W roku 1991 na Amigę wjechała druga część znakomitej wyścigowej serii Lotus Turbo Challenge 2. Gra, w której doczekaliśmy się wielu zmian względem pierwowzoru, co było dość ryzykownym posunięciem po sukcesie jedynki.
Pierwszą było usunięcie z nazwy słowa "Esprit", gdyż w grze pojawiają się dwa samochody marki Lotus: Esprit Turbo SE oraz Elan SE. Co ciekawe, nie było możliwości zmiany pojazdu. Pierwszym jeździło się w poziomach z nieparzystym numerem, drugim na trasach z parzystym. Twórcy przygotowali osiem różnorodnych tras i co istotne, zniesiono limit paliwa, poziomy trudności i gracz ścigał się z czasem a nie przeciwnikami. W sumie rozwiązanie to znane jest z innych wyścigów zręcznościowych, jak np. Out Run.
Dziwne było to, że zrezygnowano z muzyki podczas jazdy, a słychać jedynie spikera i odgłosy z aut. Po świetnym odbiorze oprawy muzycznej gracze spodziewali się innego rozwiązania. Z plusów - w trybie jednoosobowym grafika trasy wypełniała cały ekran, przy zabawie we dwoje był on dzielony na pół. Można było też połączyć dwa komputery poprzez port szeregowy i grać aż w cztery osoby. Lotus Turbo Challenge 2 nie oferował możliwości zapisu stanu gry, ale twórcy wprowadzili system kodów, dających dostęp do wybranych tras.
Ciekawostka: na szóstej, autostradowej trasie, twórcy zawarli easter egg. Żart polegał na przejechaniu samochodem przez skrzyżowanie pod naczepą ciężarówki, a po udanym manewrze spiker kowbojskim głosem krzyczał "Yeehaa!", co miało być odniesieniem do wersji gry z konsoli Sega Mega Drive. Został on na niej wykorzystany jako odgłos drwiny, którym można było prowokować rywala podczas gry wieloosobowej na podzielonym ekranie.
Pierwszą było usunięcie z nazwy słowa "Esprit", gdyż w grze pojawiają się dwa samochody marki Lotus: Esprit Turbo SE oraz Elan SE. Co ciekawe, nie było możliwości zmiany pojazdu. Pierwszym jeździło się w poziomach z nieparzystym numerem, drugim na trasach z parzystym. Twórcy przygotowali osiem różnorodnych tras i co istotne, zniesiono limit paliwa, poziomy trudności i gracz ścigał się z czasem a nie przeciwnikami. W sumie rozwiązanie to znane jest z innych wyścigów zręcznościowych, jak np. Out Run.
Dziwne było to, że zrezygnowano z muzyki podczas jazdy, a słychać jedynie spikera i odgłosy z aut. Po świetnym odbiorze oprawy muzycznej gracze spodziewali się innego rozwiązania. Z plusów - w trybie jednoosobowym grafika trasy wypełniała cały ekran, przy zabawie we dwoje był on dzielony na pół. Można było też połączyć dwa komputery poprzez port szeregowy i grać aż w cztery osoby. Lotus Turbo Challenge 2 nie oferował możliwości zapisu stanu gry, ale twórcy wprowadzili system kodów, dających dostęp do wybranych tras.
Ciekawostka: na szóstej, autostradowej trasie, twórcy zawarli easter egg. Żart polegał na przejechaniu samochodem przez skrzyżowanie pod naczepą ciężarówki, a po udanym manewrze spiker kowbojskim głosem krzyczał "Yeehaa!", co miało być odniesieniem do wersji gry z konsoli Sega Mega Drive. Został on na niej wykorzystany jako odgłos drwiny, którym można było prowokować rywala podczas gry wieloosobowej na podzielonym ekranie.
Tytuł po raz kolejny stał się sukcesem, zebrał dobre oceny branżowe, zadowoleni byli też gracze. Lotus Turbo Challenge 2 wyszedł także na Atari ST, komputerze Acorn Archimedes i Amidze CD32 - jako część Lotus Trilogy. Rok później otrzymaliśmy grę Lotus III: The Ultimate Challenge, ale o tym opowiem przy innej okazji.

Radio Szczecin