Sobotni wieczór w Chicago należał do Roberta Lewandowskiego. Polski napastnik zdobył swoje dwie pierwsze bramki w lidze MLS i dał zwycięstwo w pierwszym swoim występie przed chicagowską publicznością nad Charlotte FC 2:1.
To był trzeci mecz kapitana reprezentacji Polski w rozgrywkach za oceanem. Robert Lewandowski zdobył dwie bramki, w tym decydującą o zwycięstwie, w swoim debiucie na własnym stadionie w barwach Fire, pomagając drużynie z Chicago pokonać Charlotte FC 2:1. Polak wyrównał stan meczu w 20. minucie, popisując się potężnym strzałem zza pola karnego. Drugiego gola tego wieczoru Lewandowski strzelił w 68. minucie, trafiając w dolny lewy róg bramki i zapewniając zwycięstwo ekipie Fire, która rozgrywała swój pierwszy mecz u siebie od ponad dwóch miesięcy.
Po spotkaniu polski piłkarz powiedział, że gdy przyszedł do Chicago Fire, wiedział, iż potrzebuje okresu przygotowawczego. "Każdy, kto zna się na piłce, też to wiedział i spodziewał się tego, że te pierwsze trzy tygodnie to skupienie na tej cięższej pracy" - mówił Robert Lewandowski.
Na trybunach stadionu Soldier Field zasiadło kilka tysięcy polskich kibiców. Nie zabrakło transparentu z kotwicą nawiązującego do rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Po spotkaniu polski piłkarz powiedział, że gdy przyszedł do Chicago Fire, wiedział, iż potrzebuje okresu przygotowawczego. "Każdy, kto zna się na piłce, też to wiedział i spodziewał się tego, że te pierwsze trzy tygodnie to skupienie na tej cięższej pracy" - mówił Robert Lewandowski.
Na trybunach stadionu Soldier Field zasiadło kilka tysięcy polskich kibiców. Nie zabrakło transparentu z kotwicą nawiązującego do rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin