Drastyczny spadek liczby ryb w lokalnych akwenach - alarmują o nim wolińscy rybacy.
Jak mówią, złapanie satysfakcjonującej liczby fląder, śledzi czy okoni graniczy obecnie z cudem. Kutry wracają do portów z niemal pustymi ładowniami. Za tę sytuację rybacy obwiniają naturalnych myśliwych.
- Nie ma ryby, to co kiedyś było. Kiedyś łapało się tonami. - Kiedyś tego było multum. Jak siatkę wrzuciłeś do wody, to jeden przy drugim, nabite było aż gęsto. - Wynika to z tego, że kormoran musi tyle zjeść, ile on sam waży. - Taka Sahara się zrobiła. Kormorany to swoją drogą, wytłukły, bo kormoran zje i dużą i małą rybę - mówią rybacy.
W Wolinie aktywnych jest obecnie 10 kutrów. W sąsiednim Świnoujściu pozostały dwa.
- Nie ma ryby, to co kiedyś było. Kiedyś łapało się tonami. - Kiedyś tego było multum. Jak siatkę wrzuciłeś do wody, to jeden przy drugim, nabite było aż gęsto. - Wynika to z tego, że kormoran musi tyle zjeść, ile on sam waży. - Taka Sahara się zrobiła. Kormorany to swoją drogą, wytłukły, bo kormoran zje i dużą i małą rybę - mówią rybacy.
W Wolinie aktywnych jest obecnie 10 kutrów. W sąsiednim Świnoujściu pozostały dwa.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin