. 28 pkt 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych podmioty te mogą „udostępniać nieodpłatnie, w zakresie swoich zadań statutowych, egzemplarze utworów rozpowszechnionych”.
Przepis ten istnieje w ustawie od początku jej obowiązywania, od 1994 r., w niemal niezmienionym brzmieniu. Nowelizacją z dnia 1 maja 2004 r., wdrążająca do polskiego systemu prawnego Dyrektywę 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym, wprowadzono do polskiej ustawy pole eksploatacji „rozpowszechnianie” i konsekwentnie zastąpiono w art. 28 pkt 1 „utwory opublikowane” przez „utwory rozpowszechnione”. Sama istota dotychczasowej regulacji nie zmieniła się, dozwolony użytek, nieodpłatny, pozostał, a wręcz uległ jeszcze rozszerzeniu – utwory „rozpowszechnione” to utwory, które za zgodą twórcy zostały udostępnione publicznie „w jakikolwiek sposób”, a więc zarówno utwory „opublikowane” – tak jak przed zmianą art. 28 pkt 1, ale też np. udostępnione publicznie w Internecie, czyli, jak to określa ustawa, „udostępnione publicznie w taki sposób, aby każdy miał do nich dostęp w miejscu i czasie przez siebie wybranym”. Oceniając zgodność polskiego prawa z wymogami Dyrektywy należy zauważyć, że katalog podmiotów wyłączonych od obowiązku uzyskania zgody twórców na publiczne użyczenie został wyraźnie określony i dodatkowo zawężony do podmiotów, u których dokonywanie użyczeń jest zadaniem statutowym. Oznacza to, że nie każdy akt publicznego użyczenia został wyłączony spod prawnoautorskiego monopolu twórcy. Szeroki zakres uprawnień majątkowych twórców umożliwia im (lub organizacjom zbiorowego zarządzania) egzekwowanie swoich praw wobec podmiotów nie objętych licencją ustawową, użyczających ich utwory bez zgody, i to niezależnie od tego, czy robią to odpłatnie czy też nieodpłatnie. Wydaje się zatem, że polskie prawo autorskie, oparte na szeroko zakreślonych uprawnieniach majątkowych twórców, pomimo nie wprowadzenia odrębnie uregulowanego wynagrodzenia z tytułu publicznego udostępniania wraz z systemem jego wypłaty, nie jest niezgodne z dyrektywą 2006/115/WE.
MKiDN zakłada w pierwszej połowie bieżącego roku przeprowadzenie analiz umożliwiających ocenę funkcjonowania różnych modeli PLR w państwach trzecich, w tym w szczególności w UE. Konieczne jest jednak podkreślenie z całą stanowczością, że biblioteki pozostaną dla czytelników bezpłatne."
- To niezbyt mądre - mówi jedna ze szczecińskich bibliotekarek z niemal 30-letnim stażem pracy. - Uważam to za błędne założenie i dostęp do książek, tym bardziej w bibliotekach, powinien być bezpłatny, tak jak to było do tej pory.
Wypożyczający książki są przerażeni. - Na pewno spadnie czytelnictwo, ja będę korzystał z internetu, a zapach książki to jest najfajniejsza rzecz w tym wszystkim - mówią czytelnicy.
Maciej Babczyński, rzecznik Ministerstwa Kultury po kilku godzinach zapewniania, że udzieli odpowiedzi na nurtujące nas pytania niestety nie znalazł dla nas czasu.
Odpowiedź z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyszła do naszej redakcji już po naszej audycji. Prezentujemy pełną odpowiedź, jaką dostaliśmy:
"Public Lending Right, rozumiane jako prawo twórców do otrzymywania wynagrodzenia z tytułu nieodpłatnego wypożyczania (użyczania) egzemplarzy ich utworów przez instytucje publiczne, jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych zagadnień w prawie autorskim. Przeciwstawione zostają tu bowiem dwie wartości – z jednej strony majątkowe prawo twórcy i prowadzona przez państwo polityka w zakresie zapewnienia szerokiego (a więc najlepiej bezpłatnego) dostępu do kultury, realizowana w znacznym stopniu przez biblioteki dlatego zadaniem prowadzonego przez Ministerstwo kultury Wieloletniego Programu Rządowy Kultura+ jest zagwarantowanie lepszego dostępu do niej na terenach wiejskich i wiejsko-miejskich, poprzez modernizację i budowę infrastruktury bibliotecznej oraz digitalizację zasobów kultury.
W polskiej ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych przyjęto bardzo szeroką konstrukcję praw majątkowych twórcy. Zgodnie z art. 17 obejmują one „wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu”. Co do zasady, na te uprawnienia nie ma wpływu fakt nieosiągania korzyści majątkowych przez korzystającego. Użyczenie, zdefiniowane w art. 6 ust. 1 pkt 8 ustawy jako „przekazanie do ograniczonego czasowo korzystania, niemające na celu bezpośredniego lub pośredniego uzyskania korzyści majątkowej”, jest uznawane za odrębne pole eksploatacji, co dodatkowo potwierdza treść art. 50 pkt 2 ustawy. Dyrektywa w art. 6 ust. 1 dopuściła możliwość ustanowienia przez państwa członkowskie wyjątków od wyłącznego prawa twórców w zakresie publicznego użyczenia (public lending right), jednak pod warunkiem przyznania im wynagrodzenia (ang. remuneration) z tego tytułu. Państwom członkowskim została przyznana swoboda przy ustalaniu tego wynagrodzenia i możliwość uwzględnienia w tym zakresie „celów promocji kultury”. Dodatkowo, zgodnie z art. 6 ust. 3, państwa członkowskie zostały upoważnione do wyłączenia określonej kategorii instytucji z obowiązku płatności wynagrodzenia. Polski ustawodawca wprowadził wyjątek od prawa do publicznego użyczenia na rzecz bibliotek, archiwów i szkół. Zgodnie z art. 28 pkt 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych podmioty te mogą „udostępniać nieodpłatnie, w zakresie swoich zadań statutowych, egzemplarze utworów rozpowszechnionych”.
Przepis ten istnieje w ustawie od początku jej obowiązywania, od 1994 r., w niemal niezmienionym brzmieniu. Nowelizacją z dnia 1 maja 2004 r., wdrążająca do polskiego systemu prawnego Dyrektywę 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym, wprowadzono do polskiej ustawy pole eksploatacji „rozpowszechnianie” i konsekwentnie zastąpiono w art. 28 pkt 1 „utwory opublikowane” przez „utwory rozpowszechnione”. Sama istota dotychczasowej regulacji nie zmieniła się, dozwolony użytek, nieodpłatny, pozostał, a wręcz uległ jeszcze rozszerzeniu – utwory „rozpowszechnione” to utwory, które za zgodą twórcy zostały udostępnione publicznie „w jakikolwiek sposób”, a więc zarówno utwory „opublikowane” – tak jak przed zmianą art. 28 pkt 1, ale też np. udostępnione publicznie w Internecie, czyli, jak to określa ustawa, „udostępnione publicznie w taki sposób, aby każdy miał do nich dostęp w miejscu i czasie przez siebie wybranym”. Oceniając zgodność polskiego prawa z wymogami Dyrektywy należy zauważyć, że katalog podmiotów wyłączonych od obowiązku uzyskania zgody twórców na publiczne użyczenie został wyraźnie określony i dodatkowo zawężony do podmiotów, u których dokonywanie użyczeń jest zadaniem statutowym. Oznacza to, że nie każdy akt publicznego użyczenia został wyłączony spod prawnoautorskiego monopolu twórcy. Szeroki zakres uprawnień majątkowych twórców umożliwia im (lub organizacjom zbiorowego zarządzania) egzekwowanie swoich praw wobec podmiotów nie objętych licencją ustawową, użyczających ich utwory bez zgody, i to niezależnie od tego, czy robią to odpłatnie czy też nieodpłatnie. Wydaje się zatem, że polskie prawo autorskie, oparte na szeroko zakreślonych uprawnieniach majątkowych twórców, pomimo nie wprowadzenia odrębnie uregulowanego wynagrodzenia z tytułu publicznego udostępniania wraz z systemem jego wypłaty, nie jest niezgodne z dyrektywą 2006/115/WE.
MKiDN zakłada w pierwszej połowie bieżącego roku przeprowadzenie analiz umożliwiających ocenę funkcjonowania różnych modeli PLR w państwach trzecich, w tym w szczególności w UE. Konieczne jest jednak podkreślenie z całą stanowczością, że biblioteki pozostaną dla czytelników bezpłatne."

Radio Szczecin