Policja sprawdza czy szkoła nie zaniedbała opieki nad dzieckiem. Dyrekcja stargardzkiego Gimnazjum nr 4, po tym jak uczeń wypadł tam z okna, chce wprowadzić nowe procedury. 14-latek wypadł z okna po tym jak nauczyciel przez pomyłkę zamknął chłopca w bibliotece.
Babcia 14-latka i opiekunka prawna dziecka mówi, że wnuk czuje się lepiej. Tłumaczy, że chłopiec jest nadpobudliwy i prawdopodobnie stąd wypadek.
- Wnuk ma złamanie lewej nogi, ale jest w dobrej kondycji - mówi kobieta. - Nie jestem w stanie cały czas chodzić do szkoły i być tam z nim.
Dyrektor szkoły Jolanta Faryńska twierdzi, że to nieszczęśliwy zbieg okoliczności i chce wprowadzić nowe zasady.
- Żeby zapewnić chłopcu bezpieczeństwo, przygotowałam pewne procedury, ale najpierw chciałabym spotkać się z opiekunami chłopca. Będzie to troszeczkę taka izolacja, stały nadzór osoby dorosłej nad uczniem - tłumaczy dyrektorka.
- Policja prowadzi postępowanie - mówi Łukasz Famulski ze stargardzkiej komendy. - Ma na celu ustalić czy mieliśmy tutaj do czynienia z narażeniem na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia, przez osobę, która sprawowała w tym momencie opiekę nad chłopcem.
Grożą za to trzy lata więzienia. Do wypadku w Stargardzie doszło kilka dni temu. Nauczycielka zamykając szkolną bibliotekę nie zauważyła, że w środku jest uczeń. Ten próbował wyjść oknem. Spadł z parapetu na pierwszym piętrze. Złamał nogę. Do szkoły wróci prawdopodobnie w przyszłym tygodniu. Chłopiec ma indywidualne nauczanie z powodu nadpobudliwości.
- Wnuk ma złamanie lewej nogi, ale jest w dobrej kondycji - mówi kobieta. - Nie jestem w stanie cały czas chodzić do szkoły i być tam z nim.
Dyrektor szkoły Jolanta Faryńska twierdzi, że to nieszczęśliwy zbieg okoliczności i chce wprowadzić nowe zasady.
- Żeby zapewnić chłopcu bezpieczeństwo, przygotowałam pewne procedury, ale najpierw chciałabym spotkać się z opiekunami chłopca. Będzie to troszeczkę taka izolacja, stały nadzór osoby dorosłej nad uczniem - tłumaczy dyrektorka.
- Policja prowadzi postępowanie - mówi Łukasz Famulski ze stargardzkiej komendy. - Ma na celu ustalić czy mieliśmy tutaj do czynienia z narażeniem na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia, przez osobę, która sprawowała w tym momencie opiekę nad chłopcem.
Grożą za to trzy lata więzienia. Do wypadku w Stargardzie doszło kilka dni temu. Nauczycielka zamykając szkolną bibliotekę nie zauważyła, że w środku jest uczeń. Ten próbował wyjść oknem. Spadł z parapetu na pierwszym piętrze. Złamał nogę. Do szkoły wróci prawdopodobnie w przyszłym tygodniu. Chłopiec ma indywidualne nauczanie z powodu nadpobudliwości.

Radio Szczecin