Lifting twarzy, BBL (brazylijski lifting pośladków) czy Mommy Makeover (zestaw operacji brzucha i piersi) to inwazyjne zabiegi chirurgii plastycznej, na które podążając za modą z Instagrama decyduje się coraz więcej osób.
Pacjenci zapominają jednak, że rekonwalescencja po takich ingerencjach często jest skomplikowana i trwa dłużej niż rolka w mediach społecznościowych. - Może ona trwać nawet kilka miesięcy - przyznaje chirurg plastyczny dr n. med. Jan Petriczko.
- Często pomiędzy zdjęciem przed i po mija rok lub nawet więcej. I w momencie, kiedy te media społecznościowe serwują nam takie piękne zdjęcia przed i po, a jeszcze jest pod tym podpis, że jest to trzy dni po zabiegu wykonane, to możemy mieć taki bardzo nierealny obraz tego, w jaki sposób przebiega rekonwalescencja - mówi Petriczko.
Z nierealnymi oczekiwaniami pacjentów zmagają się nie tylko chirurdzy plastyczni, ale też lekarze medycyny estetycznej. - Musimy pamiętać o tym, że każdy zabieg medyczny ma potencjalne korzyści i ryzyko - dodaje dr n. med. Karolina Skibicka, lekarz specjalizujący się w zabiegach z zakresu medycyny estetycznej i anti-aging.
- Powikłania nie pytają, czy zabieg był modny. Powikłania mogą się zdarzać, jak i działania niepożądane i najdroższy zabieg to ten, który później trzeba latami naprawiać. Dlatego jest ogromnie ważna odpowiednia kwalifikacja pacjenta i też często odmówienie zabiegu - mówi Skibicka.
Najczęstsze powikłania po zabiegach chirurgii plastycznej i medycyny estetycznej to infekcje, krwiaki, obrzęki, rozległe blizny, przebarwienia i martwica tkanek.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin